7 marca 2018

Mandu (Kraków)


Mandu to gotowane na parze w bambusowych parownikach tradycyjne koreańskie pierożki z wegańskiego ciasta. Lokal o tej samej nazwie działa w Krakowie już grubo ponad rok i prawdopodobnie wielu z Was dobrze zna to miejsce. Choć nazwa wiele razy obiła mi się o uszy, do Mandu wybrałam się dopiero w jeden z ostatnich zimowych weekendów. Od razu zdradzę, że bardzo żałuję (że dopiero teraz!).

Wnętrze jest niewielkie, bardzo proste i niczym szczególnym się nie wyróżnia, a mimo to siedzi się całkiem przyjemnie, choć na pewno nie jest to idealne miejsce na dłuższą wizytę. Ot, oliwkowe ściany, białe kafelki, kilka prostych taboretów i gładkich stołów. Na każdym z nich po trzy słoiczki z sosami: orzechowym, sojowym i słodko-pikantnym. Obsługa zbytnio się nie spieszy i brakuje jej nieco entuzjazmu, ale jest uprzejma, cierpliwa i pomocna przy wyborze. W Mandu obowiązuje samoobsługa (jedyne menu wisi na ścianie), po skończonym posiłku tace oddaje się w wyznaczone miejsce.

Zamówiliśmy łącznie cztery rodzaje pierożków w dwóch setach po osiem mandu (można dowolnie dobierać zestawy “pół na pół”; w przypadku pierożków o różnych cenach, na rachunku naliczana jest ta wyższa): “Seul” z wieprzowiną, makaronem z batatów, porem, kiełkami mun, cebulą (17 zł za 8 sztuk), “Chicken mayo” z kurczakiem, kapustą, dymką, majonezem (16 zł), “Mapa sogogi” z wołowiną, bakłażanem, pieczarkami i pikantnym sosem chilli bean (17 zł) oraz z wegetariańskim farszem: ze szpinakiem, tofu i orzechami ziemnymi (16 zł). 

Pierożki różnią się kształtem, ale wszystkie są starannie ulepione z superdelikatnego, niemal transparentnego, lekko klejącego (przez co łatwo je złapać pałeczkami) dosłownie rozpływającego się w ustach ciasta, które sowicie wypełnione jest nadzieniem. To z kolei, szczególnie w tych ze szpinakiem i wołowiną, było doskonale wyważone i każdy smak był dokładnie, fantastycznie wyczuwalny. Z wyżej wspomnianych sosów można korzystać bez ograniczeń i są tak smaczne, że trudno się zdecydować, w którym zamoczyć pierożek. Proponuję Wam jednak zjeść też kilka bez dodatku sosu, by cieszyć się wyraźnym smakiem nadzienia. Po zjedzeniu 16 pierożków i dwóch bao (o czym niżej) dwie dorosłe osoby były syte, ale nie przejedzone. Zakładam, że jedna porcja  czyli osiem pierożków  nie wystarczy na satysfakcjonujący posiłek dla jednej osoby.

W weekendy Mandu serwuje też bułeczki bao. Przyznam, że nie miałam wielu okazji do jedzenia bao, więc nie mam szalenie dużego porównania, ale te, które jadłam w Mandu, momentalnie mnie w sobie rozkochały. To glutenowy raj  białe, wilgotne, mają solidną strukturę, a przy tym są puchate i lekkie. Kryły soczystego kurczaka, por, marchewkę, chrupiącą czerwoną kapustę i świeżą sałatę, a smaku dopełniał sezam, orzechy i genialny sos teriyaki z wyraźną cytrusową nutą. Dwie sztuki tego cuda kosztują 18 zł, jest też do wyboru sos chilli mayo oraz wersja z tofu, którą chętnie niebawem wypróbuję  prawdopodobnie w najbliższy weekend  i dam Wam znać, jak smakuje (obserwujcie mnie na Instagramie, tam się więcej dzieje!). A czego się napić? Lekko szczypiący w język słodki napój imbirowo-miodowy (w menu nazwany “koreańską herbatą”, 7 zł) świetnie rozgrzeje w mroźny weekend.

Tego dnia miałam ochotę na coś zupełnie innego i nieco egzotycznego, na smaki, które rzadko próbuję, i Mandu idealnie zaspokoiło tę zachciankę, choć długo czekało na swoją kolej na mojej liście restauracji do odwiedzenia. Ja wyszłam zachwycona pierożkami (i bao!), a jakie Wy macie doświadczenia z Mandu?

Plus: pyszne i dopracowane smaki, przepyszne mandu i bao.
Minus: nieco wysokie ceny, wnętrze niewygodne na dłuższe wizyty.
Adres: ul. Ignacego Paderewskiego 4 | mapa | FB
Polecam: na ciekawe smaki; bez okazji; raczej nie na dłuższy wypad w dużej grupie.
Średnia ocena: 4.13 na 5.     Jedzenie – 5/5      Obsługa – 4.5/5       Wnętrze – 3/5          Ceny – 4/5

kuchnia koreanska w Krakowie

kuchnia koreanska w Krakowie

kuchnia koreanska w Krakowie

kuchnia koreanska w Krakowie

kuchnia koreanska w Krakowie

kuchnia koreanska w Krakowie

1 komentarz :

  1. A jak z zupami? Próbowaliście? Zastanawiam się bo najbardziej w kuchni azjatyckiej uwielbiam te ich gorące, klarowne zupki. Czy w zupie muguk faktycznie jest trochę mięsa czy sam wywar?

    OdpowiedzUsuń