10 marca 2015

Andrus Food Truck (Kraków)


Andrus Food Truck powstał niespełna rok temu, ale już może pochwalić się sporą rzeszą oddanych fanów i główną nagrodą w swojej kategorii w plebiscycie Dziennika Polskiego. Pojawia się na blogu dopiero teraz, choć maczanek w jego wykonaniu próbowałam wcześniej kilkakrotnie – i za każdym razem było naprawdę dobrze. 

Miniona słoneczna sobota wydawała się idealnym momentem, by ostatecznie potwierdzić wyrobioną wcześniej opinię, wybrałam się więc (tym razem z aparatem) na Skwer Judah, bo tam stoi obecnie Andrus w towarzystwie wielu innych food trucków. Specjalizuje się w maczance po krakowsku – w jego wersji to marynowany 48 godzin karczek wieprzowy długo pieczony w niskiej temperaturze i podawany w tradycyjnej bułce wraz z dodatkami. Brzmi nudno? 

Menu jest niedługie – ma pozycje stałe i sezonowe; te drugie nierzadko mogą miło zaskoczyć. Chutney pigwowo-gruszkowy, powidła z suski sechlońskiej, konfitura z jarzębiny i dyni to tylko kilka z ciekawszych dodatków. W sobotę skusiliśmy się na jedną maczankę “zwyklejszą” (ze smażonym boczkiem, ogórkiem konserwowym, duszoną cebulą i sosem gorczycowo-piklowym – 13 zł) oraz jedną sezonową – wystarczająco intrygująco brzmiała karkówka z musem z pieczonych buraków i gorzkiej czekolady, serem pleśniowym i gruszką (16 zł). 

Co tu dużo pisać – to jest po prostu świetne. Cieplutka, cudnie chrupiąca, delikatnie trzaskająca przy nacisku bułka. Mięciutkie, rozpływające się w ustach, szalenie intensywne w smaku mięso. Chrupiący ogórek, soczysty boczek, no i zawsze idealnie zamykający całość sos. Tak to wygląda w tych “zwyklejszych” wersjach. A te bardziej kreatywne? 

Obawiałam się, że Andrus zawiedzie akurat teraz, gdy przyszłam z aparatem i miałam zamiar pisać tekst, że potknie mu się noga na tej bardziej ryzykownej, niekonwencjonalnej odsłonie. Tymczasem nuta czekolady w buraczanym musie była doskonale wyważona – trochę w tle, na drugim planie, i właśnie tak ma być, bo odrobinę mocniejsza zepsułaby danie. Pokruszony lazur nieśpiesznie łączył się z innymi składnikami, no i do tego słodziutka, dojrzała gruszka oraz podkręcająca wszystko (dodawana na życzenie) ostra papryczka. To jest nasz street foodowy, polski hit, ot co. Nie mam nic więcej do dodania. 

Plus: oryginalny pomysł i świetne wykonanie.
Minus: czasem za długi czas oczekiwania.
Adres: ul. św. Wawrzyńca 16 (Skwer Judah) | mapa | FB
Polecam: szukającym odmiany od burgerów, wielbicielom ulicznego jedzenia i dobrze przyrządzonego mięsa.
Średnia ocena: 4,66 na 5.     Jedzenie – 5/5     Obsługa – 4/5        Ceny – 5/5




 Bądź na bieżąco:

2 komentarze :

  1. Pikantna odsłona sosu buraczano-czekoladowego sprawiła, iż dowiedziałam się wiele nowego o sobie, na przykład, że potrafię po skonsumowaniu swojej klasycznej maczanki, pochłonąć jeszcze pół wersji sezonowej, ukradzionej towarzyszowi kazimierzowego spaceru. Późniejsza refleksja uświadomiła mi ogrom ilościowy. Ale jakoś niekoniecznie mi wstyd.^^

    OdpowiedzUsuń