28 listopada 2017

Ramen People (Kraków)


Kraków nie miał szczęścia do ramenów. Te, które do tej pory testowałam, albo są małe, albo kiepskie, albo małe i kiepskie. Jeszcze do niedawna mieliśmy Namnam Noodle Bar na Starowiślnej, który odwiedziłam dwa razy, ale niestety zamknięto go, zanim zdążyłam napisać recenzję. Z kolei najlepszy ramen w Polsce jadłam w Poznaniu (Yetztu) oraz  ex æquo  w Warszawie (Uki Uki), a poza krajem  ten w Lizbonie (Koppu).

Nowe miejsce na ramen w Krakowie jest malutkie, maciupeńkie wręcz, zmieści maksymalnie osiem jedzących osób plus kilka stojących w kolejce. Przy pierwszej wizycie uderzył mnie intensywny i nieprzyjemny zapach, do którego od tego czasu albo się już przyzwyczaiłam, albo coś zostało poprawione w wentylacji. Nadal jednak jest duży problem z parą – ściany i sufit są od niej całkiem mokre (nie polecam zostawiać kurtki na wieszaku), a uchylenie drzwi powoduje, że zimno wpada do środka, co też nie jest miłe*. Przy dużym ruchu trzeba również zaakceptować, że ludzie stoją tuż za naszymi plecami i niecierpliwie czekają, aż skończymy, by zrobić im miejsce. Sympatyczna obsługa sprawnie jednak kieruje ruchem  nie przyjmuje zamówień, dopóki nie będzie wolnego krzesła. Cały ten klimat, choć bardzo niekomfortowy, w pewnym sensie ma swój urok, jednak jeśli udałoby się Ramen People znaleźć nową lokalizację, na pewno nikt nie będzie narzekał.

W menu są cztery rameny plus Tsukemen, gdzie ramen i bulion podawane są oddzielnie. Oprócz tego można skusić się na kiszonki (5-12 zł), dodatkowe jajko (3 zł) lub pastę miso (3 zł). Nie ma problemu z zamianą składników – zdarzyło mi się usunąć jakiś, aby dostać na przykład dodatkową połówkę jajka. Niestety nie można dokupić porcji makaronu (“bo nie wiemy jak to wbić na kasę”), którego do wyboru są dwa rodzaje  ramen i udon. Zawsze zamawiam ten pierwszy, bo dla mnie ramen to ramen, a udon to udon, więc nie podzielę się opinią o tej drugiej opcji. Co się chwali: woda jest darmowa.

W Ramen People byłam już kilka razy i przetestowałam wszystkie cztery rameny dwukrotnie. Zacznę od tego, który był najsłabszy: Champong ramyum (34 zł), czyli ramen w koreańskim stylu z owocami morza, kapustą kimchi, glonami kombu, marynowanym imbirem, dymką, porem i połówką jaja. Jego bazą jest bulion wegetariański, ale nie to stanowi jego problem, lecz kalmary, ośmiorniczki i omułki, które za każdym razem były niepoprawne  za twarde lub gumowate  co jednak psuło trochę całe doświadczenie i nie zamówiłabym go ponownie.

Ramen wegetariański  Inari tofu ramen (28 zł)  jest zdecydowanie najlepszym wegetariańskim ramenem jaki jadłam (choć zaznaczam, że nie jadłam ich wiele, bo zwykle wybieram mięsne). W ogólnym rozrachunku jest on dość słodki, więc pewnie znajdą się ci, którzy z chęcią zobaczyliby tu jakiś wyraźniejszy kontrapunkt do bardzo słodkiego inari oraz grzybów shiitake.

Trudno mi wybrać zdecydowanego faworyta między Tonkotsu (32 zł; bulion wieprzowy, pieczone marynowane plastry boczku, pikle z młodego marynowanego bambusa, olej z palonego czosnku, dymka, por, jajo) a Gyuniku ramen (34 zł; bulion wieprzowo-wołowy, szarpana wołowina, kapusta smażona na oleju z palonego czosnku, pikle z młodego marynowanego bambusa, dymka, por, prażony sezam, jajo). Ten pierwszy kusi doskonałym, rozpływającym się w ustach boczkiem, a ten drugi delikatną i wyrazistą w smaku wołowiną oraz ciekawym dodatkiem w postaci kapusty. 

Biorąc pod uwagę wszystkie moje dotychczasowe wizyty w Ramen People, buliony są wyraziste, smaczne i esencjonalne, a porcje obfite i sycące, choć miło by było, gdyby istniała opcja domówienia porcji makaronu w przypadku większego apetytu. Makaron zazwyczaj był poprawnie ugotowany (smakuje całkiem nieźle jak na taki, który nie jest robiony na miejscu), ale zdarzyło się, że brakowało mu sprężystości. Jajka  zwykle doskonałe, z idealnym, cudownym żółtkiem, ale raz trafiły się zbyt ścięte. Wypadałoby więc popracować nad powtarzalnością i spójnością.

Mimo pewnych niedociągnięć, na takim ramenowym pustkowiu jakim jest nasze miasto, Ramen People jest obecnie prawdopodobnie najlepszą opcją na ramen w Krakowie. No i jedna ważna uwaga na koniec: do wyboru są trzy stopnie ostrości. Przetestowałam je wszystkie i polecam tylko pierwszy, bo wtedy smaki są znacznie atrakcyjniejsze i wyraźniejsze, w przeciwnym razie ostrość zbytnio dominuje i ucina to, co w ramenach najpiękniejsze. 

Plus: miła obsługa, w większości smaczne rameny, pokaźne porcje.
Minus: ciasny i niewygodny lokal, wilgoć, płatność tylko gotówką.
Adres: ul. Dajwór 19 | mapa | FB
Polecam: miłośnikom ramenu, tylko na bardzo szybki posiłek.
Średnia ocena: 3.5 na 5.     Jedzenie – 4/5      Obsługa – 4.5/5       Wnętrze – 1.5/5          Ceny – 4/5

*Od momentu publikacji tej recenzji sytuacja z wentylacją w Ramen People uległa znacznej poprawie  zarówno nieprzyjemny zapach, jak i wilgoć zostały prawie całkowicie wyeliminowane. Jest już też możliwość zamówienia dodatkowej porcji makaronu (+6 zł). 

ramen w krakowie

ramen w krakowie

ramen w krakowie

ramen w krakowie

ramen w krakowie

ramen w krakowie

9 komentarzy :

  1. jesli tutaj jadlas najlepszy wege ramen, to polecam vegan ramen shop w warszawie - niebo a ziemia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się wybrać przy kolejnej wizycie w Warszawie! :)

      Usuń
  2. Mialam 3 podejscia do tego miejsca, za kazdym razem niestety nieudane z powodu braku miejsca. Nie wiem czy wroce, bo czekanie w mokrym grudniu na stolik z ludzmi za plecami i otwierajacymi sie co rusz drzwiami to chyba nie jest cos dla mnie. Troche mnie boli ta tendencja aby nowa, ciekawa czesto kuchnie upychac w foodtrackach, mikroprzestrzeniach czy innych miescach, ktore swoja role spelniaja tylko przy ladnej pogodzie i o ile ktos kocha jedzenie na stojaco chyba)(i patrzac na miasta w ktorych bywam to Krakow przoduje w tym )...Zero pzyjemnosci, a koniec koncow ramen za 30 zł to nie tanie frytki ktore mozna zgarnac w dlon i pojsc przed siebie, szkoda. Jezeli rameneople kiedys zdecyduje sie na zmiane lokalu chetnie sprobuje znowu. Alina

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest zdecydowanie najgorszy ramen jaki jadłam. Szkoda, że zamknęli Namnam, bo jak dla mnie był idealny. Z braku laku poszłam kiedyś na Ramen do Urara na sw.Tomasza i naprawdę polecam. Porcje są duże, ceny bardzo przystępne, a w smaku o niebo lepszy od Ramen People.

    OdpowiedzUsuń
  4. Raz jadłam w Ramen People Gyuniku ramen. Byłam tam o 12.00, zaraz po otwarciu i wywar był jeszcze z dnia poprzedniego (zaraz się skończył i nowy ludzie musieli czekać 30 min.) Ten wywar był esencjonalny i całe danie było pyszne. Dodatkowo ominęło mnie zaparowanie więc doświadczenia pozytywne. Za to mój mąż jadł wege i nie był usatysfakcjonowany smakiem - mdły. Inni znajomi bardzo niezadowoleni, a to ludzie, którzy smakowali ramen w wielu miejscach na świecie. Ciężko mi wyważyć czy to miejsce jest dobre czy nie...
    Namnam Noodle Bar był dla mnie porażką. Ohydny ramen był dla mnie najgorszym daniem jakie jadłam w przeciągu ostatnich kilku lat w Krakowie. Wielkie rozczarowanie. Przeklęłam ten lokal i niedługo potem się zamknął.
    URARA jest super pod względem ramenu - 800 ml micha dobrego produktu za przystępną cenę i komfortowe warunki (świetny lokal). Szczególnie smakuje mi ramen kimchi i ramen miso. Ale znów problem z wege, jak dla mnie jest zbyt mdły.

    Aniu, a czy próbowałaś ramenu w Edo Fusion? Podobno to właśnie tam jest ten naj w Krakowie. Fajnie jakby udało Ci się to sprawdzić! Artykuł o wszystkich ramenach w Krakowie to byłoby to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę nad przygotowaniem zestawienia najlepszych ramenów w Krakowie, ale na ten moment jest na to...za mało (dobrych) ramenów w naszym mieście. W Edo Fusion jadłam i niestety, ale w takim zestawieniu by się nie znalazł. Namnam Noodle Bar dawał jakoś radę w przypadku pikantnego ramenu, ale to prawda, że bardzo daleko mu było do ramenu-ideału. ;) W Urara jeszcze nie byłam, ale jak dotąd słyszałam same negatywne opinie. Będzie trzeba sprawdzić!

      Usuń
  5. Jeśli wentylacja od pierwszej recenzji się poprawiła to ja nie chce nawet myśleć co było wtedy. Smród,ukrop i duchota nie od wytrzymania. Co do samego ramenu to surowym okiem daje mu 4/10 głównie ze względu na makaron który byl daleki od sprężystego, bardzo „mięciutki” Wywar byl kwaśny prawie tak jak podane obok kiszonki-zupełnie nie to do czego jestem przyzwyczajony.Jajko w punkt. Kurczak smaczny. Samo doświadczenie - jak dla mnie nie do powtórzenia, nad czym bardzo ubolewam bo kocham rameny :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Tao Garden i Hana Sushi - to są miejsca na remanen!
    Drogie, acz pyszne

    OdpowiedzUsuń