8 lutego 2015

Relacja: Najedzeni Fest! Karnawał II (Kraków)


Dzisiaj odbyła się lutowa edycja Najedzeni Fest!, tak jak rok temu, pod hasłem przewodnim "Karnawał". Wystawcy mieli więc przygotować karnawałowe przekąski oraz dania, które "pomogą pokonać poranny tupot białych mew". :) Poniżej zapraszam na krótką relację zdjęciową z tego wydarzenia.



Z każdą kolejną edycją robię więcej zakupów niż degustuję. Wynika to głównie z tego, że wiele restauracji już znam, czy to z poprzednich edycji, czy po prostu z moich kulinarnych wędrówek po Krakowie. Tak czy owak, przyjemnie jest przechadzać się wśród kolorowych stoisk i uśmiechniętych jedzących tłumów... przynajmniej do czasu. Coraz częściej bowiem mam wrażenie, że Forum jest za małe na tak dużą imprezę, bo po kilkudziesięciu minutach od rozpoczęcia festiwalu w środku niemal nie ma już jak się poruszać.

Zrobiłam obowiązkowe zakupy u moich ulubionych wystawców: nabyłam m.in. pomidorki, ser feta i portugalskie oliwki w pomarańczach od Oliwek etc., naturalne chleby na zakwasie od Franka z Lanckorony (również w wersji mini z daktylami i figami - pychota!), pachnące czerwone pomarańcze prosto z Sycylii (InCampagna) czy matiasy z kolendrą i czerwonym pieprzem od Sztuki Śledzia

Spróbowałam też kiełbasek w dwóch wersjach (Bratwurst), jednak żadna mnie do siebie nie przekonała. Tak jak Hurry Curry z Katowic, gdzie o ile mięsna samosa była całkiem smaczna, tak danie (Vindaloo) rozczarowało - było pikantne, ale jednocześnie strasznie nudne. Zaskoczyła i jednocześnie ucieszyła mnie obecność restauracji Pod Nosem, jednego z najlepiej zapowiadających się krakowskich nowych miejsc, bo to znaczy, że na Najedzeni Fest! jest też miejsce na lokale z nieco wyższej półki. Zanim tłumy skutecznie zniechęciły mnie do kontynuowania degustacji, byłam w stanie złapać jeszcze tatar w ich wykonaniu, który okazał się po prostu świetny

A jakie były Wasze wrażenia z tej edycji?





































Zobacz moje relacje z poprzednich edycji festiwalu Najedzeni Fest!: Lokalnie, Slow Food, Jesień i Karnawał.


Bądź na bieżąco:

17 komentarzy :

  1. Wow! Żałuję, że mnie tam nie było! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie będą kolejne edycje. :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje serce podbiły dwie tarty: cytrynowa i z podgrzybkami od Bonjour Cava i oryginalne Bibimbap od oriental spoon- genialne :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze bardzo mi smakują tarty od Bonjour Cava, zarówno na słono, jak i na słodko. :)

      Usuń
  4. buuuu - a ja tyyyyle czekałam i zachorowałam :( to chociaż sobie na zdjęcia zerknę;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oo. To u mnie całkiem podobnie, obowiązkowe zakupy u Oliwek, uznanie za tatar na grzance, duże rozczarowanie Vindaloo. Mnóstwo słodkości uzasadnianych rzadkim świętem kulinarnym. ^^ Zdecydowanie jednak wygrał moje jedzeniowe serce sos daktylowy z baraniną od Hamsy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to danie zapowiadało się naprawdę smacznie - niestety, gdy je zauważyłam, byłam już najedzona (fest). :)

      Usuń
  6. Moje wrażenia są następujące

    1. Przyszliśmy specjalnie wcześnie tzn tuż po 11, nie było się już jak ruszać... ;)
    2. Ganesh - jak na cenę ok. 10 zł to mikro porcje, zimne, ale smaczne.
    3. Hurry Curry - tu z kolei spora cena, adekwatna do ceny, ale niestety nie na mój poziom pikantności, nie dałam rady zjeść i od razu przepijałam mango lassi, które były bardzo fajne, nie dosładzane dodatkowo.
    4. La Baguette - rewelacyjne brownie, ciężkie, z solonym karmelem i jakimś niezidentyfikowanym kremem :D
    5. Pierwszy raz z ostrygą u Agi Majksner - udany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ad 3 spora porcja, adekwatna do ceny ;)

      Usuń
    2. Też przychodzę możliwe jak najwcześniej, później już nie ma sensu, bo są za duże tłumy.

      Przypomniałaś mi o mango lassi od Hurry Curry - też wypiłam i też mi smakowało. :)

      Trochę teraz żałuję, że nie wypróbowałam żadnych słodkości!

      Usuń
  7. O ile wystawcy byli w lepszej formie bądź gorszej, tak Forum kompletnie NIE NADAJE SIĘ na taką skalę tej przesympatycznej imprezy i naprawdę dobrze by było, aby organizatorzy pomyśleli nad nową miejscówką. Naprawdę trudno było znaleźć kawałek miejsca stojącego, aby nacieszyć się tym, co oferowali wystawcy i szkoda, że od paru edycji już Najedzeni Fest padają ofiarą własnego sukcesu. Dla mnie w każdym razie była to na pewno ostatnia edycja w obecnym kształcie, w takich warunkach zupełnie nie na radości ze smakowania i odkrywania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację.

      Może w lecie przeniesiemy się na Błonia? ;)

      Usuń
  8. Tłumy, ścisk, tłumy ścisk. Wszędzie trzeba się przepychać. Niewiele dałam radę wypróbować na miejscu, większość wzięłam na wynos i zjadłam spokojnie w domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem przyjdź punktualnie na 11:00. :) Minusem jest to, że niektórzy wystawcy nie są jeszcze wtedy gotowi, ale przynajmniej da się wszystko spokojnie pooglądać i porobić zakupy.

      Usuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...