4 września 2012

Green Way (Kraków)


Nie mam w zwyczaju oceniać sieciówek. Chyba, że ta sieciówka mnie wkurzy. Przypomina mi się tu historia opowiedziana niedawno przez znajomą – w bardzo popularnej w Polsce sieci pizzerii na deser dostała spleśniały sernik. Gdybym wtedy z nią była, bez zdjęcia i recenzji by się nie obyło. Bo jak ktoś mi ostatnio powiedział – to przede wszystkim o takich miejscach powinnam pisać.

Jako że nie nastawiałam się na pisanie recenzji z tego baru, nie zabrałam ze sobą aparatu. Zresztą, zdjęcia które miałam ochotę zrobić w trakcie wizyty i tak nie byłyby zbyt apetyczne. Towarzyszył mi mięsożerca, który jest odrobinę wybredny, ale umie się najeść nawet w barze wegetariańskim. Wybrał zupę pomidorową (4,90zł) i grecką pitę (8,50zł), a ja postawiłam na krem szpinakowy (6zł) i zestaw z samosami.

Opisy dań w menu nie są zbyt klarowne – o dokładne składniki trzeba pytać personel, który jest dość zniecierpliwiony, bo za nami tworzy się długa kolejka. Pytam, co zawiera grecka pita – sałatkę, fetę i oliwki. Pytam, jaka to sałatka – słyszę superszybkie wyliczanie wszystkich składników. Towarzysz wyłapał jeden, za którym nie przepada, więc poprosiliśmy o pitę bez niego. Pani na to, że się nie da, bo sałatka jest już gotowa i wymieszana. No dobrze, pomyślałam, więc w takim razie poprosimy bez sałatki. Na co kelnerka odparła, że, cytuję „ale nie dajemy tam tych oliwek i sera aż tyle... to będzie sam chleb z oliwkami i fetą”. Do głowy przyszło mi najbardziej oczywiste rozwiązanie na świecie: podajcie więc więcej oliwek i sera w zamian za sałatkę. Nie miałam jednak odwagi już o to poprosić z kolejką za plecami i niezbyt rozgarniętą obsługą za ladą, której po prostu najwyraźniej… nie zależy. To właśnie jeden z powodów, dla których sieciówek zwykle nie odwiedzam i nie oceniam.

Pita była rozczarowująca, głównie dlatego, że nie była pitą. W dodatku była całkiem przekrojona, przeładowana sałatką, może pięcioma oliwkami, odrobiną sera i ogromną ilością sosu, który nie dość, że wsiąkał w bułkę, to spływał też gęstymi strużkami w papierową torebkę, w której owa „pita” była podana. Mało apetyczne, niemożliwe do normalnego zjedzenia, niesmaczne. Samosy z kolei to dwa wielkie rozmoknięte pierożki z warzywnym nadzieniem pod gęstą warstwą sosu i z surówkami (ogórek zielony, kapusta, buraczki), które nie miały absolutnie żadnego smaku. Nawet zwykły ogórek nie widział nigdy soli, o pieprzu nie wspominając! Jedynym plusem jest estetyczne podanie na wielkim, białym talerzu. Zupa pomidorowa była dostatecznie dobra, a krem szpinakowy w miarę w porządku, ale oprócz szpinaku i odrobiny czosnku nie czułam w nim absolutnie niczego więcej.

Jeśli chodzi o plusy, to na pewno jest nim wystrój – choć wnętrze jest ewidentnie barowe, jednocześnie ma swój dość przyjazny klimat. Desery – ciasto marchewkowe i kokosowe – jako jedyne podczas tej wizyty bardzo mi smakowały. Ceny też nie są złe, a porcje naprawdę pokaźne, ale dla mnie to niestety za mało, by tam wracać.

Plus:
niedrogo, duże porcje, fajne wnętrze, dobre ciasta.
Minus: zniecierpliwiona i nierozgarnięta obsługa, niesmacznie, brak przypraw, mało elastyczne menu.
Polecam: nie polecam.
Adres: ul. Mikołajska 14 (zobacz
mapę).
Ocena: 4/10

33 komentarze :

  1. Masakra... Przypomina się Bourdain, który twierdzi, że najlepsze dania wegetariańskie robią mięsożercy, kucharze, którzy do warzyw podchodzą z większym pietyzmem niż wegetarianie, dla których to konieczność. Dla kucharzy mięsożerców to sztuka i dlatego najlepsze wegetariańskie potrawy jadał przygotowane np. przez angielskiego mistrza dań z wieprzowiny. Chyba coś w tym jest, bo jak spróbowałem w 91 roku jedzenia od krysznaitów w Jarocinie, to się na długo zraziłem. Natomiast dania wegetariańskie przygotowywane przez moich znajomych, którzy nie gardzą mięsem, są zawsze dobre - warzywka jędrne i soczyste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mnie bardzo smakowało jedzenie od krisznowców, jadłam je wiele razy ale ja uwielbiam aromatyczne indyjskie przyprawy. Być może trafiłeś pechowo. Książka 'Kuchnia Kryszny' wydana przez nich jest bardzo dobra i zawsze polecam ją szczególnie wegetarianom :)

      Nie zgodzę się z twierdzeniem, że mięsożercy (a raczej wszystkożercy) robią lepsze dania wegetariańskie. Znam pewną osobę, która wiele lat nie jadła mięsa i jej kuchnia bezmięsna smakuje mi najbardziej na świecie ;)
      Za to na pewno jest inna zależność. Kubki smakowe osób nie spożywających mięsa lub spożywających go bardzo mało, są subtelniejsze. w związku z tym, co dla mięsożercy będzie 'trawą' dla eterycznego wegetarianina może być małym poematem smaku ;)

      Usuń
    2. Książkę tę nabyłem drogą kupna. Sporo dań z niej przygotowuję w domu :) Może i miałem pecha, z tymi kubkami smakowymi to pewnie też masz rację.
      pozdrawiam
      p.s. Ale i tak trzymam stronę Bourdaina ;)

      Usuń
  2. Nie jest to mój ulubiony bar ale nie jest też aż tak zły jak został opisany. Zgodzę się, że sposób podawania pit jest niezbyt wygodny i ciekawy. Ale za każdym razem gdy je jadłam były smaczne. I nigdy nie słyszałam opinii, żeby jakieś danie było niedoprawione (a byłam tam wielokrotnie, z wieloma osobami o różnych "smakach"). Drugie dania - niektóre są lepsze, niektóre gorsze. Na pewno polecam zupę z soczewicy. Osobiście uważam, że ta recenzja nie jest w pełni sprawiedliwa. Chyba powinno się spróbować więcej dań. I nie bardzo rozumiem stwierdzenie "mało elastyczne menu". W menu jest dużo dań, codziennie są też jakieś dodatkowe specjalności i zawsze jest w czym wybierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia, jadłaś tę pitę? smakowała ci?

      Usuń
    2. Przecież napisałam, że jadłam pitę (jednak wolę z falafelem) i że była smaczna. Chociaż irytuje mnie, że bułka zawsze pęka z dołu i mam sałatkę w papierku.

      Usuń
  3. Współczuje tej znajomej z sernikiem pleśniowym ;)

    Przez krótki czas był w Sosnowcu Green Way, wg mojego gustu smakowego, jedzenie u nas było bardzo smaczne, zdecydowanie lepszej jakości niż krakowskie. Grecką pitę w Krakowie kiedyś zamówiła moja córka (która uwielbia dania jarskie), też uznała ją za niezjadliwą. Ja stołowałam się w tym barze w Krakowie kilka razy i byłam średnio zadowolona z posiłków. Uważam, że inne krakowskie wegetariańskie bary mają smaczniejszą ofertę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam raz w tym miejscu i wystarczy! Gulasz wege ochyda, breja z warzyw rozbitych na atomy, bez smaku.Prośba o wrzątek wywołała mega zdziwo. Obsługa nieuprzejma, jakby robiła łachę, człowiek czuje się tam jak intruz, zawracający paniom dupę! W Krakowie omijajcie to miejsce!
    Limandynka

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam dzisiaj z siostrą w tym barze. Obie jadłyśmy grecką pitę - moim zdaniem powinna kosztować trochę mniej ( jakieś 6,50 zł a nie ponad 8 zł). Bułka świeża i smaczna, samo danie i sposób podania bardzo mi odpowiada ale ten sos... cieknie, brudzi, wsiąka w bułkę... Zamówiłam sobie ciastko kokosowe - całkiem, całkiem ale jadłam dużo lepsze... Poprzednio jadłam zupę kalafiorową i szarlotkę wegańską. Zupa smaczna, taka "domowa" - szkoda, że niewielka miseczka. Szarlotka wegańska - bardzo smaczna i godna polecenia ale ( powtórzę się ) jadłam dużo lepsze. Obsługa - do niczego. Robi łaskę, że pracuje i nie zna najprostszych słów "dziękuję", "proszę" itd. Warto zajrzeć aby szybko coś zjeść, na pewno nie jest to dobre miejsce aby posiedzieć spokojnie i z kimś spokojnie porozmawiać... takie miałam wrażenia po kilku wizytach. Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uczęszczam do Green Way od kilku lat i nie zgadzam sie z Twoją opinią, jest nie sprawiedliwa. Przede wszystkim to nie restauracja tylko bar szybkiej obsugi, więc nikt nie będzie Ci streszczał całej książki kucharskiej przez 15 minut. Panie obsługujące są miłe. Każdy klient z kolejki chciałby być obsłużony jak najszybciej stąd też szybkie i trściwe odpowiedzi na temat składu potraw. A może sytuacja była odwrotna i to Ty byłaś nie miła teraz często tacy klienci się zdarzają którzy nie wiadomo czego wymagają za niską cenę. Jeśli komuś nie odpowiada skład danej potrawy, który został ustalony przez centrale sieci i nie podlega zmianą powinien komponować sobie je w domu - to nie koncert życzeń. Nie zgadzam się też z opnią nie przyprawianych potraw, gdyż nie każdy jest zwolennikiem soli i pieprzu, można sobie samemu doprawić. Przyprawniki znajdują sie na każdym stole. Z Twojego bloga można wywnioskować,że jesteś mięsożerna i dania wegetariańskie nie mogą zastapić kurczaka i chrupiącej polędwiczki, trzeba najpierw zrozumieć idee wegetarianizmu. Widzę, że jesteś francuskim pieskiem bo żaden lokal nie spełnia twoich oczekiwań, poza tym jakim prawem piszesz, że obsługa jest nierozgarnięta, myślę że na swój temat nie chciałabyś czegoś takiego usłyszeć. "ale dla mnie to niestety za mało, by tam wracać" - i nikt Cie tu ponownie paniusiu nie zaprasza.

    OdpowiedzUsuń
  7. Drogi Anonimie,
    sposób, w jaki wyrażasz swoją opinię świadczy tylko i wyłącznie o Tobie.

    Co najmniej w trzech miejscach w tekście możesz znaleźć przesłanki, że mam świadomość, że jest to bar, a nie restauracja.

    Nigdy nie jestem niemiła w stosunku do obsługi, nawet gdy ta mnie zdenerwuje lub popełni błąd. Oczywiście są pewne granice, ale zapewniam Cię, że nie były one przekroczone podczas tej wizyty.

    Przypraw powinien używać kucharz i co do tego chyba nie ma żadnych wątpliwości. Przyprawy na stole są dla osób, które wyjątkowo lubią ich większe ilości. Warzywa, które ja dostałam, nie miały kontaktu z absolutnie żadną przyprawą, nawet solą, co jest niedopuszczalne, bo gdybym chciała tak jeść, to poszłabym na targ, a nie do punktu gastronomicznego.

    Doskonale rozumiem ideę wegetarianizmu, ale nie popadam w skrajności i nie traktuję go jako ideologii, a moje codzienne menu składa się z wielu wegetariańskich posiłków.

    Nie jest prawdą, że żaden lokal nie spełnia moich oczekiwań - zapraszam do przeczytania innych recenzji, by się o tym przekonać.

    Oczywiste jest, że określenie kelnerki odnosiło się tylko i wyłącznie do jej zachowania w pracy i tylko i wyłącznie podczas tej wizyty (wszak nie mogę ocenić innych) oraz była to moja subiektywna opinia, ale jeśli Cię uraziłam, to bardzo mi przykro. Niestety nie dowiem się, czy sytuacja uległa poprawie, bo już mnie "tam" nie zapraszasz.

    OdpowiedzUsuń
  8. A Ty kobieto myslisz ze taka z ciebie znawczyni dobrego smaku? Żal mi cie leczysz kompleksy na temat swojej brzydkiej twarzy wizytami na groupona w kazdej knajpie w krk i nie tylko. Sławy tym nie zyskasz pokaz swoja twarz a kazdy wlasciciel cie z knajpy wyzuci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wpisuję tu swój komentarz gdyż jestem częstym bywalcem w green way.Generalnie dania bardzo smaczne i tanie( próbowałem większości z menu i oferowanych dań dnia). Jako, że jestem studentem fajne jest też to, iż otrzymuję zniżkę 10%. Na każde moje pytanie zadane kelnerkom uzyskuję odpowiedź. Nie zgadzam się z opinią, iż są mało rozgarnięte.Zawsze gdy tam przychodzę słyszę: dzień dobry, proszę i dziękuję:) W trakcie wizyt i zajadania już swojego posiłku nie raz obserwuję jak dziewczyny tam pracujące sprawnie obsługują długie kolejki.Wydaje mi się, że szybka (zdecydowana)odpowiedz kelnerki jakie składniki zawiera, np.sałatka jest jak najbardziej ok, zwłaszcza,że to nie jest restauracja tylko bar z samo obsługą-podchodzisz,zamawiasz i otrzymujesz wybrane danie niemalże błyskawicznie- a to chyba o to chodzi w tego typu interesie. Moje przemyślenia: to nie green way, nie spełnił Twoich oczekiwań lecz ogólnie bary szybkiej obsługi,więc może oceniaj restauracje gdzie są kelnerzy, którzy będą wokół Ciebie "skakać" bądź też nie- i wtedy będziesz miała pole do popisu ( w sensie wydawania recenzji ). Mam jeszcze pytanie do Ciebie: Czy uważasz, że masz na tyle wiedzy i doświadczenia w tej dziedzinie aby być krytykiem kulinarnym?
    Pozdrawiam Realistka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. popieram. Ja uwielbiam ten bar ale jadam w Sopocie. Jedzenie jest nieziemskie! Nie lubię opisów i ocen bazujących na jednorazowej wizycie. Może to być krzywdzące, niesprawiedliwe, nieobiektywne (chociaż autorka sama pisze, że to subiektywne)

      Usuń
  10. Realistko,

    dziękuję za podzielenie się swoją opinią na moim blogu. :-)

    Proszę pamiętaj o tym, że opisuję moje wrażenia z danego dnia i nie twierdzę, że obsługa jest ZAWSZE taka, jak ją opisałam; cieszę się, że spełniała Twoje oczekiwania. Moje teksty jednak są subiektywne, operte na jednej lub kilku wizytach w danym miejscu. I na tym polega pisanie jakiejkolwiek recenzji lub wyrażanie opinii; nie jestem w stanie przecież spędzać w każdej restauracji/barze codziennie kilku godzin, by móc następnie napisać "obiektywny" tekst. Recenzje są subiektywne. Zawsze.

    Co do Twojego pytania: ja nigdy nie nazwałam się krytykiem kulinarnym. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Być może się tak nie nazwałaś, ale w moich odczuciach (subiektywne stwierdzenie)na taką osobę próbujesz się kreować.Generalnie nie przemawiają do mnie Twoje SUBIEKTYWNE recenzje. Jak można zauważyć na przykładzie green way - ja bywając tam często jestem zadowolony,- Ty będąc tam raz nie byłaś zadowolona (i masz prawo mieć takie odczucie )Nie rozumiem więc czemu ta recenzja ma służyć, skoro jest subiektywna. Uważasz, że wystawiając złą opinię ustrzeżesz kogoś, kto ją przeczyta przed pójściem do tego miejsca? Może i tacy są,którzy Cię posłuchają, ale to tylko tacy co nie potrafią wyrazić swojego zdania..Moja rada zmień strategię na obiektywną, bo bez urazy, ale ludzi chyba nie obchodzi czy tobie smakowało czy nie, tylko czy jest smaczne - takie jak powinno być. .
    Życzę powodzenia
    Pozdrawiam realistka

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nie oceniam tylko jedzenia i wątpię, by ktokolwiek przejmował się moim smakiem - każdy ma swój i każdy musi spróbować dań osobiście, to dla mnie oczywiste. Więc ten kto chce mieć swoje zdanie, odwiedzi dane miejsce nawet jeśli moja recenzja była negatywna (może właśnie dzięki niej dowiedział się w ogóle o tym miejscu?).

    Dziękuję za radę, ale statystyki bloga mówią same za siebie. Twoje Pytania możesz skierować do ludzi, którzy odwiedzają go regularnie - spytaj ich, czemu im te recenzje służą. Recenzja zawsze jest subiektywna, nie da się wyrazić opinii obiektywnej, bo opinia jest subiektywna ZAWSZE. Blog to miejsce do wyrażania opinii. Jeśli to do Ciebie nie przemawia - nie zmuszam do czytania. :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. LOL !!!!! Jak ocena jedzenia może być obiektywna???? Albo coś ci smakuje albo nie. I to jest odczucie typowo subiektywne. Smak jest sprawą subiektywną, a nie obiektywną. Jeśli anonimie tobie smakuje to jesteś pewien/pewna, że twoje odczucie jest obiektywne? A jeśli idziesz zjeść z kimś obiad w mieście i tej drugiej osobie nie smakuje to co - więcej się z nią nie zadajesz bo ma inny gust/smak od twojego? A czemuż to akurat twoje odczucia mają być obiektywne, a innych nie? Ania pisze o SWOICH odczuciach, nie o tym czy tobie smakowało :D
    Ania, pozdrawiam i rób swoje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż za poziom dyskusji:/ Też nie zgadam się z opinią Ani ale to nie oznacza, że będę ją wyzywała czy obrażała. Bez przesady. Każdy ma prawo do swojej opinii, smak jest rzeczą subiektywną. Aniu proponuję nie wdawać się w dyskusje z osobami które nie raczą się nawet podpisać. Mam nadzieję, że nie są to osoby zatrudnione przez bar GW żeby poprawić opinię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Raczej nie Katarzyno hehe w życiu bym nie chciał pracowac w takim motłochu jakim są bary tego typu i użerać sie z takimi babonami jak Ty i ta cała Ania hahaha :D Anonimowy Bartek

    OdpowiedzUsuń
  16. Anno ugotuj mi cos a powiem Ci kim jestes hahahaha

    OdpowiedzUsuń
  17. Z green wayami jest ten problem, że to franczyza i to co dostaniemy w mieście A nie zawsze będzie tym samym co w mieście B.
    Osobiście jadalam już w Krakowie, Sopocie, Wrocławiu i Bielsku (w tym ostatnim żywiłam się przez całe gimnazjum i liceum) i jeśli mam być szczera tylko bielski GW mnie zadowolił. Posilki są bardzo szybko wydawane, zawsze świeże i smaczne. Jedyny minus, że menu nie zmieniło się od wielu lat przez co jestem już nim znudzona. W pozostalych jedzenie bylo bez smaku, bardzo tłuste lub nieestetyczne.

    OdpowiedzUsuń
  18. W GreenWay'ach jadałam tu i owdzie, ale jedyny którego mogę z czystym sumieniem polecić to ten w Toruniu... Krakowski się do niego nie umywa - obsługa, jedzenie, ceny, no i samo wnętrze - wszystko jest w nim o wiele gorsze... nawet nie mają własnej toalety! (a przynajmniej nie mieli jak ostatnio tam byłam)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawa jestem czy nowy Green Way na Krupniczej by się według Ciebie obronił. Bo wydaje mi sie nieporównywalnie lepszy, a przynajmniej inny...

    OdpowiedzUsuń
  20. Może zajrzę. :) Ale to chyba nazywa się Green Day, a nie Green Way?

    OdpowiedzUsuń
  21. Wzięłam się za czytanie całego bloga, więc pewnie będą się moje komentarze pojawiać pod starszymi recenzjami;)

    W Green Way'u biorę zawsze jakąś zupę i te są w porządku. Desery też są niezłe. Za to w pełni zgadzam się z tym, że jedzenie jest niedoprawione. Raz wzięłam samosy i sos był calkiem dobry, pikantny ale samosy nie miały praktycznie żadnego smaku (poza tym w menu mogli by napisać, że ten farsz warzywny to ziemniaki z groszkiem).

    W Green Day'u na Krupniczej byłam kilka razy i co prawda wszystko smakuje mi bardziej niż w Green Way'u;) ale jest jednak troszkę za drogie jak na vege fast-food. Dodatkowo - raz wzięłam Masala chai do picia i smakowało to jakby ktoś zaparzył herbatę masala chai z Rossmana w dużej ilości wody, a potem rozcieńczył mlekiem...

    OdpowiedzUsuń
  22. bywam tam czasem, kiedy potrzebuje cos na szybko przegryzc, maja dobre samosy, kremy i pojawiajace sie czasem krokiety. reszta dan lepsza lub gorsza, wiekszosc niestety slaba. oprocz niedobrej pity z feta ostrzeglbym jeszcze przed daniami z ichnim sosem pomidorowym, ktory psuje kazda potrawe.
    no i tez przeszkadza mi tam brak informacji nt. skladu, ale z brakiem przypraw sie nie zgodze. stosunkowo rzadko tam cos dodatkowo doprawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Odwiedziłam dziś. Placki ziemniaczane z sosem grzybowym (pieczarkowym). Obsługa niemiła, placki odgrzewane. Głośna muzyka rodem z "hanamontana". Nie odwiedzę więcej tego miejsca. Obok jest "Dynia" - warto dopłacić 3 zł i zjeść naprawdę dobry obiad - tak zrobię następnym razem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Zgadzam się z opinią Ani. Osobiście a dobrą obsługę uznaję coś innego z czym spotykam się w Green Day - powiedzmy, że nie zła, tylko amatorska, nieprzeszkolona. Jedzenie ani smaczne ani estetycznie podane. Do tego letnie - jakby drogę z kuchni miało zawiłą. Byłam kilka razy, aby sobie wyrobić zdanie i więcej nie pójdę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Lokal na Krupniczej nie jest lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  26. Maga

    Cześć, muszę niestety zgodzić się z opinią Ani co do zachowania obsługi. Chodziłam jeszcze do Vegi jak była w tym miejscu (Krupnicza, Kraków), jedzenie tam było znacznie lepsze, zwłaszcza sałatki. Teraz pracuje w Green way jedna (a przynajmniej ją pamiętam) dziewczyna, która też pracowała w ostatnim roku istnienia Vegi - bardzi niemiła, zawsze znudzona i wyrazem twarzy, który mówi klientowi "czego do cholery", a jak zadzasz pytanie to "znowu jakiś idiota czegoś chce". Takie przyjęcie niestety średnio nastraja do przyjścia ponownie, zwłaszcza, że kolejne dziewczyny chyba przejęły podejście do klienta, tej która dłużej pracuje. W Greenway-u jadłam kilka całkiem dobrych posiłków, (choć niewiele), ale ze względu na obsługę już tam nie chodzę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie jest nic w tym lokalu zachwycająego ale nie ma tez nic co spowodowałoby abym nie odwiedziłą ich ponownie wiec zachecam to odwiedzenia samemu i skosztowania ich menu :)

    OdpowiedzUsuń