26 stycznia 2014

Relacja: Najedzeni Fest! Karnawał


Za nami trzecia edycja festiwalu kulinarnego Najedzeni Fest! Choć temperatura nie zachęcała dziś do wyjścia z domu, skusiłam się na spacer do Forum Przestrzenie mając nadzieję, że nie będzie aż takich tłumów jak ostatnio. Tłumy były, ale mam wrażenie, że nieco spóźnione; przez pierwsze dwie godziny bez problemu można było pstrykać zdjęcia, pojeść fest i zrobić zakupy.

Tym razem większy nacisk położyłam na to ostatnie. Do domu wróciłam z pojemnikiem pełnym świetnych greckich i tunezyjskich oliwek (Oliwki etc.), chlebem (Eterna), kiełbasą lisiecką (U Mądrego), doskonałymi pomarańczami Moro i awokado prosto z Sycylii (In Campagna), kozim serem zagrodowym z Karkonoszy (Sery Łomnickie) oraz naturalnym jabłkowym sokiem (Tłocznia owoców „Pawłowski”). Świetnie, że dzięki Najedzeni Fest! w jednym miejscu można było nabyć te wszystkie skarby.

Ze względu na mróz tym razem nie skusiłam się na food trucki. Zamiast tego szukałam w środku rozgrzewających dań i trafiłam na feijoadę przygotowaną przez restaurację Etnika. Ten pikantny brazylijski gulasz z czerwonej fasoli momentalnie mnie rozgrzał i zachwycił! Etnika jakoś nie przykuła mojej uwagi podczas innych edycji, tym razem przyciągnęła mnie swoją otwartością i dużą dbałością o prezentację wydawanych dań (ceviche z marynowanej w soku z cytryny soli i łososia też było doskonałe!). Chętnie wybiorę się do Etniki, by zobaczyć, jak karmi na co dzień.


Choć niektórzy wystawcy mogą się już nieco znudzić, mnie bardzo cieszy podczas takich wydarzeń stała obecność Twojego Kucharza (świetne arroz de pato), Zielonego Talerza (torcik karmelowo-gruszkowy!), Yellow Doga czy BonJour CaVa (choć tym razem tarta – z łososiem i gruszką – nie smakowała mi tak jak te, których próbowałam podczas poprzednich edycji). No i food trucków oczywiście – tylko nie w zimie! Swoją drogą, przechodząc obok pizzy wyjętej z Land Rovera Wino i Śpiew, bardzo żałowałam, że nie postałam trochę na tym mrozie – wyglądała niesamowicie apetycznie.


6 komentarzy :

  1. Też przyniosłam do domu oliwki i serki łomnickie, a także chutney z rabarbaru i cydrowe karmelki. Sery już znam, bo robi je moja ciotka, ale każda okazja, żeby je zgarnąć, jest świetna :-) Który wzięłaś?

    Przy food truckach postawili później zasłonki - nie było tak strasznie zimno :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz szczęście z tą ciotką!
      Ja na spróbowanie wzięłam kozi z czarnuszką. :)

      Wiem, że były zasłonki, ale i tak wizja czekania tam na burgera mnie przerażała. ;)

      Usuń
    2. O tyle, o ile - ciotka jest w Łomnicy, ja tutaj ;-)
      Ja najbardziej lubię ten z kozieradką, ale właściwie wszystkie mi smakują :-)

      Usuń
  2. Burger na wynos dał radę, choć ochładzał się w zastraszającym tempie :( Ale fajnie było!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam cały pojemnik oliwek i się nimi rozkoszuję :)))
    W Etnice byłam wczoraj i było bardzo miło i smacznie. Ciekawa jestem Twojej recenzji!

    OdpowiedzUsuń
  4. świetna galeria a te babeczki są extra!

    OdpowiedzUsuń