20 czerwca 2016

Krowarzywa (Kraków)


Wegetarianie i weganie w Krakowie nie mają łatwego życia, bo wciąż za mało mamy tu dobrych miejsc dla niemięsożernych. Krowarzywa, która odniosła spektakularny sukces w stolicy, z początkiem lutego przybyła krakowskim weganom na pomoc i otworzyła się na ulicy Sławkowskiej, dosłownie naprzeciwko Ed Reda, czyli restauracji serwującej w mieście najlepszą… wołowinę.

Ja zapałałam sympatią do tego lokalu od pierwszego wejrzenia – Krowarzywa to jedna z najbardziej błyskotliwych nazw restauracji z jakimi się spotkałam. Wnętrze już mniej mi się podoba – jest to raczej miejsce na szybkie zjedzenie burgera niż dłuższą wizytę z przyjaciółmi, bo nie dość, że jest tam pusto i surowo, to do tego straszliwie niewygodnie. Gołe ściany, gołe cegły i klimat baru mlecznego; niestety nawet sympatyczne paprotki i designerskie minimalistyczne lampy temu wnętrzu nie pomogą.

Do wyboru jest kilka rodzajów burgerów, a ich skład łatwo wywnioskować z nazwy – Jaglanex, Cieciorex, Tofex, Seitanex, Warzywex i burger tygodnia, którym tym razem był Mangoldex z mangoldem i fasolką mung. Każdy z nich podawany jest z sałatą, liśćmi szpinaku, kiełkami, ogórkiem piklowanym, cebulą i papryką oraz jednym z kilku sosów do wyboru (musztardowy, wegański majonez, pomidorowy, koperkowy i ostry pomidorowy). Oprócz tego można dobrać sobie rodzaj bułki (razowa, jasna lub bezglutenowa) i skusić się na dodatki: wegański ser (1,50 zł), wegański bekon (3 zł), burak (1 zł), coleslaw (6 zł). Goście mają więc sporą dowolność jeśli chodzi o ostateczny skład kanapki. 

W Krowarzywa byłam z trójką wegan, którzy poznali i polubili ten lokal już w Warszawie. Każdy z nas zamówił coś innego; na zdjęciach poniżej zobaczycie: Tofex z wędzonymi, marynowanymi w ziołach i grillowanymi plastrami tofu (15 zł), Cieciorex (13,50 zł) z ciecierzycy z natką pietruszki i papryką, Jaglanex (12 zł) z kaszy jaglanej, pestek dyni, słonecznika, z dodatkiem wegańskiego bekonu oraz Seitanex (15,50 zł) z panierowanym kotletem z białka pszennego. Zamówiłam też intensywną miętowo-cytrynową lemoniadę (6 zł). 

Najpierw napiszę, co mi się nie podobało: Seitanex cierpiał na nadmiar ziół – wiem, że seitan sam w sobie smaku właściwie nie ma i trzeba go dobrze przyprawić, ale to była przesada, bo mieliśmy wrażenie, że jemy sam tymianek. Ostry sos pomidorowy smakował jak paprykarz i dla mnie nie było to miłe skojarzenie, choć znajomi weganie nie narzekali. Jeśli chodzi o bułkę, wolę wersję nieco bardziej chrupiącą i mniej napuchniętą, by to nie pieczywo zapychało mój żołądek, lecz zdrowe dodatki. 

A teraz pozytywy: kotlety konkretne, bardzo poprawnie przyrządzone, nierozlatujące się, fajnie podkręcone ziołami. Chrupiące dodatki i lekkie sosy dobrze grały w kanapkach (poza tym ostrym), nawet wegański bekon z tofu i seitana był smaczny. Na tyle, że nie wiem, jak wegetarian od niego nie odrzuca, bo całkiem nieźle radził sobie w naśladowaniu oryginału (wprawdzie tylko w smaku, bo cudnie chrupiącego i soczystego kawałka mięsa roślinnie podrobić się nie da). Talerze, na których serwowane są kanapki są w 100% roślinne – ze sprasowanych otrębów (można je zjeść, choć nie polecam). Do tego obsługa sympatyczna i sprawna – na nasze zamówienie czekaliśmy zaledwie kilka minut. 

Warto również wspomnieć, że Krowarzywa obiecuje używać tylko najwyższej jakości składników od lokalnych dostawców – nie korzysta z mrożonek, produktów puszkowanych, z konserwantami i polepszaczami smaku. Weganie już się w niej zakochali, a reszcie polecam spróbować – mój Cieciorex był najlepszym wegańskim burgerem jaki jadłam w Krakowie. Jednym słowem – całkiem przekonująca opcja na ciekawy, sycący i szybki posiłek na Starym Mieście.

Plus: sprawna i miła obsługa, smaczne wegańskie burgery.
Minus: nieprzyjemne, surowe wnętrze.
Adres: ul. Sławkowska 8 | mapa | FB | www
Polecam: wszystkim (nie tylko weganom i wegetarianom) na szybki i niedrogi posiłek.
Średnia ocena: 3,75 na 5.     Jedzenie – 4/5     Obsługa – 4.5/5    Wnętrze – 2/5      Ceny – 4.5/5











Bądź na bieżąco:

15 komentarzy :

  1. Odwiedza mnie wkrótce znajoma wegetarianka i zamierzamy się wybrać do Krowarzyw. Narobiłaś mi smaka! Towarzystwo będzie niestety alergiczne, więc mam nadzieję, że obsługa jest ogarnięta, jeśli chodzi o skład burgerów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, miłego! I daj potem znać, czy smakowało. :)

      Usuń
  2. Boski timing publikacji tekstu, biorąc pod uwagę wczorajsze wydarzenia na fejsie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To samo chciałam napisać, biorąc pod uwagę wczorajsze wydarzenia z Warszawy ;) Swoją drogą bywam w Krowie odkąd się otworzył pierwszy lokal na Hożej. Uważam że kuchnia nie jest równa, burgery wypadają raz lepiej raz gorzej, tak samo bułki. Tych bezglutenowych nie polecam zamawiać w Krakowie bo najzyczajniej w świecie się rozpadają. Sosy natomiast są idealne a ceny są odekwatne do produktu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na portalach informacyjnych pojawiają się doniesienia o kryzysowej sytuacji w Krowarzywa, mającej wynikać ze sposobu traktowania pracowników przez właścicieli. Wieczorem tego samego dnia na popularnym blogu pojawia się pozytywna recenzja. Przypadek? Nawet jeśli, to sytuacja jest wg mnie niesmaczna.
    Tomek G.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem - co sugerujesz? Nikt nie wie jeszcze, co tak naprawdę wydarzyło się w warszawskiej restauracji, więc proszę powstrzymać się od daleko idących wniosków. W Krowarzywa byłam w maju, czyli kilka tygodni temu - można sprawdzić mój Instagram albo "burger tygodnia" widniejący na szybie lokalu na jednym ze zdjęć powyżej (ogłoszony został 23 maja na fan page'u lokalu, właśnie sprawdziłam). Publikuję raz na tydzień, tym razem zaprogramowanym postem była recenzja tego lokalu. Nie zrezygnuję z publikacji recenzji krakowskiej burgerowni tylko dlatego, że jest jakieś zamieszanie wokół lokalu w Warszawie.

      Usuń
    2. Nie ja sugeruję, lecz koincydencja. Nie rozstrzygam też kwestii intencjonalności Twoich działań. Więcej nawet: jako Twój stały czytelnik, mam niemal pewność, że to niefortunny zbieg okoliczności. Jednak występują tu zagadnienia ze sfer subiektywnych odczuć oraz etyki, które powodują u mnie wspomniany wyżej niesmak. Na wstępie jednak muszę zaznaczyć, że nie zgadzam się z rozłącznym traktowaniem lokali – to jedna firma, jeden szyld.
      1. Przyjęcie przeze mnie tezy o niefortunnym zbiegu okoliczności nie zapobiega zasianiu we mnie ziarna wątpliwości, przez pryzmat którego będę odtąd czytał Twoje wpisy. Fakt, że nie dostrzegasz w tej sytuacji nic negatywnego, pomaga mu wykiełkować.
      2. Do tej pory linkowałem Twoje wpisy znajomym, jako wiarygodne źródło informacji. Ze względu na wspomniane wyżej ziarno, nie wiem, czy będę to mógł nadal robić z czystym sumieniem.
      3. Publikujac ten wpis w tym konkretnym momencie, niezależnie od intencji, prowadzisz działanie PR na rzecz jednej ze stron. Nie chodzi o to, kto jest winny (tego nie wiem), ale o to, że takie działanie, w moim odczuciu, jest nieetyczne.
      W związku z powyższymi, uważam, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji byłoby czasowe usuniecie wpisu i przywrócenie go, gdy sprawa się wyjaśni/ucichnie. Ja bym tak zrobił. Zdaję sobie jednak sprawę, że mamy różne odczucia i poglądy etyczne.
      Tomek G

      Usuń
    3. U mnie ziarno wątpliwości zasiały już wpisy dodane po skorzystaniu przez Anię z zaproszeń na degustację, czy na weekend w hotelu... Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić obiektywizm opinii wyrażanych w takich postach.
      A i tutaj - dziwny zbieg okoliczności. Szkoda, bo kiedyś był to blog na który lubiłam zaglądać, którym sugerowałam się przy wyborze miejsc na kolacje.
      Pozdrawiam, Ola

      Usuń
    4. Tomku, dziękuję za częste wizyty na blogu, szanuję Twoją opinię i sugestię, ale nie mogę się z nimi zgodzić. To jest blog o jedzeniu w restauracjach, a więc siłą rzeczy każda recenzja, która się tu pojawia, czy negatywna, czy pozytywna, wpływa na wizerunek danej restauracji. Usunięcie tego tekstu byłoby przyznaniem, że zawinił właściciel, a więc właśnie jak sam napisałeś "działaniem na rzecz jednej ze stron". Pamiętaj proszę, że w gastronomii dzieją się różne dziwne rzeczy, a ja nie mam ani obowiązku, ani możliwości sprawdzać przed każdą publikacją, co się dzieje, gdy klienci nie patrzą. Ci, którzy czytają mnie od dawna, wiedzą, że w moich recenzjach pozostaję bezstronna i oceniam jedynie wartość kulinarną i serwis lokalu.

      Olu - to, że jestem zapraszana do hoteli na pobyt czy do restauracji na degustacje nie jest nowością na blogu. Zawsze jednak jestem fair w stosunku do Was i wyraźnie w każdej takiej relacji zaznaczam, że tekst powstał dzięki zaproszeniu. Musiałabym być szalona, by po 5 latach inwestowania mojego czasu, energii i pieniędzy w tego bloga ryzykować utratę zaufania moich czytelników.

      Usuń
    5. Ja w recenzji dopatrzylam sie tylko stawania po stronie dobrego jedzenia.

      Usuń
  5. Ostatnio w Krowarzywa otworzyli też dostawę (bodajże przez portal Krakowskie Smaki). Mi bardzo smakował Cieciorex i sezonowy Japonex, ale ostatnie wydarzenia pozostawiły u mnie pewien niesmak, więc nie wiem, czy jeszcze tam wrócę. :(

    OdpowiedzUsuń
  6. A może dania wegańskie? Polecam w Krakowie Wielopole 3 ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię Wielopole 3! :)

      Usuń
  7. Dzięki tobie poszłam do tej knajpy i byłam bardzo zadowolona. Dobre miejsce, żeby wyskoczyć na szybkie żarcie w trakcie imprezy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń