18 września 2013

Burgertata (Kraków)

Nie przypuszczałam, że wciśnięcie nowej knajpy na Krupniczą będzie jeszcze możliwe. Okazało się jednak, że o ile sprowadza się to do ukrycia w bramie niepozornego, pomarańczowo-czarnego vana, jest to jak najbardziej wykonalne. Nikt nie ma szans zobaczyć Burgertaty z ulicy, a niektórzy, zwabieni tablicą z zewnątrz, po wejściu na szare, mało urokliwe podwórko, odwrócą się na pięcie i pójdą szukać czegoś innego. Dlaczego?

Po pierwsze – faktycznie, miejsca nie można uznać za najpiękniejsze. Przy odrapanych murach, szarym betonie, punkcie ksero, spacerujących gołębiach i wiszącym praniu trudno doszukać się miłego kąta na posiłek. Czasem nawet nie ma gdzie usiąść, bo przy dwóch pomarańczowych, brudnych beczkach, stoi zaledwie kilka skrzyń, na których można przycupnąć. Na szczęście to street food, więc akurat tego czepiać się nie będę.

Drugi powód to ceny. Wbrew pozorom mogą odstraszyć, bo za najtańszego burgera, klasycznego, zapłacimy zaledwie 12 zł (najdroższy jest za 17) – taka cena w centrum Krakowa? Burgertata zapewnia jednak, że jakość utrzymuje na wysokim poziomie, a ja poszłam sprawdzić, czy jego burgery faktycznie są takie smaczne jak je opisują (najbardziej oddani fani na Facebooku proszą Burgertatę o adopcję).

Skusiłam się na Italiano z ciemną bułką (poprosiłam o zamianę, bo wypatrzyłam, że burger Fit taką się chwali) – z oliwkami, pesto, sałatą, pomidorem, mozzarellą, świeżą bazylią i czerwoną cebulą. Już po pierwszym kęsie zaczęłam żałować mojego wyboru, bo burger był dla mnie za… domowy co, brońcie bogowie greccy, nie znaczy, że był zły! Wszystko przez to, że zazwyczaj w bardzo podobnym zestawieniu składników przygotowuję burgery w domu, więc nie miałam dużej frajdy z jedzenia go i czułam ogromny niedosyt. Cóż, mój błąd!

Italiano miał jednak coś, czego prędko nie odtworzę – mięso. Choć było raczej dobrze wysmażone, a nie średnio (tak – Burgertata pyta o stopień wysmażenia mięsa), było doskonałe – tak soczyste i smaczne, że aż chciało się jeść! Bułka natomiast (w pieczywo Burgertata zaopatruje się w Piekarni Mojego Taty) w moim odczuciu była zbyt gruba; przez nią mój burger znacznie odstawał rozmiarem od burgerów moich znajomych. Buła, sama w sobie, świetna – odpowiednio podpieczona i chrupiąca.

W menu znajdziemy kilka rarytasów, na przykład sos Jack Daniels czy… bananowy ketchup. Ten ostatni zaintrygował znajomego, który bez zawahania postawił na Hawaii (15 zł), składającego się ze 180 g wołowiny, sera Ementaler, grillowanego ananasa w przyprawie Cajun, wspomnianego ketchupu, pomidora, sałaty oraz czerwonej cebuli. Ugryzłam kawałek i chciałam więcej! Mięso i bułka fantastyczne, a lekko słodki posmak dodawał całemu burgerowi wyjątkowości. Druga osoba towarzysząca zajadała się tymczasem burgerem o nazwie Rocket (14 zł) – chorizo, rukola, sos Pimento, karmelizowana cebula, pomidor, majonez, ketchup. Tu rozczarowała nas forma chorizo – cieniuteńkie plasterki w ogóle nie dawały się wyczuć, liczyliśmy na pokaźniejsze, bardzo aromatyczne kawałki, które by go wyróżniły. Ale i tak był pyszny!

Być może pomarańczowy van Burgertaty nie stoi w najprzyjemniejszym miejscu, ale warto się przy nim na moment zatrzymać – unoszące się wokół niesamowite zapachy są wskazówką, że tu robi się dobre jedzenie. A gdyby tylko obsługa była nieco bardziej uśmiechnięta, byłoby super! Ja życzę Burgertacie powodzenia, i choć o adopcję w euforii nie proszę, zapewniam, że będę wpadać!

Plus: smaczne burgery, niskie ceny.
Minus: mała liczba miejsc siedzących, okolica.
Polecam na: dobrego burgera w atrakcyjnej cenie.
Adres: ul. Krupnicza 6 (w bramie) (zobacz mapę)
Średnia ocena:  4,5 na 5.   Jedzenie – 4.5/5     Obsługa – 4/5      Ceny – 5/5





10 komentarzy :

  1. Street foodowi można więcej wybaczyć :) a burger Hawaii zaintrygował również i mnie, może będę miała okazję...?

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłem i nie polecam.... Zamówiłem special one , mięso mało wyraźne w smaku, miało być dobrze wysmażone a lało się jak z kranu. Pieczarki bez smaku...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba zacznę próbować jedzenia w takich miejscach. A jak będę w Krakowie to od razu poszukam vana! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecam gorąco towarek pierwsza klasa świeże i smaczne van rzadzi na krupniczej i nie tylko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie polecam. Dałem im szansę trzy razy - za każdym razem zamawiając medium raw dostawałem cieknące well done ze stosunkiem mięsa do bułki niższym niż 50%.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja bym się tak nie zachwycał. Na samych zdjęciach burger nie wygląda dobrze. Byłem, jadłem i również dostałem wypieczone mięso, mimo, że pytano się mnie jakie chcę... Co z tego, że są tansi od konkurencji jak w ich burger to 150g mięsa. Żadne halo. Nie polecam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Słysząc dobre opinie na temat tego miejsca wybrałem się i rozczarowałem, pierwsze co zobaczyłem to sosy fanexa oraz ceny zaczynające sie od 13 zł, te dwie rzeczy i wiadomo że burger nie może być z dobrej wołowiny albo tak jak ktoś napisał jest poprostu mały i padło na tą drugą opcje. Dodatkowo duża ilość ketchupu miała chyba zabić smak mięsa bo aż z niego ciekło. Ogólnie mega średniawa

    OdpowiedzUsuń
  8. Będąc fanem Twojego bloga chętnie wybrałem się do taty. Spotkało mnie jednak MEGA rozczarowanie. Burger nie był nawet przeciętny. Sosy kiepskie a mięso w burgerze bez smaku -_-'
    Moja ocena 2/5
    PS. Fajny van

    OdpowiedzUsuń
  9. Kilka dni temu jadłem w Burgertacie. Zamówiłem Don Blue i jak mam być szczery to jedyne co jest dobre w tym burgerze, to ser. Mięso miało być dobrze wysmażone a dostałem cieknące i lejące z linią półsurowego mięsa. To, połączone z za dużą ilością niedobrego ketchupu spowodowało, że musiałem sobie zrobić śliniaczek, żeby nie wyjść kompletnie umorusanym... Zjadłem do końca chyba tylko ze skąpstwa, że wydałem na to kilkanaście złotych.
    Więcej tam nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja jadłem u burgertaty na prochowej. nawet dobry burger, choć mięso ciut niedoprawione. Chciałem dobrze wysmażonego i takiego dostałem. Ogólnie ok, tylko nie oszczędzać na przyprawach:)

    OdpowiedzUsuń