12 lutego 2015

Bistro 11 (Kraków)


To jedno z nowych miejsc w Krakowie, które zwróciło moją uwagę ciekawie zapowiadającym się menu i bardzo przemyślanym projektem wnętrza. Okazało się, że to niewielka restauracja, może na dwudziestu kilku gości, przed niewtajemniczonymi dość dobrze ukryta w podwórku przy ulicy Rakowickiej. Skłamię, jeśli napiszę, że nie miałam wysokich oczekiwań. Jak więc spisało się Bistro 11?

To był mroźny wieczór, więc z przyjemnością skryliśmy się w ciepłym wnętrzu restauracji, w której, o mało co, nie mielibyśmy gdzie usiąść. Mimo że był to środek tygodnia, parę stolików było już zajętych, a na innych stały tabliczki z rezerwacją. Sympatyczna, ale dość zagoniona kelnerka sprawiała wrażenie lekko zestresowanej i trudno się dziwić  nie dość, że była jedyna na sali, to pracowała pod czujnym okiem (prawdopodobnie) właściciela, stojącego przy maleńkim barze i mającego świetny punkt widokowy zarówno na gości, jak i na kuchnię. 

Nad kartą (która już swoje przeszła) długo siedziałam niezdecydowana, choć dwie sałatki, trzy przystawki i dziewięć dań głównych to nie jest dużo (są też propozycje śniadaniowe). Każdy z opisów, choć prosty i konkretny, miał w sobie coś kuszącego.

W ramach czekadełka dostaliśmy smaczną pastę z kaszy jaglanej i suszonych pomidorów z wypiekanym na miejscu pieczywem. Niedługo potem na stole pojawiły się przystawki: cieniutko pokrojony, kruchy rostbef z jajkiem w koszulce, chrupiącą rukolą oraz sosem holenderskim z lekko wyczuwalnym aromatem musztardy (17 zł), a także łosoś macerowany podany z puszystym blinem pszennym, musem z pieczonego buraka i pudrem z sera koziego (19 zł). Przy tym ostatnim wykorzystano więc połączenie smaków powszechnie znane i  sprawdzone, jednak w tej przystawce to tekstury wiodły prym, a łosoś sam w sobie miał taką kruchość i delikatność, że odjęło mi mowę. Był doskonały. 

Pierogi z cielęciną z musem z porów i podgrzybkami smażonymi na maśle (19 zł) zaczarowały smacznym, aromatycznym nadzieniem, a mus dodawał daniu świeżości i równowagi. Jedynym minusem okazało się nieco za cienkie ciasto lub po prostu to, że były zbyt długo gotowane, przez co pierożki łatwo się rozpadały. Łosoś z pesto z purée cytrynowym i pieczonymi pomidorkami (29 zł) był przygotowany  absolutnie w punkt, oceniając jednak danie całościowo, pod względem smaków było ono zbyt banalne, bo cytrusowe nuty gdzieś się w nim zgubiły.

Niczego nie brakowało brownie z burakiem z emulsją waniliowo-kokosową (12 zł), ale zapadający w pamięć deser to kompozycja (wręcz nieco za dużej) porcji śliwek duszonych w czerwonym winie (12 zł) z dodatkiem kandyzowanej pomarańczy i fantastyczną korzenną nutą piernikowej posypki. Na koniec w prezencie dostaliśmy papierową torebkę z dwoma ciastkami owsianymi  zabraliśmy je do domu, bo nie byliśmy w stanie zmieścić już nic więcej.

Wybierając się do Bistro 11, po cichu bardzo liczyłam na to, że zastanę to, co zastałam. Przyjazny lokal z otwartą kuchnią w nowoczesnym i przytulnym wnętrzu, w którym można dobrze zjeść (momentami wręcz bardzo dobrze) za bardzo rozsądne, uczciwe pieniądze. Naprawdę wciąż za mało mamy takich miejsc w tym mieście. Brawo!

Plus: ładne wnętrze, fajny klimat, smaczne jedzenie, uczciwe ceny.
Minus: dość ciasno ustawione stoliki, tylko jedna osoba obsługująca salę?
Adres: ul. Rakowicka 11 | mapa | FB | www
Polecam: na lunch, na spotkanie z przyjaciółmi, na posiłek w pojedynkę i w parze, po prostu.
Średnia ocena: 4,5 na 5.     Jedzenie – 4.5/5     Obsługa – 4/5    Wnętrze – 4.5/5      Ceny – 5/5





 Bądź na bieżąco:


3 komentarze :

  1. ale przepięknie podane dania :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęceni recenzją udaliśmy się wczoraj wieczorem do Bistro 11. miejsce bardzo ładne - niewielkie ale bardzo urokliwe. Przystawki rewelacyjne, natomiast co dań głównych, hmmm.... wzięto sobie chyba do serca to, że u pani ciasto do pierogów było zbyt cienkie, gdyż tym razem było zbyt grube - trochę przez to gumowate i przytłumiało smak mięsa. Mus rzeczywiście rewelacyjny. Kurczak - cóż: trzeba nad nim popracować - mięso bardzo dobrze upieczone ale bez smaku zupełnie, a ziemniak po prostu z wody - a woda nie posolona (ok można posolić na talerzu, ale odrobinka smaku od razu po ugotowaniu by nie zaszkodziła:). Ale zasadniczo wszystko bardzo fajnie. Dziękuję za polecenie - zawsze miło odwiedzić nowe, przyjemne miejsce. Bardzo dobre wino stołowe i pyszne desery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że recenzja się przydała. :) Dziękuję za komentarz!

      Usuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...