7 listopada 2013

Relacja: Degustacja menu - Barka food.life.music


W lipcu pisałam już o potencjale tego miejsca. Potencjale, czyli o możliwościach i umiejętnościach, które – gdy doszlifowane – mogą przyczynić się do powstania restauracji na wysokim poziomie. Mogą, ale… nie muszą. Już wtedy zauważyłam kreatywne podejście do smaku i niezwykłą dbałość o perfekcyjną prezentację dania, ale w moim odczuciu wciąż była to zaledwie zapowiedź czegoś lepszego, a nie projekt dopracowany w każdym szczególe.

Dlatego ucieszyłam się, gdy dostałam zaproszenie na degustację nowego menu Barki; byłam ciekawa, czy moje przypuszczenia się potwierdzą, czy też ponownie dobrze rokująca restauracja w Krakowie rozczaruje przy kolejnym podejściu. Szybko przekonałam się, że nie powinnam mieć żadnych powodów do obaw.


Nowe menu opracował młody szef kuchni Paweł Kras* - laureat konkursu L'Art de la cuisine Martell (wcześniej gotował w krakowskiej Ancorze). Z kolei dobór i degustację win podczas tego wieczoru zapewniła The Fine Food Group, której zresztą wybór portugalskiego Quinta Dos Currais do jednego z dań bardzo pozytywnie mnie zaskoczył (mam wrażenie, że portugalskie produkty, w tym doskonałe wina, są wciąż niedostatecznie doceniane w Polsce).


Menu degustacyjne dla gości tego wieczoru składało się z siedmiu części:

Przystawka zimna: Carpaccio z łososia norweskiego marynowanego w burakach z rukolą i pesto z roszponki

Zupa: Krem z dyni z ciastem ptysiowym i kwaśną śmietaną

Przystawka ciepła: Duet mięsny z sosem czekoladowo-serowym

Intermezzo: Sorbet malinowy z tequilą i miętą

Danie główne: Policzki cielęce z miniomletem na purée i papardelle warzywnym

Degustacja włoskich serów (pecorino sardo isolano, ubriaco classico, pecorino sardo Ballu Tondu) z odrobiną konfitury z fig

Deser: Suflet czekoladowy z sorbetem malinowym

Krem z pieczonej dyni z nutką chili i imbiru na długo zapadł mi w pamięć, podobnie jak niesamowity sos serowy z rozpływającą się w ustach polędwiczką oprószoną czekoladą. Dowiedziałam się też, dlaczego wyżej wspomniany deser widnieje w menu jako „gorąca czekoladowa rozkosz” i jestem pewna, że bardziej adekwatnej nazwy bym nie wymyśliła.

Zachwycił mnie pomysł na łączenie poszczególnych smaków i ich wzajemne subtelne przenikanie. Paweł Kras zaprezentował bardzo przemyślane kompozycje – jedne prostsze, inne bardziej wyrafinowane – ale wszystkie na poziomie godnym pochwały. Pozostaje mieć nadzieję, że taką jakość znajdziemy w Barce nie tylko podczas oficjalnych degustacji.

Na koniec wspomnę tylko, że Alrina (bo tak właśnie nazywa się barka), to miejsce z długą i wręcz trochę niewiarygodną historią - gorąco zachęcam do zaznajomienia się z nią!


* Paweł Kras nie pracuje już w tej restauracji.

2 komentarze :

  1. Ciekawe czy tej figowej konfitury dało by się nałożyć jeszcze mniej?!
    Nie dla mnie takie zestawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. To była porcja degustacyjna. :)

    OdpowiedzUsuń