29 marca 2016

Bottiglieria 1881 (Kraków)


Nie ukrywam, że przekraczając próg tej restauracji, miałam wysokie oczekiwania. Bottiglieria 1881 zdobyła już kilka wyróżnień i wiele pochwał od krytyków (zadebiutowała między innymi w tegorocznym wydaniu przewodnika Michelin). Od dawna planowałam wizytę w tym lokalu, by w końcu móc sprawdzić, czy ta niewielka winiarnia faktycznie może być uznana za jedną z najlepszych restauracji w Krakowie.

W Bottiglierii jest dosłownie kilkanaście miejsc, więc nie obyło się bez rezerwacji. Pierwszy poziom to dwie sale – jedna jaśniejsza, z oknem na ulicę, druga ciemniejsza, z jednym stolikiem i otwartą, maleńką kuchnią. Poziom niżej, przy eleganckiej toalecie i składzie z winami, upchane są jeszcze cztery miejsca. Może brzmi to niezachęcająco i mało romantycznie, ale zapewniam, że konfiguracja stolików przestaje mieć znaczenie, gdy pojawiają się na nich pierwsze dania.

Zanim to jednak nastąpiło, bardzo profesjonalna obsługa podała karty i przekazała swoje rekomendacje. Oprócz tego potrafiła dobrać świetne wino (o którym mogłaby mówić długo, szczegółowo i pięknie) nie tylko do potrawy, ale też według naszych preferencji. Bottiglieria 1881 posiada w swojej ofercie ponad 400 win z różnych regionów wyselekcjonowanych przez sommeliera Michała Jancika. Dobrą informacją dla miłośników tego trunku jest to, że wszystkie można zakupić również na wynos, a niektóre zamawiać na kieliszki.

Zaczęliśmy od zachwycającej zupy bouillabaisse (22 zł) o niezwykle delikatnej konsystencji, z kapustą pak choi, dymką, jędrnymi krewetkami i pełnym smaku łososiem przyrządzonym w punkt. Moją przystawką była pięknie podana, rozpływająca się w ustach przepiórka sous-vide (36 zł) na aksamitnym purée z selera, przykryta ultracienkimi, niemal transparentnymi plasterkami chrupiącego jabłka. W pamięć zapadł mi świetny sos, którego było w sam raz i który świetnie komponował się z mięsem i lekko miękkimi orzechami włoskimi.

Kaczka z brukselką, żurawiną, majerankiem (59 zł) w towarzystwie chrupiących kawałeczków warzyw była szalenie poprawna, jednak trochę nudna ze względu na skojarzenie z raczej prostymi, domowymi smakami. Za to sarna (68 zł) – również przygotowana techniką sous-vide, z dodatkiem kilku kryształków soli – zachwycała intensywnością smaku i teksturą, ze skorzonerą, chrobotkiem, i gęstym aroniowym sosem, której lekka kwaskowatość pięknie łączyła to mocno grzybowe, mocno jesienne danie.

Dwa desery – słodkie bananowe parfait, kokos, czekolada, rozmaryn (25 zł) oraz rokitnik, jogurt, marchew, shiso (25 zł) – jedyne w tej nadzwyczaj krótkiej karcie, były atrakcyjnie podane i interesujące nie tylko pod względem doboru smaków, ale też zastosowanych tekstur. Gdybym miała wybrać ponownie, postawiłabym na ten drugi ze względu na intrygujący rokitnik w różnych formach, lekko marchewkowy posmak i aksamitną jogurtową kostkę.

Tak, jak nie mogłam doczekać się pierwszej wizyty, tak teraz nie mogę doczekać się powrotu. To wspaniałe, że mamy taką perełkę w Krakowie – z kuchnią ciekawą, kreatywną, z szalenie krótką, sezonową kartą, z utalentowanym szefem kuchni, z szerokim wyborem win, z dobrą obsługą z wiedzą i pasją. Przydałoby się może nieco więcej miejsca, ale co tam – liczy się smak i kulinarne przeżycia, a tych w Bottiglierii nie brakuje.

Szef kuchni: Paweł Kras
Plus: kreatywna kuchnia na wysokim poziomie, szeroki wybór win, profesjonalna obsługa.
Minus: nieco niewygodny układ stolików.
Polecam na: wyjątkową okazję, randkę, spotkanie biznesowe.
Adres: ul. Bocheńska 5 LU 1 | mapa | FB | www
Średnia ocena: 4,5 na 5.      Jedzenie – 4.5/5      Obsługa – 5/5      Wnętrze – 4/5     Ceny – 4.5/5







1 komentarz :