28 maja 2016

Gruzja na kółkach (Kraków)


W ostatnim podsumowaniu nowych miejsc pisałam o polsko-gruzińskim małżeństwie, które ulokowało się w sympatycznej przyczepie na Kazimierzu, skąd serwuje gruzińskie specjały. W pierwszy dzień długiego weekendu miałam w końcu chwilę, by do nich zajrzeć.

Przyczepa stoi na terenie otwartego w zeszłym roku spotu food truckowego Dajwór 21 w towarzystwie kilku innych samochodów. Podczas gdy Gruzin Zviad grilluje naszą porcję mięsa, można zrelaksować się w słońcu na leżaku lub zająć jeden z wygodnych stolików nieopodal. Menu jest króciutkie, bo składa się tylko z dwóch pozycji mięsnych i dwóch wegetariańskich. Postanowiłam sobie, że choć jedno z tych ostatnich, czyli warzywnego gulaszu z bakłażanem, papryką, ziemniakami, i pomidorami (adżapsandali, 8 zł) lub roladek z bakłażana z pastą orzechową (9 zł) spróbuję na deser.

Z okazji gruzińskiego Dnia Niepodległości na początek w ramach poczęstunku dostaliśmy kanapkę z lobio, czyli tradycyjną pastą z czerwonej fasoli udekorowaną kilkoma ziarenkami dojrzałego granatu. Rozczarował nas brak chinkali, bo gdzieś mignęły mi na Facebooku (nie tylko nas, kilka osób też o nie z utęsknieniem dopytywało), okazało się jednak, że to tylko weekendowa akcja Gruzji na kółkach (co jakiś czas w menu pojawiają się dania specjalne). Zamówiliśmy więc pozostałe dwie pozycje – lula kebab z mielonego mięsa wieprzowo-wołowego (16 zł) i szaszłyk z wieprzowego (15 zł), oba zawijane w lawasz, czyli cienki pszenny placek. 

Porcje na pierwszy rzut oka wydawały się niepozorne, ale ilość mięsa była naprawdę konkretna, a danie okazało się tak sycące, że mogłam zapomnieć o moim „deserze”. Marynowane kawałki mięsa z czerwoną cebulą i sosem pomidorowo-paprykowo-orzechowym były świetne – miękkie, wyraziste i aromatyczne, ale lula przebił wszystko – pachniał na kilometr, a wolno grillowane mięso było supersoczyste i pełne smaku, genialnie podkręcone pomidorowo-kolendrowym sosem. Sama przyjemność! Polecam spróbować też gruzińskiego napoju gruszkowego na bazie górskiej wody z Natakhtari (10 zł) – mocno owocowy, ale nie za słodki i przyjemnie orzeźwiający.

Po wspaniałych wakacjach w Gruzji zdarza mi się mocno zatęsknić za tymi smakami, więc nie ukrywam, że pojawienie się sympatycznego Zviada ze swoją małą przyczepą i gruzińskim grillem bardzo mnie cieszy i z pewnością będę wpadać częściej! Wy też spróbujcie, bo warto! :)

Plus: bardzo smaczny, aromatyczny street food, miła obsługa.
Minus: -
Adres: ul. Dajwór 21 | mapa | FB
Polecam: na gruzińskie smaki.
Średnia ocena: 4.83 na 5.     Jedzenie –5/5     Obsługa –  5/5     Ceny – 4.5/5





Bądź na bieżąco:

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz