17 grudnia 2018

Rameny z gwiazdką Michelin (Tokio)


Czy wiecie, że istnieje ramen, który otrzymał gwiazdkę w przewodniku Michelin? W Tokio są aż dwa takie adresy: Nakiryu oraz Japanese Soba Noodles Tsuta. W mieście, w którym można zjeść ramen w ponad 6600 lokalach (tak, tam są dwa zera), znalezienie odpowiedzi na pytanie “Gdzie zjeść ramen w Tokio?” jest nie lada wyzwaniem. Tym bardziej, że rankingów jest sporo i wcale się nie pokrywają. Mając w Japonii do dyspozycji zaledwie dwa tygodnie i dziesiątki rzeczy na liście do spróbowania, przy wyborze miejsca na ramen w Tokio musiałam skorzystać z jakiejś podpowiedzi, więc padło na Michelin.

Tsuta ramen Tokio japonia


Nie będę Was trzymać w niepewności i od razu przyznam bez cienia wątpliwości, że rameny, które zjadłam w gwiazdkowych restauracjach, były najlepszymi, jakie jadłam w życiu, choć są kompletnie od siebie różne. Oczywiście ramenów w Japonii udało mi się zjeść więcej niż dwa, w mniej lub bardziej przypadkowych miejscach, ale to Nakiryu i Tsuta najbardziej zapadły mi w pamięć.

Tsuta oraz Nakiryu to jedne z najtańszych restauracji z gwiazdką Michelin na świecie (gwiazdkowy ramen kosztuje około 40 zł), a także jedne z niewielu, gdzie niestety nie można uprzednio zarezerwować miejsca. Zjedzenie tych wymarzonych misek ramenu wymaga perfekcyjnego planowania i dużej dozy cierpliwości. Nie wejdziecie tam ot tak, z ulicy, głównie dlatego, że w obu lokalach mieści się naraz mniej niż dziesięć osób, a liczba zainteresowanych zdecydowanie przewyższa dzienną liczbę porcji.

Tsuta


System przyjmowania gości wprowadzony przez Tsutę sprawdza się świetnie, a jego jedynym minusem jest to, że do restauracji trzeba wybrać się dwa razy. Od siódmej rano wydawane są bilety z orientacyjną godziną wejścia i pobierany jest zadatek w wysokości ¥1000. My byliśmy na miejscu około ósmej rano w dzień roboczy i w kilka sekund załatwiliśmy sprawę, a nawet mogliśmy wybrać przedział czasowy, który nam najbardziej odpowiadał. W międzyczasie zwiedzaliśmy pobliski park i relaksowaliśmy się popijając matchę. Gdy dotarliśmy na miejsce o ustalonej godzinie, przed nami było zaledwie kilka osób, a kolejka posuwała się dość sprawnie (gdy zwolni się miejsce, pracownik zaprasza do środka). Znacznie sprawniej  jak się później okazało  niż w Nakiryu. Łącznie czekaliśmy więc zaledwie jakieś dwadzieścia, czy dwadzieścia pięć minut. Możecie zaryzykować i pojawić się na miejscu po 15:00 nie posiadając biletu, jednak nie ma gwarancji, że danie, którego chcecie spróbować, będzie jeszcze dostępne.

Tsuta ramen Tokio Japonia
Tsuta ramen Tokio japonia
Tsuta ramen Tokio japonia
Po wejściu do środka otrzymujecie zwrot zadatku, a następnie w automacie samodzielnie składacie i opłacacie swoje zamówienie, po czym wydruk z automatu przekazujecie na kuchnię. Co ważne, można zamówić tylko jedną miskę na osobę, aby miłośnicy ramenu stojący w kolejce na zewnątrz lokalu mogli doczekać się swojego posiłku w rozsądnym czasie.

Tsuta ramen Tokio japonia

Tsuta ramen Tokio japonia


Najpopularniejszą opcją w Tsuta jest sławny ramen shoyu soba czarną truflą. Serwowany jest z cieniutkim plastrem delikatnego chashu (duszonego boczku), pędami bambusa i porem. Możecie wybrać więcej dodatków, ja jednak zostałam przy tej prostej wersji, dorzucając tylko marynowane jajko. Jeśli chcecie spróbować dokładnie tego samego ramenu, co ja, to wybierzcie numer 3 – Ajitama Shoyu Soba (¥1200).

Tsuta ramen Tokio japonia


No dobrze, to teraz konkrety  jak ten ramen smakował? Był absolutnie genialny! Najpierw spróbowałam bulionu, bez mieszania zawartości miski: złożoność i bogactwo smaków w nim była wprost nie do opisania. Szef Yuki Onishi gotuje go na bazie małży, wołowiny, borowików, suszonej ryby i warzyw z dodatkiem trzech rodzajów sosu sojowego: świeżego usukuchi z Hyogo, koi kuchi z Nagano oraz robionego na specjalne zamówienie świeżego sosu sojowego z prefektury Wakayama. Miałam wrażenie, że całe bogactwo smaków w tej misce było wyczuwalne jednocześnie, ale jednak osobno  w taki sposób, że żaden nie przyćmiewał drugiego. Bulion nie był zbyt tłusty ani zbyt ciężki, za to był niesamowicie delikatny, wręcz lekki. Gdy go wymieszałam, truflowy krem balsamiczny i olej z czarnej trufli dodały mu jeszcze więcej głębi, podkreślając wszystkie smaki. Wow! Makaron z kolei, robiony z mąki najwyższej jakości pozyskiwanej z Hokkaido i Tochigi, z soli z Okinawy i naturalnej sody z Mongolii, był ugotowany perfekcyjnie, bardzo sprężysty i po prostu pyszny. Gdy wyszłam, powiedziałam: “Wow, chcę tu jutro wrócić i zjeść go jeszcze raz!”  i to jest najlepszy dowód na to, że ramen był wspaniały.

Tsuta ramen Tokio japonia


Nakiryu


Nakiryu korzysta z tradycyjnego systemu przyjmowania gości, czyli nie obejdzie się bez stania w kolejce. My niestety tego dnia nieco zaspaliśmy, więc pojawiliśmy się tam tuż przed otwarciem lokalu i przez to na zjedzenie gwiazdkowego ramenu czekaliśmy… uwaga, uwaga… 3 godziny 40 minut. Nie powtórzyłabym tego, ale nie mieliśmy wyjścia, bo był to nasz ostatni lunch w Tokio, a na kolację mieliśmy już rezerwację w Sushisho Masa, czyli doświadczenie, którego nie można pominąć. I tak dobrze, że się udało, bo już kilkanaście minut po otwarciu czekający miłośnicy ramenu zostali przeliczeni i… kolejka została zamknięta, a na jej końcu pojawiła się tabliczka: “We are very sorry!! We will close operation for the customer by the end of this line at the moment. No more soup left for service. Thank you for your understanding“. Biorąc pod uwagę liczbę osób, która była przed nami, strzelam, że pod Nakiryu trzeba się pojawić co najmniej godzinę przed otwarciem. Jeśli Wam się nie uda, to cóż  by zabić nudę, w ciągu trzech godzin można poznać fajnych ludzi w kolejce, na zmianę robić sobie spacery po okolicy albo skorzystać z pobliskiego hot spotu.

Nakiryu ramen Tokio japonia
Nakiryu ramen Tokio japonia


Jeszcze stojąc w kolejce dostaniecie do rąk kartę menu, w którym znajdziecie ponumerowane pozycje wraz z angielskim wyjaśnieniem  zapiszcie sobie te numerki, przydadzą się po wejściu do środka (również dopiero na zaproszenie jednego z pracowników), gdzie samodzielnie zamawiacie i opłacacie dania w automacie. Specjalnością Nakiryu jest ramen tantanmen i to jego zdecydowałam się spróbować. Jako dodatki wybrałam marynowane jajko oraz trzy cieniutkie kapitalne plastry wieprzowiny  z takim składem ramen kosztował mnie ¥1150. Co istotne, także tutaj jedna osoba może zamówić maksymalnie jedną miskę ramenu. Warto od razu pomyśleć o dokładce makaronu za ¥100, bo jest po prostu fenomenalny. Choć niesamowicie cieniutki, pozostaje jednakowo sprężysty aż do ostatniego kęsa, tak jakby wysoka temperatura bulionu w ogóle na niego nie wpływała. Sam bulion jest kremowy, tylko lekko pikantny i bardzo głęboki w smaku, dominuje w nim mocna nuta orzeszków ziemnych i sezamu.

Nakiryu ramen Tokio japonia
Nakiryu ramen Tokio japonia
Nakiryu ramen Tokio japonia

Nakiryu ramen Tokio japonia

Nakiryu ramen Tokio japonia
Choć wyszliśmy grubo po godzinie zamknięcia lokalu, w kolejce nadal niestrudzenie stało kilka osób (które czekały więc już sporo ponad cztery godziny…). To zdjęcie zostało zrobione po wyjściu:

Nakiryu ramen Tokio japonia


Jeśli musiałabym wybrać, powtórzyłabym shoyu z Tsuty ze względu na jego wyrafinowanie i niewiarygodną wręcz wielowymiarowość smaku. To ramen-ideał!

Gwiazdkowy instant ramen


Wiecie już, że w Tokio są dwa ramen shopy z gwiazdką Michelin, ale być może nie wiecie, że w Japonii można kupić  i to na każdym kroku  sygnowany przez nie... instant ramen. Choć oczywiście daleko im do odwzorowania tekstur czy złożoności smaku, który spotkamy tylko wyczekując swoje w kolejce, dają one pewien (choć jednak słaby) zarys tego, jak może smakować gwiazdkowy ramen.

nakiryu tokio ramen

tsuta tokio ramen


Instant rameny od Nakiryu i Tsuta dostępne są między innymi w sklepach 7-Eleven, czyli niemal wszędzie, bo też 7-Eleven jest... wszędzie. Dokładnej ceny nie pamiętam, ale w przeliczeniu zapłacicie za niego około 8 zł. W sporej misce z ilustracją przewodnika Michelin na wieczku znajdziecie porcję makaronu i osobno zapakowane pozostałe składniki. Tsuta zawiera nawet dość pokaźny jak na zupki instant kawałek mięsa  uprzedzam jednak, że smakuje ono dość sztucznie. Jajka w środku nie ma, ale w razie potrzeby w ugotowane (sic!) jajka również zaopatrzycie się w 7Eleven. :) Po zalaniu wrzątkiem, odczekaniu i dokładnym wymieszaniu, danie wygląda całkiem nieźle, wręcz dość bogato. Powiedziałabym, że to Nakiryu bardziej przypomina oryginał niż Tsuta, gdyż w tym drugim bardzo brakuje nuty trufli, która jest przecież flagowym składnikiem. Choć nigdy nie zastąpią one wizyty w Nakiryu i Tsuta, będą to prawdopodobnie najlepsze “zupki chińskie”, jakie zjecie, więc można rozważyć je jako ekonomiczną opcję na (bardzo sycącą!) kolację, jeśli dzienny budżet na jedzenie w Tokio Wam się pewnego dnia nie domknie.

nakiryu tokio ramen

tsuta tokio ramen


No i co Wy na to? Stalibyście w kolejce 3 godziny 40 minut, by zjeść gwiazdkowy ramen? ;) Mielibyście ochotę na taki ramen instant? Planujecie wyprawę do Japonii? Dajcie znać! I koniecznie zajrzyjcie na mój Instagram, gdzie wciąż w archiwalnych Stories zapisane są moje obszerne relacje z Tokio, Kioto i Osaki.


3 komentarze :

  1. Mnie w Tsuta trochę ta trufla przytłoczyła i nie byłam z posiłku taka zachwycona - jadłam lepsze (jak na mój gust) rameny; na zaś polecam Afuri (lekki bulion shio z nutą yuzu, mm) albo, na chłodniejsze dni, tori paitan w Shibuyi, w tym miejscu: https://tabelog.com/tokyo/A1303/A130301/13113668/

    Ech, nie mogę się doczekać powrotu i nowych ramenów do spróbowania <3...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham yuzu! Brzmi dobrze. :) Dzięki wielkie za polecenie, bardzo chętnie dopiszę do listy na następny raz. Ciekawe, czy był ktoś w Japonii i nie był zadowolony z kulinarnych doświadczeń? ;) Życzę Ci szybkiego powrotu!

      Usuń
  2. Ja mogłaby stać z 4 godziny, ale z moją matką byłabym martwa po kwadransie.

    OdpowiedzUsuń