25 kwietnia 2016

Mamma Mia (Kraków)


Przyznam, że długo nie wracałam do trattorii Mamma Mia. Ostatnim razem, kilka dobrych lat temu, zajadałam się tam pizzą stolik w stolik z Makłowiczem. Pomyślałam wtedy, że jeśli jedzą tam tacy smakosze, to musi to być dobry znak. Mam wrażenie, że Mamma Mia nieustannie cieszy się popularnością wśród krakowian i niejednokrotnie słyszałam, że najlepszą pizzę można zjeść właśnie tam.

Czułam się więc w obowiązku, by po latach zajrzeć do niej ponownie przed napisaniem tekstu o najlepszych pizzeriach w Krakowie. Zaczęło się od małego zgrzytu – przy rezerwacji telefonicznej dostałam informację, że nie ma już wolnych stolików w tej ładniejszej, usytuowanej w głębi sali. Po dotarciu do restauracji okazało się, że nie ma najmniejszego problemu ze zmianą miejsca, a wolnych stolików było tyle, że wręcz mogliśmy w nich przebierać.

W Mamma Mii panuje przyjemna atmosfera dzięki klimatycznemu oświetleniu i ciepłym kolorom użytym do aranżacji wnętrza. Salę zdobią drewniane kredensy z butelkami win, obrusy w kratę, świeże kwiaty i zdjęcia z Italii. Jest bardzo schludnie, ale też nieformalnie, wręcz nieco domowo. Obsługa trzyma poziom – jest bardzo staranna, cierpliwa i niezwykle uprzejma; podczas naszej wizyty nie zaliczyła żadnej wpadki oprócz dziwnego incydentu z rezerwacją.

Menu jest stosunkowo długie, jest w nim spory wybór przystawek, makaronów, zup, pizz, dań rybnych i mięsnych. Widnieje w nim też pretensjonalne zdanie „Restauracja godna polecenia”, które już chyba wstyd stosować w dzisiejszych czasach. Lista przystawek okazała się dość oklepana – niemal wszystkie te pozycje zjemy w co najmniej kilkunastu innych włoskich restauracjach w Krakowie.

Grillowany kozi ser z pieczoną gruszką, roszponką i garstką płatków migdałowych (17 zł) w karcie nieco wyróżniał się z tłumu, lecz w praktyce niewiele się przy nim działo – brakowało zdecydowanego podkręcenia smaku, a sos na bazie białego wina i miodu okazał się jak na mój gust zdecydowanie za słodki. Bardzo przeciętny tatar z marynowanego tuńczyka z chilli i pokrojonymi w regularne kosteczki rzodkiewką, cebulą i ogórkiem, podany został na rukoli, otoczony przez połówki pomidorków koktajlowych w wątpliwie kreatywnej aranżacji (25 zł).

Choć celem wizyty miała być pizza, nie mogłam nie skusić się na smakowicie brzmiący w opisie domowy makaron tagliatelle z kaczką, kawałkami gruszki, szałwią i Grana Padano (24,50 zł). Jakości serowi jak i ugotowanemu w punkt makaronowi trudno odmówić, były doskonałe, a pokrojona w plasterki kaczka okazała się miękka i soczysta, natomiast krem balsamiczny, choć nie było go dużo, zepsuł, na dobre i w straszny sposób, całe danie. Przeraźliwie kwaśny smak zdominował cały talerz i nie sposób było od niego uciec. Choć w teorii wszystko brzmiało świetnie, zdecydowanie brakowało temu daniu spójności.

Pizzę wzięliśmy jedną z tych pospolitych, ale warto zaznaczyć, że Mamma Mia ma w menu intrygujące opcje, jak na przykład tę z kozim serem, miodem i orzeszkami piniowymi. Nasza Parma (sos pomidorowy, mozzarella, szynka parmeńska i rukola; 24,50 zł – średnia) była cieniutka, bardzo chrupiąca, całe kawałki można było podnieść do ust, ale jednocześnie, za sprawą małej ilości sosu pomidorowego, okazała się nieco za sucha, a ciasto było dość mączne w smaku. Dlaczego nie pojawiła się w zestawieniu najlepszych pizz w Krakowie? To proste: podobną zjemy w wielu pizzeriach w mieście z piecem opalanym drewnem, a ja chcę pizzy wyjątkowej.

Na koniec wybraliśmy aksamitny sernik z ricotty i mascarpone z przyjemnie intensywnym sosem truskawkowym i borówkami (13 zł). Choć te ostatnie były zbędne, był to świetny, wyważony deser i zdecydowanie najlepszy moment całego obiadu. Za wszystko, wraz z napojami, zapłaciliśmy blisko 130 zł, lecz ze sławnej i tak bardzo lubianej w Krakowie Mamma Mii wyszłam jednak z poczuciem, że te pieniądze mogliśmy zainwestować w lepszy sposób. Na czym polega fenomen tego miejsca? Czy coś przegapiłam?

Plus: miła obsługa, przyjemne, kameralne wnętrze.
Minus: zamiłowanie do balsamico, niedopracowane dania.
Polecam na: -
Adres: ul. Karmelicka 14 | mapa | FB | www
Średnia ocena: 4 na 5.         Jedzenie – 3/5      Obsługa – 4.5/5     Wnętrze – 4.5/5     Ceny – 4/5






*

6 komentarzy :

  1. Tak czy tak, chyba najbardziej lubię jadać właśnie w Mamma Mia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. tez sie zawiodlam, dwa razy i juz nie wracam. więcej reklamy niz dobrego jedzenia

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie w tym tkwi fenomen tego miejsca - trzyma poziom już wiele lat. Zawsze można tam zjeść coś dobrego i w dobrej cenie bez ryzykowania, że aktualna fantazja kucharza zmiecie nas z nóg.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za recenzję, w maju wybieram się do Krakowa więc chętnie tam zajrzę

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam to miejsce o ich kuchnie. Czasem nie chce wodotrysków żeby coś mi smakowało. Wiec nie rozumiem Aniu twojego rozczarowania. Raz w miesiącu musze tam iść z rodziną.

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety pizza juz nie taka jak kiedys. Teraz jest niesmaczna i mało składników na niej. Nawet na serze oszczędzają. Do tego fatalna obsługa -co dwa tygodnie inne kelnerki, osoby przypadkowe nieznajace się na fachu. Jest wiele innych dobrych miejsc z pizza w Krakowie. Tego miejsca napewno juz nikomu nie polecam.

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...