22 maja 2011

Prego (Kraków)

„Najciekawsza restauracja włoska w Krakowie” przysporzyła mi nie lada problemów przy jej ocenie, bowiem przy niemal każdej wizycie miałam zupełnie inne doświadczenia, które, nie ukrywam, spowodowały, że mam w stosunku do niej dość sprzeczne uczucia.

Często przechodzę ulicą Krupniczą w Krakowie, a jako że restauracja oferuje dość obszerne menu i nietuzinkową atmosferę w oryginalnie zaprojektowanych wnętrzach, kilkakrotnie skusiłam się już na posiłek w „Prego”. Podczas pierwszej wizyty nie miałam jej nic do zarzucenia. Wręcz przeciwnie, wyszłam z przeświadczeniem, że jest to dobre miejsce na tani lunch lub dobrą kolację ze znajomymi. Niezwykle finezyjnie podana bruschetta, czyli cztery grzanki posmarowane masłem czosnkowym, zapiekane ze świeżymi pomidorami i mozzarellą, z dipem pomidorowo – paprykowym (11 zł) smakowała naprawdę dobrze. Na danie główne – shoarma wołowa z sosem czosnkowym podawanej z frytkami i sałatką (18 zł) też skarżyć się nie mogłam – cienkie i miękkie paski wołowiny z warzywami smakowały wyśmienicie i zaserwowane były w bardzo przyjemny dla oka sposób. Na koniec – espresso (6 zł) i tu Prego należą się szczególne brawa, w niewielu bowiem miejscach Krakowa można wypić tak dobre espresso (o czym wspominałam już w jednej z poprzednich recenzji).

Kolejna wizyta to, niestety, ogromne rozczarowanie, bo wątpliwa uprzejmość kelnerek i czas oczekiwania na danie przerosło moje najśmielsze oczekiwania. W trakcie przerwy na lunch, wraz ze znajomym, usiadłam w Prego z zamiarem zjedzenia najzwyklejszego w świecie hamburgera z menu studenckiego (15 zł, kawa/herbata w cenie). Herbata została podana niedługo po złożeniu zamówienia, jednak hamburgery dotarły do naszego stolika (po dwóch przypomnieniach), dopiero po 45 minutach bez słowa przeprosin. Pomijając już fakt, że w czasie tych 45 minut hamburgera przygotowałabym sama w domowym zaciszu (wraz upieczeniem bułki, kupieniem mięsa, zmieleniem go i usmażeniem), byliśmy najzwyczajniej w świecie spóźnieni. Gdyby nie znajomy, i gdybym nie była tak bardzo głodna, zrezygnowałabym z tego posiłku po 20 minutach, i to bez płacenia za herbatę. 

Hamburgery zostały podane elegancko na wielkim talerzu z frytkami i dwoma sosami. Smakowały wyśmienicie i choć nie jestem fanką tego typu jedzenia, mogę szczerze stwierdzić, że był to najlepszy hamburger w moim życiu. Nie powstrzymało mnie to jednak od poproszenia do stolika właścicielki lokalu i poskarżenia się na długi czas oczekiwania i niemiłą obsługę. Pani wprawdzie wytłumaczyła się z błędu i przeprosiła, ale okazała się wysoce nieprofesjonalna oferując nam zaledwie 20% rabatu tytułem rekompensaty. W restauracji, w której szanuje się swoich klientów, za danie zapłaciłabym połowę ceny, o ile w ogóle. 20% to przecież tylko pozory przeprosin, a za 45-minutowy czas oczekiwania na dwa hamburgery (!) powinniśmy je dostać za darmo.

Zdaję sobie sprawę, że być może „źle trafiłam” (tak jak innym razem, gdy, mimo że restauracja była praktycznie pusta, kelnerka przy podaniu kart oświadczyła, że możemy poprosić tylko pizzę, ponieważ „mają dużą grupę”), że kelnerki miały zły dzień, a szef kuchni wyjątkowo dał plamę. I właściwie chciałabym w to wierzyć, bo nie bez powodu „Prego” otrzymało wspomniany na samym początku tytuł (choć właściwie nie wiadomo od kogo) – miejsce jest ciekawe, a dania przepyszne.

1.01.2012: Restauracja jest już nieczynna.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...