23 sierpnia 2017

Filipa 18 (Kraków)


Już od dawna docierały do mnie słuchy, że restauracja Filipa 18 to dobry adres. Mnie (w przeciwieństwie do wielu) nie odstrasza fakt, że mieści się ona w hotelu. Znam kilka naprawdę dobrych hotelowych restauracji w Krakowie (z Trzema Rybkami i Amarylisem na czele) do których chętnie wracam  jeśli nie ze względu na atmosferę, to na pewno ze względu na doskonałe jedzenie i kunszt szefa kuchni. Tymczasem… jak wypadła Filipa 18? 

Restauracja mieści się w otwartym w ubiegłym roku czterogwiazdkowym hotelu Indigo Kraków Old Town, tuż obok Starego Kleparza. Nie ma osobnego wejścia, jednak próg restauracji znajduje się zaledwie kilka kroków od drzwi hotelu. W jej wnętrzu, bardzo zresztą ładnym, przyciągają wzrok zapełniające ścianę plakaty współczesnych artystów i piękny, głęboki odcień błękitu na krzesłach i siedziskach pod ścianą. W restauracji nie ma okien, ale sytuację ratuje częściowo przeszklony sufit, dzięki któremu do środka wpada dużo naturalnego światła.

Zostaliśmy miło powitani przez uśmiechniętą, uważną na nasze potrzeby kelnerkę. Niestety, po przyjęciu zamówienia zniknęła i zaczęła obsługiwać nas inna osoba, już bez uśmiechu i bez słowa. Dopiero pod koniec wizyty stała się bardziej rozmowna i sympatyczna; widząc, że skończyła nam się woda, zaproponowała dodatkowe napoje oraz dobrze znając skład deserów, cierpliwie w tej kwestii doradziła. Dania wychodziły sprawnie i w równych odstępach przez cały czas byliśmy jednak jedynymi gośćmi, więc kucharz gotował właściwie tylko dla nas.

Przed wizytą w Filipa 18 sprawdziłam menu online i, co się niestety często zdarza, było nieaktualne. Był przy nim też zapis, który zawsze wzbudza we mnie niesmak: “Filipa 18 to jedna z najdoskonalszych restauracji w Krakowie, dlatego polecamy wcześniejsze dokonywanie rezerwacji stolika.” A można to było napisać tak: “Restauracja cieszy się dużym zainteresowaniem, dlatego polecamy wcześniejszą rezerwację stolika”. Czy to nie brzmi lepiej?

Zanim na stole pojawiły się wybrane przez nas dania, podano amuse-bouche w formie kremu z brokuła z chipsem z żytniego chleba i kiełkami cebuli. Przyznam, że pierwszy raz widziałam amuse-bouche w takiej formie (i w tak pokaźnej porcji), ale nie miałam nic przeciwko  krem był aksamitny i o wyrazistym smaku. W ramach czekadełka podano świeże domowe pieczywo z czarnuszką oraz tradycyjną oliwę i oliwy smakowe  do wyboru między innymi bazyliowa, truflowa czy cytrynowa.

Tatarowi z bawety cielęcej (39 zł) towarzyszyła ikra z pstrąga, pikle, smażona maślanka, marynowane grzybki i chips z chleba żytniego, tworząc bardzo kolorowe danie, może wręcz przekolorowane, bo za bardzo gubił się w nim smak świetnego, świeżego mięsa. Piana ze smażonego selera (17 zł) była raczej kremem, a nie pianą, bardzo intensywnym, jak na mój gust znacznie za słonym, na szczęście w miarę przełamywała wszystko gruszka z jałowcową nutą i odrobina słodkiego pudru z pieczonego buraka.

Później było już tylko lepiej: z drugiego końca stołu uśmiechał się do mnie filet z pstrąga (44 zł) z idealnie przypieczoną skórką; po jej odsunięciu ukazała się nam przepiękna, jednolita, zwarta i jednocześnie delikatna, pełna smaku ryba. Była położona na górce z łuskanej pszenicy, zanurzonej z kolei w lekko kwaśnym, świetnie kontrapunktującym całość, lekkim consommé pomidorowym. Patrząc na zdjęcie, może nie było to najpiękniejsze danie, ale pod względem smaku i wykonania należy mu się wysoka nota. 

Danie szefa kuchni, czyli pierśnik z gęsi (59 zł) z marmoladą z czerwonej kapusty przypominającą gęste purée, z ugotowaną w punkt, lekko maślaną kaszą jaglaną i delikatnym sosem winno-czekoladowym również okazał się bez zarzutu (choć liczyłam na mocniejszy akcent czekolady). Natomiast deser prawdziwie mnie zachwycił. Zawsze poszukuję w restauracjach w Krakowie oryginalnych, kreatywnych deserów i szalenie je doceniam. Nugat z pieczonymi orzechami i marynowaną w herbacie rooibos gruszką (19 zł) był kompozycją perfekcyjną. Był tam smak gorzki idealnie wyważony słodyczą, były różne tekstury i temperatury, a już zjawiskowe było to, co z całością zrobił tam olej z pestek dyni!

Minusem większości hotelowych restauracji jest to, że sale często świecą pustkami  niestety tu nie było inaczej, od początku do końca byliśmy jedynymi gośćmi. Jednak wystrój Filipa 18 tworzy jedno z najbardziej zachęcających wnętrz hotelowych  restauracja ta mogłaby się równie dobrze otworzyć na Kazimierzu lub w uliczkach Starego Miasta. Jedzenie, choć początkowo bez większych zachwytów, z każdym kolejnym daniem było coraz lepsze. Będę miała to miejsce na oku. 

Plus: porządna kuchnia, wyróżniające się wnętrze.
Minus: nieco niedopracowane przystawki.
Adres: ul. św. Filipa 18 | mapa | FB | www
Polecam: na wyjście z rodziną lub przyjaciółmi, na spotkania biznesowe.
Szef kuchni: Marcin Sołtys.
Średnia ocena: 4.38 na 5.     Jedzenie – 4/5      Obsługa – 4/5      Wnętrze – 5/5          Ceny – 4.5/5

Opinie o restauracjach w Krakowie

Opinie o restauracjach w KrakowieOpinie o restauracjach w Krakowie
Opinie o restauracjach w KrakowieOpinie o restauracjach w Krakowie
Opinie o restauracjach w Krakowie

Opinie o restauracjach w Krakowie

Opinie o restauracjach w Krakowie

Opinie o restauracjach w Krakowie

*
Bądź na bieżąco:

9 komentarzy :

  1. Świetne zdjęcia, a jedzenie na nich na prawdę apetyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z tą opinią w 100 %! Dla mnie to jedna z lepszych restauracji w Krakowie, każde danie jest staranie przygotowane przez szefa Marcina Sołtysa. Wielki plus dla restauracji za lokalizację, gdyż to ścisłe centrum. Także same wnętrze restauracji może zachwycić niejedną osobę, jest tam bardzo stylowo, ale i przytulnie. Co więcej obsługa to na prawdę pomocni i mili ludzie, zawsze uśmiechnięci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedna z lepszych w Krakowie, dobre jedzenie na pewno warte swojej ceny. Dobra lokalizacja, super obsługa! :D Powrócę tam z małżonką kolejny raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super restauracja! Zabrałem tam żonę na rocznicę, była zachwycona. Dania 5/5, obsługa 5/5, wystrój 5/5 ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super miejsce! Jedno z najlepszych w Krakowie. Nowoczesne wnętrze, ekskluzywne miejsce spotkań i oczywiście to co jest w restauracji najważniejsze czyli jedzonko! Palce lizać :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Niejednokrotnie jest tak, że zdjęcia kłamią i nie oddają rzeczywistości, ale te fotografie, które widzimy tu powyżej oddają znakomicie to co widzimy na talerzu w samej restauracji ;) Pysznie!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Dania z samego wyglądu prezentują się na pyszne, a jak się spróbuje to tylko się to potwierdza :D Super dobre jedzenie, klimatyczne miejsce ;)

      Usuń
  7. Pyszne jedzenie, super profesjonalna obsługa, jedzenie nawiązujące do slow food-u. Ładne wnętrze, wyszukane dania. Na prawdę super miejsce ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jedzenie wygląda tam tak dobrze, że szkoda w ogóle go jeść... :D A jak już się zacznie jeść to chciałoby się więcej i więcej... Jak żyć XD?

    OdpowiedzUsuń