29 grudnia 2013

Nova Krova (Kraków)

Skojarzenia, które nasuwają w związku z nazwą tego nowego lokalu są mylne: krowy tam nie znajdziecie, chyba że na ścianie, na której zadowolona krówka żongluje warzywami. A czemu jest zadowolona? Bo zamiast być zjadana w hamburgerze, jest przytulana (według opisu na Facebooku); burgery, jak i całe menu lokalu Nova Krova, opierają się na wegańskich składnikach. Znajdujący się wcześniej pod tym adresem Raw Organic też miał swoją dość charakterystyczną filozofię… i nie przetrwał. Jak będzie z wegańskimi burgerami?

Nie tylko sama nazwa brzmi jakoś znajomo, ale też czarne obrazki na białych ścianach już gdzieś widzieliśmy (Love Krove?). Wnętrze jest proste, raczej puste i niczym szczególnym się nie wyróżnia: jasne drewniane blaty, zwyczajne krzesła, kilka poduch w kolorowe paski. Na białych ścianach zawieszono drewniane skrzynie pełniące rolę półek i namalowano nieco smutne, bo czarne warzywa otoczone zestawem czarnych, ale pozytywnych słów: jedzenie z miłością, świadomość, dobra energia i tym podobne.

Przejrzyste czarno-białe menu zostało podane do stolika, ale nikt z obsługi już się nie skusił na powrót – okazało się, że zamówienia przyjmowane są przy kasie, choć nie było to nigdzie napisane (albo nie w miejscu, w którym byłoby widoczne). W karcie jest między innymi kilka propozycji śniadaniowych w cenie od 7,50 do 16 zł (tofucznica?), niedrogie napoje (dzbanek herbaty za 5, kompot za 3, espresso za 4 zł) i dziewięć wegańskich burgerów. Najdroższy jest ten, który można sobie skomponować samemu (16 zł), ale może zawierać pięć dodatków, dowolny kotlet i dwa sosy, których do wyboru jest aż dziesięć. Do każdego burgera można wybrać też typ bułki (jasna, ciemna, bezglutenowa) oraz, dopłacając 3 zł, sałatkę lub domowe frytki.

Zaczęłam od klasyk-zupy, czyli kremu pomidorowego z orzechami nerkowca, bazylią i oliwą z oliwek (8 zł). Nie wiem, skąd ta nazwa, bo ja klasyczną pomidorową bym jej nie nazwała; była rozgrzewająca i aromatyczna, niekwaśna, leciutko pikantna i sycąca, podana z trzema lekko tostowanymi kromkami białego pieczywa z sezamem (mogłoby być lepszej jakości). Podobał mi się też pomysł połączenia jej z nerkowcami, natomiast mało praktyczna i niewygodna okazała się drewniana taca pokryta zbyt dużym papierem, na którym postawiony był talerz. Dodatkowo w ten zimny wieczór rozgrzewał mnie napój imbirowy (4 zł) podany w wysokim kubku z cynamonem oraz plasterkiem świeżej pomarańczy i cytryny – bardzo lubię tego typu napoje, szczególnie w okresie jesienno-zimowym.

Z kilku dostępnych kompozycji burgerów najbardziej zainteresował mnie Novak (14 zł) z kotletem z czerwonej fasoli, marchewki i pestek słonecznika, z sosem musztardowym i z dodatkiem sałaty, karmelizowanej cebuli (prawie niewyczuwalna, a szkoda!), sałatki coleslaw, ogórka kiszonego i kiełków. Choć pieczywo było dobre (wybrałam ciemne), głównym jego mankamentem była grubość szczególnie górnej części bułki. Kanapka była dość napakowana i uważam, że nie ma potrzeby, by pieczywo zapychało – wolę, gdy robią to dobre składniki. Z kolei przez to, że buła była gruba i było jej dużo, zabrakło mi sosu. Ten zwykle przy jedzeniu burgerów kapie na talerz, a Novak nie uronił ani kropli.

Sytuację ratowała bardzo orzeźwiająca sałatka z chrupiącego selera i surowej marchewki z dodatkiem żurawiny, rodzynek, słonecznika i orzechów laskowych. Frytki również zamówiliśmy i były bardzo smaczne, naprawdę domowe, nietłuste i zrobione nie tylko z ziemniaków, ale też… z buraków! Muszę przyznać, że to fantastyczny i bardzo smaczny pomysł. Informacja o wykorzystywaniu innych warzyw powinna być jednak uwzględniona w karcie, bo fani frytek ziemniaczanych mogą nie być w pełni zadowoleni.

Oprócz tego zaskoczył mnie też burger osoby towarzyszącej – Falafel  (12 zł), który świetnym połączeniem smaków pokazał, że burger bez mięsa może być naprawdę atrakcyjną opcją. Nie była to po prostu zbita masa warzyw, ale składniki, które miały sens, zarówno pod względem smaku, jak i struktury. Chrupiąca rukola, ogórek kiszony i kiełki, do tego placek z cieciorki oraz warstwa miękkiego hummusu, a to wszystko ze świetnym pesto pietruszkowym, które delikatnie wychodziło w tym zestawieniu na pierwszy plan. Następnym razem chętnie zjem całego, bo i bułka (z jasnego pieczywa) była idealna – znacznie cieńsza niż w Novaku.

Natomiast ani Falafel ani Novak nie popisały się pod względem prezentacji; trudno porównać je do tych ładnych burgerów ze składnikami ułożonymi piętrowo, tworzącymi miłą dla oka, idealną i apetyczną kompozycję. Te w Novej Krovie urzekły tylko ładnym papierem, w które zostały zapakowane przed podaniem (jego nadruk współgrał z grafiką na menu i malunkami na ścianie). Na szczęście na burgery długo się nie patrzy, a te w końcu wybroniły się smakiem. I choć jest kilka drobiazgów do poprawy, bardzo możliwe, że gdy najdzie mnie ochota na bezmięsne, ale nie nudne danie, znowu pójdę przytulić krowę.

Plus: świetne frytki, tanie napoje, niedługi czas oczekiwania, jedyne miejsce w Krakowie z ofertą wegańskich burgerów.
Minus: nieco zimne wnętrze, za gruba ciemna buła i trochę za mało sosów, myląca nazwa.
Adres: ul. Plac Wolnica 12 (zobacz mapę).
Polecam: na spotkanie ze znajomymi; tym, którzy chcą spróbować czegoś nowego.
Średnia ocena: 3,88 na 5.     Jedzenie – 4/5     Obsługa – 4/5    Wnętrze – 3/5      Ceny – 4.5/5





Wszystkie zdjęcia dań niebawem tutaj.

11 komentarzy :

  1. Plus za możliwość wyboru rodzaju bułki! Co prawda jestem wielką fanką mięsa, ale z ciekawości spróbowałabym wegańskich burgerów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Obsługa dramat- bułki zimne , a oprócz tego całkiem całkiem ceny mogłyby być ciut nizsze ale są akceptowalne

    OdpowiedzUsuń
  3. ja się zakochałam w tej restauracji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ta knajpa to jakas pomylka! wybralismy 5 pozycji z menu i zadna nie byla dostepna. niemila baba za lada kazala nam wybierac miedzy dwoma salatkami podcieknietymi woda. pieczywa bezgultenowego brak, wina brak (chociaz w karcie jest), humusu brak, pasztetu jaglanego brak. na stolikach syf, glosna muzyka uniemozliwiajaca rozmowe. za lada skrzywiona baba z zielonymi wlosami wygladajaca jakby stala tam za kare. spedzilam tam 5 minut i nigdy juz tam nie wroce!! zycze 'restauracji' powodzenia z takim nastawieniem do klienta....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przykre, że wyszłaś rozczarowana.
      Ja tam już bardzo dawno nie byłam, ale podobno w lokalu zaszły jakieś zmiany, m.in. zmiana właścicieli. Nie zachęciłaś mnie do ponownej wizyty.

      Usuń
  5. Ja byłam wczoraj i pani nie miała zielonych włosów (była brunetką) ale jakośc obsługi pozostawia wiele do życzenia - niesympatyczna, nieco obrażona, ewidentnie z fochem że klient czegoś chce (a jeszcze nie daj Bóg śmie pytać o płatnośc kartą!). Jedzenie mocno przeciętne (też jadlam Novaka, był za suchy), za to sałatka z kaszą jaglaną pycha! Tylko ta obsługa, odstrasza od powrótu w to miejsce :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Obsługa w dalszym ciągu stroi fochy... Burger niedogrzany, cena nieadekwatna do jakości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hipsteria będzie zadowolona. Normalni ludzie znajdą dużo tańsze, mniej nadęte i oferujące smaczniejsze dania lokale.

    OdpowiedzUsuń
  8. ostanowiłam w końcu odwiedzić miejsce, o którym słyszałam równie dużo dobrego co złego. W końcu najlepiej przekonać się samemu, prawda? Niestety nie miałam możliwości sprawdzenia tu czegokolwiek poza imbirowym grzańcem (dobrym). Po ponad godzinie (sic!) od złożenia zamówienia postanowiłam w końcu zapytać, czy się doczekam. Okazało się, że burgerów nawet nie zaczęto jeszcze robić (!). Zwlekałam tyle, bo słyszałam wcześniej, że czas oczekiwania bywa tu bardzo długi. Rozumiem, że każdemu zdarzają się pomyłki, ale poza mną w lokalu były może 3 inne osoby, więc nie było łatwo o mnie zapomnieć, zwłaszcza że siedziałam przy stoliku tuż przy barze. Staciłam godzinę, poprosiłam o zwrot pieniędzy i przeniosłam się do innego lokalu, gdzie mimo znacznie większego ruchu i zajętych wszystkich stolików obsługa okazała się znacznie bardziej rozgarnięta. Do novej krovy już raczej nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz! Krótko po opublikowaniu tej recenzji w Novej Krovie byłam ze dwa razy i później jakoś już nigdy nie zajrzałam. Jednak od dłuższego czasu słyszę negatywne opinie, szczególnie o obsłudze...
      Niebawem w Krakowie otworzy się Krowarzywa, więc mamy szansę na naprawdę dobre wege burgery w mieście! :)

      Usuń
  9. Niestety nie dane było mi spróbować jedzenia. Okazało się, że jest to miejsce do tego stopnia przyjazne zwierzętom, że pani, która pracowała za barem bawiła się z pieskiem klienta/koleżanki, a później postawiła go na barze. Szybko odeszła nam ochota, zrezygnowaliśmy z zamówienia. Pieniążki oddano bez problemu. Sytuacja miała miejsce ze 2 lata temu, ale więcej tam nie zajrzałam.

    OdpowiedzUsuń