4 stycznia 2017

10 najlepszych dań 2016 roku + podsumowanie


Oto jeden z najważniejszych wpisów na moim blogu  podsumowanie i lista najlepszych dań z krakowskich restauracji zrecenzowanych przeze mnie w 2016 roku.



Nowe miejsca

W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy poinformowałam Was o ponad 60 nowych krakowskich restauracjach, food truckach i ciekawych kawiarniach. Część z nich niestety zdążyła się zamknąć, zanim ja zdążyłam do nich zajrzeć na recenzję... Powstało za to kilka fantastycznych adresów, pod które dotarłam i które  miejmy nadzieję  utrzymają się na rynku jeszcze przez długie lata. Listę wszystkich nowych miejsc, o których wspomniałam w 2016 roku, możecie zobaczyć tutaj.

Zestawienia

Nie chcę nazywać tych zestawień rankingami, bo zawarłam w nich najlepsze adresy w mieście, spośród których bardzo trudno wybrać absolutnych faworytów. W 2016 roku stworzyłam dla Was następujące zestawienia: najlepsze miejsca na śniadania w Krakowie, najlepsza pizza w Krakowie oraz najlepsze lody. To ostatnie koniecznie zapiszcie i otwórzcie za kilka miesięcy  przyda się!



Oprócz tego staram się zawsze aktualizować zakładkę “Co polecam?” czyli moje rekomendacje miejsc w Krakowie na każdą okazję i każdą kieszeń. To taki podręczny przewodnik powstały w odpowiedzi na mnóstwo maili, które od Was dostaję z zapytaniami i prośbą o polecenia. W tym roku przygotowałam też wersję angielską Where to eat in Krakow”  będzie mi miło, jeśli podeślecie ją swoim znajomym, którzy nie mówią po polsku, ale dobrze zjeść w Krakowie lubią. :)

Degustacje

Mam też dla Was podsumowanie ciekawych degustacji, na których byłam gościem (na nieciekawe albo się nie wybieram, albo o nich nie piszę). W marcu była to degustacja toskańskiego menu w Pino, w maju miałam okazję sfotografować dla Was nowe menu w Andromedzie Alfa, w maju odwiedzić Restaurację Polską w Airport Hotel Okęcie**** w Warszawie, a w listopadzie wziąć udział w kolacji 10 rąk  10 momentów” z aż czterema szefami kuchni z Krakowa w pięciogwiazdkowym Hotelu Heron. Bardzo miło wspominam też testowanie jako Ambasadorka festiwalu Restaurant Week festiwalowych menu w Qualicie i Trzech Rybkach, ale najpiękniejsze degustacyjne wspomnienia mam jednak z niezwykłej kolacji gotowanej na ogniu na świeżym powietrzu i z widokiem na góry  Dinner with a view. Oby więcej takich inicjatyw!



Podróże

Ten rok, tak jak poprzedni, był obfity w kulinarne podróże. Jeśli miałabym wybrać jedną, najbardziej niezwykłą restaurację, jaką odwiedziłam w 2016 roku, bez wątpienia byłaby to Hiša Franko w słoweńskiej Dolinie Soczy. Przeczytajcie ten tekst, by dowiedzieć się, dlaczego. Ze Słowenii przywiozłam też dla Was mały przewodnik po sprawdzonych restauracjach w Lublanie, a podobny napisałam o stolicy Portugalii: Gdzie zjeść w Lizbonie? z listą moich ulubionych lizbońskich restauracji. Z polskich, niekrakowskich lokali, opisałam na blogu warszawską Senses, po Atelier Amaro drugą w Polsce restaurację z gwiazdką Michelin.



O bardziej egzotycznych wyjazdach, na przykład tym do Brazylii, mogliście poczytać tutaj oraz tutaj, a moją listopadowo-grudniową podróż po Panamie śledziliście niedawno na Instagramie. Oprócz tego, w ramach zaproszeń, odwiedziłam przepięknie położony z zapierającym dech w piersiach widokiem na drugą stronę Tatr Grand Hotel Kempinski High Tatras oraz urokliwy Lemon Resort Spa w Gródku nad Dunajcem  inspiracje na weekendowe wypady poza miasto.



Relacje z festiwali i targów

W minionym roku udało mi się zrelacjonować tylko jedną edycję Najedzeni Fest  Afrodyzjaki. Od niedawna mamy w mieście fajny park food trucków, o którym wspomniałam przy okazji krakowskiej edycji zlotu food trucków “Żarcie na Kółkach” (patrząc na te zdjęcia, bardzo tęsknię za latem!). Waszej uwadze polecam też tekst o Targu Pietruszkowym w Podgórzu, jednym z moich ulubionych miejsc na zakupy zdrowej i czystej żywności, szczególnie w ciepłe, obfite w warzywa i owoce miesiące.



Recenzje

A teraz to, na co wszyscy czekacie. Pamiętajcie, że w zestawieniu “10 najlepszych dań 2016 roku” uwzględniam jedynie te dania, które pojawiły się w moich recenzjach z Krakowa, nie ujmuję w nim więc dań z degustacji czy eventów, na które byłam zaproszona, ani z recenzji czy opisów innych restauracji w Polsce i za granicą. W tym zestawieniu jest miejsce zarówno na dania street foodowe, jak i fine dining, bo to, co się liczy w nim najbardziej, to doskonały smak i emocje podczas jedzenia.

Oto najlepsze dania z krakowskich restauracji zrecenzowanych w 2016 roku (kolejność alfabetyczna według nazwy restauracji; nazwa restauracji kieruje do recenzji):

Albertina  polędwica z mlecznej cielęciny ze skorzonerą, porami w wersji mini, sosem holenderskim i marynowaną cebulką (58 zł), o której pisałam w lipcowej recenzji. Czym to danie zasłużyło sobie na miejsce w tym zestawieniu? Tym, że było nieskomplikowane, a jednocześnie zapadające w pamięć dzięki doskonałemu wykonaniu i harmonii smaków na talerzu. Szef kuchni: Grzegorz Fic.



Bottiglieria 1881  nie wiem, jak to się stało, że Bottiglierię odwiedziłam dopiero w 2016 roku. Teraz nie mam wątpliwości, że to jedna z najlepszych restauracji Krakowa, a przypomina mi o tym wspomnienie sarny sous-vide ze skorzonerą, chrobotkiem i sosem aroniowym (68 zł). Szef kuchni: Paweł Kras.



Industrial  choć wyszłam stamtąd z mieszanymi uczuciami, jedno danie szczególnie mnie zachwyciło  krem z pieczonego buraka z lodami malinowymi (23 zł)  tym jak cudownie odpowiednio słodkie lody przeplatały się z warzywnym, aksamitnym, burgundowym kremem. Podczas mojej wizyty w Industrialu szefem kuchni był Michał Zakrajewski, jednak w międzyczasie zdążyły zajść zmiany na tym stanowisku i obecnie gotuje tam Grzegorz Bucki.



Karakter  to jedno z najważniejszych otwarć 2016 roku. Wracam tam często i kiedy tylko mogę i jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Ale Karakter skradł moje serce już podczas pierwszej wizyty. Czym? Między innymi grasicą na maśle z ravioli z tłuczonym zielonym groszkiem i miętą, z kurkami i peklowanym polikiem wołowym (29 zł). Polecam szczególnie tym, którzy myślą, że nie lubią grasicy  polubicie. Szef kuchni: Daniel Myśliwiec.



L Concept 13  zdecydowanie jedno z moich odkryć roku, na dodatek na Rynku Głównym! Wołowina w sosie azjatyckim (69 zł) nie grzeszy ekscytującą nazwą, ale było to danie perfekcyjne, zbalansowane i uzależniająco smaczne, a ta starta skórka z limonki postawiła w nim kropkę nad i! Wołowinie towarzyszyła sałatka z chrupiącej rzepy arbuzowej i kalarepy. Szef kuchni: Tomasz Morys.



L Concept 13  to nie jest deja-vu, po prostu aż dwa dania z L Concept 13 zasługują na miejsce w tym zestawieniu. Ten tatar (35 zł) jest prawdopodobnie najlepszym, jaki jadłam w Krakowie w ogóle, a nie tylko w 2016 roku (ranking wciąż tworzę!). Podany z gigantycznym plastrem świetnego parmezanu, żółtkiem i chrupiącą, ciepłą grzanką.



Meat & Go  nad Meat & Go rozpływałam się w recenzji pod koniec roku i choć byłam tam tylko jeden raz, nie mam najmniejszych wątpliwości, że ich pulled pork (20 zł) zasługuje na miejsce w tym zestawieniu. Ten niewielki bar mięsny serwuje wyższy poziom street foodu, dostarczający intensywnych przeżyć i radości z jedzenia godnych najlepszych restauracji!



Meat & Go  no cóż, może wydam się Wam nudna, ale biorę pełną odpowiedzialność za te słowa: boczek z żebrem (26 zł) w Meat & Go to mistrzostwo świata. “Podany na talerzu z przytostowanym białym pieczywem i kubeczkiem pełnym węgierskich kiszonek (...), superintensywne w smaku mięso, bardzo soczyste, ultradelikatne, bajecznie rozchodzące się, z dodatkiem sosu z dokładnie takim poziomem rozkosznej słodyczy, jaki powinien być.”



Pimiento  ostatni raz recenzowałam jedną z restauracji Pimiento ponad 5 lat temu, w tym roku przyszedł czas na nowo otwarty lokal na Rynku, który potwierdził, że Pimiento to jedno z najlepszych miejsc na mięso w mieście. Na zdjęciu argentyński rostbef La Morocha z batatami z chorizo i imbirem.



Pizza Napoletana Vincenzo Pedone  pizza z mozzarellą di bufala i pomidorkami datterini (25 zł). Obecnie w menu jest tylko wersja z niezapiekaną mozzarellą, ale ja zawsze proszę, by jednak weszła do pieca. Ta pizza momentami może mieć konsystencję zupy i jest tak cienka, że łatwo się zagapić i odkroić jej kawałek wraz z papierowym talerzem, ale jest to jedna z najlepszych pizz, jakie jadłam w życiu i co najlepsze  za każdym razem jest tak samo doskonała. To jedno z moich najlepszych i najprzyjemniejszych odkryć 2016 roku! A jakie są Wasze? :)






Wszystkiego najsmaczniejszego w 2017! 


*

7 komentarzy :

  1. Co do Karakteru, duże rozczarowanie, byłam z siostrą, która zamowila (pod moja nieobecność) stek, przyszło pol surowe, pol przypalone cos, pytam się siostry jak wysmażony chciała ten stek, odpowiedz " nikt się mnie nie spytał..." aha....Nie każdy klient musi się znac na kuchni, ale chyba obowiązkiem kelnera jest zadanie tak podstawowego pytania? Niemniej, nawet zakladajac, ze potraktowano brak preferencji jako wskazanie na srednio wysmażone mieso, to i tak nie wyszlo. Ja z pewnoscianie wroce tam prędko, choć znam osoby, które sobie chwala.
    Maddie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żona w sylwestra we wspomnianym wyżej Karakterze zamówiła stek medium, to co przyszło było tak bardzo dalekie od średniego, a bardzo bliskie kompletnej surowości. Wygląda na to, że ktoś ma problem z ocenianiem stanu "zrobienia" steku. Za to ichniejszym tatarem z koniny mógłbym się nacierać. Jadłem już 2 razy w 2 wersjach i to były najlepsze tatary w moim życiu. https://dania-kontra-ania.blogspot.com/logout?d=https://www.blogger.com/logout-redirect.g?blogID%3D5847061991729332824%26postID%3D2383574556671758465

      Usuń
  2. Aniu, zaglądam co jakiś czas na Twojego bloga, czytam te recenzje, ale mam pytanie:
    czy zdarzyło Ci się być w jakimś miejscu, w którym Ci się nie podobało/nie smakowało/nie polecasz?
    Bo z tego co widzę, każda recenzja jest bardzo dobra a oceny za jedzenie w okolicach 9/10.
    Nie wiem już jak mam traktować te recenzje, bo dla mnie są bardzo mało wiarygodne. Wygląda to jak byś pisała te recenzje za opłatą i nie pisała o lokalach, które nie zapłaciły. Nie mówię, że tak jest, ale to dziwne, że wszędzie gdzie nie pójdziesz, jedzenie jest rewelacyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesć, Wini, dziękuję za komentarz. :)

      Zdarza się na blogu płatna współpraca czy relacje z eventów lub degustacji, ale takie artykuły zdarzają się sporadycznie i mają zupełnie inną formę (przede wszystkim nie są recenzją) i zawsze w tekście bardzo wyraźnie jest oznaczone, że tekst był wynikiem współpracy lub zaproszenia.

      Oczywiście, że mi się zdarzyło mieć negatywne doświadczenia w restauracjach i jest trochę negatywnych recenzji na blogu, nawet takich 1/10, ale faktycznie było ich więcej w pierwszych latach działalności bloga, niż ostatnio. Z tych, co opisywałam niedawno, to pamiętam, że dostało się trochę Mamma Mii czy (na swój sposób) Copernicusowi. I to wcale nie jest tak, że wszędzie jedzenie jest rewelacyjne - staram się je rzetelnie oceniać, danie po daniu, i naprawdę niewiele jest w Krakowie takich restauracji, o których mogłabym powiedzieć, że mnie zachwyciły od początku do końca, od przystawki aż po deser.

      Przyznam, że głównie skupiam się teraz na opisywaniu nowych miejsc, bo to one cieszą się największą popularnością wśród czytelników. No i właśnie dlatego, że płacę za wszystkie wizyty z własnej kieszeni, nie chodzę już do przypadkowych restauracji. Uważnie śledzę rynek gastronomiczny w Krakowie, kojarzę nazwiska szefów kuchni, którzy otwierają swoje restauracje albo się przenoszą do innych, obserwuję profile społecznościowe lokali, czytam o ich konceptach i zaznajamiam się z menu online, a także przysłuchuję się opiniom krążącym o nowych miejscach. Te nieciekawe omijam. Jeśli wielokrotnie słyszałam, że jakieś nowe miejsce jest bardzo słabe, to tam po prostu nie idę. To jest moje hobby, dlatego chcę miło spędzać czas, który spędzam w restauracjach. Szanuję nie tylko moje pieniądze, ale też swój żołądek.

      Usuń
    2. spoko, dzięki za wyczerpującą wypowiedź ;)

      Usuń
  3. Ja również mam mieszane odczucia w stosunku do kuchni Karakteru, a wspomniane danie z grasicą do dzisiaj wspominam z nieukrywanym grymasem ;)
    Z wyżej wymienionych moim hitem jest Albertina, która prezentuje porządną, nieprzypadkową kuchnię i niewątpliwie zachęca do powrotu.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, nie wszystkim ta charakterna kuchnia Karakteru przypada do gustu. :)

      Usuń