18 listopada 2015

Amarylis (Kraków)


Amarylis była jedną z kilku restauracji, które miałam ocenić jako tajemniczy klient w ramach akcji „Kuchnia+ Poleca”, by pomóc w wyłonieniu najlepszych lokali w Polsce. To ona otrzymała najwięcej głosów ze wszystkich restauracji w Krakowie i tym samym łatwo przeszła do kolejnego etapu akcji. A jak w nim wypadła?

Amarylis znajduje się w podziemiach czterogwiazdkowego Queen Boutique Hotel w samym centrum miasta. Restauracja nie ma osobnego wejścia i aby dostać się do lokalu, trzeba minąć recepcję. Po zejściu po schodach zastaliśmy proste, eleganckie wnętrze składające się głównie z ceglanych, ciemnopomarańczowych ścian kontrastujących z czarno-białymi elementami. Szykownie ubrani kelnerzy od razu zauważyli nasze wejście (co nie było trudne, bo nie licząc dwóch osób przy barze, restauracja była pusta) i wskazali stolik.

Dostaliśmy kartę dań, barową i z winami, a także sezonową wkładkę. W króciutkiej karcie stworzonej przez szefa kuchni Michała Cienkiego znajdziemy przystawki i sałaty, zupy, siedem propozycji dań głównych (mięsa i ryby), desery, a także rzadko spotykane w Krakowie menu degustacyjne (190 zł) składające się z siedmiu dań. Pozycje bezglutenowe i dania bez laktozy są wyraźnie oznaczone.

Do momentu podania pierwszej zamówionej potrawy minęło około dziesięciu minut, ale w międzyczasie podano czekadełko w postaci wybornego masła z ciepłym, chrupiącym pieczywem, a także rukolę owiniętą szynką parmeńską. Ta ostatnia była doskonała, ale po takich miejscu spodziewałam się ciekawszego amuse bouche.

Jako przystawkę mój towarzysz zamówił ravioli z rakami z jędrną konfitowaną dynią i orzechami włoskimi (35 zł), zachwycające delikatną teksturą i balansem smaków, który był podkreślony, ale nie przyćmiony, wyrazistym sosem rakowym. Również mój krem z pora (18 zł) był strzałem w dziesiątkę – misternie przygotowana wkładka z jajkiem sous vide zwieńczona chrupkim chipsem z jabłka dopiero przy stoliku została zalana aksamitnym, wyważonym kremem z pora.

Trudno zarzucić coś też polędwicy wołowej (75 zł), wysmażonej idealnie według życzenia. Subtelne purée chrzanowe, sos żurawinowy i czerwona cebula były świetnym dopełnieniem dania (zwykle ta pozycja zawiera też marynowane grzyby). Udko bażanta confit (67 zł) charakteryzowało się delikatnym i pełnym smaku mięsem fenomenalnie współgrającym z ugotowanymi w punkt burakami z miodem i gorczycą oraz sosem szałwiowym. Jako dodatek podano purée z pora oraz bliny gryczane, które, niestety, okazały się bardzo suche i były zdecydowanie najsłabszym ogniwem tego dania. Drugi minus za talerz – na tych irytujących czarnych łupkach, choć niebrzydko prezentują potrawę, naprawdę nie da się jeść bez ciągłego słuchania irytującego dźwięku sztućców obijających się o kamień.

W ramach deseru zamówiłam polecony przez uśmiechniętego od ucha do ucha kelnera tort marchewkowy (25 zł), który choć prezentował się atrakcyjnie, zawiódł przez zbyt wilgotną strukturę ciasta, tworzącą wręcz coś w rodzaju marchewkowej, mało przyjemnej papki – warto nad tym popracować, bo sam koncept jest dobry; intensywnemu sorbetowi pomarańczowemu i ultracienkiemu płatkowi czekolady trudno coś zarzucić. Jednak to kremowi imbirowemu z białą czekoladą (22 zł) nie można było się oprzeć – choć czarne sezamki były twardawe i niewygodne w jedzeniu, sam krem to mistrzostwo.

Lokalizacja restauracji Amarylis w podziemiach kamienicy, a co za tym idzie brak naturalnego światła i mała liczba gości (przynajmniej w tygodniu), tworzy odrobinę hermetyczne, mało przytulne wnętrze. Nie można zarzucić mu jednak braku bezpretensjonalnej elegancji, a sympatyczni i bardzo profesjonalni kelnerzy stają na wysokości zadania starając się, by wieczór upłynął jak najmilej.

W większości potrawy są smaczne, kreatywne, dobrze skomponowane i atrakcyjnie podane z użyciem nowoczesnych technik kulinarnych. Ceny dość wysokie jak na Kraków, ale raczej adekwatne do wykorzystywanych, rzadko spotykanych w Krakowie produktów (bażant, raki, dzik i tym podobnych) oraz poziomu serwisu. Amarylis to idealne miejsce na spotkania biznesowe, może być też dobrym wyborem na romantyczną kolację czy świętowanie specjalnych okazji.

Restaurację Amarylis odwiedziłam anonimowo jako tajemniczy klient na zaproszenie telewizji Kuchnia+ w ramach akcji „Kuchnia+ Poleca”. Wszelkie moje zasady recenzowania restauracji były przestrzegane, a recenzję na podstawie wizyty napisałam z własnej inicjatywy.

Szef kuchni: Michał Cienki.
Plus: krótkie, sezonowe menu bazujące na ciekawych produktach, profesjonalna obsługa, muzyka na żywo (pianino).
Minus: hotelowy klimat, brak naturalnego światła.
Polecam na: romantyczną kolację, spotkanie biznesowe, specjalną okazję.
Adres: ul. Dietla 60 | mapa | FB | www
Średnia ocena:  4,38 na 5.         Jedzenie – 4.5/5      Obsługa – 5/5     Wnętrze –3.5/5     Ceny – 4.5/5






Bądź na bieżąco:


4 komentarze :

  1. Do tej restauracji wybieram się i wybieram i wybrać się nie mogę. Bardzo lubię restauracje zlokalizowane w kamienicznych piwnicach, bowiem są dla mnie dość klimatyczne. Opis menu jest bardzo zachęcający. Z pewnością niebawem się tam wybiorę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podzielam Twoją opinię. Amarylis traci taką "surowością" wnętrza ale jedzenie jest znakomite. Idealnie na kolację biznesową!

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...