14 grudnia 2011

Vega (Kraków)


Vega jest podobno najdłużej działającym wegetariańskim barem w Krakowie. Musi to oznaczać, że cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem klientów. Czy słusznie, chciałam przekonać się sama.

Od baru wegetariańskiego, jako że nie oferuje pysznej polędwiczki ani chrupiącego kurczaka, wymagam więcej. Po pierwsze, kolorów na talerzu, które tak mnie mają zachwycić, że zapomnę, że brakuje mięsa, czyli jednego z najważniejszych składników mojego menu.  Po drugie, smaku. Smaku, który ma być wyrazisty i ciekawy, dokładnie z tego samego powodu, co powyżej.  Po trzecie – świeżości produktów. Jeśli ktoś miałby czelność wrzucić na talerz mrożone brokuły, nie mógłby nazywać swojego lokalu barem wegetariańskim. Vega, w większości przypadków, spełniła co najmniej dwa z wyżej wymienionych wymagań.

W Vedze wszystko wygląda ślicznie i zachęcająco. Kolorowe zapiekanki, mnóstwo wielobarwnych sałatek, zupy do wyboru do koloru. Wnętrze też było śliczne, ale, niestety, do czasu. Niedawno miał miejsce remont, który niezwykle ciepły, przytulny lokal pełen szydełkowych obrusów zmienił we wnętrze jakich wiele. Jest tam teraz jakoś szaro i pustawo i, jak dla mnie, bez klimatu.

W Vedze właściwie każdego dnia możemy zjeść coś innego - karta jest bardzo urozmaicona, ale nie wszystkie pozycje są dostępne codziennie, co się chwali, bo to znak, że jemy świeże dania. W karcie przeczytać możemy, że Vega używa tylko jaj ekologicznych (plus!), serów bez podpuszczki zwierzęcej, oferuje też dania wegańskie oraz kilka pozycji bezglutenowych. Brzmi nieźle.

Przyznam, że jadłam tam kilka razy, bo często wracałam z nadzieją, że inne danie na pewno będzie lepsze niż to, które wybrałam ostatnim razem i dzięki temu miałam okazję spróbować wielu propozycji. Placki ziemniaczano-szpinakowe (10 zł) były dobre do kilku kęsów, potem stawały się mdłe, poza tym były niedoprawione i całkiem czarne, przez co zupełnie niezachęcające. Zapiekanka ziemniaczana ze szpinakiem (14 zł) wyglądała interesująco, ale po spróbowaniu uznałam ją za żart – za wysoka cena za praktycznie same ziemniaki ze szpinakiem. Zapiekanka z kaszy gryczanej z cukinią, pomidorami i warzywami (że pomidor jest owocem, to wiem, ale co z cukinią?) jest w tej samej cenie, ale o niebo lepsza, choć ma za dużo kaszy i za mało warzyw, a bez sosu to danie byłoby całkiem zwykłe. Zupy natomiast są świetne. Miałam okazję spróbować dyniowej, brokułowej i cukiniowej  - wszystkie za 5,50 zł i podawane solo, z grzankami, ryżem, makaronem lub groszkiem ptysiowym. Są sycące i smaczne, choć w smaku wszystkie dość podobne, mimo że są to kremy z tak różnych warzyw. 

Podczas mojej ostatniej wizyty w Vedze odkryłam jednak jedno danie idealne – naleśniki z brokułami i serem feta (11,90 zł) przygotowane są w doskonały sposób. Dwa, dość grube naleśniki, podane z sosem czosnkowym (można też wybrać paprykowy, również do zapiekanek i placków) komponują się wyśmienicie – kawałeczki brokuł są maleńkie, a feta współgra z nimi pysznie. Są sycące, więc i cena do zaakceptowania.

Małe rozczarowanie nastąpiło później, gdy wyczytałam w menu „herbata zielona sencha” z chińskich plantacji (6 zł), a pani za barem oznajmiła, że jest tylko zielona z jabłkiem (5 zł), tak, jakby to było to samo (a nie jest, bo sencha jest smaczna, a ta niestety nie była). Panie w Vedze są bardzo uprzejme, danie jednak trzeba zamawiać przy barze, a naczynia odnosić samemu, no ale w końcu to bar, a nie restauracja.

Ceny jednak barowe nie są i to jest zdecydowanie główny minus tego miejsca. Jeśli, załóżmy, chciałabym tam zjeść dwudaniowy obiad, za zupę, zapiekankę, sałatkę (2 rodzaje) i herbatę zapłaciłabym… 37 zł. Jeśli pokusiłabym się na deser, to zostawiłabym tam ponad 40 zł (sic[k]!). Ceny są zdecydowanie za wysokie, często nieadekwatne do zawartości (kompot – 4,50 zł?!), a mimo to, ku mojemu zdziwieniu, widuje się tam wielu studentów. Bo Vega to najwyraźniej jedno z tych modnych miejsc – modnych, bo wegetariańskich.

Plus: szeroki wybór dań, przepyszne naleśniki z brokułami, ładnie serwowane dania, miła obsługa.
Minus: drogo, często niesmacznie, wnętrze bez klimatu.
Polecam: na zdrowy posiłek i najlepiej pod wieczór, bo wtedy dania są tańsze.

Adres: ul. Krupnicza 22 (zobacz mapę).
Ocena: 5.5/10


KOLEJNE WIZYTY: 26.08.2012
Od niedawna staram się jeść więcej posiłków wegetariańskich, więc gdy dwukrotnie przyszło mi jeść na mieście w pobliżu ul. Krupniczej, Vega wydawała się najlepszym rozwiązaniem. Wnętrze jest teraz mniej puste niż osiem miesięcy temu; na ścianach pojawiły się sporej wielkości zdjęcia, ale niektóre są tak dziwne i mroczne, że aż odechciewa się na nie patrzeć. Zamiast uroczych obrusików, które zdobiły przytulne wnętrze jeszcze rok temu, mamy smutne, szarobure szmatki i podkładki pod talerze przywołujące na myśl jesienną aurę. Dania wciąż są kolorowe i zachęcają wyglądem, cenami niestety nadal nie bardzo. Zupa cukiniowa (6 zł) - z ryżem, niezbyt gęsta, oraz cebulowa (6 zł) bardzo mi smakowały. Krokiet owsiany z orzechami (5 zł) zaskoczył smakiem, a nadziewany ziemniak z pieczarkami w ogóle nie miał smaku pieczarek, za to pomidory i żółty ser skutecznie się wybijały. Taki samodzielnie skomponowany zestaw z zupą okazał się bardzo sycący, ale mimo wszystko uważam, że wychodzi dość drogo - 16-18 zł. Z kolei jeśli skusiłabym się na zapiekankę i zupę, to cena wzrasta do 20 zł. Są wprawdzie w menu tańsze zestawy (zaledwie trzy), te finezyjnością jednak nie kuszą. W ostatnich dniach miałam okazję też zjeść naleśniki ze szpinakiem i fetą (11 zł) - niezwykle sycące, chrupiące, smaczne i ładnie podane. Panie za ladą pomocne i uprzejme. Podsumowując: ceny i wnętrze na minus, reszta na plus; a jeśli dobrze dobierze się posiłek, nie mamy wrażenia, że przepłacamy.


9 komentarzy :

  1. Mam podobne zdanie do Ciebie.
    Nie odwiedziłam Vegi po remoncie ale nie zachęciłaś mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety ilekroć byłam w Wedze późnym popołudniem, serwowano mi zimne jedzenie... Zniechęciło mnie to skutecznie, no i ceny rzeczywiście nie są najlepsze, jak się to wszystko zsumuje. Dużo ciekawszym, tańszym i także wegetariańskim miejscem jest Chimera.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się również z opisem, ale jedzenie ok, choć musze doprawiać. No i własnie dlatego zawsze biorę na wynos i w domu lub pracy przerabiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja koleżanka pracuje (jeszcze) w Vedze i wiem od niej, że tylko przez kilka tygodni używano jajek ekologicznych, ponieważ szefowie stwierdzili, że są za drogie. To samo było z mlekiem sojowym i innymi produktami eko lub takimi specjalnie dla osób na diecie bezglutenowej. Kłamstwem ze strony Vegi jest też to, że używa się tam serów bez podpuszczki zwierzęcej - kupuje się tam najzwyklejsze sery, które taką podpuszczkę niestety zawierają. Vega była miłym i dobrym barem wegetariańskim kilkanaście lat temu. Z żalem należy stwierdzić, że zeszła na psy - coraz gorszej jakości dania (już nie zjesz tam pysznych naleśników ze szpinakiem, aktualnie podają blade, mdłe, cienkie i długo leżące na przednich bemarach pseudo naleśniki), wystrój totalnie odrzucający. Lokal nadaje się do remontu, nie tylko jeśli chodzi o kolor ścian, ale także pasowałoby się postarać o lepszą wentylację, ponieważ od progu czuć stęchlizną. Wielokrotnie dawałam szansę temu miejscu, ale zupełnie się już zraziłam. Jak grzyby po deszczu wyrastają w Krakowie o wiele przyjaźniejsze i ciekawsze miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety dołączam się do opini,że to co dzieje się z Vegą to równia pochyła. Coraz gorszej jakości posiłki, coraz mniejsze porcje a ceny nie współmierne do całości.
    Po ostatniej wizycie - kiedy zamiast placków ziemniacznaych otrzymałem przypalone, rozwalające się i tłuste coś - moja noga już tam nie postanie.
    Dodam tylko, iż pomimo była to weekendowa pora obiadowa, w lokalu było sporo wolnego miejsca. Wszystko wskazuje na exodus Vegi ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy ta Vega jest jakoś powiązana z wrocławską Vegą? Ta dolnoślaska jest podobno najstarszym barem wegetariańskim w Polsce. Niestety, i ta się nie spisuje.
    Jedzenie drogie, niezbyt smaczne, często zimne...
    Przy wielu alternatywnych i licznie powstających wegetariańskich knajpach o fajnym menu i designie Vegi długo sie nie utrzymają.

    OdpowiedzUsuń
  7. Studenci przychodzą, bo zestaw obiadowy można tam dostać za 11 złotych (kotlet, np. szpinakowy lub gulasz warzywny + ryż/kasza/ziemniaki + 2 surówki) i najeść się niesamowicie, bo porcje są olbrzymie. Inne dania rzeczywiście droższe. Ale znów zupy są za 6 złotych, w tym wspaniała dyniowa, szkoda że nie jest wegańska. Vegę lubię, bo jest najbliższą mojej uczelni knajpą wegetariańską z rozsądnymi cenami i w przerwie można zjeść dobrą zupę albo obiad. Aczkolwiek są lepsze knajpy, jak choćby MOMO :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jakość fatalna , właściciele oszczędzają na produktach ,pewnie nie znają się na dobrym jedzenie a na zarabianiu na studentach bo chyba tylko tacy klienci tam zaglądają

    OdpowiedzUsuń
  9. kiepska kuchnia , słabe produkty znajoma pracuje tam i mówi własciciele nie lubią kupować drogich dobrych produktów , zwłaszcza pani M. nie polecam tego baru

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...