21 czerwca 2015

Sissi Organic Bistro (Kraków)


Na Krupniczej roi się od restauracji – burgery, japoński ramen, wegetariańska kuchnia z Azji, brazylijski resto bar i wiele innych. Całkiem niedawno dołączyła do nich Sissi z nowym pomysłem i nutą wiedeńskiej inspiracji. Jak nakarmi nas księżniczka i czy warto zajrzeć pod ten nowy adres?

Po wejściu do środka jesteśmy trochę zagubieni (bo układ wnętrza dość nieoczywisty) i próbujemy sami znaleźć stolik w jakimś przytulnym kącie. (Gdyby nie padało, na pewno siedzielibyśmy już na pięknym patio z widokiem na obrośnięte bluszczem ściany). Zaraz przy wejściu stoi potężny drewniany stół ozdobiony bukietem świeżych kwiatów, nad nim wisi designerska lampa. W pozostałych zakamarkach lokalu krzątają się schludnie ubrani kelnerzy, rzucający nam przez ścianę pospieszne „dzień dobry”. W środku jest ciemnawo (może to przez pogodę, może przez małe okna, a może po prostu przez źle zaprojektowane oświetlenie) i raczej zimno; marmur, cegła plus plastikowe przezroczyste krzesła to nie moje klimaty.

W menu ciekawie się dzieje: śniadania do siedemnastej, kanapki lunchowe z sałatami, świeże makarony. Jest i kącik wiedeński: z kiełbaskami, sznyclem, tortem Sachera i omletem Sissi. Kelner jest bardzo uprzejmy i uśmiechnięty od początku do końca, i choć bardzo skupiony na tym, co robi, zalicza kilka drobnych wpadek, które jednak można pominąć (np. zapomina przynieść świeże serwetki). Nie do zaakceptowania jest natomiast, jak się później miało okazać, tak straszliwie długi czas oczekiwania na dosłownie wszystko. Na napoje, na zupę, na dania główne (dostaliśmy je po ponad godzinie od zajęcia miejsc), nawet na deser – i to przy niemal pustym lokalu! Oj, Sissi, co będzie, gdy restauracja zapełni się gośćmi?

Na pierwszy ogień poszedł krem kalafiorowy (18 zł) z dodatkiem zielonego groszku (nie z puszki), smacznie przypieczonymi kawałkami ziemniaków i kleksem kwaśnej śmietany. Nie dość, że niezwykle ładnie i zachęcająco to wyglądało, to ta na pozór nudna zupa okazała się niezwykle wyrazista, sycąca i intrygująca w smaku. 

Sznycel z udźca cielęcego (34 zł) podany został w postaci trzech sznycelków z młodymi ziemniakami obficie oprószonymi szczypiorkiem (nie nazwałabym tego sałatką, tak jak menu to zrobiło). Mięso miękkie i bardzo dobrze doprawione, panierka delikatna i równomierna, a gdybym miała się do czegoś przyczepić, to powiedziałabym, że mogłaby być bardziej chrupiąca.

Moje danie to delikatny i cudnie podsmażony od strony skóry filet z pstrąga w towarzystwie przygotowanego w punkt aromatycznego risotto i jedynego chrupkiego elementu – kopru włoskiego. Nawet borówkowy chutney świetnie się w to wpasował i choć danie nie było zbyt atrakcyjne wizualnie, wszystko w nim grało i nie było nudne. Dodam jeszcze, że warto napić się lemoniady, szczególnie tej z ananasem i limonką (10 zł), ale i zwykłej cytrynowej (8 zł), bo są przepyszne, choć słabo wypadają w stosunku ceny do ilości.

Wizytę zakończyliśmy poprawnym semifreddo jagodowym (15 zł), jednak najbardziej smakował mi podany z nim gęsty sos pomarańczowy. Choć (niestety) nie ma w tym ciekawym menu ani słowa o tym skąd się wziął ten cały „organic” w nazwie, faktem jest, że nie tylko te lody, ale właściwie wszystko smakowało w Sissi bardzo naturalnie, co niewątpliwie jest dobrą wiadomością. Tak jak i to, że przybył nam kolejny piękny ogródek w Krakowie.

Plus: fantastyczny ogródek, bardzo uprzejma obsługa, ciekawe menu.
Minus: za długi czas oczekiwania na dania, mało przytulne wnętrze, słabe oświetlenie.
Polecam na: posiłek w ładnym miejscu (ogródek), spotkanie ze znajomymi.
Adres: ul. Krupnicza 3 | mapa | FB 
Średnia ocena: 3,66 na 5.    Jedzenie – 4.5/5      Obsługa – 2.5/5      Wnętrze – 3.5/5     Ceny – 4/5






Bądź na bieżąco:


6 komentarzy :

  1. Jedzenie pyszne, mnie osobiście nie spodobało się nachalne prezentowanie oferty w menu przez właściciela, który podkreślał skąd się co wzięło i jakie jest ekologiczne. Poczułam się jakbym była na prezentacji u akwizytora, a nie w bistro w przerwie w pracy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kto nie lubi dobrze zjeść :) Gratuluje pomysłów oby więcej takich kreatywnych ludzi było :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam historię o Sisi. Piękna i tragiczna zarazem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłem wczoraj tj. 1.07 z narzeczoną. Jedzenie obłędne i pięknie podane. Uczta zarówno dla ciała jak i ducha. Troszkę opieszała obsługa sali ale smak potraw rekompensował wszystko. Będziemy wracać bo warto :-) Dziękujemy za tak wspaniała ucztę.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...