6 sierpnia 2016

Relacja: Restauracja Polska | Airport Hotel Okęcie****


W ubiegły weekend w Restauracji Polskiej w Warszawie odbyła się kameralna kolacja degustacyjna przygotowana dla jednych z najlepszych blogerów restauracyjnych w kraju. Szefowie kuchni Sebastian Kornacki i Marcin Suchenek zaprezentowali dania, z których są szczególnie dumni. Podczas kolacji towarzyszył nam również manager restauracji Mariusz Kaźmierski, który zadbał o selekcję win. 



Restauracja Polska to jedna z dwóch restauracji w czterogwiazdkowym Airport Hotel Okęcie. Regularne autorskie menu inspirowane jest “zapachem kuchni w rodzinnym domu” i opiera się na sezonowych i starannie wyselekcjonowanych polskich produktach. Można spróbować tu wędzonych na miejscu wędlin i ryb z polskich jezior czy świetnego domowego pieczywa. W karcie znajdziemy wiele polskich klasyków takich jak sałatka jarzynowa, pierogi z pieczoną kaczką, kotlet schabowy z kością, tatar, żur czy zupa szczawiowa, jest również kilka dań wegetariańskich. 




Restauracja Polska chwali się bogatą ofertą alkoholi – nie tylko win (w tym polskich i organicznych), ale też nalewek i miodów pitnych wytwarzanych według tradycyjnych receptur. Podczas kolacji degustacyjnej zaserwowano między innymi polskie wina z winnicy Jaworek (Jaworek Cha-re XIII, Jaworek Pinore XII czy wino z miodem pszczelim), a dania prezentowały się tak:

Amuse-bouche

Specjalność restauracji: wędzony jesiotr w dymie z drzewa jabłoni:





Przystawki:

Doskonały tatar wołowy limousine, szalotka, ogórek konserwowy, podany z chrupiącym domowym chlebem z węglem wiklinowym:




Troć wędrowna wędzona w hotelowej wędzarni z marynowaną rzodkwią, żółtkiem sous-vide i kremem cytrynowym:



Zupa

Polski żur na zakwasie razowym:



Sorbet z piwa, suszony miód, puder z palonego żyta:



Niestety, sorbet nie trafił w mój gust. Przy okazji przygotowywania zestawienia najlepszych lodów w Krakowie, próbowałam dać szansę lodom piwnym i też mnie do siebie nie przekonały. Dla mnie to za dużo goryczy, a miodowi nie udało jej się przełamać. Za to żur skradł moje serce – to był zdecydowanie jeden z najlepszych, jakie jadłam; z jednej strony bardzo domowy i wyrazisty, a zarazem delikatny. Wspaniały po prostu.

Dania główne

Filet z halibuta z karmelizowaną skorzonerą, werbeną cytrynową i sosem maślanym:



Pieczona kaczka, kluseczki z sokiem z natki pietruszki, karmelizowane jabłko z anyżem, sos korzenny, borówka brusznicka:



Nie mam wątpliwości, że to doskonałe danie, o ile kaczka przyrządzona jest poprawnie (tym razem brakowało jej miękkości i soczystości) – jędrne kluseczki o smaku natki pietruszki były fantastyczne, a słodziutkie anyżowe jabłko oraz borówki idealnie pasowały do tej kompozycji.

Deser

Torcik Czartoryski, ziemia czekoladowa, owoce leśne:




Deser nie tylko prezentował się absolutnie fenomenalnie, był też szalenie dobry. Aksamitny mus z marakui z białą czekoladą oblany lustrzaną polewą skrywał w środku galaretkę z malin. Szkoda tylko, że torcik jako jedyny nie był podany w porcji degustacyjnej – po takiej kolacji niestety trudno było go dokończyć, a zostawiać na talerzu to aż żal! Dobrą wiadomością jest to, że na takie cuda można wpaść zupełnie spontanicznie – do hotelowej Czekolada Café, o której kilka słów poniżej.



Restauracja Polska
Airport Hotel Okęcie****
ul. 17 stycznia 24, Warszawa (www)

Dziękuję Restauracji Polskiej oraz Airport Hotel Okęcie za zaproszenie na kolację degustacyjną.

***

Czekolada Café

Przed degustacją zajrzałam do hotelowej kawiarnio-cukierni Czekolada Cafe, gdzie pod wodzą Mistrza Czekolady Michała Iwaniuka powstają cukiernicze dzieła sztuki. Skusiłam się tam na ciastko o wdzięcznej nazwie Sunrise z musem z białej czekolady, owocami cytrusowymi i sosem z mango (14 zł) oraz Rubin – z musem jogurtowym z galaretką z liczi, marakui i maliny (14 zł). Z gabloty uśmiechały się do mnie też dziesiątki pięknych pralinek (4 zł) – tequila z limonką, wasabi, kawa z pieprzem, malina z miętą, pistacja z solą, truskawka z trawą cytrynową i wiele innych, interesujących połączeń. Ciastka były nie tylko ładne, ale też bardzo smaczne, ale to praliny mnie zachwyciły najbardziej – intensywność smaku pistacji czy truskawki, cudowna kremowość nadzienia i słodycz tej świetnej czekolady na długo zapada w pamięć! To warszawska perełka, o której pewnie wiele osób nie ma pojęcia. Idźcie i jedzcie, warto!







1 komentarz :

  1. Mimo, że nie jestem wielką fanką słodyczy te praliny ze zdjęć aż się proszą o spróbowanie!
    A co do lodów piwnych - mam to samo, chyba nigdy się do nich nie przekonam :)

    OdpowiedzUsuń