19 czerwca 2011

Bombaj Tandoori (Sosnowiec)

Nie wiem, czy w życiu któregokolwiek recenzenta zdarzyło się zjeść w restauracji o tej samej nazwie w przeciągu zaledwie tygodnia (pomijając oczywiście takie pseudo-restauracje jak, na przykład, McDonald’s). Bombaj Tandoori w Sosnowcu nie ma nic wspólnego z Bombaj Tandoori w Krakowie (której recenzję można znaleźć tutaj), może oprócz jednego – w obu miejscach jedzenie jest wyśmienite. 

„Bombaj” w Sosnowcu odwiedzałam wielokrotnie, i to na tyle wielokrotnie, że kelnerzy, przesympatyczni Hindusi, zapamiętali już, co lubię i, jak w amerykańskich filmach, pytają tylko przy wejściu „To, co zwykle, Pany?” Przyznam, że nie doszłam jeszcze do tego etapu w żadnej innej restauracji.

Oczywiście nie myślcie sobie, że za każdym razem jadłam tam to samo – choć pokusa była wielka, i czasem dania wprost musiały się powtarzać (były zbyt smaczne, by ponownie nie mieć na nie chętki), miałam okazję wypróbować przeróżne pozycje z restauracyjnej, niezwykle bogatej zresztą, karty. Tak też postanowiłam zrobić przy ostatniej wizycie – miałam zamiar zamówić coś zupełnie innego.

Zaczęłam od przystawki Meat Samosa – zasmażane pierożki z mięsnym nadzieniem (10 zł) podawane na potartej kapuście i z trzema sosami. Sosów jest co najmniej trzy razy więcej niż pierożków, ale to plus, jeśli możemy je wykorzystać do innych dań lub zakąsek. I tu polecam ponownie Papadamy (8 zł), które w połączeniu z wybornymi, wyżej wspomnianymi sosami stanowią świetną przekąskę od początku do końca posiłku. Pierożki same w sobie są całkiem niezłe, choć dość uciążliwe w krojeniu, bo „skorupki” mają bardzo twarde.

Jeśli chodzi o danie główne, chciałam coś kompletnie odmiennego od tego, co już w „Bombaj” jadłam i wybrałam coś z działu „potrawy wegetariańskie”. Pod intrygującą nazwą Shag Aloo (16 zł) znalazłam danie, które zaintrygowało mnie swoją prostotą – ziemniaki ze szpinakiem w sosie indyjskim. Przy zamówieniu natrafiłam jednak na pewien problem. Okazało się bowiem, że kelnerka, na pewno nie Hinduska, bo blondynka, nie uwierzyła, że lubię szpinak. 

Kelnerka: A czy jest pani wegetarianką? Chyba nie, bo zamówiła pani pierożki z mięsem.
Ja: Nie, nie jestem wegetarianką.
Kelnerka: No właśnie. Hmm... No ale jeśli lubi pani mięso, to danie to nic specjalnego... No bo co to, takie warzywa... 
Ja: Ale ja bardzo lubię szpinak.
Kelnerka: Na pewno?

Już chciałam odpowiedzieć, że właściwie nie jestem pewna i poprosić o dwadzieścia minut na zastanowienie, ale powstrzymałam się i odparłam po prostu:

Tak.

Nie wiem właściwie, co to miało znaczyć – czyżby mieli zgniły szpinak? Czy może kelnerka subtelnie chciała wcisnąć mi droższe danie z mięsem? Nie uwierzę ani w jedno, ani w drugie – na świeżość produktów w „Bombaj” narzekać nigdy nie mogłam, a na wyciąganie pieniędzy z klientów nie muszą się tam porywać – restauracja z powodzeniem funkcjonuje od 14 lat i cieszy się bardzo dobrą opinią. Moja rada: wybierajcie Hindusów do obsługi. Wprowadzają fajną atmosferę, są przeuroczy ze swoim akcentem, zawsze doradzą w wyborze dań i pamiętają swoich klientów. Ta Polka natomiast była nudna i całkowicie nieprofesjonalna.

Danie było całkiem niezłe, choć Bombaj ma w ofercie tysiąckrotnie lepsze dania. Z czystym sumieniem polecam: Narathan Korma (kurczak w łagodnym jogurtowym sosie z owocami, 24 zł), mniam! Bangla Korma – mój ulubieniec - kurczak w łagodnym sosie jogurtowym po bengalsku (24 zł), palce lizać! Chicken Lemon, kurczak w sosie curry z cytryną (24 zł) – pycha! Beef Spinach – wołowina ze szpinakiem (32 zł) – cudo! Każde z tych dań jest podawane w garnuszku podgrzewanym od spodu i najlepiej dobrać do nich jakiś dodatek – zwykły ryż basmati (10 zł) jest dobrym wyborem, choć zdecydowanie bardziej wolę Peas Basmati Pilau (14 zł) czyli ryż basmati z groszkiem, warzywami i jajkiem, Vegetable Fried Rice (15 zł) – tylko z warzywami lub Kasmiri Pilau (14 zł) – z owocami. Z wyżej wymienionymi potrawami komponują się wprost wyśmienicie! Jeśli chodzi o dania Biryany – Mixed Mughali Biryany (28 zł) to mój faworyt – ryż smażony z kurczakiem, wołowiną, warzywami i orzechami – wprost wymarzone połączenie!

Bombaj Tandoori to też specyficzny klimat wnętrza – indyjskie meble wypełniają całą salę, w tle gra indyjska muzyka a na ekranach możemy podziwiać przekolorowane Bollywoodzkie teledyski, które momentami, trzeba przyznać, są dość śmieszne. Ale jak już wspominałam, Bollywood to też kicz, i te elementy znaleźć można również na stole – biała pozłacana plastikowa serwetka doprowadza mnie do szału za każdym razem, gdy tam jem, nie mówiąc już o psującej wystrój reklamie Coca-Coli na każdym stoliku. Cóż, ja lubię wnętrza dopracowane w szczegółach, i mimo, że temu zdecydowanie czegoś brakuje (mimo „architektów i dekoratorów wnętrz z Indii i z Bangladeszu”), jest tam bardzo przyjemnie.

Bo lubię takie miejsca, gdzie wszystko jest autentyczne. I wystrój, i odpowiednia muzyka, i kucharze z Indii i Bangladeszu, i prawdziwie indyjskie potrawy, i zapach kadzidełek w powietrzu... No i kelnerzy, którzy łamaną i przesłodką polszczyzną tłumaczą różnicę między zwykłym ryżem a ryżem basmati porównując ten pierwszy do malucha, a ten drugi do mercedesa. No i ta przecudowna, przepyszna, genialna! herbata indyjska (6 zł) – gdyby moje serce to wytrzymało i mogło wypić kilkanaście filiżanek mocnej herbaty pod rząd, zostawiłabym tam majątek pijąc ten przysmak. Ach, ależ bym się jej teraz napiła!

Plus: smaczne dania, kucharze z Indii, miła atmosfera.
Minus: część obsługi, niedociągnięcia dekoracyjne, stosunkowo wysokie ceny.
Polecam: na lunch, obiad, kolację, randkę.
Adres: ul. Partyzantów 5 (zobacz mapę).
Ocena: 8/10

9 komentarzy :

  1. Samosów się nie kroi pani europejko :D Trzyma się w dłoni i odgryza kawałki.

    OdpowiedzUsuń
  2. i jeżeli chodzi o jedzenie to nie jest ono pierwsza klasa, wrecz przeciwnie! Po za tym, jakos moja wyobraznia nie pozwala mi jesc ze smakiem skoro jedzenie jest przynoszone przez publiczne WC ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. Toaleta znajduje się co najmniej 3 drzwi dalej i sądzę, że nie stanowi zagrożenia. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Anią, a nawet jeśli to z takiej czyściutkiej i ładnej, mogę jeść :) jedzenie faktycznie dobre, a takie szczegóły jak serwetki czy coś są nieważne! Restauracja jest tak genialna, że sam jak moja firma miała kontrakt z Indiami, to namówiono nas do pojechania do sosnowca do Bombaju ;) nie mogę powiedzieć ze żałowałem!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ze wszystkim się zgodzę oprócz tego, że kelnerka jest nudna. Ja akurat bardzo ją lubię, jest zawsze miła, doradza i w moim subiektywnym odczuciu jest bardzo profesjonalna ( może czasem doradza zbyt pod siebie ale można to jej wybaczyć). Właśnie po raz kolejny wrócilismy z mężem najedzeni do syta. Jedynie co czasem nas przeraża to ceny ale wolę raz w miesiącu iść do Bombaj Tandoori niż 4 razy do McDonalda lub na schabowego z ziemniarami w barze u Pani Jadzi ;) Poza tym jest dzięki Bogu coś takiego jak Groupon ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie polecam tago lokalu, z hinduskim jedzeniem ma mało wspólnego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja polecam pod każdym względem restauracja jest super.Jedzenie zawsze doskonałe , każdy znajdzie tu coś dla siebie a obsługa i ta hinduska i polska SUPER zwłaszcza właśnie blondynka , która zawsze jest profesjonalna bez żadnych niepotrzebnych umizgów.Super POLECAM .

      Usuń
  7. Dziś postanowiliśmy z mężem zdradzić nasza ulubioną indyjska knajpkę z Katowic I udaliśmy się do Bombaju. Efekt szok jak można popsuć jedzenie. Zamówiliśmy lolipopy okropne surowe w środku z jednego nawet krew leciała poleciała. Sosy majonezowe tłuste i w smaku idealne, ale do hamburgera. Następnie otrzymałam madras curry i tu kolejne rozczarowanie. Poprosiłam o super ostre a bylo jedynie slone i tyle. Konsystencja zupy typu leczo. Największą niespodzianką były w środku i tu Uwaga!! - ogórek kiszony, marchew i kalafior haha. Jestem bardzo ciekawa z którym regionie Indii specjalizują się w ogórkach kiszonych. Mięsa odrobina i w smaku mdly i suchy. Mąż dostał mix mięso z kurczaka, wieprzowine, krewetki. Mieliśmy wrażenie ze nie było żadnych przypraw. Jedynym produktem przypominającym Indie były naany podobno z czosnkiem (wierze na słowo bo nie znalazłam żadnego kawaleczka). Podsumowując jedzenie na pewno nie jest Indyjskie. Natomiast jest to wielka ściema z wielkimi cenami. Na koniec tych tortur dowiedzieliśmy sie bardzo sympatycznej kelnerki " trzeba powiedzieć ze chce się typowo Indyjskie bo inaczej to szefowa zarządziła ze potrawy mają być spolszczone". Pytanie brzmi po co prowadzić tego typu nie wiadomo co. Lepiej było by zrobić dobra polska kuchnie albo DOBRĄ Indyjska. To co jest obecnie jest okropne ceny olbrzymie jak na taką jakość a miłośniką indyjskiej kuchni łamią serce i żołądka.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie dalej jak dwa tygodnie temu byliśmy z żoną w tej restauracji. Pierwszy i gwarantuję, że ostatni raz. Choć sama restauracja całkiem przyjemna w środku to jakość i wykonanie jedzenia totalne dno.
    Kiedy wszystkie dania kosztują tak dużo to człowiek oczekuje dobrego smaku.
    A tu: mięso nierówno przyprawione, nie czuć w ogóle smaku w niektórych kawałkach. Na szaszłyku z kurczaka pomieszane różne kawałki mięsa i przez to część miękka, część jeszcze niedopieczona. Warzywa gotowane prawdopodobnie moczyły się cały dzień, bo niemożliwe by je aż tak bardzo rozgotować (papka rozpadająca się przy nabijaniu na widelec). Sos czosnkowy robiony z gotowej mieszanki, a nie z prawdziwego czosnku. Szczytem była surówka dodana do jednego z dań, która miała posmak stęchlizny !!!. Jedynie ryż był dobry, reszta nie do zjedzenia.
    Podsumowując, coś co miało być hinduską przygodą przerodziło się w kulinarny horror. Tego po prostu nie dało się zjeść.
    Może kiedyś ta restauracja serwowała smaczne posiłki, ale teraz omijajcie ją szerokim łukiem.

    OdpowiedzUsuń