4 czerwca 2016

Relacja: Targ Pietruszkowy (Kraków)


Czy jest tu ktoś, kto jeszcze nie słyszał o Targu Pietruszkowym? Jeśli tak, to znaczy, że warto będzie napisać ten tekst i podzielić się z Wami zdjęciami. Nie ukrywam, że jestem wielką fanką tego podgórskiego targu, pojawiam się na nim regularnie i wszystkich zachęcam, by choć wraz wstąpili, powąchali i popróbowali zdrowej, naturalnej żywności, porozmawiali bezpośrednio z rolnikami, którzy własnoręcznie ją wyhodowali i zrobili sobie w domu smaczne weekendowe śniadanie, obiad i kolację z czystych małopolskich produktów. Gwarantuję, że będziecie wracać.

Targ Pietruszkowy, organizowany przez stowarzyszenie Podgorze.pl, odbywa się przez cały rok w środy i soboty – w lecie na Placu Niepodległości (ul. Kalwaryjska 9-15), a w zimie tuż obok – w podziemiach Korony. Misją targu jest łączenie mieszkańców Krakowa z lokalnymi dostawcami żywności – z gospodarstw oddalonych do 150 km od miasta, czyli np. z Liszek, Podstolic, Zatoru czy Lipnicy Murowanej. Stoiska oferujące ekologiczne produkty są wyraźnie oznaczone, a pozostali producenci, jak zapewnia organizator, mimo że certyfikatu nie mają, są godni zaufania i dokładnie sprawdzeni, czy ich oferta spełnia wymagania i jest wolna od chemii.

Mało tego – od maja działa projekt “Targ Pietruszkowy GotuJEMY”, dzięki któremu przy Koronie nie tylko można zrobić zakupy, ale też zdrowo zjeść. Co tydzień na Targu pojawiać się ma krakowska restauracja, która będzie gotować posiłki wyłącznie z lokalnych i ekologicznych produktów zakupionych u rolników. W tę sobotę był to mistrz baraniny, Pavel Portoyan z kaukaskiego food trucka Krako Slow Grill, który przygotowywał kanapki z baraniną (19 zł), wieprzowiną (16 zł) oraz fenomenalny lula kebab (15 zł), podawane z sosem jogurtowym z pokaźną porcją kolendry i z pesto z czosnku niedźwiedziego. No i tak, przykładowo, grillowana przez Pavla baranina pochodziła z gospodarstwa Kazimierza Furczonia, a bułki od pani Moniki Kadeli. I jak tu nie popierać tego pomysłu?

Po tylu wizytach na Targu mam już stałą listę zakupów i ulubione produkty. W warzywa, zioła, owoce, chleb i jajka zaopatruję się tam, gdzie jest mniejsza kolejka (do niektórych stoisk trzeba się dość trochę wystać) lub tam, gdzie jeszcze się coś ostało (w letnie sobotnie poranki polecam przychodzić wcześnie!). Często zaglądam do Oikosa po fantastyczną ekologiczną młodą wołowinę i jagnięcinę (warto złożyć wcześniej zamówienie mailowo), soki z malin i aronii kupuję u pana Henryka Bienkiewicza, kozie sery u Kozie Frykasy, a (w sezonie) papryki i dynie - u JeDynie. Lista dostępnych artykułów jest imponująca – oprócz wymienionych wyżej znajdziecie tam też między innymi oleje, soki, kasze, miody, wędliny, mleko, ryby, drób i ręcznie robione pierogi – i może się zmieniać z tygodnia na tydzień, bo na Targu znajdziecie tylko sezonowe produkty. Dziś udało mi się dorwać pachnące i słodziutkie ekologiczne truskawki od państwa Kokotów. Niebo w gębie!

Na Facebooku znajdziecie aktualne informacje odnośnie dostawców i dostępnych danego dnia produktów, a także mapki placu i podziemi oraz zdjęcia z gospodarstw, pól, sadów i grządek, z których pochodzą sprzedawane na Targu produkty, z kolei na stronie zapoznacie się z wystawcami. Zapewniam, że to nie żadna płatna reklama ani współpraca, tylko szczera zachęta do odwiedzenia Targu, który uważam za wspaniałą inicjatywę. Bo im więcej takich akcji, tym lepiej dla nas wszystkich. Na zdrowie! :)






































*
Bądź na bieżąco:

9 komentarzy :

  1. Uwielbiam Targ Pietruszkowy. Zawsze tam kupuję Pierożki Babci Władzi, czasem sery, soki i wędliny. Chlebek też się zdarza że kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sobota bez Targu Pietruszkowego dniem straconym. Truskawki rzeczywiscie niebo w gębie :) już żałuje że kupiłam tak mało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jabłka z plamkami, truskawki z piaskiem, sery z mleka niepasteryzowanego....gatunki ginące. Zawsze mnie ogromnie cieszy jaka inicjatywa, ale jednocześnie nachodzi smutna refleksja, że żyjemy w czasach kiedy prawdziwą, naturalną żywność mającą kontakt z glebą, słońcem i wiatrem musimy opakowywać w formę brandu. Coś, co towarzyszy człowiekowi od tysięcy lat, nagle staje się towarem wyjątkowym, deficytowym i niedostępnym cenowo dla części społeczeństwa. Ładne zdjęcia, przyjemnie się oglądało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :)
      Nie sposób się nie zgodzić - to absurd, że prawdziwa, zdrowa żywność nie jest łatwiej dostępna!

      Usuń
  4. Mam ślinotok przy tych zdjęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aż Wam tego targu zazdroszczę :) im więcej pysznych warzyw i owoców tym lepiej, i do jedzenia i do kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń

Spodobał Ci się tekst? A może nie zgadzasz się z moją opinią? Chętnie poznam Twoje zdanie!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...