6 marca 2019

Recenzja: Poco Loco (Kraków)


Możecie uwierzyć, że mimo że bloga prowadzę już blisko 8 lat, nie zrecenzowałam na nim żadnej meksykańskiej restauracji? W zapytaniach, które od Was dostaję, też rzadko pojawia się temat Meksyku. Czyżby nikt w Krakowie nie pragnął dobrej meksykańskiej kuchni? Nie wiedząc, na ile ten tekst będzie dla Was przydatny, i tak zdecydowałam się napisać o Poco Loco, bo w nowej lokalizacji polubiłam je jeszcze bardziej. 

Do Poco Loco na Czystej wpadałam na burrito i quesadillę, zazwyczaj sama, bez aparatu i w biegu. Mimo że zawsze doceniałam je za wysoką jakość składników (w tym te fantastyczne tortille!), nigdy nie było to dla mnie miejsce, w którym chciałabym dłużej przesiadywać. Układ sali i ten trochę stołówkowy klimat jakoś zupełnie temu nie sprzyjał. W grudniu właściciele ruszyli z drugim lokalem, o otwarciu którego już wspominałam Wam wcześniej w ramach publikacji listy nowych restauracji tutaj

Styl wnętrza jest niemal taki sam, jak na Czystej, jednak lokal na Placu Nowym wydaje się bardziej zapraszający. Może to dlatego, że miejsce składania zamówień i lada ze składnikami oddzielona jest od pozostałych sal? Tu też jest bardzo casualowo; dominują drewniane elementy, jest szara ściana imitująca beton, są kolorowe poduchy i kolorowy mural. Od razu rzuciły mi się w oczy masywne stoły. To akurat samo w sobie jest plusem (nie ma nic bardziej niewygodnego niż za małe stoliki w restauracjach), ale w tych niezbyt ustawnych salach powodują niestety wrażenie ciasnoty. 

Nowe Poco Loco odwiedziłam najpierw na samym początku stycznia, a potem w lutym. Przy obu wizytach miałam do czynienia z bardzo miłą obsługą, przy kasie chyba nawet trafiłam na samych właścicieli. Zapamiętajcie sobie tę zależność: jeśli właściciel na co dzień dba o swoją restaurację, to jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że jest to miejsce, w którym warto zjeść. Przy Placu Nowym, w przeciwieństwie do lokalu na Czystej, można napić się alkoholu, w tym 20 różnych marek tequili. Obsługa pomogła nam w wyborze nie tylko shotów, ale też była chętna doradzać w kwestii doboru składników.

Menu, zawieszone na dużych planszach pod sufitem, na pierwszy rzut oka wydaje się chaotyczne. Po wielu wizytach już się do niego przyzwyczaiłam, ale zauważyłam, że dla nowycj klientów nie jest czytelne. W Poco Loco dania musicie zamówić przy ladzie, a gdy będą gotowe, dostaniecie je do stolika. (Podczas styczniowej wizyty, mimo że większość obecnych gości jadła już swoje dania, bardzo długo czekaliśmy na podanie zamówienia, a nawet na tequilę. Podczas wizyty w lutym poszło już znacznie sprawniej.) Główne pozycje w menu to quesadilla, burrito, tacos i sałatka, z czego dwa pierwsze mogą być serwowane w wersji standardowej i maxi. Musicie wybrać też, czy macie ochotę na kurczaka, wołowinę, wieprzowinę, czy może wersję wegetariańską z falafelem (pieczonym, nie smażonym). Następnie są dwa wyjścia: albo sami wybieracie do ośmiu dowolnych składników, albo decydujecie się na gotowe propozycje z menu. Moje ulubione nadzienia to barbacoa (z fasolą, salsą, chipotle, salsą kukurydzianą i grillowanymi warzywami) i bbq (z fasolą, kukurydzą, salsą, nachosami, śmietaną i sosem bbq), ale czasem wybieram składniki samodzielnie, w zależności od tego, na co mam w danym dniu ochotę. 

Poco Loco reklamuje się jako zdrowa i lekka kuchnia meksykańska. W menu można przeczytać, że aż 90% składników jest własnej produkcji. Mięsa są pieczone lub duszone, a warzywa grillowane. Oprócz świetnych sosów, idealnie przyrządzonych i doprawionych mięs, największą zaletą Poco Loco są absolutnie przepyszne tortille, kukurydziane i pszenne, wypiekane przez Tortillas Molino. Wspominałam już kiedyś o tej firmie na blogu, chyba w ramach jakiegoś Targu Śniadaniowego. Tortillas Molino jako jedyni w Polsce zajmują się wypiekiem tradycyjnych meksykańskich tortilli. To ich jakość jest decydująca i wpływa na odbiór całego dania, bo nawet najdoskonalsze dodatki nie uratują przecież burrito zwiniętego z niesmacznego placka pełnego chemii. 

Skuście się także na nachosy (10 zł), które są idealnie chrupiące i uzależniająco smaczne, szczególnie w połączeniu z guacamole albo sosem “bezserowym”. Konsystencją przypomina nieco sos serowy, ale robiony jest na bazie purée z warzyw i płatków drożdżowych. Mnie ta wersja przekonuje nawet bardziej niż oryginał, bo po prostu znacznie lepiej się po nim czuję. To takie “legalne” nachosy, które można jeść i jeść!

W styczniu wciąż nie było dostępnych zapowiadanych zestawów dla dwojga, ale trafiłam na nie w lutym. Po raz pierwszy miałam okazję spróbować fajity z kurczakiem, czyli typowego dania tex-mex (60 zł). Kawałki aromatycznego kurczaka zostały podane na żeliwnej patelni z papryką w trzech kolorach i mnóstwem czerwonej cebuli. Całość zwieńczona była kolendrą i kawałkami soczystej limonki. Obok, w niewielkich słoiczkach, podano salsę, kawałki jalapeño, pyszne guacamole, poszatkowaną sałatę, kolendrę, śmietanę, potarty ser, ryż. Warzyw w naczyniu jest zdecydowanie więcej niż mięsa, ale  szczególnie cebula  tak poprzechodziła tymi fantastycznymi, intensywnymi smakami, że można ją jeść samą, widelcem, ot tak, gdy skończą się pszenne tortille (w zestawie jest ich sześć i to wystarczy, by dwie osoby się najadły).

W przypadku tego zestawu dla dwojga, idea jest taka, by za pomocą szczypców samodzielnie nakładać dowolne składniki na ciepłe tortille. Brakowało mi drugiej pary szczypców oraz łyżeczek do sosów, a wyżej wspomniane słoiki nie sprawdzają się dobrze przy wszystkich składnikach  sałata na przykład wysypuje się na stół przy próbie wyciągnięcia jednego lub kilku listków. Mimo tego rozgardiaszu i brudzenia wszystkiego naokoło (a może właśnie dzięki temu) zabawa jest świetna. Nasunęła mi się taka myśl, że to fantastyczne miejsce, by przyjść większą grupą, połączyć stoliki, dzielić się i po prostu cieszyć tym bardzo prostym, ale pysznym jedzeniem. Spore blaty sprzyjają zamówieniu wielu dań naraz. I wielu kieliszków tequili! 

Plus: doskonałe tortille, dbałość o jakość składników, miła obsługa.
Minus: ciasnawe wnętrze.
Adres: Plac Nowy 3 | mapa | FB
Polecam: na wyjście większą paczką znajomych, fanom meksykańskich smaków.
Średnia ocena: 4.5 na 5.     Jedzenie – 5/5      Obsługa – 4.5/5       Wnętrze – 3.5/5          Ceny – 5/5

Poco Loco Krakow
restauracja meksykanska w Krakowie

restauracja meksykanska w Krakowie

restauracja meksykanska w Krakowie

Poco Loco Krakow

Poco Loco Krakow

Poco Loco Krakow


*

1 komentarz :