29 sierpnia 2019

Recenzja: Pod Różą / Amarone (Kraków)


W zabytkowym hotelu na Starym Mieście znajduje się restauracja Pod Różą, którą w ostatnim czasie odwiedziłam kilkukrotnie. Już podczas festiwalu Fine Dining Week, szczególnie ubiegłorocznej wrześniowej edycji, kuchnia Miłosza Grabowskiego zwróciła moją uwagę. Do dzisiaj pamiętam, jakie wrażenie wywarły na mnie domowe pappardelle z kurkami, chrupiącymi ślimakami, emulsją parmezanową i pianą z pietruszki. Napisałam Wam wtedy, że takich dań nie powstydziłaby się restauracja z gwiazdką. Postanowiłam, że kiedyś wrócę i przetestuję regularne menu. 

Przypuszczam, że nazwa “Pod Różą / Amarone” może Was dezorientować. Czy to jedna restauracja, czy dwie osobne? Czy jest tam dwóch różnych szefów kuchni? Czy idąc z nastawieniem zamówienia dań z Pod Różą, można usiąść w którejkolwiek sali, czy każda restauracja ma swoją osobną przestrzeń? Wydaje się, że żadnej granicy nie ma. Niezależnie gdzie się usiądzie, kelner podaje obie karty, zarówno międzynarodowej autorskiej kuchni Pod Różą, jak i włoskiej Amarone. Za menu w obu przypadkach odpowiedzialny jest Miłosz Grabowski. 

W ciągu dnia z trzech dostępnych sal najbardziej lubię tę pośrodku, wąską, bardzo jasną, z przeszklonym dachem. Tę w głębi, z widokiem na Zaułek Niewiernego Tomasza, wybieram wieczorami (mogłoby być tam więcej światła  wybaczcie jakość zdjęć!). Z kolei największa sala, ta w podwórzu zakryta szklanym dachem, z antresolą i fortepianem, ma dla mnie najbardziej “hotelowy” klimat  być może za sprawą dużej przestrzeni, ciasno ustawionych stołów i bliskości recepcji. Te dwie pierwsze są bardziej eleganckie, z marmurami, ciekawymi sklepieniami i obrusami do ziemi – siedzi się tam znacznie przyjemniej.

Podczas ostatniej wieczornej wizyty obsługiwało nas łącznie kilku kelnerów. Większość z nich odebraliśmy jako zdystansowanych i spiętych. Brakowało nam uśmiechu, krótkiej rozmowy, większej śmiałości w opowiadaniu o podawanych daniach. Uważam to za niezwykle istotną kwestię w restauracjach z półki fine dining. Rozmawiając z czytelnikami, widzę, że sztywna obsługa jest jednym z czynników, które zniechęcają do wizyty w droższych restauracjach. A przecież wcale nie musi tak być  kelnerzy mogą być rozmowni i wyluzowani, jednocześnie zapewniając najwyższą jakość obsługi. (Niżej piszę o kolejnej wizycie; w jej trakcie kelner był już bardziej otwarty).

Menu restauracji Pod Różą jest bardzo krótkie i podzielone na cztery sekcje: przystawki, pierwsze dania, dania główne i desery (po trzy pozycje w każdej). Znajdziecie tam wiele polskich produktów, takich jak pstrąg ojcowski, małopolska wołowina, podkarpacka gęś, ale są też widoczne liczne francuskie akcenty. Jako amuse-bouche podano trzy rodzaje świetnego, świeżego domowego pieczywa z dwoma rodzajami masła (solone oraz z glonami morskimi). Kolejnym poczęstunkiem od szefa kuchni był odświeżający chłodnik z ogórka z twarożkiem oraz pomidor z mozzarellą di bufala, vinegretem i oliwkami. Bezpieczne połączenia, ale czy jest ktoś, kto ich nie lubi? 

Później zaczęło być coraz ciekawiej. Pięknie podana przystawka w postaci marynowanego łososia z Płońska (35 zł) zachwyciła nie tylko prezentacją  zgadzały się tu także smaki i tekstury. Lekko pikantne grzybki shimeji podkreślały danie orzechową nutą, podobnie jak robił to chrupiący i lekko słony soliród (zdecydowanie za rzadko widzę go w kartach menu!). Do tego majonez koperkowy i kwiaty kopru włoskiego. Żaden smak nie przyćmiewał innego. Filet z pstrąga ojcowskiego (40 zł) zaserwowano z sosem fumet z kiszonym barszczem, koperkiem i ćwikłą. Ryba przyjemnie pachniała masłem, miała idealną teksturę i zaskakująco dobrze komponowała się z burakiem, a smaki słony, słodki i kwaśny harmonijnie uzupełniały się nawzajem.

W daniu z hiszpańskim kulbinem (85 zł) – oprócz perfekcyjnie przygotowanej ryby  najbardziej zachwycił mnie obłędny, gęsty sos ze skorupiaków oraz opalane (grillowane) brokuły. Kilka dni wcześniej jadłam grillowane brokuły w innym miejscu w Krakowie, gdzie grillem zamordowano ich smak i teksturę, tymczasem tu były przygotowane w punkt, a ich zwęglone fragmenty wręcz dodawały im charakteru. Prosię ze Stuttgartu z purée z jabłka, młodym selerem, kurkami, marynowany rabarbarem, radicchio i sosem z wielickiego cydru (70 zł) również nie zawiodło  mięso było soczyste, umamiczne, z chrupiącą skórką.

Tarta tatin z morelą, sorbetem morelowym z szałwią, palonym masłem, białymi porzeczkami i pianą z wermutu (35 zł) nie grzeszyła prezentacją. Deser wydawał mi się mały i niewart zapamiętania, chyba coś nie wyszło tu z teksturą. Biszkopt czekoladowy z musem z mlecznej czekolady, żelem z mięty i malinami (35 zł) okazał się znacznie ciekawszy. Zwieńczony był świetnym sorbetem malinowym, ale pierwsze skrzypce grał wyraźnie podkreślający całość świeży estragon. Na koniec w ramach poczęstunku dostaliśmy mocno wędzone śliwki w czekoladzie oraz czekoladowe “salami”. Nazywanie słodkości w ten sposób nie zachęca mnie, ale na szczęście wybroniło się smakiem  przypadnie do gustu miłośnikom dobrej, ciemnej czekolady z nutą rumu. Ich minusem jest jedynie to, że trudno się nimi cieszyć bez brudzenia palców. 

Innym razem miałam okazję spróbować dwóch pozycji z karty Amarone. Mozzarella di bufala z szarpanymi pomidorami bawole serce, skropionymi oliwą i oprószonymi oregano (12 zł) to starter, któremu nic więcej nie potrzeba, szczególnie w gorący, letni dzień. Ręcznie robione tagliolini z włoskimi mulami i czerwonymi krewetkami (45 zł) przyniósł drugie małe rozczarowanie – makaron był ciut rozgotowany, a szkoda, bo intensywny sos ze skorupiaków na bazie białego wina był do niego kapitalnym dodatkiem, a owoce morza były przygotowane w punkt.

W restauracji Pod Różą wypróbowałam także lunch. Obejmuje on tacę pięciu przystawek, danie główne oraz deser w cenie 69 zł. Było to pieczywo z dwoma rodzajami masła, chłodnik z natki pietruszki z łososiem i kompresowanym ogórkiem, mus z koziego sera z rabarbarem, burakiem i pesto z cebulki i dymki, warzywa grillowane z sosem koperkowym oraz młode ziemniaki z emulsją szałwiową. Te ostatnie były tak dobre, że wcale bym się nie obraziła, gdyby były one jedynym elementem tego lunchu. :) Wszystkie te przekąski były kapitalnie przygotowane i estetycznie podane. Niewielkie, ale w sam raz, aby nacieszyć się różnymi smakami przed daniem głównym. Tym była gicz cielęca z fasolką szparagową, soplówką jeżowatą i sosem madera z boczniakami. To również było dość proste danie, ale bardzo satysfakcjonujące. Mięso soczyste i ultramiękkie, wszystkie smaki się zgadzały. Na koniec słodycz musu z mango z prażonym kokosem doskonale kontrapunktował sorbet kolendrowy. Uwielbiam kolendrę, a to połączenie smaków było moim odkryciem!

Taki pomysł na przyciągnięcie gościa do restauracji z wyższej półki uważam za bardzo trafiony. Atrakcyjna cena lunchu może zachęcić tych, którzy na co dzień stronią od fine diningu (przydałaby się jedynie możliwość łatwego sprawdzenia menu na dany dzień). Cena jest adekwatna do ilości i jakości, a dodatkowo oferta dostępna jest także w weekendy, co w Krakowie daje Pod Różą kilka punktów przewagi. Bo restauracje, które oferują menu lunchowe także w soboty i niedziele, można zliczyć tu na palcach tylko jednej ręki. Ale oprócz lunchu, warto zainteresować się też pyszną regularną kartą Miłosza Grabowskiego. Z pewnością sprawdzi się na romantyczną kolację, świętowanie wyjątkowej okazji czy spotkanie biznesowe. 

Szef kuchni: Miłosz Grabowski
Plus: świetna kuchnia, wysokiej jakości produkty, bogata karta win, atrakcyjna oferta lunchowa, estetyczne wnętrze.
Minus: nieco sztywna obsługa, kilka literówek w menu (nie wypada).
Adres: ul. Floriańska 14 | mapa | FB | www
Polecam: na lunch, randkę, specjalną okazję, spotkanie biznesowe.
Średnia ocena: 4.25 na 5.     Jedzenie – 4.5/5      Obsługa – 4/5       Wnętrze – 4/5          Ceny – 4.5/5

pod roza opinie

pod roza opinie

pod roza opinie
pod roza opinie

pod roza amarone krakow

pod roza amarone krakow

pod roza amarone krakow

amarone pod roza
opinie pod roza

pod roza opinie

pod roza opinie

pod roza opinie

pod roza amarone krakow

pod roza opinie

pod roza amarone krakow

opinie pod roza

opinie pod roza
pod roza amarone krakow


*






2 komentarze :