29 maja 2012

Pizzeria Pomodorino (Kraków)


To było jedno z miejsc, do których nigdy bym nie weszła głównie dlatego, że a) z zewnątrz niczym nie zachęca, b) nie odwiedzam restauracji, które mają ogródki piwne, c) nie bywam w restauracjach, które nazywają się „Happy Bar”. 

Skoro już przy nazwie jesteśmy, ten lokal ma chyba najdłuższą na świecie, na szyldzie zobaczymy bowiem napis „Happy Bar Pizzeria Italiana Ristorante Pomodorino”. Z zewnątrz nie wygląda wcale jak żadna ristorante, a już na pewno nie italiano. Czerwony domek w większości zasłaniają reklamowe parasole i ciężkie, drewniane krzesła, a to wszystko na tle czerwonych pelargonii. Ot, taka zwykła knajpa, która równie dobrze mogłaby stać przy jeziorze w mało znanej mieścinie, a obok niej rzesza plażowiczów i rozwrzeszczanych, jedzących lody dzieciaków.  

Te ostatnie akurat doskonale wpisują się w obraz tego miejsca – mają zapewniony specjalny, dość pokaźny kącik, dzięki czemu swoimi wrzaskami umilają pobyt reszty gości. Jest tam także bar z wielkim, włączonym telewizorem LCD, a w całej reszcie naprawdę ogromnej sali odrobinę nieudolnie poustawiano półki (pełne przedziwnych bibelotów i włoskich książek kucharskich), które w początkowym zamyśle miały pewnie wprowadzać jakieś poczucie prywatności osobom przy stolikach. Dostrzegłam tam pewne próby zbudowania klimatu, ale moim zdaniem spełzły one na niczym – klimat jest barowo-stołówkowy, choć kilka elementów (na przykład gustowne i oprawione w ramki czarno-białe rysunki na ścianach) wybija się z tej konwencji. 

Bardzo miła kelnerka przyniosła nam menu, a tu szok: to naprawdę jest włoska restauracja (jakby na potwierdzenie niedaleko nas mknie człowiek wyglądający na południowca i w stroju kucharza donoszący pizzę do jednego ze stolików). Menu jest niezwykle obszerne, wszystkie nazwy zapisane są po włosku, a ceny… no właśnie – różne. Na przykład niektóre pizze są w identycznej cenie jak te, które możemy zjeść w tych setkach włoskich knajp w obrębie Rynku, co trochę dziwi, zważywszy na fakt, że jesteśmy jakieś trzy kilometry od centrum. Znajdziemy też jednak dania poniżej 20zł oraz stosunkowo tanie przystawki.

Jedną z nich, czyli klasyczną Bruschette al pomodorino (9zł), czyli grzanki ze świeżymi pomidorami, czosnkiem i bazylią zamówiliśmy bez wahania, bo ostatnio mam w zwyczaju porównywać serwowane w Krakowie bruschetty (mam przygotowaną już jedną perełkę na następną recenzję). Ta była odrobinę przypalona i namoknięta, ale dostatecznie chrupiąca i całkiem smaczna. Szkoda, że nie jest podawana z mozarellą, bo taką lubię najbardziej. No i z bazylią, która jest wyszczególniona w menu, a której na grzankach nie było ani jednego listka. Nie szkodzi – byłam głodna, więc zjadłam ze smakiem. 

Wyżej wspomniana, bardzo sympatyczna pani poleciła nam zupę rybną na bazie kremu pomidorowego serwowaną z grzankami. Szkoda, że nie podała przy tym ceny, bo zupa kosztowała, bagatela, 40zł (o czym dowiedzieliśmy się przy płaceniu rachunku), a w menu jej nie dostrzegliśmy. Zupa prezentowała się po prostu bosko – była przepełniona do granic możliwości dwoma rodzajami ryby, małżami, krewetkami i kalmarami. Dla mnie zdecydowanie za pikantna, ale te wszystkie smakowitości były przygotowane fantastycznie, a w finezyjnym połączeniu z pomidorami tworzyły naprawdę zaskakujący smak. Potwierdziła to moja osoba towarzysząca, która jest ekspertem od owoców morza, a za zupami nie przepada – była wniebowzięta! 

W oczekiwaniu na dania wzrok wlepiamy w zabawną papierową podkładkę, którą dostaje każdy gość, a która w niezwykle perswazyjny sposób głosi, że pizza w Pomodorino jest najlepszą w Krakowie. Może to ci bardziej podatni na programowanie neurolingwistyczne wypowiadali się później na Gastronautach, że – faktycznie – to najlepsza pizza w mieście? Trzeba było to sprawdzić, więc na drugie danie zamówiliśmy dwie pizze – Rondo Matecznego (cóż na nazwa!) ze świeżymi pomidorami, mozzarellą, szynką gotowaną i czarnymi oliwkami, oraz Parma z sosem pomidorowym, mozzarellą, szynką parmeńską, parmezanem i rukolą (niestety już się skończyła, więc w zamian wybrałam oliwki).

Pierwsza pizza w ogóle nie dotarła, ale nie szkodzi, bo zupa rybna była tak sycąca, że pizzę trzeba by zapakować i zabrać do domu, a więc poważny błąd kelnerki wyszedł nam na dobre. Co do tej, którą miałam okazję spróbować… cóż, może zabrzmi to dziwnie, ale to była pierwsza włoska pizza, która smakowała bardzo podobnie do tej na telefon. Szynce parmeńskiej, parmezanowi i oliwkom nie mam absolutnie nic do zarzucenia i nie kwestionuję ich jakości, ale ogromna, zdecydowanie za duża ilość mozzarelli w połączeniu z kiepskim sosem tworzyła niezbyt korzystny smak. Crème brûlée na deser w cenie 13zł bardzo smakował mojemu towarzyszowi, ale ja jadłam już lepsze. Górna warstwa (najlepsza przecież!) według mnie powinna rozpływać się w ustach i być bardziej delikatna. 

Podsumowując – dla mnie nie jest to najlepsza pizza w Krakowie, choć dałabym jej drugą szansę, gdyby miejsce było przytulniejsze. Lokal ma potencjał i sądzę, że nie musi tylko serwować piwa przy pelargoniach – przy odrobinie wysiłku może stać się prawdziwą włoską restauracją. Ale czy chce? Czy musi? Nie musi. Włoskich restauracji mamy już powyżej uszu, a włoskich knajp, gdzie można po prostu przyjść na piwo i przekąsić coś włoskiego jest bardzo niewiele.

Plus: bardzo miła i szybka obsługa, fantastyczna zupa rybna, ciekawe i obszerne menu, niskie ceny (w przypadku niektórych dań).
Minus: niesmaczna pizza w jednym rozmiarze, wpadki dekoracyjne, klimat barowo-stołówkowy.
Polecam: na zupę rybną, na piwo w ogródku piwnym (dla tych, którzy lubią piwo w ogródkach piwnych).
Adres: ul. Bonarka 5
Ocena: 5/10

 Zdjęcia recenzowanych dań opublikowałam tutaj.

7 komentarzy :

  1. Chryste, jakby mi przyszło płacić 40 złotych za zupę (jakkolwiek dobrą) to chyba bym stamtąd wybiegła z płaczem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze 40 ale osoba dorosla M ma dosc po jej zjedzeniu sytosc pelna a wiec nie wydaje mi sie to duuuzo

      Usuń
  2. Byłam tam raz i od tej pory wracam.Faktycznie z zewnątrz wygląda fatalnie, ale w środku już zdecydowanie lepiej. Dobre makarony i desery!

    OdpowiedzUsuń
  3. całkiem smaczne makarony choć cena niewspółmierna do tego co otrzymujemy na talerzu - porcje są małe (mężczyzna nie najadł się i wolał dojeśc w Macu na przeciwko niż dobierać coś w restauracji na tą cenę), składniki na pizzy można policzyć na palcach 1 ręki (1 kawałek karczocha na 1 kawalek pizzy), w środku dość zimno - nie polecam na zimne mroźne wieczory :/

    OdpowiedzUsuń
  4. genialna kuchnie, wspaniała atmosfera, bardzo miła ogsługa, moja ulubiona restauracja, gotują Włosi, a ceny są lepsze niż w konkurencji, polecam, zwłaszcza lokalozację na Matecznym i ul. Kupa

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie polecam !!!! Zamówiłem sobie z żoną piwo i Pepsi dla młodego, mlody mial ochotę na hamburgera z mc który jest po drugiej stronie, ,przyszedl z nim a pani wyskoczyła jak byśmy obiad z innej restauracji tam jedli (byla strasznie nie miła), rozumie jak byśmy nic nie zamówili,dodam tylko ze piwo jest tam ok bo obsługa i jedzenie wstętne

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo nie polecam!!! Co prawda pizze dostałem po 3 min od zamówienia (widocznie ktoś jej nie chciał) ale była spalona i nie smaczna, końcówki pizzy tak twarde że, się nie dało przekroić nożem. Kelenerki mają bardzo lekceważące nastawienie. Totalna beznadzieja.

    OdpowiedzUsuń