24 maja 2015

Curry up! (Kraków)


Curry up! – ten nowy lokal przy ulicy Krakowskiej z pomocą przyjaciół stworzyło dwóch Rafałów – wielkich miłośników kultury azjatyckiej i podróży. Na swoim Facebooku piszą, że chcą dzielić się nie tylko przepisami z Azji, ale też „ogromną radością, jaką niesie ze sobą cała tamtejsza kultura”. Wystarczy zrobić krok do środka, by poczuć pozytywne wibracje bijące zza lady. A co ze smakiem?

Nie ukrywam, że szkoda mi było zamknięcia Roti Roti – szczególnie w ostatnich miesiącach działalności było to całkiem smaczne miejsce z indyjską kuchnią na Kazimierzu. Ucieszyłam się więc na wieść o otwarciu Curry up!, bo w jego street foodowym azjatyckim menu pojawia się sporo dań kuchni indyjskiej.  

Lokal jest maleńki – po prawej trzy stoliki, na wprost niewielka kuchnia z potężnymi wokami i misą ryżu. Trzech uśmiechniętych chłopaków w skupieniu i pośpiechu krząta się wykonując kilka czynności naraz, by jak najlepiej obsłużyć wydłużającą się kolejkę gości. Ci albo zostają w lokalu, albo biorą pakunki na wynos, a wielu sprawia wrażenie, jakby nie była to ich pierwsza wizyta. Chłopcy za barem wszystkich traktują jednakowo, zagadują i żartują, cierpliwie tłumaczą skład dań na tablicy i doradzają tym niezdecydowanym.

Menu jest zmienne i niezwykle krótkie; zawiera zaledwie trzy dania główne, cztery street foodowe przekąski, do picia kawa wietnamska, lassi, herbata i Fritz. To tyle. Wybieramy smażone wontony z krewetkami i wieprzowiną (8 zł), mango lassi (7 zł) oraz dwa dania: butter chicken (17 zł), czyli kurczak w sosie maślano-pomidorowym i chole masala (13 zł), czyli cieciorka w pomidorowym sosie curry. Te ostatnie były dostępne niemal od razu, tylko na wontony czekaliśmy trochę za długo.

Lassi – doskonałe. Na bazie jogurtu naturalnego, o świetnie wyczuwalnym smaku mango i idealnej, niezwykle aksamitnej konsystencji. Wontony – mocno chrupiące z zewnątrz, w środku skrywały aromatyczne wieprzowo-krewetkowe miękkie nadzienie. Tłuszczu zero. Oba dania główne bardzo obficie posypane świeżą kolendrą, pachniały i wyglądały niezwykle zachęcająco. Ryż sypki i smaczny, cieciorka ugotowana w punkt, bo nie była ani rozgotowana, ani twarda, kurczak miękki i soczysty. To właśnie on najbardziej utkwił mi w pamięci ze względu na wyraźną kardamonową nutę. Oba dania w moim odczuciu były raczej średnio ostre z tendencją ku łagodności (o preferowany poziom ostrości nikt nie pytał), więc miłośnicy pikantnej kuchni mogą być nieco zawiedzeni.

Miło wchodzić do takich miejsc. Może wnętrze nie jest ani superpiękne, ani specjalnie wygodne (jemy też plastikowymi sztućcami), ale w Curry up! liczy się atmosfera gościnności i przygotowywane z radością smaczne jedzenie, na dodatek w cenie na każdą kieszeń. To świetne miejsce na szybki lunch czy złapanie kolacji na wynos w drodze z pracy do domu. Fajnie, że pojawiło się w Krakowie!

Plus: pozytywna atmosfera i gościnność, przygotowywane na świeżo smaczne jedzenie w dobrych cenach.
Minus: -
Polecam na: wynos, szybki i smaczny posiłek, miłośnikom kuchni indyjskiej.
Adres: ul. Krakowska 29 | mapa | FB | www
Średnia ocena: 4,25 na 5.    Jedzenie – 4.5/5      Obsługa – 4.5/5      Wnętrze – 3/5     Ceny – 5/5




 Bądź na bieżąco:

7 komentarzy :

  1. Brzmi ciekawie, jednak mam wrażenie ze cena 17 zł za kurczaka z ryżem( żaden ze składników nie jest jakoś specjalnie trudno dostępny w Polsce) za streetfoodowe danie w knajpie "na szybko" to nieco dużo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrej jakości ryż basmati i kurczak przecież nie suchy jak z KFC tylko w dobrym sosie z wieloma składnikami i przyprawami ...

      Usuń
    2. Ja akurat dostałem totalnie suchy, ale tu racja, ratowały go przyprawy. Do tego z nudną surówką, ale to nie wersja na bogato z ryżem, a za 10 zł sam kurczak. Jednak to danie na kęs, więc ogólnie nie wracam tam.

      Usuń
  2. @Anonimowy: nawet jeśli jest tak dobry że przez kolejną godzinę nie chcesz niczego pić/jeść żeby nie wypłukać z buzi tego niesamowitego posmaku? (nie przesadzam)
    Oczywiście zdaję sobie sprawę, iż jest wielu (prawdopodobnie przyzwyczajonych przez ogólnie denny krakowski standard kulinarny), którzy i tak woleliby wsadzić w siebie ulicznego kebaba/zapieksę/pizzę jeśli tylko da to im 5% większy stosunek ilości jedzenia do ceny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę generalizujesz, ale spróbuję:) Jak dobre, to warte ceny, ale cena niestety nie sprawia, że często tam zajrzę, bo niestety jest, jak jest z pracą i pieniędzmi;/

      Usuń
    2. Jak dla mnie rozczarowanie jednak. Smak taki sobie, ale nic specjalnego i tak, jak zwykle nie narzekam na ilość jedzenia, tak tutaj trudno się najeść, bo porcja taka sobie. I nie jem kebabów, ani pizzy.

      Usuń
  3. Jest ok ale bez szału, ryż sypki ale troszkę za twardy, butter chicken taki sobie czegoś brakowało w sosie niby ok ale nie był pełny w smaku, kurczak też za suchy trochę. 17 pln za takie streeta trochę za dużo ale akurat cena rzecz drugorzędna tragedii nie ma, może wrócę :) Mango lassi za to pyszne

    OdpowiedzUsuń