18 maja 2014

Plac Nowy 1 (Kraków)


Niedawno przy Placu Nowym na Kazimierzu powstał nowy budynek, a w nim – restauracja. Lokal, musicie przyznać, oryginalną nazwą nie grzeszy, za to nadrabia dość nietypowym jak na Kraków i zwracającym uwagę wnętrzem. Do dyspozycji gości jest sporych rozmiarów sala z wysokim sufitem, spod którego zwisają różnej długości kable z lampkami, antresola z fotelami oraz przytulne, wąskie pomieszczenie z przeszklonym dachem. 

Trochę industrialny, surowy styl ciekawie przeplata się tu z wszechobecnymi zielonymi roślinami, miękkimi poduchami i delikatnym oświetleniem. Cegły łączą się z drewnem i betonem, a to wszystko w dużej przestrzeni, która oferuje zupełnie inne wrażenia niż ciemne krakowskie piwnice. Uśmiechnięta kelnerka wita już w progu i cierpliwie czeka, aż wybierzemy stolik, po czym obserwuje nas bacznie, aż będzie gotowi złożyć zamówienie. 

Można odnieść wrażenie, że w menu jest wszystko, ale wolałam się skupić na części z daniami głównymi, bo pizze, burgery i makarony zjem przecież w tysiącu innych miejsc w Krakowie. Najpierw na stole pojawił się koszyk pełen bułeczek z czarnym i białym sezamem. Takie czekadełko byłoby smaczne, gdyby oliwa była lepsza, a pieczywo świeższe. Na przystawkę wybrałam marynowany filet ze śledzia z purée z kalafiora z kurkumą i remuladą (12 zł) – nieco przekombinowana prezentacja, w której połączenia smaków zupełnie nie współgrały. O ile sam śledź był smaczny, resztę trudno nazwać udaną – ziemniaki, groszek i twardawy kalafior przypominały sałatkę z urodzin cioci, a intensywnie żółty, gęsty sos nie dodawał jej ani dobrego smaku, ani uroku. Nie zaczęło się więc dobrze.  

Następnie zamówiłam coś, na co w restauracjach decyduję się niezwykle rzadko – pierogi. Zaciekawiło mnie, jak w takim miejscu będzie smakować tak tradycyjne danie, choć opis wcale nie brzmiał konwencjonalnie. Pierogi z wołowiną i kaszą gryczaną z okrasą z bobu oraz chili (23 zł) miały tylko jedną wadę: zdecydowanie za dużo farszu w stosunku do ciasta. To ostatnie okazało się delikatne, wypełnienie pikantne, oryginalne i smaczne, a bób i trochę świeżej sałaty skutecznie przełamały ciężkość mięsnego nadzienia.

Osoba towarzysząca w tym czasie zajadała się pokaźnymi i chrupiącymi frytkami belgijskimi (10 zł, do wyboru ketchup lub majonez), które zostały przyniesione wraz z moją przystawką, mimo że wyraźnie zaznaczyła, że mają być dodatkiem do dania głównego, czyli gulaszu wołowego (31 zł), który w opisie zawierał tylko fasolę. To danie z kolei okazało się fantastyczne za sprawą dosłownie rozpływającego się w ustach delikatniutkiego mięsa, niesamowicie aromatycznego za sprawą ciemnego piwa i soku porzeczkowego. Fasola z chili i pietruszką została ugotowana w punkt i stanowiła ciekawy dodatek. Porządne danie.

Spośród deserów, jako jedyny, zaintrygował mnie sernik nowojorski (20 zł), najdroższy ze wszystkich czterech w karcie (krakowskie menu są pełne panna cotty i crème brûlée, niestety nie zabrakło ich również tutaj). Finezyjnie podany na czarnej płytce z logo Placu Nowego 1, z karmelową otoczką z pistacjami i mało poręcznym słoiczkiem z sosem angielskim. Intensywnie pomarańczowa galaretka z marakui była pyszna, sernik sam w sobie również, ja jestem jednak zwolenniczką bardziej puszystej wersji. 

Wszystkie dania dotarły do stolika zaskakująco szybko, mimo że w lokalu było dość sporo osób. Widać, że przywiązuje się tu wagę do obsługi (jest czujna, do czteroosobowego stolika dania podaje jednocześnie dwóch kelnerów itp.), ale nie uniknęła kilku drobnych błędów. Choć te dwa tygodnie po otwarciu nie wszystko było idealne, Plac Nowy 1, oprócz tego, że może być ciekawym nowym miejscem na obiad na Kazimierzu, podejrzewam, że świetnie sprawdzi się też jako lokal na piwo i przekąski ze znajomymi. 

Plus: oryginalne i przyjemne wnętrze, niedługi czas oczekiwania na dania, sycące porcje.
Minus: drobne wpadki obsługi, poza daniami głównymi dość pospolite menu.
Adres: Plac Nowy 1 | mapa | www
Polecam: na wyjście z przyjaciółmi.
Średnia ocena: 4,16 na 5.     Jedzenie – 3.5/5     Obsługa – 4/5    Wnętrze – 4.5/5      Ceny – 4.5/5



Bądź na bieżąco:
Więcej zdjęć wkrótce tutaj.

5 komentarzy :

  1. Niestety: mięso w burgerze ohydne, makaron orientalny z kurczakiem i krem pomidorowo-paprykowy - przeciętne. Ratują doskonałe frytki i piwo z mikrobrowarów, no ale chyba nie po to bym tam przyszedł.

    OdpowiedzUsuń
  2. Od miesięcy próbuję znaleźć w Krakowie miejce, które pozwoliłoby mi się kochać. Źle ulokowane- w Konfederackiej 4- uczucia chciałam przelać na Plac Nowy 1, jeden z niewielu lokali w mieście, który nie krzyczy atmosferą: "Kraków!'". Wizualnie jest piękny, bez zbędnych 'portretów' wódki na F. i napoju na P. porozwieszanych na ścianach. Czy na pewno jestem w restauracji? :-) Pyszne mojito, kelner z którym można porozmawiać. To będzie miłość, myślałam.

    Poszło o majonez. Ten do frytek belgijskich. Lubię mieszać keczup z majo, poprosiłam więc o oba sosy, pół na pół. "Nie wolno. Jeden w cenie, jeden rodzaj". Pal licho te 3 złote (!), które trzeba dopłacić za maczadło dodatkowe. Nie lubię, kiedy WIDZĘ, że chce się na mnie zarobić. Wiem, że tak jest, przecież restauracje nie są prowadzone charytatywnie. Ale nie chcę, żeby mi o tym mówiono prosto w twarz.
    Głupi majonez, można pomyśleć, że się czepiam. Ale ja patrzę na sprawę głębiej. Restauratorzy powinni wiedzieć, że nie oszczędza się na cytrynie do herbaty, dodatkowym cukrze, soli na stoliku albo podwójnej porcji lodu w drinku. Przy ogromnej inwestycji, jaką jest prowadzenie lokalu, to bzdury bez znaczenia finansowego.
    Poza tym, ja naprawdę nie chciałam nic za darmo. Pół na pół. "Nie da sie". Głupi keczup i majonez.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lokal bardzo ładny , wystrój trafiony w 10 ale niestety jedzenie koszmarne...sałatka Cezar ze śmierdzącym kurczakiem, niesmacznym zważonym dressingiem składającym się głównie z czosnku i majonezu...wielki zawód...kawa mrożona najgorsza jaką piłam w życiu, smakująca wyłacznie tanim kremem czekoladowym oblepiającym brzegi...ale najgorszy zawód to burger- niejadalny, mięso jakby nieświeże, śmierdzące, niedoprawione i niedopieczone....szkoda-więcej nic tam nie zamówie

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam,
    mięso burgera suche, kurczak smakuje jak zrobiony rano i odgrzewany i uwaga Pani kelnerka mówi: "są puree ale nie ma gotowanych ziemniaków!!!", na pytanie moje czy puree są z proszku Pani odpowiada, że nie, rano się robi puree na cały dzień no bi inaczej trzeba by było gotować za każdym razem!!! Potwierdzam piwo i frytki dorbre reszta koszmar!!!!


    OdpowiedzUsuń
  5. witam. Byłem, widziałem , próbowałem i obejmę to w jedno zdanie: chyba restauracja tylko dla pani prowadzącej bloga zrobiła smaczne i świeże danie skoro tak ładnie ją opisała. pozdrawiam więcej nie wrócę na pl nowy 1

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...