22 lutego 2013

Yana Sushi (Kraków)


Przechodząc kiedyś jedną z ulic w Sztokholmie naliczyłam około dziesięciu restauracji japońskich. W zdecydowanej większości z nich część przeznaczona dla gości zajmowała pomieszczenie niewiele większe niż mój salon. Raczej były to więc małe bary sushi, zwykle prowadzone przez nieśmiałych, lecz sympatycznych skośnookich osobników nie potrafiących wykrztusić z siebie słowa po angielsku. W niektórych było podejrzanie gorąco i dziwnie śmierdząco, ale raz zaryzykowałam i… zjadłam jedno z najlepszych sushi w życiu.

Yana Sushi przywołał to wspomnienie, bo jest tak samo, a nawet może jeszcze mniejszym lokalem – znajdziemy w nim tylko dwa stoliki na więcej niż dwie osoby, a reszta to ciasne dwuosobowe stoliczki. W odróżnieniu od wspomnianego baru sushi w stolicy Szwecji, tu widać starania o to, by wnętrze było przyjemne, a nie jest to łatwe na tak małej powierzchni. W środku jest dość banalnie, ale wystające gdzieniegdzie białe storczyki, ozdobiony białym, podwieszonym materiałem sufit, czy w końcu ładnie podane dania to detale, które zdecydowanie wychodzą na plus.

Jako czekadełko dostaliśmy odrobinę zaskakująco dobrej sałatki, choć słowo „sałatka” jest może przesadzone, bo było to po prostu wakame z ogórkiem posypane sezamem. Lekko słodka, lekko kwaśna, ale taka, że miałam ochotę na więcej. Na drugi ogień poszło klasyczne misoshiru (7 zł) – jadałam lepsze, ale złe nie było, jedyne na co mogłabym narzekać to niewielka porcja. Następnie wypróbowałam zestaw Omake (49 zł), który zawierał osiem uramaków philadelphia, sześć hosomaków spicy salmon – z łososiem i kroplą pikantnego sosu, a także prezentujące się idealnie nigiri z łososiem w liczbie pięciu. Te ostatnie przygotowane były na moje życzenie – w karcie rodzaj dodatku w tym konkretnym przypadku nie jest sprecyzowany, a jest przecież różnica między nigiri z awokado a nigiri z węgorzem.

Niestety przy barze stał tylko jeden sushimaster, a więc oczekiwanie na ten zestaw bardzo się dłużyło, mimo że oprócz nas w lokalu było niewielu klientów. Czekanie na drugi, Shounen (54 zł), upłynęło już szybciej. Ten był nieco większy: 8 x dragon uramaki, 6 x hosomaki z ogórkiem, 6 x hosomaki z łososiem surowym i 6 x futomaki z pieczonym. Podane na drewnianej deseczce sushi tym razem było mniej staranne – sałata w futomakach nie zachwycała świeżością, a z niektórych hosomaków niechlujnie wystawał ryż. Za to urzekło mnie piękne zwieńczenie uramaków cieniutkimi plasterkami awokado, bo nigdzie wcześniej nie widziałam tego owocu podanego na sushi w taki pomysłowy sposób. Co do smaku – absolutny brak zastrzeżeń, bo było pysznie! Na koniec zostałam jeszcze namówiona na tartę czekoladową (9 zł), która prezentowała się świetnie, a delikatny, kruchy spód i nie za słodkie wypełnienie, które miało raczej konsystencję zwartego budyniu niż zbitej masy, też przypadło mi do gustu.  

Yana Sushi to może nie miejsce na romantyczną kolację we dwoje, ale na zwykły lunch sushi  – jak najbardziej (warto też zwrócić uwagę na korzystne promocje!). W tym właśnie ten lokal przypomina mi wyżej wspomniane sztokholmskie bary. Tam nikt nie planuje wizyty z wyprzedzeniem; małe lokaliki oferują sushi dobrej jakości, w przystępnych cenach i w miłej atmosferze dla kogoś, kto właśnie przechodzi obok. Takich miejsc w Krakowie brakowało.

Plus: miła obsługa, smaczne sushi, konkurencyjne ceny, ciekawe promocje.
Minus: ciasno, zimno, długi czas oczekiwania.
Polecam: na lunch, bez okazji.
Adres: ul. Zwierzyniecka 12 (zobacz mapę)
Średnia ocena: 3,75 na 5       Jedzenie – 4/5     Obsługa – 4/5    Wnętrze – 2.5/5      Ceny – 4.5/5



Wszystkie zdjęcia w galerii na Facebooku - zapraszam! 

8 komentarzy :

  1. Moje ulubione przysmaki, więc dzięki za recenzję :)
    Ciesze sie, ze znalazłam tego bloga ;) Juz kilka recenzji za mną. Obiecuję kiedyś przysiąść dłużej. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. To wlasnie jest sushi bar a nie restauracja sushi:) bardzo lubie wpasc tam na szybkie cos nie cos:).marek

    OdpowiedzUsuń
  4. hej :)
    często tam bywam, jak jestem w Polsce, miłe miejsce, przyjazna obsługa i smaczne jedzenie. Czego trzeba więcej do szczęścia?!

    info@select-catering.de

    OdpowiedzUsuń
  5. Aniu, kiedy odwiedzisz nowy lokal na Chmieleńcu? My chyba sie tam jutro ruszymy przetestować ;) Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że już otwarty. :) Jak było?

      Usuń
  6. Yana Sushi . Od dłuższego czasu utrzymuje wysoką jakość podawanych dań. Udało mi się odwiedzić również nowy lokal i bardzo mi się tam podobało. Lokal przestronny i jasny, sushi bardzo smaczne i ładnie podane. Polecam i będę odwiedzać oba miejsca bo każde ma inny klimat.

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubiłam to miejsce, niestety do ostatnich odwiedzin. Coś się zmieniło i to bardzo na minus - dostałam sushi z pastą z jakiejś wędzonej ryby, reszta również nie była ani smaczna, ani starannie wykonana, poza tym w lokalu było najzwyczajniej brudno :(

    OdpowiedzUsuń