23 marca 2013

Gessler we Francuskim (Kraków)


To jedna z tych restauracji, obok których się czasem przechodzi, ale nie zauważa. Restauracja w Hotelu Francuskim też była dla mnie niewidoczna, dopóki znajomi nie wpadli na pomysł, by wstąpić do niej na niedzielny obiad. Weszłam bez uprzedzeń, nie czytając uprzednio opinii innych, ani nie słysząc o niej zbyt wiele. Po przemiłym powitaniu, szarmancki szatniarz odebrał mój płaszcz przy dźwiękach wydobywających się spod palców pana grającego obok na fortepianie. Już wtedy wiedziałam, że będzie ciekawie!

Na pierwszy rzut oka widać, że to hotelowa restauracja. Wnętrze jest stosunkowo proste, surowe, bez wyszukanych dekoracji; w salach po dwa rzędy stolików, na nich śnieżnobiałe obrusy i zrolowane serwety. Jakby odrapane, beżowo-żółte ściany mają pewnie sprawiać wrażenie starych (w końcu są ponad stuletnie). Złote elementy znajdziemy nie tylko w żyrandolach i ramach obrazów, ale też w oldskulowej zastawie. Wielkie, gołe okna obwieszone są skrawkami dziwnej czerwonej tkaniny (flizelina?), która niepotrzebnie „ozdabia” też każdy ze stolików, tworząc zbędny kontrast z prostym, acz eleganckim wnętrzem.

Między stolikami krząta się wielu kelnerów – jedni ubrani na biało, inni w garniturach, z których większość wygląda, jakby pracowała tam od początku. Adam Gessler we własnej osobie z uśmiechem przynosi karty i wręcza każdemu z osobna, podczas gdy kelner nalewa smaczny, chłodny kompot (jest darmowy i na bieżąco uzupełniany). Menu bardzo proste, niedługie; są ze cztery zupy, trzy sałatki, poza tym długa lista przekąsek i dania główne, a desery (wszystkie za 14 zł) bliżej niesprecyzowane – domyślam się, że codziennie inne.

Osobna wkładka z propozycją na niedzielny obiad aż trójce z nas przypadła do gustu najbardziej – w cenie 35 zł można było zjeść tradycyjny rosół, schab wieprzowy z ziemniakami, deser, a do tego kieliszek wina. I trzeba przyznać, że to bardzo atrakcyjna cena (w tygodniu oferta „espresso lunch” jest jeszcze korzystniejsza), biorąc pod uwagę fakt, że sam rosół poza godziną obiadową kosztuje już złotych szesnaście.

Widząc takie ceny rosołu w restauracjach, zawsze przypomina mi się ten, który jadłam w Barze Uniwersyteckim za 1,71 (później zdrożał aż do 2,02) i był naprawdę pyszny i sycący. No ale rosół u Gesslera to chyba zupełnie inna filozofia, którą zresztą na żywo nakreślał gościom siedzącym niedaleko naszego stolika. Rosół był smaczny, ale najlepsze było jego podanie, bo wymagało udziału aż trzech (sic!) osób. Najpierw pojawił się sam Gessler i starannie nałożył każdemu na talerz kosteczkę po kosteczce (z kaszy manny), później z wielką wazą pojawił się kelner w garniturze i nalewał zupę, a za nim szła kobietka ze… świeżą pietruszką, którą na życzenie gościa dodawała do zupy. Było to jednocześnie i trochę niezręczne, i w pewien sposób urocze – jednak większości z nas się spodobało.

Jako jedyna z naszej czwórki zdecydowałam się na coś ze standardowego menu – kurczęta w śmietanie (35 zł). Wszystkie dania przyjechały na pokaźnych wózkach pchanych przez kucharzy, przykryte ogromnymi srebrnymi kopułami. Podczas gdy kelnerzy nakrywali do stołu, potrawy były przygotowywane do podania bezpośrednio na naszych oczach. Kurczęta w śmietanie okazały się udkiem z kurczaka w sosie śmietanowym, które było prawdopodobnie – i tu nie przesadzam – najdelikatniejszym i najsmaczniejszym kawałkiem kurczaka, jaki kiedykolwiek jadłam! Gdyby nie nieco przesolony ryż i też odrobinę za słona marchewka (nie z mrożonki – dawno takiej nie widziałam w restauracji!), danie byłoby wręcz idealne. Znajomi też nie byli zawiedzeni – ich mięso, ukrojone na naszych oczach, również było bardzo dobre i delikatne. Na deser każdy z nas dostał porcję racuchów z jabłkami – były maleńkie, cienkie, ale za to chrupiące i smaczne – takie domowe, po prostu.

No właśnie – każdy z nas. Mimo, że ja zestawu obiadowego nie zamawiałam, dostałam nie tylko racuchy, ale też wino. Nie wiem, czy to po prostu miły gest ze strony restauracji, która troszczy się o to, by gość nie czuł się gorszy, czy może błąd obsługi. Gdy się zorientowałam, było już za późno, by dopytać, ale atmosfera tam panująca i sposób traktowania klienta sprawia, że bardziej skłaniam się ku temu pierwszemu.

Tę restaurację polecam każdemu, kto chce posmakować nieco oldskulowego klimatu i dobrej polskiej kuchni. Tym samym mam nadzieję, że Gessler dopilnuje, by show nie przyćmiło jedzenia, wszak do restauracji przychodzimy w pierwszej kolejności po to, by dobrze zjeść, a nie po to, by oglądać kulinarne pokazy. Zgodzę się że obsługa tego lokalu może być dla niektórych krępująca, ale nie da się ukryć, że krakowskie restauracje mają się czego od niej uczyć. Tak czy owak, gdy będziecie przechodzić obok – warto to miejsce zauważyć.

Plus: perfekcyjna obsługa, bardzo atrakcyjne oferty lunchowe, smacznie, ciekawa atmosfera.
Minus: nieco biedny” wystrój, odrobinę wygórowane ceny poza promocją.
Polecam na: niedzielny obiad z rodziną, na lunch.
Adres: ul. Pijarska 13 (zobacz mapę)
Średnia ocena: 4,12 na 5   Jedzenie – 4/5      Wystrój  - 3.5/5    Obsługa - 5/5       Ceny – 4/5

9 komentarzy :

  1. A byłaś w Chimerze? Chodzi mi o restaurację, nie o bar sałatkowy. Zawsze jak czytam o nowym Francuskim, przypominam sobie chimeryczną atmosferę i zastanawiam się, czy na pewno chciałabym powtórki...

    Ale może to nie powtórka?

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam tylko w barze sałatkowym. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakaż szkoda tylko, że Gessler teatralnych manier nie łączy ze zwykłą przyzwoitością (mowa o jego długach wobec stolicy i obrzydliwym dość unikaniu ich spłacenia). Po pierwszej wizycie byłem urzeczony, niestety, dowiedziałem się kto zacz i apetyt mi zupełnie przeszedł. Szczerze mówiąc, dziwię się, że biznes człowieka, który z omijania prawa uczynił swój zawód, jeszcze w Krakowie funkcjonuje. Chyba niczego bym nie był już w stanie we Francuskim przełknąć.
    PS. Bardzo lubię i regularnie odwiedzam Pani bloga! Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wygląda cenowo oferta lunchowa? Niestety na ich stronie oprócz wzmianki o tym nie ma podanej ceny, ani tego co wchodzi w jej skład.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego co pamiętam, kosztuje 20 zł.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nieco inne odczucia. Pewnego dnia przyszłam tam na lunch w tygodniu. Obiad za 20 zł, to taki obiad "dla każdego" i tak też zostaliśmy z partnerem potraktowani. Nikt koło nas nie skakał, a kelnerzy byli w sumie nieuprzejmi, nie układali szarmancko talerzy i sztuców, a nimi "rzucali", w międzyczasie zaczęli się kłócić na całą restaurację. Przy stoliku obok siedziała stała klientka i ona była już nieco inaczej traktowana. Jednak przechodząc do sedna. W menu wyraźnie był wypisany rumsztyk, ale najwyraźniej się skończyły. Nikt nas o tym nie poinformował, za to dostaliśmy schabowego. Szczerze? Gdybym wiedziała, że dostanę takiego a nie innego kotleta, to bym nie weszła do restauracji, bo schabowych po prostu nie lubię. Nikt nas za zmianę nie przeprosił, nikt o niej nie informował. Jedzenie było przeciętne. Za 20 zł wolę zjeść w Smakołykach, zestaw podobny (bez deseru), wystrój i prestiż, cóż tu jest różnica, ale przynajmniej ludzi traktują należycie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co pani ten oszust obiecał żeby takie superlatywy o nim pisać ? ...chociaż to że obiecał to nie znaczy wcale że zapłacił... bo nawet własnemu adwokatowi ostatnio nie zapłacił i są o tym artykuły w prasie !
    A może to jego obecność tak panią mocno zaimpresjonowała ? No to teraz już go tam pani nie zobaczy bo otworzył inny geschaft w Gdańsku i za darmo lansuje tam swoją osobę !

    Francuski od czasów PRL-u nigdy nie był doinwestowany i częściowo zaczyna się sypać a Gessler nie robi tam nic innego jak wyciskanie soku ze starej cytryny i przerost formy nad treścią jeśłi chodzi o obsługę... na forach można nawet wyczytać że personel nie jest płacony na bieżąco i musi biegać za synalkami Gesslera żeby łaskawie jakiś banknot z portfela wyciągnęli...

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy ta oferta jest nadal aktualna? Gessler chyba uciekł z Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mysle ze nie bo dodzwonic sie tam nie da.
    Widocznie syndyk uwaza ze nie trzeba zarabiac aby splacac dlugi
    Pewnie po krotkim czasie ktos to kupi za bezcen ✴

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...