4 grudnia 2015

Nolio (Kraków)


Nolio to jedno z tych miejsc, o których wszyscy mówią, zanim jeszcze się otworzy. Mam wręcz wrażenie, że pizza Nolio została okrzyknięta najlepszą w Krakowie nim pizzaiolo wyciągnął pierwszy placek z pieca przy Krakowskiej. Widać, że to lokal bardzo skrupulatnie przemyślany – od identyfikacji i wnętrza, przez fartuchy kelnerów, po rodzaj mąki używanej w kuchni – a to przyciąga ludzi. Z zewnątrz Nolio wygląda nienagannie, a co z najważniejszym – czyli smakiem?

Zanim zabierzecie się do jedzenia, efektowne opisy oryginalnych, sprowadzanych z Włoch i nierzadko certyfikowanych produktów rozpalą waszą wyobraźnię: pistacje z Bronte rosnące „na skałach z lawy u stóp Etny na Sycylii”, oliwa z tradycyjnej farmy w Ligurii, pomidory San Marzano „rosnące na wulkanicznych polach u stóp Wezuwiusza”, mozzarella wytwarzana z mleka czarnych bawolic z Kampanii, oryginalny neapolitański piec stworzony przez Stefano Ferrarę…

W minimalistycznym, prostym wnętrzu zdecydowanie dominuje czerń, która kontrastuje z naturalnymi tworzywami – na tym ciemnym tle jedzenie wychodzi na pierwszy plan, a całość ma kreować „teatr, w którym dania tworzą scenografię, a goście występują w roli aktorów”. Obsługa wciąż się dociera i nie czuje się jeszcze stuprocentowo pewnie, ale robi wszystko, by mieć serwis pod kontrolą, a na twarzy sympatyczny uśmiech. Menu składa się z kilku sekcji, niemal w każdej aż mieni się od skrótu „D.O.P.”, wskazującego na oznaczenie pochodzenia poszczególnych składników.

Recenzja jest pisana na podstawie dwóch wizyt w Nolio. Wszechobecne emocje wokół otwarcia tego miejsca udzieliły się także i mi, więc wybrałam się tam z bardzo, bardzo wysokimi oczekiwaniami. Pierwsza wizyta nie wystarczyła, abym wyrobiła sobie opinię – zresztą za jednym razem nie sposób było zamówić wszystkiego, co zaplanowałam.

Pierwszym daniem, które spróbowałam, było raviolo (19 zł), wciąż mając w pamięci genialne raviolo con uovo z warszawskiej Mąki i Wody. W Nolio delikatne ciasto skrywało ricottę, szpinak i jajko, całość spowiła mikstura z palonego masła i szałwii (co jest prawdopodobnie jedną z najlepszych kompozycji smakowych jakie istnieją), a talerz „ozdabiały” rozrzucone chaotycznie skrawki chipsów z salami, zupełnie tam niepotrzebne. Choć lekko przekombinowana, była to smaczna przystawka.

Z kolei bruschetta z mozzarellą di bufala, pomidorami Datterini, bazylią i oliwą (15 zł), jak i bruschetta z prosciutto di Parma, gorgonzolą i figą (17 zł) miały jeden problem, który negatywnie wpłynął na przyjemność z jedzenia – nieco czerstwe i zupełnie niechrupiące pieczywo, dodatkowo za bardzo zwilżone oliwą. Znajomi zamówili również jedyną zupę w karcie – intensywny krem pomidorowy z mozzarellą (12 zł) oraz arancini (12 zł), które ostatnio jadłam na Sycylii – tu wędzona mozzarella di bufala w ryżowych kuleczkach z aromatem pomarańczy i w lekko kwaskowatym, dominującym sosie z pomidorów San Marzano oraz dodatkiem parmiggiano-reggiano i (śladowej) ilości prosciutto tworzyły poprawną, ale jednak niczym nie zachwycającą przystawkę.

Bez pizzy obejść się nie mogło – w trakcie pierwszej wizyty każdy z nas zamówił po jednej. Na stole pojawiły się więc: Margherita D.O.P. (pomidory San Marzano, mozzarella di bufala, oliwa, bazylia, pecorino romano; 21 zł), Grigliata (mozzarella, grillowane warzywa, oliwa; 25 zł), Primavera (mozzarella, pomidory Datterini, rukola, prosciutto crudo, parmezan, oliwa; 29 zł), pizza specjalna: Mezza luna (pół margherita i pół calzone: prosciutto cotto, salame dolce, ricotta di bufala, mozzarella di bufala, pomidory San Marzano, pieprz; 28 zł).

W Nolio pizza wyrabiana jest według kilkusetletniej, oryginalnej neapolitańskiej receptury. We Włoszech pizze różnią się w zależności od regionu – ta w Neapolu jest bardzo cienka, z charakterystycznymi, grubymi brzegami. I właśnie tu był mały zgrzyt – te brzegi były zbyt pełne, wręcz odrobinę gumowate, a oczekiwałam ciasta rozpływającego się w ustach. Samemu smakowi nie mogę jednak nic zarzucić, bo ciasto było doskonałe tak jak wszystkie składniki użyte na pizzach – ricottę di bufala w Nolio pokochałam tak, że jadłam ją później nawet w deserze, smak pomidorków Datterini przywołały wycieczkę na słoneczną Sycylię, mozzarella była pełna smaku (ona naprawdę smakuje zupełnie inaczej), jak i doskonałe prosciutto. Nie ma wątpliwości, że mimo jeszcze nieidealnych brzegów, ta pizza to jedna z najlepszych w Krakowie.

Podczas drugiej wizyty wypróbowałam robione na miejscu makarony – casarecce (21 zł) z mozzarellą i sosem z pomidorów San Marzano oraz tortellini (25 zł) z kremową ricottą, czerwoną cebulą, czosnkiem, borowikiem, świetnie kontrastującym całość szczypiorkiem i wyrazistym sosem z mocną nutą rozmarynu. Na pierwszy rzut oka porcja była niewielka, ale okazała się sycąca, a delikatny, pełen smaku makaron sprawił, że jedzenie nawet tak wydawałoby się banalnej kompozycji jak wspomniane wyżej casarecce było prawdziwą przyjemnością.

Za pierwszym razem spróbowaliśmy dwóch deserów – lemon curd z soku z cytryn z Amalfi (13 zł) z kruszonką i podpalaną włoską bezą oraz tiramisu pistacjowe (15 zł) i żaden nie był na tyle smaczny, by mieć ochotę na spróbowanie trzeciego (w tiramisu kawałki biszkoptu były twarde – może dlatego zniknął na jakiś czas z menu?). Mimo wszystko skusiłam się na coś słodkiego także za drugim razem i dobrze zrobiłam, bo aksamitny sernik z ricotty obronił desery w Nolio. Składał się on z idealnej proporcji białej czekolady, kruchego spodu i leciutko skarmelizowanej góry, a podany był w towarzystwie filecików z pomarańczy i żelu morelowego. To było nie tylko pomysłowe, ale też po prostu bardzo dobre.

Poprzeczka była więc zawieszona wysoko. W Nolio oczekiwałam równie perfekcyjnego jedzenia jak cała otoczka lokalu (design wnętrza, identyfikacja, dobór nieprzypadkowych, wysokiej jakości produktów). Tymczasem ciastu do pizzy jeszcze trochę brakuje do ideału, przystawki i desery (z wyjątkiem genialnego sernika) są wciąż ciut niedopieszczone. Ale na makarony można iść na ślepo, na pizzę zresztą też – fantastyczne produkty i tak przecież robią swoje, tworząc najsmaczniejszą pizzę na Kazimierzu.

Plus: starannie dobrane najwyższej jakości włoskie produkty, ciekawe wnętrze, interesująca karta.
Minus: wciąż niepewna obsługa, niedopracowane desery i przystawki, ciasnawe wnętrze.
Polecam na: makarony i pizze; spotkanie z przyjaciółmi, nieformalny rodzinny weekendowy obiad.
Adres: ul. Krakowska 27 | mapa | FB | www
Średnia ocena:  4,13 na 5.         Jedzenie – 4/5      Obsługa – 4/5     Wnętrze –4/5     Ceny – 4.5/5








Reszta zdjęć wkrótce tutaj.

Bądź na bieżąco:


12 komentarzy :

  1. Nie było mi dane spróbować dań w Nolio gdyż miła Pani kelnerka poinformowała nas ze do godz 16 sprzedają TYLKO pizze z zestawów lunchowych (akurat była 14, chcieliśmy spróbować jakiś dwóch sałatek, kremu i coś z przystawek i deserów). Szczerze, to nigdy się z tym nie spotkałam nigdzie. Pizze jadłam kilka dni wcześniej i podobne odczucia jak w recenzji wyzej- ciut za grube ciasto i gumowe,plus w mojej wersji pizza była jednak za bardzo "mo kra" co naprawdę psulo smak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz, Marta!

      Jak widać to naprawdę kwestia gustu. Wiele osób narzeka na mokre, zbyt wilgotne ciasto w Nolio - ja w ogóle nie zwrócilam na to uwagi. Może to dlatego, że Pizza Garden, przez długi czas moja ulubiona pizza w Krakowie, ma naprawdę bardzo wilgotne ciasto.

      Pizza w Nolio bardzo mi smakowała - do perfekcji (!) brakowało jej właśnie puszystych, rozpływającyh się w ustach brzegów. Ale to kwestia tekstury, nie smaku - bo temu nie mogę nic zarzucić. Dlatego zresztą polecam Nolio na końcu tekstu. Nie wiem dlaczego mam wrażenie, że niektórzy zrozumieli, że ta pizza mi nie smakowała. :)

      Jesli chodzi o Kraków i okolice, perfekcją dla mnie jest natomiast pizza w En Plato, niepozornej małej pizzerii, która również wypieka pizzę neapolitańską według receptury zalecanej przez Associazione Verace Pizza Napoletana. W jej przypadku nawet charakterystyczne, grube brzegi sa niezwykle delikatne, niemal znikające w ustach.

      Usuń
  2. Sąsiadka ze Skałecznej4 grudnia 2015 23:19

    Zgadzam się, że Nolio robi wrażenie wystrojem i menu, ale po dwóch wizytach mogę śmiało powiedzieć, że to na pewno nie jest najlepsza pizza w Krakowie, a wręcz przeciwnie. Ale od początku. Za pierwszym razem jedliśmy tortelini i gnocchi. Obydwa dania zachwyciły nas smakiem, naprawdę wyjątkowe, gnocchi lekko rozgotowane i nieco skąpe porcje. Potem zjedliśmy tiramisu, które było smaczne, ale niektóre biszkopty w środku były słabo nasączone i jeszcze twarde. Za drugim razem przyszliśmy na pizzę. Rozumiem, że pizza neapolitańska ma być prosta i mieć grube brzegi, ale stojący na niej sok z pomidorów, który zamienił ciasto w mokry naleśnik, absolutnie nam nie odpowiadał. Poza tym była po prostu niesmaczna (Margherita i Capriciosa). Mogę za to pochwalić sałatkę z ośmiornicą, bardzo udana kompozycja z cytrusowym winegretem. Poza tym zamówiliśmy białe wino, które kelnerka podała nam nieschłodzone! Dostaliśmy cooler z lodem, do którego tej butelki nie dało się wcisnąć, więc ostatecznie piliśmy wino z lodem w kieliszkach. Jeśli obsługa nabierze trochę doświadczenia i śmiałości to wszystko będzie super.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pani Aniu!
    Dziękujemy za dwukrotną wizytę u nas, za 14 zjedzonych dań i za recenzję. Cieszymy się, że znazła Pani w naszej karcie rzeczy godne Pani uwagi, które Pani smakowały i cieszyły oko i podniebienie. Czujemy jednak silną potrzebę dopowiedzenia kilku rzeczy, także takich o których głośno nie mówimy, a które uzupełnią Pani rozważania.
    Cieszymy się, że odniosła Pani wrażenie, że o Nolio "wszyscy mówili, zanim jeszcze się otwarło". To niezwykle miłe, bo to malutka firma, 3 stosunkowo młodych współwłaścicieli, którzy niemal wszystko zrobili sami, bez dużego budżetu, bez architektów i projektantów, bez wsparcia dużych firm, bez agencji marketingowych i PR. Sami tworzyliśmy projekt wnętrza, kuchni, a nawet mebli - stołów, regałów, sofy, i sami szukaliśmy wykonawców. Mieliśmy przy tym szczęście współpracować ze świetnymi ludźmi, którzy pomogli nam w realizacji, ale to nie były ogromne firmy, to byli znajomi, przyjaciele, ludzie, którzy myślą i czuja podobnie jak my. Dostawców składników też nie dobraliśmy przypadkowo, to był długi proces poszukiwań, bezpośrednio we Włoszech, gdzie odbyliśmy setki podróży i tak długo szukaliśmy aż znaleźliśmy produkty, które uznaliśmy za najlepsze - dla nas i dla naszych gości. Dlaczego o tym piszemy? Bo to dlatego proces tworzenia naszej restauracji trwał tak długo, i znacznie dłużej niż planowaliśmy, a nie dlatego, że chcieliśmy budować napięcie. ;)
    Jeśli zaś chodzi o Pani wrażenie, że naszą pizzę okrzyknięto najlepszą w Krakowie zanim pizzaiolo wyciągnął pierwszy placek z pieca - to nie całkiem tak. :) Pierwsze placki wyszły z naszego pieca już w czerwcu i od czerwca trenowaliśmy ich pieczenie razem z naszym włoskim szkoleniowcem i przyjacielem z Neapolu Gennaro: http://www.pizzanapoletana.org/eng_show_pizzaiolo.php?id_albo=32. Przez 5 miesięcy przed otwarciem częstowaliśmy naszą pizzą przyjaciół i znajomych, a także znajomych naszych znajomych, razem z nimi zmienialiśmy dodatki i dochodziliśmy do obecnej jakości. Więc to ich ocena zbudowała tę opinię, ale była to ocena wystawiona po wyciągnięciu placka z pieca, nie przed. :)
    To tyle tytułem przydługiego wstępu i rozwinięcia. :) Nie będziemy się odnosić do Pani oceny naszych potraw, bo jak wielokrotnie już powtarzaliśmy, nie da się zrobić dania, które będzie smakowało wszystkimi. I nie mamy takich aspiracji. :) Dla nas ważne jest, żeby każdy znalazł w karcie coś co go zachwyci, to już jest dla nas ogromne wyróżnienie. Naszą ambicją jest robić dobrą kuchnię z najlepszych składników, które są naszą prawdziwą dumą i o każdym z nich możemy opowiedzieć całkiem długą historię. Naszą ambicją jest robić dobrą pizzę - nie musi być okrzyknięta najlepszą w Krakowie, wystarczy nam, że będzie identyczna z pizzą w Neapolu. :) Dotychczas nasi Włoscy goście, szczególnie ci z Neapolu (a gościmy ich naprawdę wielu) tak właśnie twierdzą i wracają do nas uznając, że nasza pizza jest taka jak u nich w domu. To nas bardzo cieszy, ale doskonale wiemy, że ona nie będzie smakować każdemu. Bo jest inna - nie ma cienkiego i chrupiącego ciasta, nie ma cienkich brzegów, jest wilgotna - to wszystko prawda, ale ona jest taka dlatego, bo taka ma być, a nie dlatego, że ktoś ją zrobił niewłaściwie. Mieliśmy to szczęście, że pizze dla Pani przygotowywał osobiście nasz trener. Nie chcemy Panią przez to przekonywać, że powinna ona Pani smakować, jesteśmy od tego dalecy. Chcemy podkreślić, że z całą pewnością była to prawdziwa neapolitańska pizza, w najmniejszy sposób nie zmieniona, nie "podkręcona do polskich smaków". Nie tylko receptura i składniki były oryginalne, ale także wykonanie. :) Natomiast co do ciasta to należy pamiętać, że ono może się robić mniej smaczne jak chwilę postoi - dlatego pizza neapolitańska jest jedyną pizzą na świecie, która nie jest oferowana w dostawie - po prostu z czasem (i to dość krótkim), traci ona na smaku i jakości, i to jest jej specyfika.
    Jeśli zaś chodzi o bruschettę to znaleźliśmy lepszy sposób na przyrządzenie pieczywa. :) I już jest poprawiona wersja, o równej, dobrej jakości. :)
    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając ta recenzję mam wrażenie jakbym sam napisał jej fragmenty :)
      Jeśli chodzi o bruschettę zgadzam się całkowicie - zupełnie nie spełniła moich oczekiwań (za mało przypieczona, czosnek powinien być bardziej wyczuwalny, ciut za dużo oliwy).
      Krem pomidorowy z mozzarellą - smakował mi bardzo (był dobrze doprawiony i lekko rozgrzewający). Pizza powiem ze była całkiem poprawna - taka na którą chętnie się wróci.
      Deser niestety był zupełnie nietrafiony i nie przemyślany (mowa o lemon curd z soku z cytryn z Amalfi). W zasadzie muszę przyznać że był to sam cukier z cukrem z lekkim posmakiem cytryny. Bardzo mdły i bez charakteru.
      Widać więc że zarówno przystawki jak i desery wymagają dopracowania i większej dbałości o detale. Mam nadzieję że właścicielom nie zabraknie dbałości o takie detale i już niedługo będzie można cieszyć się bardzo fajną knajpką w Krakowie.

      Warto też dodać że składniki są naprawdę starannie dobrane - uwielbiam pizzę z oliwą a ta tutaj była bardzo dobra (co niestety jest rzadkością w Krakowskich restauracjach).

      Życzę wytrwałości i powodzenia :)

      Usuń
  4. Po dzisiejszym obiadku w Nolio twierdzę, że obie opinie są prawdziwe. I Ani i Nolio. Tyle, że Nolio stworzyło swoją rzeczywistą kuchnię, nie wzorującą się lub też nie kopiującą innych loaklnych Tarttori, co jest w Krakowie plagą.
    Brak projektów z charakterem , konsekwentnych trzymających swój kurs i swoje ja.
    I zgadzam się, że nad ciastem jego smakiem i grubością można dyskutować, bo to zawsze będą odczucia subiektywne, ale wielkie brawa należą się za konsekwentne realizowanie własnej koncepcji, nawiązania do regionalizacji -pizzy Neapolu, odróżnienia się od innych a już na pewno szanowania swoich klientów poprzez dobór naprawdę sietnych głównych półproduktów, nie pochodzących z Tesco czy Makro, co w krakowskiej gastronomii nie jest rzadkością. Dlatego na pewno wrócę i na grube ciasto i na mozzarelle di bufala, bo jest prawdziwe, oryginalne i podane w stylu, którego nigdzie indziej nie znajdę. Mike ps.bravo za obsługę czujesz się, że jesteś oczekiwanym gościem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niezwykłe i bardzo miłe, jak ktoś tak dobrze rozumie nasze intencje i nasz pomysł na siebie, jak ktoś widzi, że Nolio to nie jest tylko biznes - to pasja i serce. Dziękujemy. Zapraszamy.

      Usuń
    2. Muszę powiedzieć, że rzadko spotyka się restauratora, który potrafi z taką klasą dyskutować z recenzentem :). Zachęciliście mnie Państwo do odwiedzin. Do zobaczenia wkrótce! -AF

      Usuń
    3. Hej mikeat,

      to prawda, bardzo się cieszę, że Nolio przywiązuje tak dużą wagę do jakości składników - takich miejsc w Krakowie jest niestety niewiele!

      Usuń
  5. Deser super!wino pyszne pani dla mnie wybrała. Pizza-nigdy ! Jak by mokre czy niedopieczone ciasto ,gorszej pizzy dawno nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
  6. W Nolio pizza smakuje całkiem całkiem , ale dla mnie i tak najlepsza jest w Tivoli na ul. Stolarskiej , mała bardzo klimatyczna knajpa a pizza lepsza niz we Włoszech ! A bułeczki do sałatek wyborne !

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy woda w nolio to mineralna bo kelner przynosi otwartą bez etykietki...czy nasza krakowska wodociągowa?

    OdpowiedzUsuń