17 marca 2014

Wycieczka do Belgii – gdzie zjeść w Brugii?


Pamiętacie film In Bruges? Dopiero po obejrzeniu go dowiedziałam się o istnieniu tego uroczego belgijskiego miasta zachwycającego średniowieczną zabudową i urokliwymi kanałami, które powodują, że Brugia nazywana jest często „flamandzką Wenecją”. Niepowtarzalny, mediewalny klimat w historycznym centrum miasta, wpisanym zresztą na listę światowego dziedzictwa UNESCO, sprawiły, że szybko zaskarbiła sobie moją sympatię pomimo pochmurnej lutowej pogody.




Choć Belgię odwiedziłam cztery lata temu (wtedy zwiedzałam Brukselę) i miałam już okazję spróbować kilku autentycznych belgijskich rarytasów, tym razem cały mój wyjazd kręcił się wokół lokalnej kuchni. Przygotowałam się do niego bardzo dokładnie, tworząc mapę z najciekawszymi miejscami polecanymi przez Belgów i znajomych; posiłkowałam się też opiniami znalezionymi w Internecie. Plan zwiedzania przygotowałam nie według tego, co warto zobaczyć, ale co warto zjeść. Dzięki temu wynalazłam prawdziwe perełki, a każdy mój posiłek w Brugii był fascynującym odkrywaniem często bardzo zaskakujących smaków i niekoniecznie za duże (jak na Belgię) pieniądze, choć niestety przeliczanie cen posiłków na złotówki może być czasem bolesne.









Część pierwsza: piwo


Cambrinus (Philipstockstraat 19) to doskonałe miejsce na początek wypadu do Brugii. Oprócz tego, że we wnętrzu przypominającym luźną atmosferę irlandzkich pubów można zjeść doskonałe dania kuchni belgijskiej, lokal oferuje też… 400 rodzajów piwa. To tam skusiłam się na słodkiego krieka (Floris Kriek) degustację czterech piw, kultowego królika ze śliwkami suszonymi przygotowywanego w piwie Gambrivinus i podanego ze smażonymi ziemniaczanymi krokietami (18,95 €) oraz crème brûlée (6,95 €), który również miał swój piwny akcent – był perfumowany ciemnym Abbey Ename! Spróbowałam tam też fantastycznego waterzooi, sławnego dania kuchni flamandzkiej – ten gulasz rybny w Cambrinusie przyrządzany jest z solą, łososiem, krewetkami i piwem Brugse zot (18,95 €). Och, na samą myśl cieknie mi ślinka!






Podczas zwiedzania Brugii warto wpaść do najstarszego pubu w mieście, Café Vlissinghe, który funkcjonuje nieprzerwanie od blisko 500 lat! W tym historycznym miejscu położonym z dala od turystycznych szlaków można spróbować kilku domowych dań, w tym świetnej zupy rybnej, albo po prostu napić się dobrego piwa przy małej przekąsce w towarzystwie mieszkańców miasta.







De Garre to kolejne kultowe miejsce w Brugii. Rustykalne wnętrze tego kilkupiętrowego, ciasnego pubu chyba zawsze jest pełne po brzegi. Kolejny świetny, gwarny lokal idealny na degustację przeróżnych piw. Mimo że znajduje się zaledwie kilka kroków od Grote Markt, De Garre łatwo minąć, bo ukryty jest na jednej z najwęższych uliczek w mieście, którą bardzo trudno zauważyć.








Część druga: kuchnia



Bylibyście w stanie z uporem maniaka przejść przez pół miasta moknąc w deszczu tylko po to, by zjeść posiłek w poleconej restauracji? Bo ja tak! ProDeo to niewielkie bistro serwujące kuchnię belgijską w uroczym domu z 1562 roku, który udekorowany jest prywatnymi przedmiotami właścicieli bo, jak tłumaczą, nie mieli zbyt dużo pieniędzy na wystrój. Efekt jest jednak fantastyczny – wnętrze jest bardzo kameralne, domowe, a jednocześnie całkiem stylowe. Na dodatek można odpocząć tam od wysokich cen i zjeść lunch (zupa, drugie danie oraz kawa lub herbata) za jedyne 12,50 €. Spróbowałam tam przepysznej zupy jarzynowej (gdy skończycie jeść, właściciel podejdzie do was z garnkiem i chochlą i zaproponuje dokładkę w cenie) i tradycyjnych meatballs w świetnym sosie pomidorowym z purée ziemniaczanym. Moja osoba towarzysząca próbowała pochłonąć Stoofvlees, czyli boski gulasz wołowy w stylu flamandzkim, podawany z frytkami (17 ). Napisałam „próbowała”, bo porcja była gigantyczna – oprócz tego, co było na talerzu, dostała jeszcze osobny garnuszek z gulaszem. Bardzo miło wspominam tę wizytę, bo oprócz fantastycznego jedzenia w atrakcyjnej (jak na Belgię) cenie i w bardzo obfitych porcjach, zostaliśmy niezwykle miło przywitani i obsłużeni, czując się jak w zacisznym domu u przyjaciół.





Być w Belgii i nie zjeść muli? Skandal! A skoro już jeść, to tylko najlepsze. Takie podawane są od lat w restauracji Breydel de Coninc. Wnętrze za dnia wygląda może nieco banalnie, ale nocą zmienia się w klimatyczną restaurację. Najbardziej, oprócz smaku muli oczywiście, zapadły mi w pamięci pomarańczowe rybki akwariowe, perfekcyjnie komponujące się z innymi pomarańczowymi elementami wystroju. A bohaterowie wieczoru? Zarówno w wersji „Aphrodisiaque”, jak i z piwem Brugse Zot (oba za 27,25 €) były warte każdego kilometra podróży. Miła rozmowa z kelnerem i pyszny mus czekoladowy (5 €) zakończyły naszą wizytę w tej wyjątkowej restauracji z ponad 50-letnią tradycją. Wizyta obowiązkowa!




Bistro ‘t Zwart Huis polecono mi na świetnego steka (18,50 €), ale spróbowałam tam również genialnego waterzooi (18,50 €) i wyszłam absolutnie przekonana, że to danie nie może się znudzić! Kremowa konsystencja, świeżość warzyw i aromatycznych ziół oraz doskonały smak delikatnych ryb i jędrnych krewetek tworzy danie niezapomniane, a w ‘t Zwart Huis moim skromnym zdaniem przebiło to z Cambrinusa. Warto tu zajrzeć również dla nietuzinkowej atmosfery – witraże w oknach, dwa kominki, cegła przeplatana z czernią, świetna muzyka i bardzo sympatyczna obsługa. Nocą to miejsce pewnie tętni życiem.




Kolejne niewielkie bistro godne polecenia ze względu na rodzinną atmosferę i dobrą lokalną kuchnię to Bistro de Schilder, istniejący od ponad 30 lat lokal mieszczący się tuż przy placu Jana Van Eycka, jedynie pięć minut piechotą od Grote MarktZjadłam tam świetnego paling in ’t groen (24 €), czyli węgorza w zielonym, mocno ziołowym sosie, który jest kolejnym sztandarowym flamandzkim daniem. Pyszności!



Część trzecia: gofry i czekolada


Czekoladę zarówno w Brukseli, jak i w Brugii, znajdziecie dosłownie na każdym kroku, w sklepach, sklepikach, cukierniach i kawiarniach. I na każdym kroku będzie doskonała. Naprawdę. Jednak w trakcie przygotowań do wyjazdu moją uwagę zwrócił niewielki sklepik na Academiestraat 4 o nazwie Patisserie Academie, który od razu wpisałam na listę. W środku jest miejsce na maksymalnie trzy osoby. Z zewnątrz z jednej strony można podglądać produkcję wyśmienitych ciast, ciastek i ciasteczek, z drugiej – wystawę gotowych słodkości. Są przepiękne i przepyszne, dlatego warto wejść do środka, a nie tylko najeść się oczami. Poproście o zapakowanie i łyżeczkę, przejdźcie kilka metrów do najbliższej ławki i tam spałaszujcie te małe dzieła – nie pożałujecie.






Muszę przyznać, że mój upór w docieraniu do najlepszych miejsc podczas kulinarnych podróży czasem jest męczący. Na przykład w Brugii dobre dwadzieścia pięć minut szukałam polecanego miejsca na gofry, po to tylko, by po powrocie do Polski się okazało, że… już nie istnieje. Czasu trochę straciłam, ale zasięgnęłam wtedy rady u przypadkowo napotkanej Belgijki, która wysłała mnie do swojej ulubionej Café Au Lait (Noordzandstraat 28), mówiąc, że na gofry chodzi tylko tam. Skusiliśmy się na wafel z cukrem pudrem (3,60 ) oraz z bitą śmietaną (5,10 ). Jak możecie się domyślić, w menu było jeszcze mnóstwo innych propozycji z najróżniejszymi owocami, polewami i posypkami, ale już po pierwszym kęsie cieszyłam się, że postawiłam na klasykę. Wciąż lekko ciepłe, doskonale kruche, cieniutkie, pachnące i dosłownie znikające w ustach ciasto może wprawić w prawdziwy zachwyt. Wręcz z pewną pogardą wspomniałam wtedy ostatnie gofry, które jadłam w Polsce, na Rynku Głównym w Krakowie, podczas kiermaszu świątecznego. Nie ma porównania!  




Część czwarta: atrakcje


Wiele osób, będąc w Brukseli, wybiera Brugię na jednodniową wycieczkę ze względu na zaledwie godzinę drogi pociągiem ze stolicy. Jednak dobrze jest spędzić w Brugii przynajmniej dwa lub trzy dni. Powiedziałabym nawet, że warto to zrobić zamiast wizyty Brukseli, z którą, według mnie, Brugia wygrywa pod względem atmosfery i uroku, a ciekawych kulinarnych miejsc również w niej nie brakuje.





Oprócz pięknego Grote Markt, wielu zabytków, zachwycającej architektury i zapadającego w pamięć Historium (Markt 1), w Brugii mieszczą się dwa muzea związane z jedzeniem: muzeum czekolady Choco-Story (Wijnzakstraat 2) i jedyne na świecie (!) muzeum frytek – Friet Museum (Vlamingstraat 33)






Możemy w nim poznać sekrety tego kultowego belgijskiego przysmaku, jak na przykład ten mówiący o dwóch fazach przyrządzania. Najpierw osuszone, pokrojone ziemniaki należy smażyć w temperaturze 130-140 stopni przez sześć minut, a po dziesięciominutowym odczekaniu, zafundować im trzyminutowe smażenie w 165-170 stopniach Celsjusza. Jeśli chcecie, możecie spróbować w domu, ale ja jestem zdania, że belgijskie frytki najlepiej i tak smakują w Belgii! :)



Zapraszam też do przeczytania moich pozostałych relacji z podróży  m.in. z Brazylii, Portugalii, Gruzji czy Włoch oraz do obserwowania mnie na Instagramie.


*
Bądź na bieżąco:

28 komentarzy :

  1. Zazdroszczę wyjazdu! Sama chętnie bym się znów gdzieś wybrała, chociaż dopiero wróciłam z Berlina :) Relacja z podróży (chociaż trochę mniej kulinarna ;) niedługo na moim blogu :)
    PS Świetne zdjęcia :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Podróże uzależniają, coś o tym wiem. :)

      Usuń
  2. jako osoba związana z Gandawą Brugii komentować nie będę, bo mnie do Gandawy nie wpuszczą:), ale muszę coś sprostować: nazwa waterzooi nie oznacza automatycznie zupy z rybą. Jest też waterzooi z kurczakiem. A więc jest waterzooi van vis i jest waterzooi van kip. Co nie zmienia faktu, że moja ulubiona potrawa flamandzka, dzieląca pierwsze miejsce z królikiem w krieku i mulami z zielonym selerem.

    OdpowiedzUsuń
  3. poprawka: miało być 'że to moja ulubiona potrawa flamandzka'. I na przyszłość polecam Gandawę (nawet adresy dobrych miejsc podsunę) :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Spędziłem w Brugii fantastyczne 4 dni na początku roku. Z podobnym researchem, doświadczeniami kulinarnymi i zachwytem :) Bruksela to przy tym mieście destynacja na jeden dzień. Brugia ma wszystko - duszę, klimat, mimo nawału turystów w weekendy, kameralność i atmosferę. Patisserie Academia akurat była zamknięta, ale Breydel de Coninc wspominam równie miło. Warto pamiętać, że w siedzibie browaru Brugse Zot można zapoznać się z procesem powstawania piwa (w cenie biletu kufel złocistego trunku), polecam także pub/knajpę Beer Wall, gdzie są chyba wszystkie piwa belgijskie (jest ich oficjalnie ok. 1000). Brugia to także zabytki, warto kupić kartę Brugge Card na 48h i biegać po muzeach do upadłego. Świetne miejsce, świetne słodycze, mule i piwa marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sposób się nie zgodzić. :)
      Dzięki za komentarz!

      Usuń
  5. Piękne zdjęcia i prze smaczny artykuł, możesz pisać przewodniki! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zaskoczyła mnie dokładność w opisach, zdjęciach. Stworzyłaś klimat opowieści, i nie trzeba mieć bujnej wyobraźni aby poczuć smak opisywanych potraw, zapach miejsc. Jednak czym byłby opis bez zdjęć - fantastycznych, niesztampowych, ładnie wkomponowanych. Lecę z synem do Brukseli za miesiąc i miałam dylemat czy wybrać się na jednodniowy wypad do Brugii czy Gandawy, ale Twój opis rozwiał wątpliwości. A ponieważ uwielbiam nowe smaki Twoje adresy choć w malutkiej części wykorzystam. Fajny pomysł na podawanie cen - unika się rozczarowań i można przygotować kieszeń na wyjazd. Oczywiście nabrałam apetytu i odliczam dni do wyjazdu. Podróżuj, jedz i pisz! Pzdr Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że spodobał Ci się mój opis. Życzę udanej wycieczki do Brugii i... smacznego! :)

      Usuń
  7. Byliśmy w Bruggi trzy miesiące temu. Miasteczko piękne, malownicze, na weekend, nie więcej. Z moich spostrzeżeń: w ProDeo nie zostaliśmy obsłużeni, stolik trzeba zamawiać z kilkudniowym wyprzedzeniem, nie udało się nam wejść do środka, a w niedzielę w ogóle nieczynne! Na pociechę mieliśmy inne restauracje i na szczęście wszystkie były wspaniałe. polecam Dell Arte na ulicy Vlamingstraat 28, bliziutko rynku. Mąż jadł flamandzką wołowinę, a ja belgijskiego królika w wiśniowym piwie kriek i mówię szczerze: nie jesteśmy fanami połączeń typu mięso+owoce, ale wymieniliśmy się talerzami w połowie posiłku i obydwa dania weszły do naszego stałego jadłospisu. Nauczyłam się też robić rybną waterzooi i oboje uznajemy kuchnię belgijską za fantastyczną, wspaniałą. Jeśli zdecydujecie się na belgijskie gofry, to zamówcie je bez dodatków, ja łamiąc dietę poszłam na całość i żałuję, bo spod sztucznej bitej śmietany i strasznie słodkiej polewy czekoladowej ledwo przebijał smak owego gofra, ale tu muszę niestety powiedzieć: nie warto! nasze gofry sto razy lepsze, ale spróbować oczywiście trzeba. Spróbowaliśmy także niespotykanych ciasteczek biskwitowych w Fabrique de la Cure Gourmande - 8 euro za 4 czy 5 ciasteczek, ale tutaj, choć cena horrendalna, nie żałuję, bo smak wyjątkowy, dla mnie nieporównywalny z niczym. W restauracjach piliśmy piwo Templariuszy, było wyśmienite, wspaniałe, ale nie udało się nam go kupić w żadnym sklepie, będę wdzięczna za wskazówkę, gdzie o nie pytać. Przywieźliśmy nieco piwa kriek do królika z wiśniami ( ja go zastępuję czasem kurczakiem) i pastę speculoos firmy lotus( dodaję pełną, kopiatą łyżeczkę do wołowiny zamiast pierników i cukru). Wiem, że brzmi niewiarygodnie, ale mieszanka piwa, tymianku, speculoos i octu winnego, to coś , co sprawia, że odkryjecie wołowinę na nowo. Do przywiezienia z Belgii polecam zatem piwa i speculoos. Pozdrawiam.m

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podzielenie się spostrzeżeniami z Twojej wycieczki do Brugii! Szkoda, że nie udało Ci się zjeść w opisywanym przeze mnie ProDeo.
      Co do gofrów - zgodzę się, że najprostsze są najlepsze, ale nie zgodzę się, że "nasze" są smaczniejsze. ;) Cieknie mi ślinka na samą myśl o tych, które jadłam w Brugii!
      Pozdrawiam również.

      Usuń
  8. Dzięki za wskazówki, właśnie jesteśmy po przepysznej kolacji w t Zwart Huis i z całym przekonaniem przyłączamy się do Twojej opinii o stekach. Idealnie wysmażone i podawane z boskim sosem pieprzowym.Polecamy również niebiańskie diabelskie krewetki tygrysie, smakiem przywołują wspomnienia z Tajlandii, Jeszcze raz dziękujemy za pyszne wskazówki, jutro ciąg dalszy A&J

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że moje rekomendacje się przydały i smacznie spędziliście czas! :)

      Usuń
  9. Wybieram się niebawem, więc na pewno skorzystam z podpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo przydatne informacje i dobrze napisane! Jadę do Brugii za dwa dni i szukam informacji o lokalnej kuchni - tu je znalazłam. Pójdę wszędzie według powyższej listy :) Na widok samych zdjęć ślinka cieknie! Dziękuję bardzo i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że się przyda! Smacznego. :)

      Usuń
  11. az sobie powspominałam moja przygodę z Brugią i królikiem w Cambrinus

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja sie wybieram z paczka dziewczyn w lutym do Brugii. Po Twoim wpisie, to chyba zaczne dni odliczac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Bawcie się świetnie i smacznego! :)

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Byliśmy właśnie w Pro Deo zachwyceni Pani wpisem, że w Belgii gdziekolwiek w restauracji można zjeść jeszcze za 12.50€ ( przystawke z daniem głównym + kawa lub herbata). Tak, tak. Dwa lata później wołają już 29€ za takowe menu. Pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzięki temu wpisowi 3 godzinny spacer po Brugii mogę zaliczyć do bardzo udanych. Nie byłoby też dużym przekłamaniem jeśli powiedziałbym, że był to jeden ze wspanialszych dni w moim życiu. Zresztą co tu dużo mówić jeśli spełniło się dzięki temu moje marzenie :)

    Byłem tam tydzień temu, pogoda była idealna na spacerowanie bez mapy po uliczkach i różnych zakamarkach. Sprawdziłem kilka miejsc wymienionych we wpisie - zjadłem pyszny "gulasz" z frytkami w Bistro de Schidler i wskoczyłem na brugijskie piwo w Cambrinusie. Szkoda, że we wtorki najstarszy pub jest nieczynny, a w Da Garre nie było miejsca (gniazdka do podładowania telefonu też;). No i nie mogę się przyzwyczaić do tego, że o 18 sklepy się zamykają (nie zjadłem przez to podobno najlepszego gofra w mieście). Ale i tak zostaną cudowne wspomnienia i zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miło mi to czytać. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  16. Bardzo konkretnie wszystko opisaliście, na tyle że mam ochotę tam pojechać i też to przeżyć, dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, polecam się na przyszłość!

      Usuń