1 listopada 2015

Kanton Dim Sum House (Kraków)


Niedawno na Kazimierzu, w bliskim sąsiedztwie indyjskiego street foodu Curry up oraz japońskiej restauracji Hana Sushi, powstał niewielki lokalik Kanton Dim Sum House. Mieści on zaledwie kilka osób i specjalizuje się, jak sama nazwa wskazuje, w tradycyjnych pierożkach dim sum („dotyk serca”). Czy warto tam zajrzeć? Poszłam to sprawdzić!

Można powiedzieć, że połowę lokalu zajmuje lada, lodówka, góry bambusowych koszy i osoba pilnująca dochodzących na parze pierożków. Drugą połowę – kilka wysokich krzeseł i dwa stoliki. Na każdym z nich stoi karafka darmowej wody z miętą, a ściany ozdabia kilka zdjęć z Azji i wypisane flamastrem na białej tablicy pierożkowe propozycje. Mieliśmy szczęście, bo oba stoliki zwolniły się właśnie wtedy, gdy weszliśmy do środka.

Do tej pory nie miałam wielu okazji na spróbowanie dim sumów, więc od początku wiedziałam, że zamówimy jak najwięcej rodzajów. W Kantonie podawane są zwykle w zestawach po osiem sztuk, można je jednak dowolnie mieszać – wtedy za zestaw mięsnych zapłacimy 15 zł, a wegetariańskich – 12 zł. Pani za ladą była ciągle uśmiechnięta i bardzo rozmowna, cierpliwie wyjaśniała co i jak i chętnie odpowiadała na wszelkie pytania. Atmosfera jest tam bardzo nieformalna, wręcz domowa – ma się trochę wrażenie, jakby przyszło się zjeść kolację do znajomych.

Wszystkie pierożki wyciągane były z zamrażalnika i wkładane do bambusowych koszy, jednak zapewniono nas, że wszystkie przygotowywane są na bieżąco maksymalnie dzień wcześniej w dim sumowej „lepialni”. Najbardziej smakowały mi pierożki momo z baraniną (Nepal/Tybet, 16 zł) – mięso było soczyste i intrygująco doprawione, a ciasto, które sprawiało wrażenie ciężkiego i grubego, okazało się mile delikatne, jak zresztą we wszystkich pozostałych – rybnych yu baozi (Chiny, 15 zł), ji ron z kurczakiem (Azja Wschodnia, 13 zł) czy tych z wieprzowiną i krewetkami (danie dnia). Każde miały inny kształt i każde smakowały zupełnie inaczej, dlatego polecam skorzystać z możliwości połączenia dwóch różnych zestawów i wypróbowania wielu smaków.

Dostaliśmy również sześć różnych sosów z sugestią, jak je łączyć z dim sumami: koreański pikantny, koreański sojowo-octowy, stołowy tajski, słodko-ostry i hoisin oraz sekretny sos orzechowy spod lady, który wciąż jest w fazie testów. Połączenie słodko-ostrego z pierożkami z baraniną to czysta poezja! Jedyne, czego brakowało, to jakiegoś talerzyka, bo z przegryzionych pierożków troszkę kapało na blat, dobrym pomysłem byłoby też ulokowanie serwetek na stoliku – by nie zmuszać gości po sięganie po nie w ostatniej chwili do lady.

Na tym posiłek powinien był się zakończyć, bo osiem pierożków na głowę to liczba w pełni wystarczająca, jednak na samym początku zamówiliśmy jeszcze drożdżowe baozi z wieprzowiną (cha shao bao, 14 zł, w zestawie po 6 sztuk). To zaraz po momo moja ulubiona pozycja. Bułeczki kryły w sobie świetny, aromatyczny farsz z marynowanej i pieczonej wieprzowiny, ale uwaga! – są naprawdę bardzo sycące. Skuszeni propozycją zakupu deseru i zupy za połowę ceny z uwagi na porę bliską zamknięcia lokalu, zmieściliśmy jeszcze na spółę nudnawy budyń waniliowy oprószony potartą białą czekoladą (cena regularna 6 zł), a krem z dyni (cena regularna 6 zł) zabrałam na wynos i zjadłam na drugi dzień – był bardzo rzadki, ale naprawdę smaczny i ciekawie podkręcony cynamonem oraz czarnym sezamem.

Za całą tę ucztę (zdecydowanie za dużą jak na dwie osoby), w tym deser i zupę na wynos w promocyjnej cenie, zapłaciliśmy 51 zł. Biorąc pod uwagę, że w kuchni Kanton Dim Sum House podobno wykorzystuje się tylko produkty ekologiczne, uważam, że stosunek ceny do jakości jest wręcz niewyobrażalnie dobry. Pędźcie tam, bo jest naprawdę smacznie!

Plus: przesmaczne, starannie wykonane pierożki, sympatyczna obsługa.
Minus: bardzo ciasne, niewygodne wnętrze.
Polecam na: każdą porę dnia, nieformalny szybki posiłek.
Adres: ul. Węgłowa 2 | mapa | FB
Średnia ocena:  4,38 na 5.         Jedzenie – 5/5      Obsługa – 4.5/5     Wnętrze - 3/5     Ceny – 5/5





 Bądź na bieżąco:

8 komentarzy :

  1. Ja się strasznie zawiodłam. Liczyłam na chińskie, fajne dim sumy. Nie wiem jak ryba, ale pierożki warzywne i szpinakowe były średnie w smaku, mało doprawione. I ciasto o wiele za grube, zapychające wręcz. Jadałam lepsze:( Mam nadzieję, że się poprawi bo miejsce fajne. No i sosy dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podzielenie się opinią! Ja wegetariańskich nie jadłam, ale na pewno nie mogłabym powiedzieć o tych, które jadłam, że miały za grube ciasto. Delikatniutkie było. :) Może na złą partię trafiłaś. ;)

      Usuń
    2. To samo. W Parobarze mają cieńsze ciasto i lepszy farsz szpinakowy i z soczewicą. Zgadzam się z Wegan Nerd. ja akurat miesnych nie jadłem. Co do sosów to dla mnie jest to jakieś faszystowskie podejście, że sprzedawca decyduje o sosie. Jeśli sosy są już wyróżnione osobno to mógłbym sobie chyba wybrać? Rozumiem "SUGEROWANE" sosy, ale niech SUGESTIE pozostaną sugestiami właśnie. Natomiast ani w parobarze ani w tym miejscu nie ma ZWYKŁEGO sosu sojowego, który zrobił by całą robotę, a nie jakieś rocieńczane sojowe sosy octem czy innymi. owszem doceniam własne sosy, ALE NA MIŁOŚĆ BUDDY NIECH BĘDZIE DOSTĘPNY ZWYKŁY, DOBRY SOS SOJOWY !!!
      Co innego "za granicą" - oglądałem na Kuchnia+ dokument o tego typu pierogach, to w chinach nikomu by nie przyszło tego mrozić - bo tak one schodzą im jak u nas pierogi.... które i tak mrożą ;) Dlatego możemy se jedynie pomyśleć ile tracimy smaku poprzez mrożenie (wiem, że mrożenie jest najlepszym sposobem zachowania żywności, ALE JEDNAK :)
      POZDRO

      Usuń
    3. mnie podano sos pomidorowy, nie było mowy o wyborze, znudzona kelnerka powiedziała, że do tych pierożków które wybrałam jest słuszny tylko ten sos:/ pozdrawiam, A

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam,
    Zachecona recenzja udalam sie do lokaliku. Samo miejsce rzeczywiscie malutkie al to juz bylo wiadomo. Niestety wystroj rowniez pozostawia niedosyt, poczawszy od tablicy z menu - zwykla biala tablica zapisana markerem, po plastkowe kubeczki. Herbata podana juz zaparzona - co najmniej dziwne. Same pierozki ciekawe ale jak sie wybierze tylko wegetarianskie - a takie jedlismy to sa owszem smaczne ale jakies takie malo hmmm chinskie. Nadzienei w sumie mocno pachnie curry, czy tak jedza w Chinach? Poza tym fajne bambusowe parowniki, to akurat plus. ciekawe miejsce, ale 5/5 bym nie dala.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam,
    jakis czas temu zakochałam się w pierożkach dim sum serwowanych przed Warszawski foodtruck na festiwalu pod galerią Kazimierz i od tej pory szukam podobnych w Krakowie. Po tej recenzji szybko udałam się skosztować tych - i niestety porażka, główny zawód to ciasto, grube, gumowane, klejące się, farsz poprawny, ale obsługa - Ty napisałaś, że pomocna i miła, mnie "obsługiwała" znudzona dziewczyna, zapatrzona w telefon, odpowiadająca półsłówkami. Nie polecam, nigdy nie wrócę.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...