24 kwietnia 2014

Streat Slow Food (Kraków)


Rzodkiewka w curry, dynia w miodzie, pomidor, sałata, no i oczywiście wołowina – to był pierwszy burger w ich wykonaniu jakiego miałam okazję spróbować i którym się zachwyciłam. Było to podczas grudniowego festiwalu Foodstock, o którym pisałam tutaj. Według niektórych chłopaki ze Streat Slow Food smażą najlepsze burgery w mieście, a ich food truck był chyba pierwszy w Krakowie, ja jednak dopiero teraz zajrzałam do niego w jego stałym miejscu. Dlaczego? Powody są dwa.

Wcale nie chodzi o to, że burgery mi się już przejadły. To prawda, że do znudzenia pojawiają się niemal na każdym rogu i w menu niemal każdej nowej knajpy (co uważam za przesadę), ale kto od czasu do czasu nie lubi wgryźć się w soczyste mięso, ciekawe składniki, pyszne sosy i chrupiącą bułę? Ja lubię, ale w tym celu odwiedzam swoje ulubione miejsce. Przez długi czas byłam przekonana, że lepszego burgera od tych z Moa w Krakowie nie ma (bo wydawało mi się to wręcz fizycznie niemożliwe), dlatego też nie kwapiłam się do poznawania nowych burgerowych adresów. Natomiast drugi powód jest bardziej banalny – jeszcze do niedawna Streat Slow Food otwarte było tylko w tygodniu i tylko wieczorami, co znacznie ograniczyło moje możliwości złożenia im wizyty (jeśli wierzyć informacjom na Facebooku, teraz chłopaki smażą także w soboty).

Charakterystyczny zielony food truck stoi dosłownie kilka kroków od Placu Nowego, ale w dość nieatrakcyjnej części Kazimierza – otoczony przez jakieś krzaki, brudne namioty i wysokie betonowe ściany budynków. Oprócz prowizorycznego stolika przy samochodzie są też cztery drewniane palety z kolorowymi poduchami, na których można usiąść w celu oczekiwania lub konsumpcji. Można, o ile są wolne, co chyba zdarza się rzadko. Podczas mojej wizyty fani burgerów przychodzili w pojedynkę, parami, a nawet całymi rodzinami; niektórzy podjeżdżali tylko po to, by zabrać kilka na wynos.

W menu zwrócił moją uwagę – wydawałoby się stworzony specjalnie dla mnie ;) – Aniburger (18 zł) z żurawiną, ale skusiłam się na jeszcze słodszą wersję – Batataj (boczek, batat, chutney z mango, pikantne pikle ogórkowe, sałata, pomidor, majonez, 18 zł). Był doskonały! Najpierw bułka – idealnej grubości, czyli dość cienka, ale na tyle wytrzymała, że nie rozłaziła się ani pod ciężarem składników (którymi była dość konkretnie naładowana), ani pod wpływem wilgotnych sosów. Tych z kolei zastałam perfekcyjną ilość – troszkę wprawdzie pokapało na papier, troszkę na spodnie, ale już nie takie rzeczy znosiło się w imię dobrego żarcia. W połączeniu słodziutkiego sosu z mango, pysznie skomponowanego z odpowiednio miękkim batatem, wcale nie czuć przesytu słodyczy. Mięso dobrze wysmażone, soczyste i smaczne. Do tego boczek – tak idealnie chrupiutki na brzegach, że aż miło. Burgerem BBQ – z boczkiem, majonezem, pomidorem, ogórkiem konserwowym, sałatą, czerwoną cebulą i przygotowywanym na miejscu sosem (17 zł) zajadała się osoba towarzysząca. Kolejny burger z tego niepozornego zielonego food trucka, któremu nie można nic zarzucić. 

Cieszę się, że w końcu do nich dotarłam, bo to jedno z miejsc, którego na tym blogu bardzo brakowało. Love Krove już dawno odeszło w zapomnienie – teraz na Kazimierzu zdecydowanie króluje Streat Slow Food, a pod względem stosunku ceny do jakości (i wielkości) bezwzględnie wygrywa też z Moa. Oj, mam nadzieję, że częściej będzie mi do niego po drodze!

Plus: ciekawe kompozycje smakowe, pokaźna porcja, sympatyczna obsługa, konkurencyjne ceny.
Minus: nieciekawa okolica, brak stałych godzin otwarcia (aktualne informacje tylko na Facebooku).
Adres: ul. Kupa 10 | mapa | FB 
Polecam: miłośnikom burgerów.
Średnia ocena:  4,83 na 5.        Jedzenie – 5/5     Obsługa – 4.5/5       Ceny – 5/5


 Bądź na bieżąco:
Więcej zdjęć wkrótce tutaj.


25 komentarzy :

  1. Jak dla mnie wszystko w porządku, tylko jedząc ich burgera cały czas czuje się aromat spalonego gazu,na którym mięso zostało ugrillowane.. Tę woń czuje się już od wejścia do namiotu, gdzie zamawia się burgery. Dodatki i bułka wspaniałe, jednak w burgerze chodzi przede wszystkim o mięso..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za opinię!
      W żadnym z tych trzech burgerów nie wyczułam gazu. :)

      Usuń
  2. Niestety mam podobne wrażenia jak przedmówca. Miejsce super i tak jak piszesz - przy porównaniu stosunku ceny do wielkości wygrywa z Moa. Co do składników i kompozycji też niczego nie brakuje. Jednak burger jest spalony i swąd spalenizny czuć od pierwszego ugryzienia do godziny później. A jednak dobry burger to podstawa. Dlatego ja przyjmuję, że Moa to hamburgerowa arystokracja - idealnie wysmażone mięso, genialne sosy, subtelny dobór smaków. SSF jest natomiast wyśmienitym Burgerem Drwala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Burger jest robiony po prostu najlepiej jak może być .. czyli na żywym ogniu .. i to jest jego zaleta !

      Usuń
    2. Nie przeczę, że jest to kwestia gustu. Dlatego dobrze, że mamy wybór :)

      Usuń
  3. Troszke czuc gazem ... Obsluga i tak wysoko dostala note :) czasem zapomną o kliencie a czasem zdziwieni ze ktoś cos zamawiam telefonicznie ....

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią bym spróbowała! :) Masz super fotki na blogu
    Zapraszam do mnie http://przedsiebieprosto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Taaa gazem z gazpromu pewnie;) gazem to raczej smakuja trufle. Mylicie ten smak ze smakiem dymnym. Mieso ma byc pieczone na ogniu a nie na blasze, dla tego jest to najlepszy burger jaki jadłem.

    OdpowiedzUsuń
  6. To, że mięso jest smażone na ogniu to żaden plus dla tego miejsca. Próbowałem raz burgera z tego samochodu po namowach kolegi. Nie smakowało mi. Ogień był na pół metra a mięso chyba za tłuste bo ten tłuszcz palił się jak pochodnia. W efekcie dostaliśmy spalone mięso. Inna burgerownia jest niedaleko na warszauera obok placu nowego i tam jest naprawde dobrze. Najlepszy burger u nich to barbecue.I są frytki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat to, że są frytki, nie jest dla mnie jakimś wielkim plusem - po zjedzeniu tak ogromnego burgera mało kiedy mam miejsce lub ochotę na frytki. ;) Ale rozumiem, że dla niektórych jest to jakiś argument.

      Usuń
  7. Mięso gazówa i śmierdzi. Sa sympatyczni ale to nie konkurs piękności tylko food truck.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hejty hejty siedzicie na blogach kulinarnych i pod artykułami taki jak ten reklamujecie inne miejsca.Dobrze żeby te miejsca same zapracowały na swoją opinie a nie woziły się na plecach innych. Burgerownie otwierają się jak grzyby po deszczu w naszym mieście bo jest moda. Ale nie wiele z tych miejsc zasługuje na uwagę. Ludzie liczą że zbija na tym fortunę i tak naprawdę nie wkładają w to serca, bo liczy się tylko kasa. Na warszauera mięso jest suche bułka też. Trzeba tego burgera popijać czymś żeby się nie udusić. Barbecue z butelki pewnie Fanex z cała tablicą Mendelejewa i powiesz mi że to jest przepis na dobrego burgera. To jest pójście na łatwiznę. Na szczęście chłopakom klientów nie brakuje a nawet jest ich coraz więcej. Moa i SSF to najlepsze burgery w Krk. tyle. A na gazy polecam Espumisan.

    OdpowiedzUsuń
  9. Burger jest spoko, tylko przy konkurowaniu z MOA - warto zaznaczyć, że w Moa się je jak człowiek, przy stoliku itd a tutaj trzeba jeść na stojąco przy drodze lub w aucie. To jednak istotna część konsumpcji. Niemniej jednak smakowo dla mnie wygrywa Street.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Moaburger też trzeba czasem jeść na stojąco, szczególnie w piątki wieczorem. ;)

      Masz rację, że ma to znaczenie, jednak w moich porównaniach na temat najlepszych burgerów w Krakowie brałam pod uwagę głównie smak. :)

      Swoją drogą ciekawe, że nikt nie wspomina o Burgertacie - miałam wrażenie, że ma wielu zwolenników.

      Usuń
  10. dokladny adres i godziny otwarcia bylyby bardzo przydatne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adres: ul. Kupa 10 (jest w podsumowaniu pod recenzją).
      Godziny otwarcia niestety trzeba śledzić na ich FanPage'u na Facebooku.

      Usuń
  11. Od czasy, gdy spróbowałam na spółę z przyjaciółką Batataja;) to się zakochałam w ich burgerach. Mięso genialne - czuć ten dymny posmak, dodatki oryginalne (oczywiście nie wszystkie, ale zawsze coś niespotykanego się trafi) i bułka - lekko chrupka, dosyć cieńka, ale trzymająca wszystko razem. Nie cierpię, jak bułka przypomina gumę i ciężko to ugryźć. Anibyrgera też jadłam i jak najbardziej polecam - słuszna ilość serawędzonego i żurawiny świetnie komponuje się z mięsem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bardzo lubię Corner Burgera. Zgadzam sie z przedmówcami, ze w recenzowanym trucku mięso czuć gazem. Maja fajne dodatki, dobra bułkę i atrakcyjne ceny, jednak gazowy aromat psuje efekt. Co do Burgertaty- byłam raz i nigdy nie wrócę, mięso dla mnie było kompletnie bez smaku, jakby rozmokla tektura. Podejrzewam jednak, jak ze wszystkim, ile ludzi tyle opinii odnośnie krakowskich burgerowni. Ja spotykam sie często z opinia, ze w Polsce mięso jest przesmażone, ja z kolei nie cierpię gdy mięso jest rozowawe w środku dlatego na swojego perfekcyjnie usmażonego Burgera nie trafiłam, choć w wymienionym wyżej Cornerze nie jest najgorzej jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  13. A jak dla mnie to: jak chcecie dobrego burgera, to NIE idźcie do Streat Slow Food. Burger z jednej strony przypalony z drugiej wpół surowy, podobnie jak ser na mięsie, za to bułka całkiem spalona. Rukola chyba z tydzień poleżała zanim trafiła o burgera bo szarawa była. Za te same pieniądze można był zjeść w Burgertata, Corner Burger albo Moaburger z dużo lepszym skutkiem. Może trafiłem tam w złym momencie ale w każdym razie decydowanie nie polecam Streat Slow Food.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba cie trochę fantazja poniosła, wiele razy tam jadłem i nigdy z czymś takim się nie spotkałem. Widać że jesteś fanem burgertaty bo ten sam komentarz wrzuciłeś na jego funpage. Pewnie cie bardzo boli że ten artykuł nie jest o nim. Do burgertaty miałem kilka podejsć i nigdy nie było dobrze. Prosisz o średnio wysmażone mięso, dostajesz wysmażone. Prosisz jak mój kolega o krwiste, dostajesz wysmażone na wiór. Panowie są niereformowalni. Porównywanie że tak samo dobrze zjesz w moa jak u burgertaty jest niestosowne, bo pomiędzy nimi jest przepaść. Sosy i relishe robia sami i nie zalewają burgerów tanimi gotowymi sosami.

      Usuń
  14. Wiele ludzi nie zdaje sobie sprawy, że burgera trzeba zamówić podając konkretny stopień smażenia! Dlaczego spotykamy się z takimi tekstami jak "Ja spotykam sie często z opinia, ze w Polsce mięso jest przesmażone, ja z kolei nie cierpię gdy mięso jest rozowawe w środku"? Burger to amerykański wynalazek i trzeba go zamówić "po amerykańsku" czyli konkretnie określając to, czego klient chce!

    Burger w SSF smakuje po prostu jak burger powinien smakować (gotowany na otwartym ogniu) i dodatki są rewelacyjne. Na dodatek kucharzy bardzo sprawnie dostosowują się do życzeń klienta jeżeli chodzi o stopień smażenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje ulubione burgery serwuje Quick Hosue grill bar ze zwierzynieckiej. Bardzo dobre mięso, konkretna porcja, dobrze doprawione. Mają burgery z prawdziwą jagnięciną, wołowiną, z kurczakiem, ale też wegetariańskie z grillowanym halloumi lub z falafelem. Zrobią burgera takiego jak sobie wymarzysz. Polecam też ich wrapy, naprawdę warto spróbować.

    OdpowiedzUsuń