21 maja 2012

Cala La Pasta (Kraków)


Z lokalem na ulicy Podwale 2 wiąże się pewna historia. Kiedyś już przekraczałam ten próg, a wychodząc, przyrzekałam sobie, że już nigdy, przenigdy nie wrócę. Mało tego – dopilnuję, by nigdy nie weszli tam moi znajomi, ani znajomi moich znajomych, ani znajomi znajomych moich znajomych.

Kiedy knajpa nosiła jeszcze miano Marago Bistro, a wnętrze wyglądało jak zwyczajna kawiarnia, usiadłam tam wraz z dziewięcioma osobami z zamiarem wypicia kawy i porozmawiania przez jakąś godzinę dla zabicia czasu. Dla lepszego zrozumienia sytuacji muszę  w tym miejscu podkreślić, że lokal był absolutnie pusty – byliśmy jedynymi klientami. Siedem osób coś zamówiło (kawa, herbata, sok, niektórzy ciastko), a po kilkunastu minutach od podania zamówienia do sali wkroczył (chyba) Austriak, kucharz i właściciel jednocześnie, oraz jego tłumaczka, i rozpoczęli swoje kazanie. To, łącznie z następującą po nim dość ożywioną dyskusją trwało dobre dziesięć minut, ale streścić mogę to tak: właściciele oświadczyli swoim jedynym gościom, że każda osoba przy stoliku powinna coś zamówić, bo to jest restauracja i ma rachunki do opłacenia. 

Poziom absurdu przekroczył wtedy wszelkie moje wyobrażenia. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się być świadkiem takiego traktowania. Najwidoczniej właściciele woleli pusty lokal, niż grupę znajomych ożywiających miejsce i zostawiających może nie wielkie, ale przecież jakieś, pieniądze. Nie dopiliśmy kawy, bo nie mieliśmy już na nią ochoty i poszliśmy usiąść na ławkach na Plantach. 

Tak było swego czasu w Marago Bistro, ale Cala La Pasta jest jego przeciwieństwem – obsługa jest przesympatyczna i bardzo pomocna. W kuchni urzęduje Sycylijczyk z krwi i kości, który przygotowuje włoskie, w tym sycylijskie, potrawy – bo takie znajdziemy w całkowicie włoskim menu. Dwadzieścia rodzajów pizzy, antipasti, sałatki, zupy, risotto, makarony na trzynaście sposobów oraz dania rybne, mięsne i desery. Jest ciekawie i trudno zdecydować się tylko na jedną potrawę. 

Na dobry początek zamawiamy bruschette (12zł), co wyjaśnione jest jako „mix 4 sztuk grzanek”. To chyba nie brzmi zachęcająco dla kogoś, kto nie ma pojęcia o włoskiej kuchni. Zamiast czterech dostaliśmy pięć, ale to nie jest powód do narzekania – jedyny to taki, że przypraw (w tym świeżej bazylii) było mało. Poza tym „grzanki” były bardzo smaczne i chrupiące. Penne Pesto alla Trapanese, czyli makaron z pomidorami, czosnkiem, bazylią i migdałami (18zł) prezentował się świetnie (zdjęcie poniżej) i smakował całkiem nieźle (pyszny, odrobinę pikantny sos pomidorowy!). Ale, po pierwsze, miał może ze dwa listki bazylii –  taka ilość bazylii pełni w tym daniu wyłącznie funkcję dekoracyjną i w ogóle nie powinna być wyszczególniona w menu. Po drugie płatki migdałów nie zostały uprzednio przyprażone, przez co ich smak był właściwie niewyczuwalny. Szkoda, bo jestem pewna, że po usunięciu tych dwóch niedociągnięć to danie byłoby naprawdę świetne.

Osoba towarzysząca zamówiła Lasagne Bolognese, ale nie smakowała jej zbytnio (może dlatego, że danie to musiało zmierzyć się z lazanią od mojej mamy, co niewątpliwie było trudnym pojedynkiem). Była charakterystycznie zaokrąglona z jednej strony – podejrzewam, że została wycięta z większej formy i ponownie odgrzana – stąd pewnie ten zbyt miękki makaron. Poza tym miała niewiele mięsa, ale za to porcja była dość pokaźna. Towarzyszyły nam również dwa kieliszki białego vino della casa (8zł) – słabiutkie, niestety.

Mimo małych wpadek i niedosytu pod kilkoma względami, wizyta należała do bardzo udanych. Może to dzięki wnętrzu, które jest niezwykle ciepłe i przytulne. Z Włochami wprawdzie mało ma wspólnego (może tylko to, że w tle słychać włoskie radio), ale jest tam niezwykle miło – ciepłe, żółte ściany załamane gdzieniegdzie ciemnym brązem i bordową barwą obrusów, kominek, kredens, ogromne fotele i świeże kwiaty na każdym stole sprawiają, że czujemy się trochę jak w domu – ale czy włoskim? 

Na koniec nasuwają mi się pytania: czy w Krakowie są jeszcze chętni na kuchnię włoską? Czy Rynek rynek nie jest już nią przesycony? Czy jeszcze nam się nie znudziło? Najwyraźniej nie, a Cala La Pasta ma szansę na przyciągnięcie klientów przystępnymi cenami, bo to jest jedna z największych zalet tego miejsca.

Plus: niskie ceny, miła obsługa, szeroki wybór dań, sycące porcje.
Minus: skąpienie przypraw, brak dbałości o szczegóły, niedopracowane dania.
Polecam: na randkę, obiad, spotkanie z przyjaciółmi.
Adres: ul. Podwale 2
Ocena: 5.5/10

 Wszystkie zdjęcia recenzowanych dań zamieszczam tutaj.

2 komentarze :

  1. Włoska kuchnia to to co tygryski lubią najbardziej:D

    OdpowiedzUsuń
  2. To najgorsza restauracja w jakiej byłam!
    W niedzielne popołudnie wybraliśmy się grupą 8 osobową na obiad. Mieliśmy ochotę na kuchnię włoską i restauracja Cale la pasta była na naszej drodze. Każdy złożył zamówienie:
    1. Po 20 minutach Pani kelnerka poinformowała nas że mają zepsutą maszynę do makaronu- szef kuchni proponuje do dania inny makaron- na co znajoma zgodziła się bez problemu.
    2.Po ponad godzinie oczekiwania na włoskie przysmaki, 2 osoby dostały makaron ale z grzeczności czekali na resztę...
    3. po kolejnych 15 minutach przyszła druga Pani kelnerka z talerzem, ani me ani be i się patrzy na nas: na pytanie co Pani przyniosła, powiedziała że "sałata z rukoli"- niepewna, nikt z nas nie zamawiał takiego dania,grzecznie powiedziałam że może Pani spyta co Pani ma, z fochem odwróciła się na pięcie i z tekstem "skąd mam wiedzieć co to jest- przecież nie odbierałam zamówienia" już wzbudziła w nas dziwne wrażenie. Przyszła druga kelnerka i powiedziała do mnie:" przecież Pani zamawiała wieprzowinę w cytrynie" i mi pchnęła talerz-byłam zażenowana. Mięso mega twarde...
    4.po kolejnych paru minutach przychodzi Pani kelnerka z nowym problemem: " nie będzie pizzy- pizzer wyszedł". Wszyscy wpadliśmy w dziką złość. Chcieliśmy rozmawiać z managerem- to była ta właśnie niemiła Pani, która nas obsługiwała. Poinformowała nas "to nie moja wina, pizzer był 1 dzień i wyszedł- pizzy nie będzie".
    Stwierdziliśmy że nie chcemy tam zostać i nie płacimy za dania, bo czekamy na innych i te które dostaliśmy zostały nie ruszone. Pani pogroziła nam policją. Zawołała właściciela- Włocha, który w ogóle nie miał klasy. Wchodził w zdanie i kazał nam zapłacić za otrzymane dania, co było dla nas absurdem! Po czym poszedł wkurzony na zaplecze,po minucie rzucił na stół rachunek- za napoje.
    Bardzo nieprofesjonalne zachowania personelu, zresztą czego się spodziewać jeśli właściciel pokazał żenujące zachowanie.
    Czeka się długo, jedzenie beznadziejne- zresztą cieżko było sprawdzić bo tylko 3 osoby otrzymały dania, toaleta- okropna, humory na cały wieczór mieliśmy złe. NIE POLECAM!!!

    OdpowiedzUsuń