18 listopada 2013

Indus Tandoor (Kraków)

Indus Tandoor to najstarsza indyjska restauracja w Krakowie. Gdy spytałam was o to, gdzie chodzicie, gdy macie ochotę na indyjską kuchnię, wskazaliście właśnie ten lokal. Nie miałam wcześniej okazji opisania go na blogu, więc po nie do końca satysfakcjonującej wizycie w Ganeshu (oddalonego zresztą o kilka kroków od Indus Tandoor), szybko pojawiłam się na rogu Sławkowskiej i Św. Marka w poszukiwaniu nie tylko najstarszej, ale też najlepszej – pod każdym względem – restauracji indyjskiej w Krakowie.

Zaczęło się groteskowo. W to niedzielne słoneczne popołudnie restauracja była całkiem pusta, a mimo to kelnerka (ubrana w kolorowy, indyjski strój) nie pozwoliła nam usiąść w wybranym przeze mnie miejscu, bo był to „stolik na cztery osoby, a nie na dwie”. I choć wiem, że w restauracjach z wyższej półki na temat miejsca się nie dyskutuje, zwykle ze względu na rezerwacje, uważam, że tego typu wytłumaczenia są zbędne i śmieszne w lokalu świecącym pustkami.

Usadowiliśmy się w nieco ciasnej i niewygodnej loży w towarzystwie brudnego okna i zszarzałych zasłon. Poza tymi niedrobnymi szczegółami dekoracja sal zasługuje na pochwałę; z pewnością jest to najładniejsze wnętrze indyjskiej restauracji jakie widziałam do tej pory w Krakowie. Jest bardzo barwne, ale bez przesady – tandetny, złoty kicz i kolorowy Bollywood nie krzyczy do nas ze wszystkich stron; znajdziemy za to piękne wzory na ścianach, pozłacane figurki w nieprzesadzonej liczbie, meble z ciemnego drewna i łagodne oświetlenie. Podobno jest też ogródek, ale tam nie zaglądałam.

Jak to w indyjskich knajpach, w karcie wszystkiego do wyboru – do koloru. Ja mam dwie rzeczy, które zamawiam niemal zawsze: herbatę indyjską i roti, które często wybieram zamiast ryżu. Ono w Indusie nie zawiodło – zarówno tandoori roti z razowej mąki (5 zł), jak i plain naan (7 zł), czyli pieczywo indyjskie bez żadnych dodatków, było łamliwe, a jednocześnie miękkie i rozpływające się w ustach. Za to herbatę (6 zł) tam piłam najgorszą – po raz pierwszy też osobno podano mi do niej cukier, ale niezależnie od tego, ile go wsypałam, herbata pozostawiała na podniebieniu bardzo nieprzyjemny, gorzko-kwaśny posmak.

Na początek skusiłam się na sheer kebab (19 zł) – to drobno mielone mięso z jagnięciny, rolowane i zapiekane w piecu Tandoor, podane z trzema sosami na ozdobnej paterze, zrobiło na mnie świetne wrażenie swą lekką ostrością i intensywnymi aromatami. Nie byłam też zawiedziona po spróbowaniu dania osoby towarzyszącej – pochodzącego z Kaszmiru Balti tikka (37 zł), gdzie  gotowany kurczak w średnio ostrym, aksamitnym sosie z orzechami i rodzynkami podany został w wysokim, miedzianym wiaderku. Pokaźna porcja, oprócz tego, że świetnie smakowała, prezentowała się bardzo oryginalnie.

Drugą wypróbowaną pozycją z kategorii „Specjały kuchni indyjskiej” było wegetariańskie danie z centralnej części Indii, Kadhai paneer (32 zł), ze wspaniałym sosem na bazie pomidorów, papryki, cebuli, suszonego chili, którego można było znaleźć całe kawałki, oraz oczywiście z mocną nutą świeżego imbiru, kminku indyjskiego i kolendry. Dość ostre, ale ta ostrość nie przyćmiła całego bogactwa smaków, które, w połączeniu z nieco banalnym serem paneer, tworzyło bardzo ciekawe danie.

Czy to najlepsza restauracja indyjska w Krakowie? Jeszcze nie mogę zdecydować, ale nietrudno będzie wyłonić zwycięzcę już wkrótce, bo do oceny pozostał mi tylko jeden lokal. Na ten moment przyznam, że z Indus Tandoor wyszłam całkiem sprawnie obsłużona, najedzona i z myślą: kuchnia Indii jest wspaniała. Dla mnie to wystarczający powód, by tam wrócić.

Plus: ładne wnętrze, smaczna i aromatyczna kuchnia.
Minus: nieco ciasno, okropna herbata indyjska.
Adres: ul. Sławkowska 13-15 (zobacz mapę).
Polecam: miłośnikom indyjskiej kuchni.
Średnia ocena:  4,16  na 5.     Jedzenie – 4.5/5     Obsługa – 4/5    Wnętrze – 4/5    Ceny – 4/5 


Reszta zdjęć wkrótce tutaj.

6 komentarzy :

  1. Wygląda to bardzo ekskluzywnie... Pewnie niedługo odwiedzę Indus Tandoor.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem kuchnia nie ma wiele wspólnego z prawdziwym indyjskim jedzeniem. A chlebki wołają o pomstę do nieba, toż to nasze polskie naleśniki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często bywam w Indusie na Sławkowskiej i właśnie wszelkie pieczywo jakie tam podają jest znakomite, zawsze chrupiące i gorące, prosto z pieca.

      Usuń
  3. Ostatnio chciałem skorzystać z możliwości dostarczenia zamówienia do domu i niestety Pan kierowca dojechał po 2 godzinach i z nie moim zamówieniem wiec o 21 godzinie okazało się ze pójdę spać głodny

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto spróbować Indian Curry na Ruczaju :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wczoraj zamówiłem tam jedzenie do domu , długo czekałem ale obsługa bardzo miła natomiast jedzenie ohydne kurczak stary wluknisty i strasznie suchy do tego żeby nie było że jest stary zasypali go taka ilością przypraw że nie dało się tego zjeść.... nie polecam

    OdpowiedzUsuń