18 października 2015

Kaukaz. Krako Slow Grill & Pavel Portoyan (Kraków)


Food truck z kuchnią kaukaską stoi przy Lipowej już od kilku dobrych miesięcy (jak pamiętacie, w marcu miałam okazję uczestniczyć w jego otwarciu), jednak dopiero niedawno wpadłam tam na obiad, by sprawdzić, co ciekawego pochodzący z Armenii Pavel Portoyan oferuje gościom na co dzień.

To był nieciekawy jesienny dzień, więc nie bardzo widziało mi się jedzenie na zewnątrz, jednak miałam taką ochotę na tę kuchnię, że pojechaliśmy na Zabłocie mimo chłodu. Na miejscu okazało się, że wcale nie trzeba jeść na zimnie, a wręcz należy skorzystać z wnętrz winebaru Krako Slow Wines. Tego dnia (jak chyba zawsze) menu było krótkie: chinkali z mięsem wieprzowo-wołowym (5 sztuk, 20 zł), zapiekana baranina (37 zł) oraz zapiekany pstrąg (27 zł). Decyzja więc była prosta: bierzemy wszystko!

Baranina dotarła na pokaźnym biało-niebieskim półmisku skryta pod domowym pieczywem, w towarzystwie pokrojonych pomidorów i ogórka, obficie oprószona aromatyczną kolendrą. Mięso – co tu dużo mówić – było doskonałe. Soczyste, mięciutkie, cudnie rozwarstwiające się, z dodatkiem sosu z owoców granatu i pikantnego (ten ostatni podany na boku, na mój gust mało pikantny, ale fenomenalnie współgrający z mięsem). Porcja solidna i dobrze, że rozpływające się w ustach pieczywo było cienkie jak kartka papieru, bo przed nami leżały już chinkali.

Podający je pan zapytał wprost: „Wiecie jak to jeść?”. Jasne, że wiemy. Delikatne ciasto, a w środku skryta kulka mięsa z ziołami i delikatny rosołek do wysiorbania. Byłyby lepsze z baraniną, ale i tak już z pierwszym kęsem przywołały na myśl wspaniałe wakacje w Gruzji. Zapomnieliśmy tylko o jednym – jak szybko można się nimi najeść… Na szczęście pachnącego na kilometr zapiekanego pstrąga podano tylko z ogórkiem i kilkoma plasterkami intensywnego w smaku kaukaskiego sera. Dla nas świetnie, ciekawe tylko, czy to Pavel się zlitował, widząc, że mamy zamiar zjeść wszystkie trzy dania, czy zawsze tak podawane są pstrągi w Kaukazie? Jeśli to drugie, to istnieje ryzyko, że po rybce ktoś wyjdzie głodny. Na koniec smaczna pistacjowa baklava (15 zł) – nie przesadnie słodka, czyli dla mnie w sam raz.

Siedząc wśród tych wszystkich butelek wina, trudno było nie skusić się na choć jeden kieliszek. Miło, że kelner podszedł z dwoma butelkami i mogłam spróbować, które wolę. Wspaniałe jest również to, jak sam Pavel troszczy się o klienta – pyta, czy wszystko gra i jeśli potrzeba, sam przyniesie dodatkowe serwetki. Wspaniałe, proste jedzenie i wspaniała gościnność – wpadnijcie tam koniecznie, choćby na tę genialną baraninę!

Plus: świetne smaki, kameralna atmosfera, gościnna obsługa.   
Minus: niewielka porcja dania z pstrągiem.
Polecam na: wielbicielom kaukaskiej kuchni, spotkanie przy winie z przyjaciółmi.
Adres: ul. Lipowa 6F | mapa | FB
Średnia ocena: 4.5 na 5.         Jedzenie – 5/5      Obsługa – 4.5/5     Wnętrze - 4/5     Ceny – 4.5/5






 Bądź na bieżąco:

2 komentarze :