31 grudnia 2015

10 najlepszych dań 2015 roku




Rok temu życzyłam sobie, bym następnym razem miała problem z wyborem. Nie miałam go. Przejrzałam wszystkie recenzje z 2015 roku i po kolei zapisywałam w osobnym folderze zdjęcia tych dań, które do dziś doskonale pamiętam, które zachwyciły tym, co najważniejsze  wyjątkowym smakiem. Udało mi się wybrać jedenaście potraw, a po krótkim namyśle zostało tylko dziesięć. Sześć z nich pochodzi z nowo otwartych miejsc. 

Pamiętajcie, że w tym rankingu uwzględniam jedynie te dania, które pojawiły się w tegorocznych recenzjach z Krakowa. Gdybym miała wziąć pod uwagę wszystko, czego miałam okazję spróbować w 2015 roku, jak możecie się domyślić, lista wyglądałaby inaczej. Na pewno znalazłyby się w niej kulinarne wspomnienia z podróży. O kilku z nich jeszcze nie wspominałam (notatki czekają na swój czas), jak na przykład o wizycie w genialnej lizbońskiej Cevicherii z szefem Kiko Martins na czele czy gwiazdkowej Eleven, gdzie rządzi Joachim Koerper (kto śledził mnie na Instagramie, ten już wie, czego się spodziewać).

W tym roku mieliście okazję przeczytać o fenomenalnej sycylijskiej La Madii**, jednej z najlepszych restauracji we Włoszech, i jej pizzaioli, intrygującej, znikającej w ustach mozzarelli czy polędwicy w towarzystwie wciąż tlącego się węgla migdałowego. Ale nie chodzi tylko o najbardziej wyrafinowane smaki  bo przecież nad sycylijskim cannolo, ciastkami genovesi z Erice, czy tunezyjskim kuskusem z Mazara del Vallo rozpływałam się równie długo. Spędziłam też tydzień w Gruzji, gdzie na okrągło zajadałam się świetnymi chinkali, adżapsandali i chaczapuri oraz dwa tygodnie w moim kulinarnym raju  Portugalii  skąd zrelacjonowałam już pierwsze kilka dni. Cataplanom, najświeższym rybom, owocom morza, ośmiornicom i najsłodszym pasteis de nata nie było końca.

Miałaby w tym zestawieniu też swoje miejsce restauracja należąca do jednego z finalistów Top Chefa, Staromiejska 13, która zachwyciła właściwie każdym daniem, ale przede wszystkim purpurowym chłodnikiem z botwinki z lekko czosnkowym aromatem, kremowymi lodami z koziego sera i odrobiną podstępnego, kwaskowatego rabarbaru oraz najciekawszym tatarem, jaki zdarzyło mi się jeść  z wasabi i żurawiną. Dobrze, że Katowice są tak blisko!

O czym jeszcze mieliście okazję poczytać? Zrelacjonowałam dla Was drugą edycję Terra Madre Slow Food Festival oraz lutowy Najedzeni Fest!, pisałam o ciekawej degustacji polskiego kawioru z jesiotra, przygotowałam ranking najpiękniejszych ogródków restauracyjnych w Krakowie oraz restauracyjny przewodnik dla czytelników anglojęzycznych Where To Eat in Kraków?, do tego współpracowałam z telewizją Kuchnia+, by pomóc wybrać najlepsze restauracje w kraju w akcji Kuchnia+ Poleca, a także przez kolejny rok informowałam Was o otwarciach nowych restauracji w Krakowie w sekcji Nowe Miejsca.

Tegoroczne zestawienie najlepszych dań z Krakowa uważam za bardzo ciekawe, znalazły się w nim bowiem najlepsze potrawy z bardzo skrajnych kulinarnie miejsc. Przykładowo, jedno pod drugim, mamy restaurację pokroju fine dining i food trucka. Albo dwie niepozorne restauracyjki leżące właściwie poza miastem, które jednak zasługują, by się tu pojawić, bo sposobem przygotowania wyróżnionych dań przebijają większość krakowskich przybytków. Jest też jedna z najdroższych włoskich restauracji w Krakowie, za to z jednym z najprostszych dań, jakie można sobie wyobrazić. Sami zobaczcie!

Oto najlepsze dania z krakowskich restauracji opisanych na blogu w 2015 roku (kolejność alfabetyczna według nazwy restauracji; nazwa restauracji kieruje do recenzji):

Amarylis  ravioli z rakami, konfitowaną dynią, orzechami włoskimi i sosem rakowym. Przystawka zapadająca w pamięć, dopracowana w każdym najmniejszym szczególe. Niezwykła przyjemność dla podniebienia!

Andrus Food Truck  na zdjęciu po lewej maczanka krakowska z musem z pieczonych buraków i gorzkiej czekolady, z serem pleśniowym i gruszką. Po prawej ze smażonym boczkiem, ogórkiem konserwowym, duszoną cebulą i sosem gorczycowo-piklowym. Maczanki Andrusa to genialny polski street food, z którego powinniśmy być dumni. Poniżej mogłaby pojawić się każda z nich.

Lo Scrigno Dei Sapori Italiani  danie spoza karty, propozycja dnia szefa kuchni, którą nazwał “tacą świeżych ryb”. Dorada, kawałek łososia, potężna krewetka. Trochę oliwy, trochę rozmarynu. Ot, prostota, ale nigdy nie jadłam lepszej ryby w Krakowie.

En Plato  margherita z pomidorami San Marzano D.O.P. oraz Mozzarellą di Bufala D.O.P. Neapolitańska pizza w En Plato to jedno z moich piękniejszych krakowskich odkryć 2015 roku. Przy okazji warto pamiętać, że pistacjowe tiramisu jest w En Plato niebiańsko smaczne.

Kaukaz. Krakó Slow Grill & Pavel Portoyan  zapiekana baranina na wielkim półmisku skryta pod domowym, cienkim jak kartka papieru i rozpływającym się w ustach pieczywem, w towarzystwie pokrojonych pomidorów i ogórka, obficie oprószona aromatyczną kolendrą. To soczyste, mięciutkie, cudnie rozwarstwiające się mięso, z dodatkiem sosu pikantnego i z owoców granatu, było po prostu doskonałe.

Nolio  należy doceniać dobre desery w Krakowie, bo wiele ich nie ma. Ten był nie tylko pyszny, ale też pomysłowy: sernik z ricotty di bufala z białą czekoladą, mirabelką, kruchym orzechowym spodem, żelem morelowym, karmelizowanym cukrem i filecikami z pomarańczy. Pycha!

Pino  karmelizowany ser kozi z szynką długodojrzewającą, marynowanymi burakami i dressingiem z granatu. Świetnie zbalansowany smak słony i słodki na jednym talerzu. Wielbiciele koziego sera nie będą rozczarowani tą przystawką.

Pod Nosem  sałatka z marynowaną polędwicą wołową, rukolą i oscypkiem. To jedno z tych dań, które  mimo, że z pozoru wydają się banalne  dostarczają ogromnej przyjemności z jedzenia. Każdy element był tu na swoim miejscu, w odpowiednich proporcjach, o odpowiedniej intensywności.

Tawerna Rybna Skipper i Bistro 11  można powiedzieć, że występują w tym rankingu ex aequo za sprawą... krewetek. Bardzo, bardzo lubię Bistro 11, i choć czasem ich dania są nierówne, krewetki serwują za każdym razem doskonałe (podgląd tutaj). Skipper, właściwie już poza Krakowem, odstający trochę od poziomu innych restauracji w tym zestawieniu, zaskoczył naprawdę świetnymi krewetkami na maśle, z czosnkiem i pietruszką, więc na wzmiankę zasługuje.

Zielona Kuchnia  kolejne moje odkrycie 2015 roku. Zielona Kuchnia odjęła mi mowę… chłodnikiem z arbuza. “Orzeźwiająca słodycz tego owocu w połączeniu z pikantnym chilli, kwaskowatą limonką, obfitą porcją aromatycznej kolendry i sprężystymi krewetkami stanowiła połączenie perfekcyjne”.

Podzielcie się Waszymi odkryciami 2015 roku, chętnie poczytam! :)

*

1 komentarz :

  1. Moje odkrycie 2015 zostało dokonane w ostatnich dniach grudnia - Dim - Sumy z ciecierzycy, nerkowców i musztardowca w małej knajpce bez fejsbuka na rogu Warzyńca i Dajwór.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...