22 listopada 2016

Relacja: "10 rąk – 10 momentów" | Heron Live Hotel*****


W ubiegły weekend w luksusowym pięciogwiazdkowym hotelu Heron położonym nad Jeziorem Rożnowskim odbyły się dwie kolacje “10 rąk - 10 momentów”, podczas których pięciu szefów kuchni zaserwowało gościom po dwa autorskie dania. Byli to czterej szefowie kuchni z krakowskich restauracji: Tomasz Dziura z restauracji Andromeda Alfa w Hotelu Galaxy****, Marcin Filipkiewicz z restauracji Copernicus (Hotel Copernicus*****), Marek Widomski z restauracji Introligatornia Smaku oraz Przemysław Bilski, z restauracji Pod Nosem. Piątym szefem był Krzysztof Małocha, na co dzień związany z restauracją Sienna 104 w Heron Live Hotel*****. O dobór win zadbał sommelier Jan Bester z WinKolekcji, a dziesięciodaniowe kolacje zakończone zostały premierowymi pokazami najnowszego Maserati Quattroporte. Dzięki zaproszeniu od hotelu Heron miałam okazję uczestniczyć w jednej z nich, zatem zapraszam Was do obejrzenia mojej relacji zdjęciowej z kolacji z 11 listopada:





Amuse-bouche | Tomasz Dziura
Tatar z gęsi / topinambur / gryka



Zakąska zimna | Marcin Filipkiewicz
Dynia / kalmar / ośmiornica



Zakąska ciepła | Marek Widomski
Ślimaki / czosnek / dojrzewający karczek / pietruszka



Pasta | Przemysław Bilski
Ravioli z ziołami / palone masło / “Kozi Grzbiet” od Wańczyka



Zupa | Krzysztof Małocha
Pikantny bulion / krewetka / komosa ryżowa



Ryba | Przemysław Bilski
Dorsz / fenkuł / kapary / orzech włoski



Intermezzo | Tomasz Dziura
Jeżyny / limonka / cydr



Mięso | Marek Widomski
Policzki wołowe / pęczak / kapusta kiszona / burak



Pre dessert | Krzysztof Małocha
Lody Ardbeg / czekolada / palone mleko



Deser | Marcin Filipkiewicz
Miód / słodki owies / passiflora



Spróbowanie dań przygotowywanych przez pięciu szefów kuchni podczas jednego wieczoru było bardzo ciekawym doświadczeniem. Mimo że gotowało pięć różnych osób, kolacja była dość spójna i harmonijna, a pod względem smaków w wielu momentach wręcz zachwycająca. Trudno wybrać faworytów, ale jednym z dań, które najbardziej przypadło mi do gustu, był klarowny, pikantny bulion z kaczki i wołowiny od Krzysztofa Małochy, gdzie grzybki shimeji, gotowana komosa, świeża kolendra i jędrna krewetka złożyły się na bardzo aromatyczną i esencjonalną zupę subtelnie podkręconą chilli. Jego deser, choć szalenie kreatywny i kuszący świetną czekoladą, nie skradł mojego serca ze względu na zbyt intensywny smak whisky, której nie jestem wielką fanką. 







Fantastycznie za to otworzył kolację tatar z siekanej gęsi od Tomasza Dziury, z topinamburem i popcornem z kaszy gryczanej, a jego superintensywny sorbet z jeżyn w roli intermezzo w jakiś magiczny sposób przywołał nuty brazylijskich jagód açaí, co sprawiło, że się nad nim momentalnie rozpłynęłam. Doskonałe były też ravioli, w których można było wyczuć świetnie komponujące się z serem od Wańczyka ziołowe smaki, szczególnie intensywny tymianek i kolendrę, ale Przemysław Bilski zachwycił również przygotowanym w punkt, delikatnym dorszem z dressingiem z kaparów i orzechów włoskich. Od Marka Widomskiego najwięcej pochwał przy stole zebrały pełne aromatu zapiekane ślimaki podane na focacci w towarzystwie dojrzewającego karczku. Kolację kapitalnie zamknął natomiast deser Marcina Filipkiewicza z uwielbianą przeze mnie marakują i rozpływającym się w ustach miodowym chipsem. 







Dziękuję Heron Live Hotel***** za zaproszenie na kolację.

*

2 komentarze :

  1. Mam nadzieję, że nadejdzie kiedyś dzień, gdy będę miała okazję zagościć w takim hotelu.

    OdpowiedzUsuń