21 października 2012

Good Time (Tychy)

Restauracja Good Time mieści się tuż przy Hotelu Tychy wśród innych mniej lub bardziej ciekawych punktów gastronomiczno-rozrywkowych. Jest to chyba jedyne miejsce w Tychach, gdzie znajdziemy zagęszczenie tak różnych knajp – jest kebab, jest chińszczyzna, jest pizzeria, jest opisane już przeze mnie sushi, są puby (w tym świetny Palisander) i jakieś pubopopodobne miejsca. Good Time zapadła mi w pamięci jako knajpka klimatyczna i przyjemna, ale ostatnio byłam tam blisko trzy lata temu i jak się okazało – coś się zmieniło.

I nie wiem teraz, czy  to wnętrze się zmieniło, czy może moje oczekiwania, które po prawie dwuletnim recenzowaniu krakowskich restauracji wzrosły do zbyt wysokiego poziomu - w konsekwencji jakaś byle jaka knajpka z mniejszego miasta nie jest w stanie wielu krakowskim miejscom w żaden sposób dorównać. Jedno jest pewne – w moim wyobrażeniu stworzonym po ostatniej wizycie, na pewno nie było sufitu wesoło podświetlonego na wszystkie kolory tęczy, niewygodnych kanap, „umc umc umc” w głośnikach i… tego czegoś, czego zdjęcie zamieszczam poniżej i czego nie jestem w stanie opisać słowami. Podwinięty welon? Resztki weselnej dekoracji? Najbardziej kiczowata ozdoba na świecie? Szkoda tylko, że to „coś” znajduje się na dosłownie każdym stoliku, a ja nie jestem w stanie pojąć, co autor miał na myśli.

Good Time kojarzyłam tylko i wyłącznie z pizzami i shoarmą, a jak się okazało restauracja ma znacznie więcej do zaoferowania, np. ciepłe przystawki (czyli pieczywo czosnkowe na dziewięć sposobów), ryby, sałatki, spory wybór dań z drobiu i wieprzowiny oraz dziesięć różnych makaronów. Skusiłam się na Filet drobiowy zapieczony pod świeżym pomidorem i serem mozzarella skropiony aromatycznym bazyliowym pesto (23,90zł). Mięso było miękkie, soczyste i dobrze doprawione, niestety pesto nie czułam wcale, a porcja mięsa była stosunkowo mała w porównaniu do góry frytek i surówki. Wszystkie dania, według adnotacji w menu, podawane są z frytkami, gotowanymi ziemniakami lub ryżem oraz z surówką lub bukietem sałat w sosie vinaigrette. Frytki (cienkie, jak z McDonalda) dotarły zgodnie z zamówieniem, a zamiast sałatki (o którą prosiliśmy) ja i mój znajomy dostaliśmy dość zwyczajną i nieciekawą surówkę z kapusty pekińskiej. Nie miałam już jednak serca, by zwracać uwagę młodziutkiej kelnerce, tym bardziej, że u znajomego pojawił się nieco poważniejszy problem.

Wszystkie osoby mi towarzyszące były obcokrajowcami, dlatego, aby ułatwić sprawę, to ja składałam zamówienie. Kolega zażyczył sobie trzyskładnikową pizzę Tropicana (mała, 28cm, 14,90zł), ale chciał zamienić brzoskwinię (nie dziwię mu się) na pieczarki – upewniłam się, że jest taka możliwość, ale mimo to kelnerka przyniosła pizzę bez pieczarek i bez brzoskwini – a więc pizza zubożała o jeden składnik, a cena została taka sama. I wcale nie chodziło o dwa złote (kolega ostatecznie zjadł ją ze smakiem; podobno była dobra), ale o to, że gdy poinformowałam o błędzie kelnerkę, ta tylko przeprosiła, zamiast przedstawić sposób rekompensaty. A przecież może to być cokolwiek: rabat, darmowy deser, nowa pizza z poprawnymi składnikami – różne są sposoby doświadczonych restauracji na to, by klient mimo wszystko był zadowolony. Bo przecież błędy zdarzają się każdemu – trzeba tylko wiedzieć jak je naprawić!

Tymczasem w Good Time o rozwiązanie niemiłej sytuacji musiałam się upomnieć. I tu zaskoczenie – niechętnie wprawdzie, ale przyznano nam rabat 10% na całe zamówienie, a nie tylko na pizzę. Miły gest, choć wystarczyłby mi rabat na samą pizzę – bo chodzi o zasadę, a nie o wyciągnięcie pieniędzy od lokalu.

Oprócz wyżej wspomnianego dania z kurczaka spróbowałam też shoarmy drobiowej zapiekanej z serem (19,90zł). Problem ten sam – nieproporcjonalne ilości. Było za mało mięsa, za dużo frytek i za dużo surówki. Samo mięso było bardzo smaczne i nie mam mu nic do zarzucenia, a frytki i surówka – dokładnie takie same jak w poprzednim daniu, czyli bardzo zwyczajne, fastfoodowe i zupełnie nieciekawe.

Trudno oceniać restaurację, dla której w danym mieście konkurencja właściwie nie istnieje. A porównywać ją do standardów Krakowa czy Warszawy też chyba nie ma sensu. Dlatego wydaje mi się, że Good Time może zostać polecone na zwyczajny, nieskrępowany i przede wszystkim niedrogi wypad na kolację z przyjaciółmi (jeśli mamy ochotę na coś innego niż pizza czy chińszczyzna), ale to nie dlatego, że jest najlepsze – innego po prostu nie ma.

Plus: naprawienie błędu, smaczne mięso, przystępne ceny.
Minus: niechętne przyznanie rekompensaty za błąd, niedopracowane wnętrze, nieciekawe dodatki do dań, brak klimatu.
Polecam: na shoarmę – jest OK!
Adres: al. Jana Pawła II 10 (zobacz mapę).
Średnia ocena: 2 na 5. Jedzenie - 2    Obsługa - 1    Wnętrze - 1     Ceny - 4




Wszystkie zdjęcia recenzowanych dań zamieszczam tutaj.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...