20 października 2013

Focha 42 (Kraków)

W okolice Błoń zaglądam rzadko, a moja ostatnia udokumentowana na blogu wizyta w tych rejonach Krakowa to­ recenzja pseudoportugalskiej restauracji Piri Piri. Jednak od jakiegoś czasu dochodzą do mnie sygnały, że warto się wybrać w te strony z co najmniej dwóch powodów, a jednym z nich jest otwarta latem włoska restauracja Focha 42 (o drugim postaram się napisać przy innej okazji).
Miałam kilka obaw przed wizytą w tym lokalu. Jedną z nich było to, że w ten niedzielny wieczór, w restauracji położonej w znacznej odległości od Rynku, będę jedynym gościem. Tymczasem na parkingu przed budynkiem, który zachęcał rozświetlonym, jasnym wnętrzem, było sporo samochodów, a po wejściu znalazłam się w samym środku tętniącej życiem sali, w której krzątali się kelnerzy obsługujący co najmniej kilkunastu klientów.   
Największe wrażenie zrobiła na mnie przestrzeń – nie przypominam sobie żadnej krakowskiej restauracji o takiej powierzchni, która jednocześnie jest tak sympatycznie urządzona. We wnętrzu dominuje kolor biały subtelnie zmieszany z czerwienią zdobiących stoliki kraciastych obrusów. Są latarenki i zwisające lampy w formie srebrnych garnków, podesty i antresola, pokaźny ogródek, kącik z kanapami i ogromne okna, które pewnie sprawiają, że w ciągu dnia jest to bardzo słoneczne miejsce. Dla rodziców istotna będzie informacja, że oprócz zewnętrznego placu zabaw, jest i specjalny, całoroczny pokój dziecięcy, w którym w weekendy pociechami podobno zajmuje się animatorka.
Nasz stolik obsługiwał bardzo sympatyczny, dowcipny kelner, który jednocześnie wyglądał i zachowywał się niezwykle profesjonalnie – dawno nie widziałam takiej obsługi w Polsce (w krajach Europy Południowej za to wielokrotnie). Świetnie było obserwować jego sprawną współpracę i komunikację z resztą załogi – to była miła odmiana od tego, co zwykle widuję w krakowskich knajpach. Za to Focha 42 ma u mnie duży plus. A wspomniana wyżej krzątanina generowała duże zamieszanie i hałas (także pewnie przez akustykę miejsca), na który często narzekam, ale tam nawet pasował – ot, normalna włoska knajpka.

W ramach czekadełka na stole pojawił się koszyczek świeżego chleba, a niedługo po nim nasze przystawki: Sander marinato, czyli płatki wybornego marynowanego sandacza w occie balsamicznym, którego smak świetnie przełamywała słodka salsa z mango, ananasa i pomidorków (22 zł) oraz Antipasto alla Focha (24 zł), czyli spora deska włoskich specjałów, a na niej między innymi: szynka parmeńska, salami milano, salami picante (bardzo picante!), ser pecorino, kozi i parmezan oraz pokaźne karczochy i już mniej atrakcyjne pokrojone (!) czarne oliwki bez pestek (odkąd wróciłam z Portugalii odmawiam jedzenia oliwek bez pestek!).

W rozbudowanej karcie znalazłam kilka naprawdę interesujących pozycji, ale ostatecznie zdecydowaliśmy się na coś taniego i klasycznego. Bucatini alla Bolognese (17 zł) przekonało mnie, że fanką grubego spaghetti jednak nie jestem – danie wydawało się ciężkie, a mięsa było w nim rozczarowująco mało – na pewno nie zamówiłabym go ponownie. Z kolei Lasagne con verdure obiecywała szpinak, cukinię i bakłażan, a w środku znalazłam przede wszystkim ogromne ilości pieczarek i ze trzy liście szpinaku. Co do tego dania mam więc ostatecznie mieszane uczucia, bo choć świetny sos mógłby rekompensować wszystko, porcja była stanowczo za mała i gdyby nie przystawki, pewnie wyszłabym głodna.

Na koniec – tiramisu (12 zł). Dużo kakao, mało biszkoptu, a całość dla mnie zbyt delikatna w smaku, więc następnym razem zdecydowałabym się na inne zakończenie. A będzie następny raz? O ile będzie mi po drodze, to tak, bo w karcie widziałam kilka atrakcyjnych propozycji, które prędzej czy później chciałabym wypróbować. Zanim to jednak nastąpi, z pewnością zajrzę na drugą stronę Błoń, z powodu numer dwa!

Plus: sprawna i sympatyczna obsługa, nieprzerysowany klimat włoskiej trattorii.
Minus: sporo hałasu (mnie akurat nie przeszkadzał, ale innym może), nie do końca dopracowane dania.
Adres: ul. Aleja Marsz. Ferdynanda Focha 42 (zobacz mapę).
Polecam: rodzicom, dużym grupom.
Średnia ocena: 4,25 na 5.     Jedzenie – 3.5/5     Obsługa – 5/5    Wnętrze – 4/5      Ceny – 4.5/5




Wszystkie zdjęcia - tutaj.

Kolejna wizyta | styczeń 2014
Od momentu podzielenia się z wami moją pierwszą opinią o Focha 42 zajrzałam tam już kilka razy. Komentując powyższą recenzję, bardzo narzekaliście na obsługę. Niestety muszę przyznać wam rację - choć kelnerzy na ogół są niezwykle sympatyczni, jest ich po prostu za mało jak na tak duży lokal. Ostatnio byłam tam w weekend w porze obiadowej i czas oczekiwania na dania czy nawet napoje (zabrakło dzbanków na herbatę!) był zdecydowanie za długi... Za to jedzenie bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Petto di maiale, czyli pieczona wieprzowina z salami picante w sosie śliwkowym, podana z puree z ziemniaków i sałatką z ogórka (26 zł) oraz risotto con frutti di mare (ryż arborio w sosie maślano-czosnkowym z szafranem i owocami morza, 27 zł) to naprawdę porządne, bogate, smaczne i godne polecenia dania. Z kolei tarta al ciocciolato, czyli ciasto czekoladowe z musem malinowym (12 zł, w menu z sosem miętowym) to znacznie lepszy deser niż opisane przeze mnie w październiku tiramisu. Innym razem miałam okazję spróbować pizzy i też bardzo mi smakowała (na zdjęciu parma: z rukolą, parmezanem i szynką parmeńską). Restauracji Focha 42 pozostaje zatem "tylko" usprawnić kuchnię i obsługę - a jest nad czym pracować! 





10 komentarzy :

  1. Hmmm... Czyli warto wpaść na antipasti wszelakie do kieliszka wina. Ja nie jestem fanem makaronów, więc jeśli decydowałbym się na wizytę tam to skusiłbym się na te przekąski, bo kuszą. Uwielbiam marynowane ryby i dojrzewające wędliny :) Czekam więc na kolejną wizytę, a deskę specjałów zapisuję jednak na wszelki wypadek ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłąm tam zaraz po otwarciu. Szkoda mi było tych biednych zestresowanych młodych kelnerów, a wino i pizza były w miarę ok- w miarę (3,5 / 5) . Ale po drugim razie mam dość. Jak się zamawia pizze z kurczakiem Di pollo i RUKOLĄ W BALSAMICO to gdzie ta rukola i sos balsamiczny?! ze względu na obsługę i cały zgiełk zjedliśmy i wyszliśmy bez dłuższego posiedzenia .... Nie bardzo mam ochotę na kolejny raz przynajmniej przez najbliższe 2-3 miesiące ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Z racji zamieszkania byłam kilka razy. Zapowiadało się nawet dobrze, cieszyłam się, ze jakaś konkurencja dla obu Oranzerii. Niestety, jedzenie jest... poprawne, taka trója z plusem i nic więcej. Jak dla mnie bez smaku, ładnie podane... i tyle. Poza tym hałas jest nie do zniesienia... Ktoś kto projektował wnętrze z otwartą kuchnią i pokojem zabaw dla dzieci chyba nie bardzo wiedział co robi. Duży plus za ogódek- latem chętnie mozna przysiąść z karafką wina, chlebkiem i serami na zakąskę. I tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam sie w 100% z tą opinią. niestety bardzo słabo, mam wrażenie, też że liczy się tylko ten najbogatszy klient.

      Usuń
  4. Dużo miejsc parkingowych w pobliżu...pod restauracja stanie max 6-7 aut z czego 2 to właścicieli chyba.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, miejsce ze względu na lokalizację (obok Błoń) wydaje się idealne jednakże sposób zaaranżowania wnętrza jako jedna otwarta przestrzeń powoduje, że hałas i zamieszanie tam panujące jest nie do zniesienia. Po godzinie wychodzi się z bólem głowy co niestety nie rekompensują dania w smaku maks. na 3+ Na Plus na pewno duży ogródek wokół restauracji z placem zabaw dla dzieci (oczywiście tylko w pogodne dni).

    OdpowiedzUsuń
  6. Witam,
    A ja sie wylamie.Bylam dzis z mezem i dwojka malych dzieci w tej restauracji.
    Jedzenie wspaniale,obsluga bardzo mila,zamowione dania podane w ok.10minut.
    Pokoj dla matki z dzieckiem swietny-rzadko mozna spotkac w Europie miejsce ktore oferuje wygodne i ciche pomieszczenie dla karmiacej mamy i jej maluszka.
    Toalety czyste i bardzo przyjemne.
    Pokoj zabaw dla dzieci w porzadku.Pewne rzeczy w nim bym ulepszyla ale to nie zmienia faktu,ze rzadko spotyka się miejsca gdzie rodzina z malymi dziecmi ma mozliwosc jedzenia i jednocześnie obserwowania swojego dziecka bawiacego sie w pokoju obok.
    Generalnie świetne miejsce dla rodzin z malymi dziecmi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. I dodam...
    Sniadanie ORGANICZNE!W innych restauracjach wręcz niespotykane

    OdpowiedzUsuń
  8. O potrawach nie piszę bo wiele już na ten temat napisano wcześniej. Napiszę o tym co mnie denerwuje. Wiem, że za granicą jest to praktyka często stosowana ale w Polsce jak dotąd rzadka i bardzo dobrze. Mówię tu o serwisie doliczonym do rachunku. Bardzo nie lubię jak ktoś za mnie decyduje ile mam zapłacić obsłudze. Wydaje mi się wtedy, że obsługa nie musi się starać bo i tak swoje dostanie. Zabiera mi się przyjemność podziękowania za serwis. Dlatego właśnie bywam tam sporadycznie, pomimo że przejeżdżam obok prawie codziennie. Może to drobiazg ale dla mnie akurat ważny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Niestety nie polecam. Na początku było dużo lepiej, obecnie poza doskonałą lokalizacją blisko Błoń i ogródkiem lokal nie jest warty polecenia. Jedzenie bardzo przeciętne, porcje oszczędne, drogo- cola 0,2ml za 8zł to lekka przesada, doliczanie 10% serwisu do rachunku to- jak już zostało to zauważone wcześniej w komentarzu- gruuuba przesada, szczególnie, że obsługa jest w lokalu nienajlepsza i czas oczekiwania na samego kelnera aby się zainteresował gościem zdecydowanie wymaga sporej dozy cierpliwości. Najwyraźniej zbytnia pazerność właścicieli wzięła górę. Lokal również nastawiony bardziej na imprezy okolicznościowe, niż na zwykłych gości co tym bardziej zniechęca do brania tego miejsca pod uwagę przy planowaniu wyjścia. Niestety nie polecam.

    OdpowiedzUsuń