10 czerwca 2013

FORUM Przestrzenie (Kraków)

Hotel Forum a.k.a. Wieszak Na Reklamy. Niegdyś jeden z najnowocześniejszych budynków w Krakowie, dziś znany głównie z tego, że mieści najdłuższy billboard w Polsce. Obecnie to niemal ruina, która straszy swoją brzydotą, ale to, co widzimy stojąc do niego plecami, to już inna bajka: zielone bulwary, Skałka i Wawel. Byłoby cudnie usiąść na wygodnym leżaku z takim widokiem, popijać mrożoną herbatę i zajadać się tartą, prawda? Prawda. Toteż właśnie ktoś na to wpadł! 

Wielkość ogródka robi wrażenie (1000m2), ale – umówmy się – to po prostu kawałek trawnika z mnóstwem kolorowych leżaków i drewnianych skrzyń pełniących rolę stolików, które zresztą muszą być koszmarnie niewygodne do jedzenia czegokolwiek (choć nie wiem tego z autopsji). Jednak klimat tworzy to atrakcyjny, bo teraz picie piwka na świeżym powietrzu, czy to w cieniu, czy to w słońcu, a także przyjście do knajpy ze zwierzakiem lub rowerem stało się niezwykle modne. A to wszystko z dala od turystycznego zgiełku miasta.

W środku na pierwszy rzut oka ciekawie, bo wyjątkowo dużo światła i… przestrzeni, która według mnie jest jednak dość kiepsko wykorzystana, skoro większość sali zajmują kanapy gotowe pomieścić co najmniej sześć osób (wystarczy, by przyszło pięć par, by nowi goście prawie nie mieli gdzie usiąść). Wnętrze szalenie modne – nieco surowe, bo niewykończona podłoga i gołe okna (widok przez nie świetny); trochę zimno i szaro-buro, choć gdzieś przebija się kolor pomarańczowy, gdzie indziej seledyn, kolorowe kocyki, świeże bzy na stołach i potężny, neonowy napis „Recepcja” na niebieskim tle, tuż obok zapisanej kolorową kredą tablicy.

Na niej same śniadania; menu obiadowe pojawiło się z półgodzinnym opóźnieniem, ale znalazł się jeden uczynny człowiek, który sympatycznie poinformował mnie o ofercie lunchowej; niestety było to ostatnie dobre wspomnienie na temat obsługi z tego lokalu. To, co stało się później, jedynie utwierdziło mnie w przekonaniu, że robię bardzo dobrze, nie przedstawiając się obsłudze i zachowując pełną anonimowość przez cały czas trwania posiłku. Gdyby było inaczej, nie miałabym prawa nawet słowem pisnąć o jakości obsługi w danym miejscu.

Przy barze złożyłam szybkie zamówienie. Szybkie, bo kelnerka była niecierpliwa, niemiła i unikająca kontaktu wzrokowego, więc jak najszybciej wolałam zniknąć z jej pola rażenia. Poprosiłam o rogaliki oraz dwa zestawy lunchowe: drugie danie i zupa, którą jesteśmy zmuszeni zjeść, albo przynajmniej za nią zapłacić, bo zestaw jest w cenie 20 zł i ani nie da się go rozdzielić, ani zabrać zupy na wynos („jeszcze”). Jeśli więc ktoś nie lubi zupy Prowansalsko-Minestrone, to ma problem, ale jednocześnie nie wie, co traci, bo zupa, choć podana banalnie, była przepyszna. Dość pikantna, aromatyczna i sycąca, bo pełna nie tylko grubych nitek makaronu, ale też świetnie przyrządzonych warzyw takich jak fasolka szparagowa, kalafior, marchewka i cukinia.

Aż dziwne, że tak mi smakowała, po tym jak przeżyłam szok przez niezwykle elokwentną odpowiedź tej samej kelnerko-barmanki na moje proste, grzeczne i zupełnie zwyczajne pytanie, które zapewne często słyszy się we wszelkich lokalach gastronomicznych, a już na pewno takich, które nie mają wydrukowanego menu: „A co macie Państwo z napoi?”. Nie wiem, czy wszyscy zareagowaliby tak spokojnie jak ja słysząc stanowcze: „Proszę sobie podejść do lodówki i zobaczyć!”, ale tylko uśmiechnęłam się pod nosem i czekałam na więcej, bo jeśli klienta traktuje się w taki sposób już na wstępie, na pewno na jednej wpadce się nie skończy. Nie myliłam się – zamówione rogaliki, które chciałam zjeść w ramach przystawki, nie pojawiały się na stole od kilkunastu długich minut, więc po kolejnym podejściu do baru dostałam zapewnienie, że dotrą przed daniem głównym. Tymczasem na stole wylądowały dwa talerze z cannelloni i rzuconym w przelocie „Niestety jednak będą jednocześnie”.

Rogaliki zamiast na śniadanie, zjedłam więc na deser. Za 5,50 dostałam dwa maleńkie, ciepłe i bardzo kruche rogaliki z Luks Pomadą, czyli ręcznie robioną konfiturą, której smak można wybrać przy składaniu zamówienia. Ja postawiłam na rabarbar i nie zawiodłam się – była wyborna! Gdyby nie lekko przypalone rogale, całość – choć prosta – byłaby perfekcyjna. W Przestrzeniach nie zjemy jednak samych rogalików – zaciekawił mnie też tarty, zestaw z rzodkiewkami na grządce czy omlet z kozim serem lub szynką parmeńską. Mniam!

A co z daniem głównym? Jedynym minusem było to, że nie było prawie żadnego wyboru, ale wybór, podejrzewam, trzeba czasem poświęcić na rzecz świeżego i zmiennego menu. Tego dnia było tylko cannelloni bolońskie i ze szpinakiem. Niewielkie porcje (z zupą stanowiące sycący zestaw), oba ładnie podane, oba bardzo smaczne. To pierwsze nieco pikantne z przepysznym, wyrazistym sosem pomidorowym, te drugie, po pikantnej zupie, wydawały się nieco nudne, ale i tak na plus.

Biorąc pod uwagę sam posiłek, wyszłam więc najedzona i zadowolona, ale jeśli chodzi o obsługę – zniesmaczona. Do tego stopnia, że dwa razy zastanowię się, nim wrócę do Przestrzeni. Trochę trudno mi pojąć, gdzie leży przyczyna takiej niekompetencji (i nie chodzi tu zaledwie o tę jedną barmankę, która obok kelnerki pewnie nawet nie stała), której doświadczam w krakowskich lokalach dość często. Tu być może wynika to z tego, że chce się zrobić wszystko naraz; i klub, i kawiarnię, i grill, i restaurację…? Na zewnątrz jest ładnie i przyjemnie (dopóki nie wstaniemy z leżaka i się nie odwrócimy), w środku modnie i oryginalnie, ale jeśli obsługa utrzyma się na takim poziomie, Forum nadal będzie znane wyłącznie z powodu dużego billboardu.

Tę recenzję mogliście również przeczytać w magazynie Lounge (#52).





27 komentarzy :

  1. Blog jest świetny, czytam go regularnie, ale dziś taka mała "gramatyczno-nazistowska" uwaga: słowo "pomarańcz" nie istnieje. Jeśli "pomarańczowy" odpada, bo koniecznie musisz użyć rzeczownika, to pozostaje ci "oranż". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za zwrócenie uwagi. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. " ruina, która straszy swoją brzydotą" straszy raczej ten blog...

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozumiem, że poza tym iż STARASZ się być krytykiem kulinarnym (z dość wątpliwym skutkiem - co widać m.in. po oszałamiającej ilości komentarzy) zajmujesz się jednocześnie architekturą. Pisząc, iż hotel Forum jako budynek straszy swoją brzydotą, okazujesz się straszną ignorantką, obrażając jednego z czołowych polskich projektantów.
    Czasami niestety trzeba wiedzieć gdzie postawić kropkę i przestać pisać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że jednak blog jest popularny skoro trolle znajdują do niego drogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. A jak juz pojdziecie do Forum i wypatrzycie kogos z kim chcieliscie pogadac...a nie starczylo Wam odwagi to pomozemy chetnie w klopocie ;-)

    https://www.facebook.com/SpottedForumPrzestrzenie

    OdpowiedzUsuń
  7. Forum straszy, to fakt. Ten szary, zwalisty budynek jest odrazajacy. Pisze jako mieszkanka Krakowa. Co do Forum Przestrzenie - nie wiedzac, ze to modne, hipsterskie miejsce, odnioslam wrazenie, ze to raczej speluna, brudna, nieciekawie urzadzona. Jedzenie tanie, srednie. Mam wrazenie, ze w zupie, ktora ostatnio jadlam (swoja droga byla dosc smaczna) dodano za duzo gotowego bulionu z kostki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na architekturze nie znam się zupełnie i dla mnie budynek Forum jest właśnie brzydki. Zaniedbany i brudny stojak reklamowy.
    O istnieniu Przestrzeni nie miałam wcześniej pojęcia, ale chętnie tam zajrzę - może trafię na kogoś innego z obsługi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Natrafilem na tego bloga przypadkiem. Ostatnio bylem w FP i bardzo spodobalo mi sie to miejsce, a zwlaszcza przepyszna pizza na delikatnym oraz cienkim ciescie. Od 12 lat jestem... kucharzem i stwierdzam, ze wraz z nastatniem takich programow jak: Piekielna kuchnia Gordona Ramseya, Marco Pierre gotuje, kuchenne rewolucje itp coraz wiecej ludzi postanawia byc krytykami kulinarnymi. Co jest tego przyczyna? Powiem wam jedno, aby byc krytykiem to chociaz troche trzeba sie znac na kuchni, prowadzeniu restauracji i modzie restauratorsko-kulinarnej. To, ze autorka bloga w niedziele z rodzina uklepie kotleta nie czyni z niej niestety krytyka kulinarnego. A co do Forum, mysle ze bardzo czesto bede tam wpadal, gdyz jest to jedyne miejsce jakie znam, gdzie czlowiek nie jest osaczony smutnymi Panami w garniturze, tylko poprostu normalne luzne miejsce, w ktorym mozna wypic piwo tanio zjesc i porozmawiac z obsluga (kelner, barman, kucharz) jak z kolega. Takiego miejsca w Krakowie brakowalo !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie warunki trzeba spełniać, żeby móc po prostu opisywać na blogu wizyty w restauracjach? :)

      Usuń
    2. odpowiedz jest bardzo prosta.... poprostu trzeba sie na tym znac....

      Usuń
    3. Poważnie? Jest jakiś regulamin? Zapis prawny? Myślałam, że takie rzeczy można robić po prostu. Dla przyjemności. Bo czemu nie?

      Usuń
    4. To jest tak samo jak z leczeniem, mozna sie leczyc domowymi sposobami wg. zalecen babci (co jest watpliwym sposobem leczenia) poniewaz babcia sie na tym zna gdyz przeczytala poradniki zdrowotne itp, lub mozna isc do lekarza ktory sie na tym naprawde zna. Osobiscie watpie, czy 80% autorow blogow kulinarnych i pseudo krytykow zna np stopnie wysmazenia miesa, a na widok rozowej poledwiczki wieprzowej dostana szalu bo ktos chce ich otruc podajac im surowe mieso. Tylko szkoda, ze na tym traca zwykli ludzie ktorzy sa zniechecani takimi dziwnymi komentarzami i pseudo kulinarnymi krytykami .....

      Usuń
    5. Każdy ma swój rozum i niech każdy sobie wybiera, jakie recenzje chce czytać. Wpis mi się spodobał, bo autorka dużo uwagi poświęciła obsłudze, która dla mnie jest równie ważna. Na gotowaniu i profesjonalnej krytyce kulinarnej nie znam się w ogóle, więc ewentualnie amatorskie (z pewnością nie tak bardzo jak moje) podejście w ogóle mi nie przeszkadza i blog jest dla mnie pomocny. Oby takich więcej!

      Usuń
    6. :-)

      Drogi Anonimie, chciałabym zaznaczyć, że pominąłeś bardzo istotny fakt: nigdy nie powiedziałam, ani też nigdzie nie napisałam, że uważam się za krytyka kulinarnego. :-)

      Myślę, że to wystarczająco oczywiste, że moje wpisy przekazują zupełnie subiektywną opinię. Czy ktoś zechce się nią kierować, czy nie - to już nie jest moja sprawa.

      Usuń
  10. Rozbawił mnie ten kotlet. :-))

    OdpowiedzUsuń
  11. Obsługa w takich miejscach jest specyficzna jak i same miejsca. Nie pretendują do miana stylowych, eleganckich restauracji, więc i obsługa nie będzie się przymilać na każdym kroku. Wielu ludziom (zwłaszcza młodym) pasuje właśnie taki luźniejszy, bardziej bezpośredni styl, przez innych odbierany jako niegrzeczny. Jak dla mnie faje miejsce w super miejscu. Czasem dobrze jest wyjąć kij z tyłka i się wyluzować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiesz więc, że w jakiejś zwykłej budzie z kebabami na rogu ktoś może klienta opluć i obrazić, bo i standard "lokalu" jest niższy...? Tam gdzie klient zostawia swoje pieniądze, należy się mu szacunek, a kelnerki mają wykonywać swoją pracę - czyli służyć pomocą.

      Usuń
  12. Od kiedy luźny znaczy arogancki?

    OdpowiedzUsuń
  13. Odwiedziliśmy Forum ze znajomymi w zeszłym tygodniu, dużo przestrzeni fakt, zamówiona sałatka smaczna, ale przyłączam się do opinii - część osób tam pracujących, nie tyle, że nie słyszało o obsłudze klienta, ale co gorsza o dobrych manierach, a dziewczyna za barem, na pytanie o możliwość rezerwacji miejsc, odpowiedziała zirytowana "nie wiem" ???
    :-) poza tym ciekawe miejsce.
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  14. Forum przestrzenie to od dłuższego czasu moje ulubione miejsce na śniadanie/lunch czy lekka kolacje. Uwielbiam zmienne menu, lemoniada jest pyszna a pizza z szynka parmenska należy do moich ulubionych.

    Obsługa fakt barmanska nie kelnerska ale nigdy nie spotkałam się z arogancja czy olewaniem z ich strony. Może mam szczęście.

    Ja miejsce szczerze polecam zarówno ze strony kulinarnej ( zupa szczawiowa i sałatka z poledwiczkami rozłożyła mnie ostatnio na łopatki) jak i klimatycznej choć wiadomo nie każdemu pasuje to samo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podziwiamy i pozdrawiamy Pana z obsługi, który dzisiaj ( nie wiemy jak ma na imię) ubrany był w białą koszulkę, krótkie brązowe spodenki i czarne buty. Bardzo miły, sympatyczny i bardzo pracowity :) praca z pijacymi klientami nie jest łatwa, a ten chłopak mimo że jest w nocy w pracy i zamiast sam się bawić i wypoczywać był bardzo uprzejmy. Tak bardzo, że zwróciło to nasza uwagę. Cały czas sprzątal, biegał z kuflami. Życzy więcej takich pracowników. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Piłam tam drinka z oranżadą rabarbarową - był pyszny! Czy ktoś poratuje mnie nazwą tej oranżady? próbuję ją kupić, chodzę po sklepach ale nie mam pojęcia o co pytać :(

    OdpowiedzUsuń
  17. John lemon, pyszny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bylam wczoraj z kolezankami. Bylo milo posiedziec na lezaczkac, pogadac wypic piwo, lemoniade, zjedlismy pyszna pizze ze szpinakiem i orzechami! Ale gdy zamowilam dwie mrozone kawy przy barze, uslyszalam od barmanki "o NIE"! Hmmm wiec zgadzam sie z autorka tego bloga ze obsluga niezbyt sympatyczna....

    OdpowiedzUsuń
  19. Z Forum - Hotelem Forum:) mam bardzo miłe wspomnienia, zapewne jak wielu Krakusów, bo kiedyś było to miejsce wielu... studniówek! Mojej również:) Dlatego zawsze wracam do niego z sentymentem. Przestrzenie Forum musiałam odwiedzić. Trzy podejścia i trzy identyczne wnioski - jedzenie FANTASTYCZNE (świeże składniki, wyraziste smaki, lekkie, ciekawe kompozycje, w dobrej cenie) ale obsługa FATALNA - czekając przy barze za każdym razem czułam się jak intruz żebrzący o uwagę obsługi. Trzy razy zniosłam. Dla dobrego jedzenia. Może miałam lepszy dzień? Czwarty raz wyszłam i... nie wrócę. Żałuję. Forum pewnie nie, bo ludzi tłum.

    OdpowiedzUsuń
  20. Też właśnie biorę się za krótką recenzję Forum. Może i minęły 2 lata, ale niewiele się tam zmieniło, zwłaszcza w kwestii obsługi ;)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...