5 grudnia 2011

Maxim (Wieliczka)


Nie wiem, czy przypadkowa osoba z ulicy trafi do tej restauracji i szczerze wątpię, by jakiś turysta zauważył to miejsce, bo za plastikowymi drzwiami i zszarzałymi zasłonkami nie widać żywej duszy. Kiedy weszłam do środka, nie byłam pewna, czy chcę iść dalej – pierwsza sala, tuż przy wejściu, wydaje się pusta, smutna i szara. Jednak im dalej, tym lepiej, a kolejne dwie salki to może staromodne, ale zaskakująco przytulne miejsce. Warto tam wejść. Dlaczego?

Jest w tym wnętrzu coś interesującego. Nie jest tam ani ładnie, ani brzydko – jest po prostu przyjemnie, mimo że jest to restauracja, która bardziej odpowiadałaby moim rodzicom niż mojemu pokoleniu. Tak przynajmniej myślałam na początku, ale w miarę upływu czasu zdałam sobie sprawę, że mi się tam podoba. Restauracja Maxim, która istnieje od 1984 roku, ewidentnie zachowała swój oryginalny charakter i ma w sobie pewien dziwny urok, dzięki któremu nie przeszkadzały mi nawet ozdobione brokatem sztuczne kwiaty na każdym stole ani cienkie papierowe serwetki. Owszem, jest tam kilka wpadek dekoracyjnych, ale nie zauważa się ich, bo atmosfera przy maleńkich lampkach ozdobionych kryształkami, cudnych kolorowych kwiecistych freskach, starym, drewnianym zegarze, świeczkach w kielichu i wśród złotych luster jest naprawdę przyjemna.

Pierwsza rzecz, która zaraz po tych posrebrzanych kwiatkach rzuciła mi się w oczy, to ceny. I to kolejna przyjemna część wizyty w tym lokalu, bo jest tam po prostu śmiesznie tanio. Tanio, a może właśnie jest tak, jak powinno być w restauracjach, aby ludzie do nich chodzili? Na pierwszy ogień – rosół z makaronem (6 zł), dostępny tylko w soboty i niedziele. Miałabym problem gdybym przyszła w inny dzień tygodnia, ale byłam zadowolona, bo była niedziela i dostałam świeżą zupę – na dodatek naprawdę pyszną. 

Jako drugie danie spróbowałam dwóch różnych propozycji – pierwsza to półmisek szefa kuchni, czyli cielęcina, schab i indyk z frytkami, ziemniakami, dufinkami i zestawem surówek (34 zł). Jadłam już ryż z frytkami, ale frytki plus ziemniaki – to dopiero dziwne połączenie! Tymczasem całość, podana na wielkim talerzu, pięknie udekorowana przeróżnymi kawałkami owoców, warzyw i zestawem czterech suróweczek wygląda naprawdę okazale. Lubię mieć przed sobą talerz pełen różnych smakołyków, szczególnie tak doskonałych – mięsa były miękkie, soczyste i bardzo smaczne. Duży plus!

Na pierwszej stronie menu od razu rzucają się w oczy dania wprowadzone podczas „Kuchennych Rewolucji” i niezależnie od tego, co myślę o tym programie, byłam bardzo ciekawa zaproponowanej przez Magdę Gessler kaczki, szczególnie dlatego, że… za nią nie przepadam. Pomyślałam więc, że jeśli nie teraz, to już nigdy i zaryzykowałam wybór  ½ kaczki faszerowanej kaszą z podrobami i zestawem surówek (29 zł) – kolejne, droższe danie, ale zarówno to, jak i poprzednie, są najdroższymi pozycjami z karty i zapewniam was, że da się tam zjeść znacznie taniej. Nie pamiętam już restauracji, w której za surówkę czy napój zapłaciłabym 3 zł, a wiele dań głównych to wydatek mniejszy niż 20 zł. Moje zdziwienie i zadowolenie jednak zapewne wynikają z faktu, że w Krakowie, w restauracji, trudno uświadczyć takich cen i po prostu stęskniłam się za nimi.

Kaczka na talerzu wygląda niesamowicie – faktycznie, jest to cała, okazała połówka, zapieczona w piekarniku w cudownych przyprawach i z fantastyczną kaszą (tak, kasza może być fantastyczna!). Skórka odchodzi niezwykle łatwo, mięso nie jest suche, wręcz przeciwnie – mięciutkie i soczyste. Niesamowite. To danie absolutnie ścięło mnie z nóg i już teraz planuję kolejną wizytę w Maximie i to z całą rodziną! PYCHA! Do całości, zupełnie niepotrzebnie (bo jak możecie sobie wyobrazić połowa kaczki jest dość sycąca) zamówiliśmy ziemniaki pieczone z masłem czosnkowym (5 zł) – niebo w gębie.

Kelnerzy są uprzejmi, uśmiechnięci i bardzo elegancko ubrani, ale, niestety, nie obyło się bez małych wpadek. Gdy poprosiłam o herbatę (3,50 zł), dostałam herbatę z cytryną, która w menu widnieje jako osobna pozycja i kosztuje 50 groszy więcej. Podobnie stało się z kawą – poprosiliśmy o „kawę espresso” (6 zł), a nie „kawę espresso ze śmietanką” (6,50 zł). Oczywiście różnica jest niewielka i nawet nie zgłaszałam sprzeciwu z powodu 50 groszy. Co bardziej mi podpadło to fakt, że mimo, iż zamówiliśmy kawę i desery w tym samym momencie, kelnerka przyniosła nam najpierw kawę (niezbyt smaczna, prawdopodobnie była to jedna porcja kawy rozlana do dwóch małych filiżanek), a po 10-15 minutach deser. Być może w Polsce nie ma zwyczaju picia espresso na sam koniec obiadu, właściwie w ogóle nie ma zwyczaju picia espresso, więc wybaczę, że nie zostało podane po deserze, ale mogłaby pojawić się na stole przynajmniej wtedy kiedy…

…ananas w cieście z polewą czekoladową (6 zł) – dwa plasterki ananasa w cieście, czyli czymś, co wyglądało jak racuchy polane rozlewającą się bitą śmietaną w sprayu. Da się zjeść i momentami jest to nawet smaczne, na dodatek bardzo tanie, ale nie był to w pełni udany deser. Niemniej jednak restaurację Maxim otwarcie będę polecać – można tam zjeść naprawdę pyszne i tanie, ślicznie podane polskie dania, w wyjątkowo przyjemnej atmosferze!

Plus: genialna kaczka, przytulne wnętrze, bardzo korzystne ceny, miła obsługa.
Minus: kilka wpadek dekoracyjnych, marne espresso.
Polecam: na obiad lub kolację z rodziną.

Adres: ul. Zamkowa 5 (zobacz mapę).
Ocena: 7.5/10

12 komentarzy :

  1. Odpowiedzi
    1. Ale co jeść?? Naleśniki ze szpinakiem ? hm Naleśnik pyszny szpinak trawa .. nie doprawiony zero smaku bigos staropolski?? eh... masakra...!! To były rewolucje jakie?? Pan krzyczał ze nie wolno mi zrobić zdjęcia nagłówku resturacji jakby to było co najmniej muzeum... (podobno był to właściciel)... pies obwąchiwał mnie pod stołem... kwiaty na dwa metry, że nie widać drugiej osoby siedzącej na przeciw... I jak tu iść raz drugi?? Nie da się!! UWAGA!!! Właściel lepiej żeby pilnował albo zmienił kucharza a nie siedział i patrzył na ludzi przy stoliku czy jedzą i co robią... troche kultury! Okropność wstyd za złotówkę...

      Usuń
  2. Zachęciłaś i zaciekawiłaś mnie tą recenzją. Mieszkam niedaleko, więc może już w najbliższy weekend się tam wybiorę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda rzeczywiście zachęcająco:) Jedno mnie tylko zastanawia:odniosłem wrażenie,że obydwa drugie dania były bardzo duże.Jak można tyle zjeść i stwierdzić,czy było smaczne??? I po tym wszystkim jeszcze deser! Jezu,nie wiedziałbym jak się nazywam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam i sprawdziłam: kaczka rewelacyjna! Lubie kaczke ale nie wyobrażałam sobie,ze można ja zjeść z ...kaszą. Teraz juz wiem,że można. Farsz z kaszy z podrobami był naprawde smaczny. Nie myslałam,ze kiedykolwiek zjem pół kaczki a zjadłam. 4 surówki w zestawie także mi smakowały.
    Polecam

    OdpowiedzUsuń
  5. Obsługa beznadziejna- kelner mówi niewyraźnie, porcje małe (niezgodność wagi), na talerzu wygląd mało estetyczny, Właściciel gdy pojawił się problem z obiadem- żeberka podane w zaniżonej wadze do tego ukrojone kilka kawałków zniknął z sali i udał że wszystko jest w porządku. BEZNADZIEJA zmarnowany obiad i czas

    OdpowiedzUsuń
  6. a gdzie dopisek - UWAGA - artykuł sponsorowany

    OdpowiedzUsuń
  7. Restauracja jest cudowna -niskie ceny i duże porcje :) Zachęcam do spróbowania ich potraw! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Restauracja beznadziejna. Na kuchni jest brudno.

    OdpowiedzUsuń
  9. W tej restauracji naczynia myje się w proszku do prania.

    OdpowiedzUsuń
  10. Totalna masakra miejsce bez klimatu jedzenie drogie a mieso niedogotowane. Zamowione picie w ogole do nas nie dotarlo. Beznadzieja wydzlismy glodni i mega niezadowoleni. Nikomu nie polecam!!!

    OdpowiedzUsuń