30 stycznia 2019

Recenzja: Ato Sushi (Łódź)


Ciągle nie miałam okazji, by wybrać się do Łodzi, więc ją sobie wymyśliłam: zaplanowałam wizytę w Ato Sushi. Wiele osób mówiło mi, że po powrocie z Japonii już nigdy nie przestanie się tęsknić za jej smakami i potwierdzam  to prawda. A po spróbowaniu w Tokio wymarzonego omakase z rąk szefa Masakatsu Oka moje życie już nigdy nie będzie takie samo ;). Podczas gdy Kraków może wyłącznie pomarzyć o omakase choć podobnego kalibru, na całe szczęście są w Polsce dwa miejsca, gdzie można zbliżyć się do Japonii jak nigdzie indziej. O jednym z nich pisałam na blogu w maju, a drugim jest właśnie łódzkie Ato Sushi.

Na omakase w Ato polecano mi zrobić rezerwację, i to z wyprzedzeniem, więc zagwarantowałam sobie miejsce przy barze już na półtora tygodnia przed wizytą. Mocno przeraził mnie więc gest kelnera, który po usłyszeniu nazwiska wskazał nam... stolik. Pomyślałam, “O nie, nie ma opcji, bym jechała trzy godziny na marne przez jakiś błąd obsługi!”. Na szczęście wszystko szybko się wyjaśniło i po chwili siedzieliśmy już przed właścicielem Ato, Kasprem Krajewskim. Od razu moją uwagę zwróciła duża liczba pracowników oraz zwinność, z jaką poruszali się po tak małej przestrzeni (to samo zaobserwowałam kilka godzin później w Ato Ramen). Lokal (skądinąd bardzo przyjemny dla oka, minimalistyczny i estetyczny) w sobotnie popołudnie stopniowo wypełnił się aż po brzegi i widać było, że wszyscy mają ręce pełne roboty.

Gdybym koniecznie w tym miejscu musiała się do czegoś przyczepić, napisałabym może, że do celebrowania takiego posiłku życzyłabym sobie nieco spokojniejszej i mniej chaotycznej atmosfery. Mimo że fajnie patrzyło się na zgrany zespół i tętniący życiem lokal, jednocześnie dziwnie było oglądać góry kolorowych maków przygotowywanych tuż obok przez innych sushi masterów, czy mieć sąsiadów  choć sympatycznych, to jednak jedzących zupełnie co innego, jakby byli z innej bajki. Jednocześnie zaznaczam, że od początku do końca cała uwaga Kaspra skupiona była na nas (tego dnia na omakase skusiło się łącznie pięć osób) i nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia. Zdaję sobie sprawę, że moje życzenie jest możliwe do spełnienia tylko w lokalu, który w stu procentach poświęcony będzie omakase  pytanie tylko, czy rynek w Polsce jest już na to gotowy? (Do tematu trafnie odniósł się Piotr Górecki, warto poczytać tutaj.)

omakase Ato Sushi
Całe doświadczenie składało się z dziewiętnastu elementów i kosztowało 300 zł za osobę. Podobno może być taniej, bo cena zależy od produktu i tego, ile macie ochotę zjeść. Ja do Ato Sushi pojechałam z nastawieniem “Shut up and take my money!”, wiedziałam też, że cena nie przekroczy trzystu złotych, więc rachunek mnie nie zdziwił. Nie wiem natomiast jak to wygląda w praktyce w przypadku kogoś, kto jednak nie chciałby wydać aż tyle  w menu (przynajmniej tym online; na miejscu nawet go nie obejrzałam) o omakase nie ma słowa, a przed rozpoczęciem nikt się nie upewniał, ile chcemy wydać (choć pamiętam, że w pewnym momencie zostaliśmy zapytani, czy mamy wciąż miejsce na więcej. Mieliśmy). Moja rada jest taka, by pójść na całość. Warto.

W sushi Kaspra Krajewskiego czuć ogromną różnicę w smaku ryżu  jest mniej słodki i bardziej kwaśny, niż ten, do którego przyzwyczajają nas polskie “susharnie”. Doskonale współgra z kapitalnymi rybami pochodzącymi od kilku różnych, skrupulatnie wybranych dostawców. Nie znam nikogo, kto nie zachwyciłby się tłustymi partiami tuńczyka czy serioli  to doskonałe doświadczenie dla kubków smakowych! Ale zachwytów było co najmniej kilka nie tylko dzięki perfekcyjnemu przygotowaniu, ale też dzięki ciekawemu podkręceniu smaków. Czasem był to tłuszczyk z wagyu, innym razem kilka kropli limonki, nuta trufli czy ponzu, a jeszcze innym charakternie gryzące w język liście kinome. Choć w sushi uwielbiam też jak najprostsze połączenia, w pełni skupiające się na jakości ryby, nic nie wydawało się tu przekombinowane. Były momenty, gdy czułam się jakbym znów przez chwilę była w Japonii  i to było świetne uczucie!

Oto co tego dnia wchodziło w skład omakase:

Ośmiornica w sosie goma (masowana, po czym gotowana w 70°C):

Ato Sushi Lodz


Seriola marynowana w truflowym sosie sojowym z ponzu:

Ato Sushi Lodz


Łosoś marynowany w kombu z Hokkaido:

Ato Sushi Lodz


Brzuszek z serioli z limonką i solą himalajską:

Ato Sushi Lodz


Okoń morski z ponzu:

Ato Sushi Lodz


Małże św. Jakuba z tłuszczem z wołowiny wagyu:

Ato Sushi Lodz


Barwena marynowana w sosie sojowym z kinome:

Ato Sushi Lodz opinie


Blanszowana krewetka australijska:

omakase Ato Sushi


Makrela marynowana w sosie sojowym i miso:

omakase Ato Sushi


Surowa krewetka australijska z limonką:

Ato Sushi Lodz


Tuńczyk błękitnopłetwy marynowany w sosie sojowym z truflą:

Ato Sushi Lodz


Tuńczyk błękitnopłetwy:

Ato Sushi Lodz


Chūtoro, czyli średniotłusta część tuńczyka:

omakase Ato Sushi


Ōtoro, czyli tłusty brzuch tuńczyka:

omakase Ato Sushi Lodz


Jeżowiec:

Najlepsze sushi w Polsce


Wagyu z ryżem:

Ato Sushi Lodz


“Risotto” z ucieranym jeżowcem i opalaną barweną:

Ato Sushi Lodz


Maki z trzema rodzajami tuńczyka i jeżowcem:

Ato Sushi Lodz


Węgorz z ryżem i pachnotką:

Ato Sushi Lodz


Najsłabszym ogniwem tego setu była dla mnie wołowina wagyu, a raczej jej tekstura  była za twarda, miejscami nieco sucha. Przyznam jednak, że po wizycie w Matasaburo w Osace, gdzie jadłam najlepszej jakości sezonowane wagyu w stylu yakiniku, moje oczekiwania były wręcz wyśrubowane. Nigdzie indziej w Japonii nie jadłam później czegoś tak kapitalnego, więc trudno się łudzić, że nagle znajdę to w Polsce  jak stwierdził sam itamae, najlepsze kąski wagyu Japończycy zostawiają dla siebie. ;) Jednak z całą pewnością mieliśmy do czynienia z wagyu  takiej eksplozji smaku nie da się przecież podrobić.

Na koniec warto jeszcze dodać, że w lokalu korzysta się ze świeżego korzenia wasabi (ucieranego na świeżo na oczach gości) i podaje marynowany na miejscu imbir. Doszukałam się w nim cudownej nuty yuzu, ale oprócz niego w marynacie wykorzystywane są nieznane mi wcześniej japońskie cytrusy takie jak sudachi czy pomarańcza daidai

Po takim omakase chyba nikt nie może mieć wątpliwości co do jakości produktu, który serwuje gościom Ato Sushi. Miałam nie pisać recenzji z tej wizyty, ale przeglądając zdjęcia i przypominając sobie ten posiłek, stwierdziłam, że takie doświadczenia nie tylko trzeba chwalić, ale i szeroko, szeroko promować. Jeśli do tej pory nie mieliście okazji zjeść takiego sushi, to powiem: powinniście. Wycieczka do Łodzi zawsze będzie tańsza niż bilet do Tokio!

Plus: produkt, produkt, produkt.
Minus: -
Adres: ul. 6 Sierpnia 1/3, Łódź | mapa | FB
Polecam: miłośnikom prawdziwego sushi i japońskiej kuchni w ogóle.
Średnia ocena: 4.75 na 5.     Jedzenie – 5/5      Obsługa – 4.5/5       Wnętrze – 4.5/5          Ceny – 5/5

PS: Jeśli jeszcze nie zaglądaliście, zapraszam do przeczytania mojego blogowego podsumowania 2018 roku.

*


15 stycznia 2019

Podsumowanie 2018 roku


O czym pisałam w 2018 roku? Dokąd odbyłam kulinarne podróże? Dlaczego na blogu jest ostatnio mniej recenzji? Sprawdźcie, czy czegoś nie przegapiliście!

Nowe restauracje

Od 2014 roku co kwartał publikuję listę nowo otwartych restauracji, cukierni i food trucków w Krakowie. W minionym roku przeczytaliście tu o 76 nowych miejscach. Myślicie, że mogliście coś przegapić? Zajrzyjcie więc TUTAJ po dawkę inspiracji na kolejne wyjście ze znajomymi, ciekawy street food, randkę czy lunch. Jest z czego wybierać!

Podróże

Rok 2018 rozpoczęłam tygodniem w mojej ukochanej Lizbonie. Zamieszkałam w apartamencie z panoramicznym widokiem na całe miasto w strategicznej lokalizacji, skąd piechotą odwiedzałam wszystkie ulubione adresy i odkryłam kilka nowych perełek, dzięki czemu mogłam napisać dla Was kolejną część mojego kulinarnego przewodnika po Lizbonie: Gdzie zjeść w Lizbonie. To miasto nigdy mi się nie znudzi!

Do teraz z łezką w oku wspominam także wizytę w Tel Awiwie. To było kilka intensywnych dni pełnych słońca, świeżo wyciskanego soku z granatu i fenomenalnego jedzenia. Od street foodu, przez targi aż po fine dining, próbowałam chłonąć kulinarną stronę tego miasta na wszystkich możliwych frontach. Moje doświadczenia spisałam tutaj: Tel Awiw  gdzie zjeść?. Do Tel Awiwu koniecznie muszę wrócić, jest tam wciąż tyle dobrego jedzenia do spróbowania!



We wrześniu odwiedziłam Sopot i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona ofertą kulinarną tego miasta  aż żałowałam, że mogłam spędzić tam zaledwie cztery dni. Chętnie wróciłabym do fantastycznej Sztuczki, mojej ulubionej restauracji Bulaj, na śniadanie do Całego Gawła, na zupę rybną do Dwóch Zmian, a do Seafood Station na ostrygi i kalmary. Dla zainteresowanych, relacja z Sopotu wciąż dostępna jest w archiwalnych Stories na moim Instagramie.



Wasze poruszenie moją dwutygodniową czerwcową podróżą na Azory przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Odwiedziłam wtedy trzy wyspy: São Miguel i znacznie mniej popularne Faial i Flores. Dostałam od Was mnóstwo zapytań, do dziś piszecie mi, że dzięki mnie planujecie wyjazd do tego portugalskiego raju. Chyba żadna moja wcześniejsza relacja nie wywarła na Was takiego wrażenia – dlatego już wkrótce postaram się Wam opisać na blogu te zapierające dech w piersiach wyspy.



Równie entuzjastycznie odebraliście moją dwutygodniowa relację z Japonii. W listopadzie odwiedziłam Tokio, Kioto i Osakę i bez cienia wątpliwości była to moja kulinarna podróż życia! Mam tyle zdjęć, notatek i doświadczeń, że wręcz nie wiem, jak się za to wszystko zabrać. Spróbowałam tam wszystkiego: od asortymentu 7Eleven, przez kapitalny japoński street food, tętniące życiem casualowe izakaje, najlepsze wagyu, niezapomniane kolacje w stylu kaiseki, fine dining, gwiazdki Michelin (łącznie 6!), aż po wymarzone sushi w najbardziej autentycznej formie. Do tej pory udało mi się już napisać na blogu kilka słów o tokijskich ramenach wyróżnionych przez Czerwony Przewodnik, zajrzyjcie: Rameny z gwiazdką Michelin.



Degustacje

Jak wiecie, właściwie nigdy nie bywam na eventach dla blogerów i niezwykle rzadko przyjmuję zaproszenia na specjalne degustacje. W 2018 roku przyjęłam tylko trzy takie zaproszenia. Wzięłam udział w kolacji “Fine diningowe regiony Polski” w restauracji Filipa 18, podczas której gotował szef kuchni Marcin Sołtys wraz z Januszem Myjakiem z Hotelu SPA Dr Irena Eris w Krynicy. Brałam udział także w kolacji zorganizowanej dla mediów w restauracji Amarylis po tym jak stery w kuchni objął tam Grzegorz Bucki. Byłam też gościem na kameralnej kolacji w restauracji Bottiglieria 1881, podczas której szef Paweł Kras otrzymał rekomendację Slow Food Polska. Relację zdjęciową z tego wydarzenia znajdziecie tutaj.


Recenzje

W 2018 na blogu opublikowałam mniej recenzji niż w poprzednich latach. Złożyło się na to kilka czynników, między innymi częste podróże (po których z kolei przez jakiś czas mam niechęć do krakowskiej gastronomii...). Dodatkowo, mając coraz więcej czytelników i czując coraz to większą odpowiedzialność za treść moich recenzji, staram się nie wyrażać opinii po zaledwie jednej wizycie. W ubiegłym roku było więc mniej recenzji, ale za to mogliście przeczytać teksty, które napisałam po dwóch lub trzech wizytach  ufam, że takie podejście nie tylko sprawia, że moja ocena jest bardziej rzetelna, ale też jest dla Was bardziej pomocna.

Oprócz Krakowa, pod lupę wzięłam też kilka ciekawych miejsc w Polsce. Możecie przeczytać recenzję Gęsi w Dymie w Laskowej (to tylko godzina drogi od nas, a kuchnia Marcina Pławeckiego jest jej warta!) czy jednej z najlepszych restauracji sushi w Polsce  Sushiya w Kielcach, gdzie Michał Kostrzewa serwuje sushi, o którym nikomu nawet nie śniło się w Krakowie. Warto poczytać!



W 2018 próbowałam znaleźć najlepsze ceviche w Krakowie  jadłam niemal wszystkie, które dostępne są w mieście. Nie dotarłam tylko do ostatniego adresu, bo zniechęciłam się tym, co jadłam wcześniej. Kraków w większości przypadków ewidentnie nie ma pojęcia, co to jest ceviche. Niestety na to przyjdzie mi jeszcze poczekać… Na razie nadal nie chcę wracać do tych zdjęć i wspomnień, choć może kiedyś pokażę Wam, czego próbowałam. Ale czy jest sens?

Instagram

Pamiętajcie, że na Instagramie wciąż regularnie publikuję opinie, zdjęcia i relacje z moich odwiedzin w krakowskich restauracjach, znacznie częściej niż na Facebooku czy na blogu. Chętnie się tam z Wami spotkam! Na Instagramie zapowiadam też blogowe wpisy, więc śledząc mnie tam, na pewno niczego nie przegapicie. :) Szukajcie mnie pod nazwą dania_kontra_ania.

Wszystkiego najsmaczniejszego w 2019!

4 stycznia 2019

Nowe restauracje w Krakowie: październik-grudzień 2018


Na co macie ochotę w Nowym Roku? Na tureckie śniadanie, japoński street food, grecką pitę, nepalski lunch, hedonistyczny deser czy odrobinę Meksyku w sercu Kazimierza? Szukacie miejsca na rodzinny obiad z dziećmi, tęsknicie za smakami z podróży po Azji, a może chcielibyście odwiedzić jakąś nową włoską trattorię? Na poniższej liście jest aż 21 nowych miejsc otwartych w Krakowie w okresie od października do grudnia 2018. Gdzie się wybierzecie w najbliższy weekend? :)

Nowe restauracje Krakow

Przypominam, że lista Nowych Miejsc to NIE jest moja lista polecanych restauracji  to jedynie informacyjne podsumowanie otwarć w Krakowie; części z tych miejsc jeszcze nie odwiedziłam. Restauracje, które rekomenduję, znajdziecie tutaj, pogrupowane według okazji czy rodzaju kuchni: Gdzie zjeść w Krakowie. Na bieżąco piszę też o odwiedzanych miejscach na Instagramie.

Kolejność na poniższej liście według daty otwarcia. Wszystkie zdjęcia użyte w tym zestawieniu, z wyjątkiem Błonia Bistro, zostały mi dostarczone przez restauracje na cele tego artykułu.

The Himalayan Treasure  restauracja indyjsko-nepalska, zjecie tam zupy przystawki, biryani oraz dania z pieca tandoori, wiele dań wegetariańskich i wegańskich, dania z kurczaka, jagnięciny, rybne i z krewetkami, a do tego siedem rodzajów ryżu, roti, naan, sałatki i desery. Przykładowe dania z karty: zupa migdałowa (16 zł), nepalskie pierogi z kapustą, cebulą, marchewką, zieloną fasolą i ziemniakami (25 zł), chicken tikka masala (28 zł), gulab jamun (12 zł). W każdą niedzielę od 12:00 do 21:00 serwowany jest bufet w cenie 50 zł, który obejmuje dotychczas nieznane w Krakowie indyjsko-nepalskie dania.
---
ul. Zwierzyniecka 30 | tel. 12 287 15 55 | FB | www

The Himalayan Treasure Krakow

Błonia Bistro  tutaj przeczytacie mój obszerny artykuł na temat tej restauracji: Błonia Bistro.
---
al. 3 maja 55 | tel. 12 448 39 10 | FB | www

Blonia Bistro Krakow


Czekaj Na  Mnie Pod Jabłonią  siostrzany lokal rodzinnych restauracji Stacja Cucina, Trzy Kaczki, Kto Wypuścił Skowronka i Malinowy Anioł. W menu przykładowo: tatar wołowy (24 zł), krem z pomidorów i pieczonej papryki z białą mozzarellą (15,50 zł), pizza capriciosa (27 zł), pół kaczki pieczonej z jabłkami w cydrze, z kluskami leniwymi, modrą kapustą i sosem żurawinowym (44 zł), tiramisu (16,50 zł). Na życzenie przygotowywane są potrawy bezglutenowe (w tym makarony, pizza, gnocchi). 
---
Al. Pokoju 60 | tel. 786 934 146 | FB

Czekaj Na Mnie Pod Jablonia Krakow

Mała Azja  niewielki lokal dla miłośników kuchni azjatyckiej tworzony przez Bożenę Stawicką i Wietnamczyka Hau Do Tunga. Zjecie tam sajgonki z makaronem bun i świeżymi ziołami (15 zł), zupę pho (25 zł), curry z kurczakiem i ziemniakami (20 zł), wieprzowinę po seczuańsku (26 zł), kiszonki i pikle (6-15 zł) i wiele więcej. Po aktualne menu najlepiej zaglądać na Facebooka.
---
ul. Czarnowiejska 57 | tel. 503 515 510 | FB

Café Zouza  w autorskim menu stworzonym przez kucharzy Paulinę Gulajską i Marcina Szulca znajdziecie dania inspirowane kuchnią ich babć w nowoczesnej odsłonie. Zouza korzysta z lokalnych produktów, takich jak na przykład konfitura z płatków róży z Beskidu Niskiego, kaszanka od Gawora z Podstolic czy sery ze Starego Kleparza. W menu przykładowo: zupa ogonowa z galaretką wołową, wędzoną solą i marynowanymi grzybami (12 zł), kacze serca z mandarynką i sosem z palonych warzyw (12 zł), boczniak w panierce (10 zł), schab wieprzowy leżakowany w serwatce z warzywami korzeniowymi i sosem jałowcowym (32 zł).
---
ul. Prądnicka 20A | tel. 533 363 035 | FB

Cafe Zouza Krakow

SuperNowa Resto Music Bar  lokal na Kazimierzu stworzony przez właściciela winnicy Hybridium w podkrakowskich Witanowicach. To miejsce dla miłośników wina, piw rzemieślniczych (głównie z Małopolski), jedzenia oraz dobrej muzyki. Menu często się zmienia, obecnie znajdziecie w nim przekąski, burgery i dania główne. W karcie m.in. chleb z domowym gęsim smalcem z cebulą (2zł), oliwki (5 zł), półmisek polskich wędlin, serów, pikli (26 zł), burger z duszonymi żeberkami wieprzowymi, czerwoną kapustą, sosem BBQ (23 zł), ogony wołowe z kopytkami (21zł), pikantne podudzia z kurczaka (np. 3 szt.  9 zł). 
---
ul. Nowa 3A (pomiędzy placem Nowym i ulicą Józefa) | tel. 732 191 117 | FB

SuperNowa Resto Music Bar Krakow

Black Hot Dog  malutki lokal na Starym Mieście serwujący hot dogi w czarnych bułkach tworzonych według własnej receptury z sosami domowej roboty. W menu pięć hot dogów, np.: Gold Hot Dog z piklami, konfiturą z czerwonej cebuli, bekonem, prażonymi płatkami migdałów, świeżym szczypiorkiem, sosem serowo-piwnym (13 zł) czy Wege Hot Dog z kiełbaską ziołową, sałatą, piklami, konfiturą z czerwonej cebuli, kiełkami, sosem BBQ (12 zł).
---
ul. Tomasza 6 | FB

Black Hot Dog Krakow

PaniKAWA Panini & Coffee  wcześniej PaniKAWA mieściła się w kiosku na przystanku Korona w Podgórzu, od października znajdziecie ją w pobliżu, w budynku KS Korona. Lokal serwuje świeżo paloną kawę (do wyboru także mleko sojowe, migdałowe, bez laktozy), kanapki i przygotowywane na oczach gości ciepłe panini z różnymi dodatkami i przyrządzanymi na miejscu sosami chrzanowym, pomidorowym i majonezowym. Specjalnością jest panini z serami: żółtym, mozzarella, lazurem błękitnym oraz czarnuszką, suszonymi pomidorami, rukolą z roszponką i żurawiną (13 zł), a także chałwowe latte na bazie naturalnej chałwy (11 zł). 
---
ul. Kalwaryjska 9 | tel. 579 510 216 | FB

PaniKawa Krakow

Stacja Zabłocie  kameralna włoska trattoria w parku Stacja Wisła. W króciutkiej karcie znajdziecie przystawki (12 zł), zupę (13 zł), pizze (21-29 zł), makarony (23-29 zł) i desery (9-14 zł). Stacja Zabłocie podaje również śniadania na słono z wypiekanym na miejscu pieczywem i słodkie śniadanie w postaci naleśnika z domowym dżemem jabłkowym i śmietaną. W sezonie letnim lokal planuje zorganizowanie kina plenerowego trzy razy w tygodniu oraz warsztatów dla najmłodszych (jest także krótkie menu dla dzieci).
---
ul. Park Zabłocie 21 | tel. 508 623 796 | FB

Gdzie zjesc w Krakowie



Tamam  według właścicieli Tamam najlepiej opisują trzy słowa: breakfast, wine, chill. Lokal ma promować nie tylko prawdziwą turecką kuchnię, ale też kulturę. Znajdziecie tam tradycyjne tureckie śniadanie "prosto z tureckiego domu"  do śniadań serwowana jest nielimitowana herbata i pieczywo, a wszystkie śniadaniowe opcje dostępne są przez cały dzień. To też jedyne miejsce w Krakowie, gdzie zjecie "wet burgera" jak w Stambule (20 zł) czy napijecie się unikalnego tureckiego wina. Na deser możecie skusić się na słodką baklawę (16 zł) lub tradycyjną chałwę (14 zł). 
---
ul. Wiślna 5 | tel. 662 186 814 | FB | www

Tamam Krakow

Raw Nest  Raw Nest zamknęło swój lokalna Dębnikach i przeniosło się na Zabłocie. Nowe menu zacznie obowiązywać około drugiego tygodnia stycznia, tymczasem w karcie znajdziecie: smoothie (10 zł), kanapki (5 zł), sałatki (12 zł), kulki mocy (4 zł), zupę dnia (6 zł), smoothie bowl  z bananem, surowym kakao, macą, kokosem, herbacianą granolą, wiórkami kakaowca, żurawiną i kiwi (12 zł) oraz tortillę z kukurydzą, tempeh, awokado, szpinakiem, pomidorem, cebulą i sosem czosnkowym (13 zł). Autor zdjęcia: Daniel Mofina.
---
ul. Ślusarska 6/LU4 | tel. 514 999 871 | FB | www

Raw Nest Krakow

Sham Falafel  nowy w pełni wegetariański syryjski lokal specjalizujący się głównie w falafelu i hummusie. W menu np. tabbouleh (15zł), pasta z bakłażana z pitą (14 zł), pasta paprykowa podawana z orzechami włoskimi i pitą (14 zł), zestawy z falafelem na talerzu (15-42 zł), kanapki w wersji dużej i małej, desery arabskie (5 zł).
---
Rynek Kleparski 5 | tel. 731 337 465 | FB

Sham Falafel Krakow

Flying Cow  nowa restauracja na Karmelickiej, specjalizuje się w stekach z wołowiny z USA, Szkocji i Polski, owocach morza oraz spaghetti. Oprócz tego w menu znajdziecie zupy, sałatki, zimne i ciepłe przekąski, risotto i desery. Przykładowe potrawy z karty: krewetki smażone w sosie chilli i bazylii (38 zł), spaghetti z chilli i czosnkiem (23 zł), risotto z krewetkami, kałamarnicami i zielonym pesto (36 zł), T-bone (95 zł), domowe brownie (13 zł). Dania w Flying Cow serwowane są na gorących płytach o temperaturze 200°C. Dania rybne i wegetariańskie są oznaczone w karcie.
---
ul. Karmelicka 22 | tel. 577 566 578 | FB | www

Flying Cow Krakow

Pan Da Jeść  niewielki lokal przy Krupniczej łączący smaki kuchni indyjskiej, japońskiej i tajskiej, zainspirowany podróżami po Azji. W menu na przykład tom yum (10 zł), tempura prawns (29 zł), oyster sauce chicken (14 zł), veg pakora (10 zł), satay curry (19 zł), aloo gobi (15 zł). Dostępne są też trzy sosy (3 zł): mayo-kimchi, pudina chutney i sos śliwkowo-orzechowy.
---
ul. Krupnicza 28 | tel. 730 812 467 | FB

Pan Da Jesc Krakow

Pitagiros  nowy grecki street food w Krakowie. W menu pity z wieprzowiną lub kurczakiem (13 zł), kanapki na ciepło (13 zł), zestawy na talerzach z frytkami (23 zł), kurczak z rożna z greckimi przyprawami (pół  14 zł), sałatki, np. grecka (21 zł) czy z tuńczykiem (19 zł). W lokalu jest zaledwie kilka miejsc siedzących, ale dania można dostać na wynos lub zamówić online z dowozem do domu.
---
ul. Starowiślna 42/3 | tel. 517 118 389 | FB | www

Fika  mała kawiarnia powstała z inicjatywy biura projektowego NOWW Studio. Fika może pochwalić się kawą z segmentu speciality z polskich i europejskich palarni (6-19 zł). W menu także kakao (9 zł), chai latte (12 zł), napar imbirowy (12 zł), sezonowe shake'i (12-16 zł), ciasta (8-12 zł), bułeczki z cynamonem kanelbullar (8 zł). Goście z rowerami są mile widziani  dla nich serwowana jest bulletproof coffee, shake proteinowy i kulki mocy. W planach Fika ma wprowadzenie kanapek i hummus. Woda jest darmowa.
---
ul. św. Sebastiana 10 | tel. 601 738 806 | FB

Fika Krakow

Poco Loco  nowy lokal zapewne dobrze znanego Wam meksykańskiego Poco Loco ruszył w drugim tygodniu grudnia na Kazimierzu. Menu lunchowe i na dowóz obowiązuje takie samo, jak na Czystej. Od godz. 18:00 dostępna jest karta wieczorowa m.in. z zestawami dla dwojga. Na Placu Nowym Poco Loco wprowadziło do oferty piwo z Browaru Trzech Kumpli, cydry Smykan i może się także pochwalić najszerszym wyborem tequili w Krakowie (na ten moment 12 rodzajów, wkrótce więcej). 
---
ul. Plac Nowy 3 | tel. 690 800 807 | FB

Poco Loco Krakow

Tesoro Café  kawiarnia specjalizująca się w churros w różnych wariantach smakowych: z cukrem cynamonowym, cukrem pudrem, z bakaliami, słodkimi posypkami, piankami, czekoladą rubinową, sosami czekoladowymi. Czekolada marki Callebaut czeka w lokalu w formie dipów, jak i w wersji do picia. Churros w Tesoro Café są wegańskie. Drugą specjalnością lokalu są wypiekane na bieżąco na miejscu bezglutenowe bułeczki z sera, jogurtu i mąki z tapioki pochodzące z Ameryki Południowej (pan de yuca). W planach jest wprowadzenie naleśników, owoców w czekoladzie, bubble tea i innych deserów. 
---
ul. Poselska 18 | tel. 600 675 464 | FB

Tesoro Cafe Krakow

Słodko  ma w swojej ofercie słodycze zarówno klasyczne, jak i wegańskie, bezglutenowe, bezlaktozowe i bezcukrowe. Znajdziecie tam na przykład: wegańskie banoffee (12 zł), korzenne ciasto marchewkowe (10 zł), tarty z domowym kremem budyniowym (10 zł), drożdżówki (4 zł) czy croissanty z wyrabianego na miejscu ciasta francuskiego (6 zł). Lokal korzysta z jajek z wolnego wybiegu, miodu z zaprzyjaźnionej pasieki w Bieszczadach i mąki z lokalnego młyna, często słodzi swoje wypieki agawą i erytrolem zamiast cukrem. Wkrótce Słodko planuje poszerzyć ofertę o sezonowe smoothies, puddingi jaglane, puddingi chia, koktajle mleczne oraz domowej roboty jogurty. Do kawiarni można przyjść z psem. 
---
ul. Juliusza Lea 5a | FB

Slodko Krakow

Bubu Arare  ten nowy food truck z wegetariańskim japońskim street foodem stanął w połowie grudnia na Dajworze, w Truckarnia Foodtruck Park. W menu znajdziecie bento boxy w cenie 28 zł z pierożkami gyoza, z kimchi, okonomiyakami, onigiri lub z sushi. Ponadto możecie spróbować natto (8 zł), fermentowanej kawy (7 zł), czy fermentowanej herbaty z trawą cytrynową (7 zł). Właściciele zapewniają, że wszystko, co podają, robią własnoręcznie w food trucku (nie korzystają z gotowych past, polepszaczy smaku itp.), obecnie pracują nawet nad własnym sosem sojowym. Godziny otwarcia Bubu Arare najlepiej na bieżąco sprawdzać na Facebooku. 
---
ul. Dajwór 21 | tel. 501 512 758 | FB

Bubu Arare Krakow

Butcher Rzeźnik  nowe miejsce w Krakowie specjalizujące się w stekach z polskiej wołowiny (m.in. T-bone, rib eye, chateaubriand, tomahawk). Oprócz tego w menu znajdziecie również burgera z siekanej polędwicy wołowej (49 zł), tatar (49 zł), domowe flaki wołowe (24 zł), zupę gulaszową (29 zł) czy długo pieczony rostbef z sałatką ziemniaczaną (39 zł). W ramach deseru możecie się skusić na przykład na trufle z białej czekolady z lodami miętowymi i sosem z czerwonej pomarańczy (22 zł). Butcher oferuje także szeroki wybór polskich wódek, w tym z segmentu premium, nalewek i likierów, a także polskie wina. Szef kuchni: Paweł Wąs.
---
ul. Rynek Główny 37 | tel. 733 750 480 | FB | www

Gdzie zjesc w Krakowie
Zajrzyjcie też do poprzedniej listy otwarć w Krakowie – TUTAJ.

Jeśli lubicie moje wpisy z serii “Nowe miejsca”, będzie mi bardzo miło, jeśli pokażecie mi to lajkiem na Facebooku albo podzieleniem się linkiem ze znajomymi! Tylko dzięki temu będę wiedziała, że czytacie i doceniacie moją pracę. :)

Smacznego!