15 maja 2017

Gdzie zjeść w Poznaniu


Jak zauważyliście na moim Instagramie, podczas majówki zrobiłam sobie wycieczkę do Poznania. Jest tam trochę ciekawych adresów, więc te kilka dni to zdecydowanie za mało, by porządnie go posmakować. Nie traktujcie więc tego zestawienia jako ostateczny, zamknięty przewodnik, raczej jako propozycję tego, gdzie można dobrze zjeść w Poznaniu  jeśli chcecie mieć pełny gastronomiczny obraz miasta, lepiej zwróćcie się do lokalnych blogerów. Moja lista natomiast nigdy nie będzie zamknięta  przy okazji kolejnych wypadów do Poznania na pewno będę starała się ją wydłużać. A jest po co wracać!


Papierówka, ul. Zielona 8


Jedzenie w Papierówce bardzo pozytywnie nas zaskoczyło. Dania były ciekawe, atrakcyjnie podane i szalenie smaczne. No, może zupa z kalarepy (14 zł) na zdjęciu nie prezentuje się zbyt zachęcająco, ale musicie mi wierzyć na słowo  tak aksamitny krem jadałam tylko w najlepszych restauracjach. Świetny był również tatar wołowy z relishem z wędzonej papryki i dyni oraz oliwą pietruszkową (28 zł), a także cielęcina z sosem szczypiorkowym, musem z marchwi, brokułem, selerem naciowym oraz rollsem z ciasta filo z boczniakami, botwinką i kaszą gryczaną (48 zł), ale daniem, które najmocniej zapadło mi w pamięć, była kaczka z sosem na bazie kwasu chlebowego z kluską chlebową, marynowaną botwinką i żelem z rabarbaru (48 zł). Tak wspaniale przyrządzoną kaczkę jadłam tylko w nieistniejącej już krakowskiej Ancorze. Przy tym wszystkim dość blado wypadł deser, jabłka pod kruszonką (14 zł). Duży plus za to za bardzo przytulny ogródek i przesympatyczną obsługę. Gdyby Papierówka działała w Krakowie, byłabym częstym gościem. Szefowie kuchni: Paweł Piechniak Buczkowski i Michał Trawiński.


Papierówka

Papierówka

Papierówka


Why Thai Food & Wine, ul. Kramarska 7


Jako że w Krakowie bardzo brakuje mi tajskiej restauracji z prawdziwego zdarzenia, z chęcią wybrałam Why Thai na pierwszą kolację w Poznaniu. Przystawki były fantastyczne  przygotowany w punkt i podkręcony nutką chilli grillowany kalmar z dodatkiem posiekanego mango i musu z marakui (21 zł) oraz łosoś w pikantnym sosie z kolendrą z dodatkiem kawioru z liczi (23 zł), który na myśl przywiódł peruwiańskie tiraditos. Curry też nie zawiodło  zarówno to zielone, z jędrnymi krewetkami (36 zł), jak i to z topinamburem i jagnięciną (56 zł). Oba dania w ogromnych porcjach, szczególnie to drugie, a osobno podany był jeszcze ryż, którego na zdjęciu nie ma. Na deser, niestety, mi miejsca nie starczyło. Ale wróciłabym chętnie, bo oprócz dobrego jedzenia, Why Thai ma też bardzo przyjemne wnętrze i dobre wino.

Why Thai Food & Wine

Why Thai Food & Wine

Why Thai Food & Wine

Why Thai Food & Wine

Ośla Ławka, ul. Taczaka 23


Do wizyty w Oślej Ławce zachęcił mnie opublikowany w Kukbuku wywiad z jej młodym szefem kuchni Krzysztofem Łapawą. W wystroju restauracji można zauważyć wiele elementów związanych ze szkołą: jest pokój nauczycielski, mapa świata ze złożami naturalnymi, menu w okładce jak z zeszytu, a napoje podawane są w laboratoryjnych zlewkach; są nienachalne i fajnie wpisują się we wnętrze. W Oślej Ławce najbardziej zachwycił mnie śledź z kiszonym czosnkiem niedźwiedzim, nasturcją, młodymi ziemniakami, olejem lnianym, dymką i jogurtem (20 zł)  była w tym lekkość i intensywność podobna do tej, którą odnajduję w moim ulubionym ceviche. Opalany oscypek od Wojciecha Komperdy z prażonym kminkiem i rabarbarem (25 zł) również był świetny i pełen smaku, tak jak fenomenalny i chyba sławny już glazurowany boczek z jabłkami i szałwią (36 zł) czy lane kluski z grzybami i majerankiem (34 zł). Niczym nie zachwycił nas deser, w którym trochę zabrakło pomysłu  galaretka marchewkowa z rokitnikiem, pistacjami, marakują i śmietaną o smaku kwiatu pomarańczy (26 zł). Następnym razem postawiłabym na coś innego  może na “chleb z masłem”?

Ośla Ławka Krzysztof Łapawa

Ośla Ławka Krzysztof Łapawa

Ośla Ławka Krzysztof Łapawa

Ośla Ławka Krzysztof Łapawa

Ośla Ławka Krzysztof Łapawa


YetzTu, ul. Krysiewicza 6


Jeśli nie wiecie, o co chodzi z tym całym ramenem, na punkcie którego od jakiegoś czasu wszyscy szaleją, to polecam wycieczkę do Poznania i spróbowanie ramenu w YetzTu. Nie wiem, jak inne, ale yakitori (32 zł) z szaszłykami z kurczaka oraz kamo (32 zł) z plastrami kaczki, liśćmi szpinaku i pędami bambusa sprawiły, że momentalnie odjęło nam mowę. Te zupy były tak kapitalne, że nie wiedzieliśmy nawet, co powiedzieć, tylko jedliśmy ten bulion i siorbaliśmy makaron, mając nadzieję, że nigdy nie zobaczymy dna miski. Spóźniliśmy się na rezerwację stolika i długo staliśmy w kolejce czekając na wolne miejsce przy barze, czyli na dwa z pięciu krzeseł, które nie są przeznaczone do rezerwacji. Cierpliwość się opłaciła. Jeśli kiedyś znajdę tak dobry ramen w Krakowie, od razu dam Wam znać. 

Yetztu Ramen

Yetztu Ramen


A nóż widelec, ul. Czechosłowacka 133


Restaurację A nóż widelec zostawiliśmy sobie na sam koniec, bo położona jest niedaleko autostrady, a więc idealnie nadała się na obiad tuż przed powrotem do Krakowa. Warto tam wpaść na świetną polską kuchnię; ręczę choćby za znakomity żurek na domowym zakwasie z kurkami i jajkiem (16 zł) czy pierogi faszerowane udźcem cielęcym (34 zł). Smażony sandacz wielkopolski z pieczonym kalafiorem, podwędzanym purée z selera, kaparami i palonym masłem oraz podaną osobno kremową kaszą z ziołami (58 zł) był doskonałym przykładem na to, jak powinno przygotowywać się rybę. Porcje są pokaźne, obsługa profesjonalna i do tego bardzo estetyczne wnętrze  czego chcieć więcej? Szef kuchni: Michał Kuter, zdobywca tytułu Szefa Kuchni Tradycyjnej Gault & Millau 2016.

A nóż Widelec Michał Kuter

A nóż Widelec Michał Kuter

A nóż Widelec Michał Kuter


A Wy jakie miejsca Wy polecacie w Poznaniu? Które restauracje powinnam odwiedzić następnym razem? :)

*

Zapraszam na mój Instagram, gdzie na bieżąco możecie podglądać moje podróże.



*

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz